Jump to content
  • entries
    30
  • comments
    474
  • views
    50,874

[+18] "Puella Magi Madoka?Magica" - nie ocenia się książki po okładce


Xerber

2,199 views

 Share

Gora.jpg

Kiedy po raz pierwszy oglądałem "PMMM"* nie spodziewałem się niczego ponad standardowe Mahou Shoujo. Było miło, przyjemnie, trochę cukierkowo i... nudno? A potem nadchodzi zakończenie trzeciego odcinka, pierwszy opad szczęki i tak jakoś nagle zrozumiałem skąd wzięła się klasyfikacja R-17...

Ale hola, hola! Wielu z was prawdopodobnie nawet nie wie czym jest to całe "Mahou Shoujo", śpieszę więc z tłumaczeniem.

Jest to termin określający podgatunek mang i anime. W wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co "Magiczna Dziewczyna". Ci trochę starsi pewnie pamiętają "Czarodziejkę z Księżyca", jest to prawdopodobnie najbardziej kojarzona z tym terminem marka. Gatunek ten cechuje lekka fabuła skierowana do dziewczyn, przerysowana, ocenzurowana i nieeksponowana przemoc, oraz pokazanie jak to potęga przyjaźni potrafi zniszczyć całe zło tego świata. Pierwsze odcinki "PMMM" zdają się potwierdzać ten trend, ale uwierzcie... to pułapka!

Zaczynamy od poznania naszej tytułowej bohaterki, Madoki. Jest ona typową nastolatką, tak zwyczajną i niczym nie wyróżniającą się jak się tylko da. Pewnego dnia do jej klasy dołącza tajemnicza Homura, która zdaje się w dziwny sposób interesować dziewczyną.

Kiedy Madoka towarzyszyła swojej najlepszej przyjaciółce Sayace nagle niesłyszalny przez nikogo innego głos zaczął błagać ją o pomoc. Okazało się, że należy on do pewnego kotowatego stworzenia, nad którym znęcała się nie kto inny, tylko Homura. Anyway. Z pomocą Sayaki, dziewczynom udaje się uciec z tej niezręcznej sytuacji, niestety przy okazji lądując w jeszcze gorszej. Wbiegły bowiem w pole działania wiedźmy Gertrud. Z opresji ratuje ich blond dziewoja Mami, która pokrótce tłumaczy im zaistniałą sytuację.

7.jpg

Uratowany przez Madokę stworek ma na imię Kyubey i potrafi spełniać życzenia. Haczyk jest taki, że jego wypowiedzenie wiąże się z "podpisaniem" kontraktu, na mocy którego dziewczyna zobowiązuje się do walki z wiedźmami jako jedna z Mahou Shoujo. Choć moc, którą otrzyma w przypadku takiej przemiany jest ogromna, musi liczyć się z możliwością śmierci w walce.

Dlaczego Mahou Shoujo walczą z wiedźmami? Otóż są one odpowiedzialne za zło na tym świecie. Wojny, kataklizmy, skłonności samobójcze... Wszystko to i jeszcze więcej spowodowane jest działaniem czarownic. Kyubey wyczuwając ogromny potencjał Madoki oferuje jej możliwość zawarcia kontraktu, wręcz nalega i ją pośpiesza. Ona jednak postanawia zastanowić się nad potencjalnym życzeniem w międzyczasie towarzysząc Mami w jej "pracy".

Dalszej części fabuły zdradzać nie będę, bo zaskoczenie jakie towarzyszy kolejnym plot twistom jest czynnikiem, który przykuł mnie do ekranu i nie wypuścił aż do obejrzenia ostatniego odcinka.

Mogę wam za to zdradzić, że nie mamy tu do czynienia z typowym Mahou Shoujo. Jest to raczej opowieść o dziewczynach, które próbują zachować człowieczeństwo pomimo trudności losu. Historia bardzo szybko pokazuje swoją mroczną stronę zaczynając od, wymienionego już we wstępniaku, zakończenia trzeciego odcinka, po którym zmienia się ending, sugerując tym samym nieodwracalną zmianę klimatu - z przesadnie cukierkowego

na wręcz oniryczny i zdecydowanie lepiej pasujący do całości "Magia". Pomińmy jednak na razie temat muzyczny, wrócę do niego trochę później.

