Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    12
  • comments
    113
  • views
    18,824

Z Pudełka Iks #5 - Łatwo. Ciężej. Diablo. Piekło.

daveNWN

938 views

dantes_inferno_logo.jpg

Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate - Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy wchodzicie. Takim sformułowaniem, które znajduje się nad bramą Piekła, wita czytelników i swoje alter ego na wstępie w przełomowym i klasycznym, średniowiecznym dziele, włoski poeta - Dante Alighieri. O tym, czy podpisując cyfrowy cyrograf z samym Szatanem pod postacią luźnej adaptacji Boskiej Komedii, tracimy bezpowrotnie nadzieję na to, iż Electronic Arts nadal będzie wydawało dobre gry, dowiecie się z tekstu poniżej.

Dante's Inferno

Gdyby Elektronicy chcieli stworzyć wierną aż do bólu grową adaptację dzieła Dantego, do napędu mojego Xboksa, trafiłaby zapewne toporna, długaśna i zawierająca oceany tekstu gra, której nie miałbym siły ani zbytnio ochoty ukończyć. Ba, warto zastanowić się, czy taką grę w ogóle kupiłbym? Na szczęście EA ma łeb na karku i coś, co niestety w liceum jest katorgą dla wielu uczniów na języku polskim (nad czym ubolewam), zostało stworzone od nowa jako bardzo przystępna propozycja dla osób, które z książkami nie są za pan brat. Jest jucha i krew tryskająca na lewo i prawo. Jest miłość romantyczna, dla której nie ma teoretycznie nadziei. Są nagie, nabrzmiałe i falujące piersi Beatrycze, ale również takie nie co mroczniejsze, więc tak naprawdę Dante's Inferno posiada wszystko to co potrzeba, aby zaciekawić kogoś, kto nie miał styczności ze średniowiecznym klasykiem rodem z Toskanii.

Visceral Games - studio, które stworzyło również obie części Ojca Chrzestnego czy trylogię Dead Space - postanowiło wrzucić nas w wir akcji już na samym początku gry, kiedy to przyjdzie nam pokierować samym Dante w ostatnich chwilach w Ziemi Świętej, gdzie toczą się krwawe boje o Jerozolimę znane jako Krucjaty. Tam właśnie przyjdzie nam w udziale pokonać Śmierć i zabrać jej atrybut, którym "ucisza" każdego, nawet największych chojraków - kosę. Po powrocie z wojny do swojej ukochanej - Beatrycze, która czeka na niego we Florencji, główny bohater zastaje sytuację, której nie spodziewał się nawet w najczarniejszych koszmarach. Jego ojciec wraz z ukochaną zostają zamordowani przez bandytów, a duszę niewiasty porywa do piekielnych czeluści sam Lucyfer. I właśnie w tym momencie Dante nie zważając na przeciwności losu postanawia, że odzyska Beatrycze, nawet kosztem swojego życia. Wojak i poeta w jednej osobie rusza w mroczną i niebezpieczną podróż, a my razem z nim.

dante1.jpg

Nikt nie lubi moli, bo robią dziury w ubraniach. O przerośniętych molach już nie wspominając.

Twórcy postanowili przedstawić miejsce, do którego trafiają grzesznicy po śmierci w sposób niezbyt odstający od tego, co na kartach swojego dzieła sprezentował włoski poeta. Szkopuł jednak w tym, że o ile Dante z dbałością o najmniejsze detale przedstawił średniowieczną wizję wszystkich dziewięciu kręgów Piekła, o tyle ludzie, którzy stoją za Dante's Inferno poszli niestety trochę po najmniejszej linii oporu. Lokacje na pierwszych trzech, czterech etapach robią naprawdę spore wrażenie swoim wyglądem i małymi elementami, które tworzą klimat grozy i zaszczucia, lecz później dociera do nas fakt, że to co prezentowane jest nam co raz bliżej samego siedliska Szatana, jest tak naprawdę w większości przypadków powtórką z poprzednich kręgów. Przykładem, który świetnie to zobrazuje mogą być ściany zbudowane z ciał nieszczęśników, którzy smażą się w odmętach piekielnych, a po których dość często porusza się Dante skacząc na bardziej stabilne podłoże. Na wstępnych etapach podróży po Piekle robi to wrażenie swoją niezwykłością i tym, że te osoby po prostu jęczą z bólu i cierpienia, lecz później do samego końca czyli finałowej batalii z głównym złym, widzimy te same ściany, które co raz wyglądają identycznie. Oczywistą rzeczą jest to, że nie jest to stuprocentowy kopiuj - wklej, gdyż na każdym etapie znajdziemy jakieś elementy, które są unikatowe dla każdego kręgu, lecz są one tylko miłym wyjątkiem. Dobrego słowa nie mogę powiedzieć również o wielkości danych poziomów, gdyż są one niezbyt duże i praktycznie ucięte w połowie. Grając miałem wrażenie, że każdy z tych etapów mógłby być większy, lecz twórcom zabrakło pieniędzy na wdrożenie swoich planów do gotowego produktu lub samych pomysłów.