Będziemy odkrywać kolejne, niekoniecznie miłe sekrety stojące za życiem czarodziejek i wiedźm, oraz za postacią Kyubeya. Nie będzie miło, nie raz poczujemy smutek, może nawet uronimy łzę. Duża w tym zasługa samych dziewczyn, których łącznie jest pięć. Każda ma inny charakter i reprezentuje sobą inne poglądy.

Madoka uważa siebie za niczym nie wyróżniającą się nastolatkę. Cały czas polega na innych. Sayaka jest jej przeciwieństwem, chce wręcz stać się tarczą, która przyjmie na siebie zło wymierzone w innych. Mami jest dziewczyną o tragicznej przeszłości, której życzenie uratowało jej życie. Aż do poznania Madoki i Sayaki była samotna i jak twierdzi, to właśnie to spotkanie sprawiło, że znowu znalazła powód do życia. Trochę później do "drużyny" dołącza Kyouko. Jest ona weteranem walk z wiedźmami. Jej początkowy egoizm zostaje wyjaśniony, gdy ta opowiada historię swojego dzieciństwa.

No i pozostaje Homura... Niestety, cokolwiek bym nie napisał i tak to będzie sporym spoilerem, więc najlepiej sami ją "poznajcie"! Albo przeczytajcie spoilery na MAL, co ja wam bronię... hue.jpg

5.jpg

Oczywiście jest też i Kyubey. Spotkałem się z wieloma zarzutami pod adresem tego niepozornego stworka. Obrywa "on" głównie za swoje dosyć specyficzne podejście do wartości życia ludzkiego. Potrafię się z tym zgodzić, ale pamiętajcie [light spoilers ahead] rasa Kyubeya nie odczuwa żadnych emocji, a co za tym idzie nie odróżnia dobra od zła w "ludzkim" znaczeniu. Patrzą na sprawę ze swojej perspektywy i w ich mniemaniu ratują wszechświat od degradacji.[end of spoilers] Nie usprawiedliwia to oczywiście jego czynów, ale przynajmniej rzuca trochę inne światło na całą sprawę.

Z drugim popularnym zarzutem, czyli jego teoretycznym łgarstwem, już zgodzić się nie mogę! QB, jak sam to z resztą powiedział, nie kłamie. Dziewczyny są same sobie winne tego, że nie dopytały się dokładnie o warunki swojego kontraktu. "Zwierzak" wzięty na spytki ostatecznie wyjawił wszystkie sekrety. Z drugiej strony trochę za późno...

6.jpg

Są serie, które nachalnie narzucają symbolizm (vide Evangelion), because ART! "PMMM" na całe szczęście do tej kategorii nie należy. Symbolizm, choć istnieje i to w bardzo dużych ilościach, jest sprytnie poukrywany i przez większość czasu widz nie zdaje sobie sprawy z jego istnienia. Nie mówię tu też o typowo religijnym bullshicie (Evangelion again...). "PMMM" nawiązuje najczęściej do legend, baśni i postaci historycznych. Po obejrzeniu serialu warto odwiedzić Puella Magi wiki. Zawarte na jej stronach fakty i spekulacje dają do myślenia.

"PMMM" wyróżnia się swoim unikalnym podejściem do animacji. Już ta "podstawowa" jest co najmniej świetna. Co prawda początkowo przeszkadzały mi charakterystyczne "płaskie" twarze, ale ostatecznie się do nich przyzwyczaiłem.

Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak podczas pojedynków z wiedźmami. Każdy z nich reprezentuje swój własny styl. Elsa Marie żyje w czarno-białym świecie sporadycznie "zakrapianym" czerwienią, wewnątrz bariery Elly rzeczywistość wygląda jak namalowana akwarelami, a w przypadku Gertrud jest to wycinanka.

Obraz mówi jednak więcej niż tysiąc słów, sami więc przekonajcie się jak to wygląda w akcji na przykładzie walki Mami z tą ostatnią. Scena ta nie jest jakimś szczególnie wielkim spoilerem, bo znajduje się w pierwszej części, jeszcze przed pierwszym plot-twistem.

Jak już wcześniej wspomniałem chciałbym trochę rozpisać się o muzyce. OST, tak jak i wiele innych rzeczy, zazwyczaj dzielę na trzy kategorie: "shit tier" - czyli nie da się go słuchać, ">normalfag tier" - gdzie nazwa powinna mówić sama za siebie, oraz "God tier" - prawdziwie boskie dźwięki.

OST "PMMM" w moim prywatnym rankingu znajduje się w trzeciej kategorii, tak wysoko, że lata obok dzieł Joe Hisashiego, Hansa Zimmera i Johna Williamsa. Jest tak dobry! O jego sile może świadczyć fakt, że został wydany na trzech płytach studyjnych, pięciu singlach i jednej "The Best Of". Mało która seria może pochwalić się tak bogatym dorobkiem, a pamiętajcie, że całość zamknęła się w dwunastu odcinkach!

Dobry soundtrack nie jest tylko tłem dla akcji, on jest jej integralną częścią! Yuki Kajiura, kompozytorka wszystkich utworów (pomijam OP i ED), zdaje się bardzo dobrze o tym wiedzieć, bo stworzyła dzieło, które po prostu oddziałuje na nasze emocje.

Zaczyna się lekko i przyjemnie, choć jednocześnie trochę naiwnie. Utwory wręcz zdają się zapowiadać przygodę. "Sis puella magica!", lub "Credens justitiam" są tego doskonałymi przykładami. Następnie, gdy serial pokazuje już swoją prawdziwą twarz, muzyka poważnieje wraz z nim. Dźwięki stają się mocniejsze, zmieniają się też wykorzystane instrumenty. Zauważcie, że choć "Signum Malum" bazuje na tej samej melodii, co pierwszy wymieniony utwór, to klimatycznie znajduje się na drugiej szali klimatycznej wagi.

Mała ciekawostka. Teksty piosenek są rozpisane w nieistniejącym języku. Fani nadali mu nazwę "Kajiuran" od nazwiska kompozytorki.

Moim ulubionym utworem z całego OST będzie temat muzyczny wiedźmy Oktavii von Seckendorff, znany jako "Symposium magarum". Kiedy pozna się tło fabularne mu towarzyszące, już nigdy nie usłyszy się go w ten sam sposób.

"Puella Magi Madoka?Magica" nie spodoba się każdemu. Po pierwsze trzeba przebrnąć przez pierwsze odcinki, które choć niezłe i całkiem urocze, to nawet do pięt nie dorastają kolejnym. Z kolei ciężki klimat reszty serialu wymaga od widza dogłębnego zrozumienia co i dlaczego dzieje się na ekranie. To nie jest anime, przez które po prostu się "przelatuje"! Ci, którzy lubią akcję też poczują niedosyt, bo walki, choć fantastyczne, są tu mimo wszystko rzadkością.

Dajcie jednak tej serii szansę. Ja sam podchodziłem do niej sceptycznie, a odszedłem wręcz wniebowzięty! Jeżeli macie opory, to zainteresujcie się filmami pełnometrażowymi, które streszczają fabułę, poprawiają błędy i dodają przy okazji parę "smaczków".

Ocena.gif

*Choć oryginalnie seria nosi tytuł "Mahou Shoujo Madoka?Magica", to w Europie jest wydawana jako "Puella Magi Madoka?Magica".

@FUN WITH SCREENSHOTS!

4.jpg

1.jpg

2.jpg

8.jpg

@Takie tam na kuniec

WEEEEEEE! W końcu skończyłem! Miało być krótko, a skończyło się najdłuższą recenzją w mojej karierze. Mam nadzieję, że wam się spodobała, w szczególności, że jej istnienie było zagrożone błędem 404. Całe szczęście często robię backup w notatniku :trollface:

Dostałem się na studia na najwyższym miejscu wśród moich znajomych mimo, że opieprzałem się cały rok. Rozszerzony Inglysz powahh!

Teraz nie wiem co dalej z tym fantem uczynić...

No%20life%20goals.png

??? ?? ???

Contract?