W stosunku do budowy etapów, które nie ograniczają się do sieczki z piekielnymi pomiotami, lecz są rozszerzone o rozwiązywanie dość łatwych zagadek środowiskowych typu przesuń odpowiedni głaz, aby otworzyć drzwi czy pociągnij odpowiednią dźwignię, ażeby móc przejść przez portal, wiele dobrego muszę powiedzieć o talii postaci, z którymi wraz z Dante musimy się zmierzyć. Oprócz samego Lucyfera, na naszej drodze staną spore zastępy potężnych orków czy mniej konwencjonalnych i typowych oponentów. "Raz kosie śmierć" możemy powiedzieć otyłym stworom, które symbolizują jeden z grzechów głównych czyli nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu czy ognistym kobietom lekkich obyczajów, które wypuszczają ze swoich brodawek sutkowych toksyczny płyn, który uszczupla nasz pasek życia. Z pośród palety wszystkich wrogów największą uwagę przed premierą gry wzbudzały zastępy niemowląt, które zmarły w czasie porodu lub nieco później, lecz bez otrzymania sakramentu Chrztu Świętego. Warto wspomnieć, że po zaprezentowaniu Dante's Inferno przez Electronic Arts, kilka osób z ortodoksyjnych katolickich środowisk podczas targów E3 w 2009 roku zaczęło protestować przeciwko zaimplementowaniu niewiniątek jako celów do ukatrupienia przed halą wystawową w Los Angeles. Jak się później okazało, protestujący byli osobami z działu PR Elektroników, a cały protest był akcją marketingową, która miała na celu rozgłośnie tytułu.

dantes_inferno_review_1.jpg

Mam jędrny biust, więc nie będę go chować - powiedziała Kleopatra i miała rację.

Na końcu wędrówki przez każdy poziom przyjdzie zmierzyć się nam z bossem (w czasie gry zmierzymy się z rodzicami Dantego czy zdradzieckim znajomym), który dysponuje znacznie grubszą skórą niż podrzędny pomiot i aby, go uśmiercić musimy znaleźć odpowiednią taktykę. Waleniem na oślep w niego nic nie wskóramy, co najwyżej stracimy w mgnieniu oka wszystkie siły witalne i nie wrócimy nigdy na powierzchnię. Od każdej gry wymagam tego, aby nie była samograjem i prezentowała jakiś sensowny poziom trudności, lecz w wypadku tej produkcji walki z bossami są często przesadnie wymagające. Skupienie i dokładność w walce, a raczej unikaniu ciosów wroga nie wystarczą - w moim przypadku konieczne było kilkukrotna zmiana poziomu trudności ze średniego na łatwy. Chcielibyście tłuc się z jednym i tym samym diobłem 50 razy?

Czymże byłby solidny slasher bez chyba dwóch najważniejszych elementów w tego typu grach, czyli bez odpowiedniego zasobu broni i systemu przerabiania oponentów na carpaccio, jeśli już jesteśmy we włoskich klimatach. Co do broni powiem tylko tyle - są tylko dwie i aż dwie. Jako Dante przyjdzie nam walczyć za pomocą kosy, którą tak jak już wspomniałem zdobywany po pokonaniu Pani Życia i Śmierci oraz krzyża, który jest prezentem od Beatrycze. Kosą jak to kosą zmiatamy z powierzchni odmętów piekielnych wrażą armię Diabła, a za pośrednictwem krzyża możemy m.in. przyciągać lub odpychać od siebie diabelskie zastępy. Po pokonaniu każdego oponenta - tego mniejszego lub większego - otrzymujemy punkty, które niczym w erpegu awansują nas na kolejne poziomy zemsty i ułaskawienia. Wykończyć wroga możemy nie tylko razami kosy czy krzyża, lecz również uaktywniając akcję specjalną - rozerwanie na pół czy wyzwolenie duszy, pod postacią banalnego i schematycznego QTE, którego mamy tylko kilka rodzajów. Im bardziej kreatywne zabójstwo lub dłuższe combo, tym więcej punktów wpadnie na nasze konto. "Level up" umożliwia nam wykupienie nowych kombinacji ciosów kosy lub możliwości działania krzyża, a także regenerację punktów życia lub czegoś na kształt many (to ona odpowiada za jak najdłuższą możliwość używania krucyfksa), a nawet wydłużenia obu pasków. W teorii pod koniec gry możemy wykupić potężne kombinacje, lecz są one tak naprawdę przydatne tylko w starciach z potężnymi kreaturami, gdyż w praktyce na podstawowe jednostki wystarczy bezlitosne wduszanie przycisku X na padzie, który odpowiedzialny jest za szybki cios kosą. Jest to szybsze rozwiązanie i za każdym razem skuteczne - skomplikowane akcje są często blokowane przez przeciwników. W skrzyniach, które poukrywane są na poszczególnych kręgach, znaleźć możemy różne artefakty, które modyfikują osiągi naszej broni lub np. przyspieszają regenerację zdrowia. Naraz możemy używać jedynie dwóch takich znajdziek. Przykre jest to, że w slasherze przyjemności nie daje użycie skomplikowanych kombinacji, gdyż właśnie to powinno być kluczem do sukcesu Dante's Inferno, a niestety tak się nie stało.