Dalej nic już nie ma!

Move along citizen!

 Share

38 Comments


Recommended Comments



Po powyższym wpisie nawet nabrałem ochoty na zapoznanie się z tym tytułem. W najbliższej (czyt. na 100% nieokreślonej :]) przyszłości się z nim zapoznam.

Link to comment

Z anime w pamięć naprawdę zapadł mi ending i motyw muzyczny przy przemianie Mami. Reszty muzyki jakoś nie zauważyłem. Tak samo jak całej tej masy symbolizmu. Najbardziej ze wszystkiego nie pasowało mi wyjaśnienie tego czym są pluszak i wiedźmy i czemu trzeba z nimi walczyć. Można tam było wsadzić w zasadzie cokolwiek, a tu wrzucili coś co kompletnie nie pasuje do całości i jak sobie o tym przypomnę to aż mnie krew zalewa. Jednak całościowo anime jest jak najbardziej warte poświęconego mu czasu, a że jest tak krótkie to po prostu każdy powinien je obejrzeć.

Link to comment

Madoka... Ciekawe anime, nie powiem. Chyba razem z Nanohą jedyne przypadki mahou shoujo, które naprawdę mi się podobały. Początek potrafi nieźle zmylić. Choć z drugiej strony to Gen Urobuchi, więc spodziewać się można było wszystkiego.

Jeśli komuś spodobało się anime zawsze może sięgnąć po mangę. Wydaje ją u nas Waneko.

Link to comment

Obejrzałem, spodobało mi się, a potem ktoś mi powiedział, że nie rozumiem GŁEMBI tego animca, bo nie czytałem Fausta.

Kazałem ktosiowi się walić.

Was that a good decision (Y/N)?

Link to comment

@nerv0 - ale na tym twiście bazuje całe anime o.0

@Sefnir - manga już jest na mojej liście "do kupienia". Niestety prenumeraty "Toradora", "Spice&Wolf", "Otoyomegatari" i "Another" już dostatecznie obciążyły mój portfel, a zebranie dodatkowych funduszy potrwa ;__;

@Sed - [Y]

Nie lubię takich ludzi. Typowa polityka "no fun allowed" -.-

Link to comment

@Xerber

Guzik tam, a nie bazuje.

Walczę z Wiedźmami żeby wszechświatowi nie zabrakło energii potencjalnej, a nad wszystkim czuwa rasa pluszowych kosmitów, którzy pilnują żeby czasem wiedźm i czarodziejek nie zabrakło.

To tak skrajny idiotyzm, że aż mnie klawiatura boli gdy to piszę. :/

Link to comment

@Xerber

IMO Spice & Wolf nie jest warte kupna. Manga jest tylko adaptacja light novel, w które znacznie bardziej warto zainwestować.

Na Anothera, sam czekam, ale w sumie można i kupić amerykańskie wydanie 4w1. To tylko 720 stron mangi wink_prosty.gifOtoyomegatar, podobno wydane świetnie.

Zaś Madoka to tylko trzy tomy, a podobno kilka rzeczy zostało zmienionych.

edit:

@Soaps

Tobie teraz będą tylko dochodziły rzeczy nowe ;p Dopisz sobie jeszcze Nanohę. Tez magiczne dziewczynki tylko bardziej sci-fi.

Link to comment

@nerv0 - wydaje mi się, że trochę źle to zrozumiałeś

1. Rasa Coobiego, to zwykli posłańcy należący do kosmicznej unii, sam to z resztą tłumaczy. Mastermindem może być równie dobrze 4-metrowy golem. Jest też teoria, która mówi, że QB może dowolnie zmieniać swoją postać, a pokazane ciało jest tylko formą, która ma "przemawiać" do dziewczyn.

2. Rasy kosmiczne wykorzystują ludzkość, tak jak my zwierzęta - jako źródło energii. Pozwolili nam się rozwinąć i opiekują się nami, ale wciąż jesteśmy dla nich zwykłym bydłem. To w sumie trochę taka parodia tego, jak człowiek uważa się za króla świata.

3. Szczerze - gdyby historia potoczyła się inaczej, to prawdopodobnie bym o niej zapomniał. Po co mi kolejny, kliszowaty "Mahou Shoujo"?

Also Meguka

Dolan.png

@Sefnir - dzięki za troskę, ale i tak pozostanę przy S&W. Po prostu lubię tę serię :)

W novele też się kiedyś z resztą zaopatrzę.

A Otoyomegatari wyszło przepięknie. Zdecydowanie jedna z najlepiej wydanych mang na naszym rynku. Droga, ale warta swojej ceny!

Link to comment
Gatunek ten cechuje lekka fabuła skierowana do dziewczyn' date=' przerysowana, ocenzurowana i nieeksponowana przemoc, oraz pokazanie jak to potęga przyjaźni potrafi zniszczyć całe zło tego świata.[/quote']

xdvx.jpg

Wpis bardzo dobry, chociaż na kwestię Meduki i jej położenia względem innych tytułów mahou shoujo patrzę obecnie kompletnie inaczej niż dwa lata temu. Dzisiaj najbliżej byłoby mi do porównania tego animu do TTGLa. Świetnie technicznie wykonane anime, biorące garściami patenty z innych magical girl+pochodnych. Co na złe animu nie wychodzi, bo jest jednym z dobrych punktów startowych do zapoznania się z gatunkiem.

Yuki Kajiura, kompozytorka wszystkich utworów (pomijam OP i ED)

Yuki Kajiura, Jeremy Soule teh animu. Nie narzekam na ost Madoki, ale w tym stylu bardziej mi się podobały utwory z Kara no Kyoukai. A i tak wolę jej twory z Gundam Seeda (Destiny). :P

Also: przy ED również pracowała Kajiura.

Co prawda początkowo przeszkadzały mi charakterystyczne "płaskie" twarze

2wide4u?

Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak podczas pojedynków z wiedźmami.

Shaft-style. Praca nad SZS zrobiła swoje.

Ale i tak Uteny nie przebili.

nie rozumiem GŁEMBI tego animca' date=' bo nie czytałem Fausta[/quote']

3deep5du

Jeśli komuś spodobało się anime zawsze może sięgnąć po mangę. Wydaje ją u nas Waneko.

<cicha nadzieja na wydanie w PL Kazumi i Oriko w bliżej nieokreślonej przyszłości' date=' would be nice>

Słowem końcowym: The best mahou shoujo: (Heartcatch) Precure i CCS

Link to comment

IMO Spice & Wolf nie jest warte kupna. Manga jest tylko adaptacją light novel

O pardon, czy LN zawiera cycki? Nie?

Bo pierwszy tom S&W zawiera. I to w kolorze.

+1

~X

Link to comment

Wpis uznałbym za świetny, ale musiałeś wspomnieć o tym szicie Evangelionie, co?! :rage:

Samą serią mogę się zainteresować. W końcu to tylko 4 godziny, a na razie i tak zajmuję się nicnierobieniem.

I gratuluję.

Link to comment

@Xerber

Też lubię, ale, że zacząłem już kupować light novelkę to za mangę z oczywistych powodów już się brać nie będę. Wersję książkową polecam. Jeśli się nie mylę to pierwszy tom przerobiono na dwa mangi (co równa się pierwszym sześciu odcinkom anime).

@Sedius

Nie zdrowiej znaleźć sobie dziewczynę? ;p

ps: Tak, zawiera. Też w kolorze.

@jurom

To Kajiura robiła muzykę do Gundama Seed Destiny? To chyba jedyna dobra rzecz w tym anime.

Link to comment
Wpis uznałbym za świetny, ale musiałeś wspomnieć o tym szicie Evangelionie, co?!

Nie wspomniał o nim pochlebnie, what's the problem?

Link to comment

Nie zdrowiej znaleźć sobie dziewczynę? ;p

Próbowałem, ale ludzie dziwnie reagują na dwudziestojednoletniego faceta proponującego cukierki gimnazjalistkom.

Link to comment

Podbazy, technikbazy, licbazy. Pamiętacie wy jeszcze jak się normalnie szkoły nazywają?

Przeklęte ''gimbusy" wpływają na cały system edukacji i nazewnictwa.

Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...