12469_dantes_inferno.jpg

Tak, teraz wchodzisz z tym tekstem o Tic Tacach.

Tak jak w utworze literackim, tak w czasie cyfrowej wędrówki po Piekle, naszym przewodnikiem zostaje Wergiliusz - starożytny poeta. Raczy on nas cytatami z Boskiej Komedii oraz podpowiedziami, gdy nie wiemy co zrobić, aby ruszyć dalej. Z elementów, które uprzyjemniają obcowanie z Dante's Inferno należy wspomnieć o ciekawym zabiegu, który do swojego dzieła dodali ludzie z Visceral Games. Mowa mianowicie o możliwości rozgrzeszenia (dodaje sporo punktów do ułaskawienia) lub potępienia (punkty zemsty) postaci z przeszłości, które miały coś na sumieniu i z tego powodu znalazły się tam, gdzie się znalazły. Na naszej drodze spotkać możemy m.in.: Marka Aureliusza, Kleopatrę czy Brutusa. Tylko od nas zależy czy wspomniane osoby opuszczą Piekło, czy zostaną w nim na zawsze.

Po ukończeniu trybu fabularnego, możemy pozostać przy tytule na jeszcze kilka dłuższych chwil, gdyż otrzymujemy możliwość wkroczenia do walki z pomiotami w trybie areny nazwanym Gates of Hell, gdzie naszym celem będzie przetrwanie 50 rund (od razu uprzedzam nie jest to łatwe wyzwanie na poziomie średnim - łatwy to pikuś do rozgryzienia w 20 minut). Ponadto możemy rozpocząć od nowa wędrówkę do Diabła w trybie New Game +, czyli ze wszystkimi ulepszeniami, które poprzednio już wykupiliśmy, dostępnymi od samego początku - zabawa przypakowanym Dante jest przednia.

1-dantes-inferno-Dante.jpg

Idzie sobie człowiek jakąś uliczką we Florencji, a tam dzieciaki krzyczą: "Kratos i tak jest lepszy!" Co za życie!

Pod względem grafiki Dante's Inferno nie oszałamia, choć również nie zawodzi na żadnej płaszczyźnie. Gra prezentuje średnie stany, do których przyzwyczaiły mnie gry na Xboksa 360 z tamtych lat. Animowane przerywniki, które wystylizowane zostały na średniowieczne malowidła, które możemy podziwiać w galeriach sztuki nie zrobiły na mnie wrażenia, a wręcz denerwowały i nieraz przydarzyło mi się je zwyczajnie przeklikać - nie wprowadzają niczego nowego do fabuły. Dialogi zostały nagrane prawidłowo, żaden głos nie brzmiał sztucznie, a odgłosy Piekła czyli jęki, stękania i krzyki wprowadzają niezły smaczek, który powoduje pojawienie się u gracza elementu zaszczucia.

8 godzin, które spędziłem w towarzystwie Dantego, Wergiliusza i Szatana uważam za czas, który spożytkowałem dość dobrze. Na rynku znajdzie się zapewne lepszy slasher od tego tytułu, lecz osobiście skusiła mnie możliwość skonfrontowania wizji Piekła według scenarzystów i projektantów z EA, z tym co prawie 700 lat temu stworzył poeta pochodzący z Florencji. Dante's Inferno nie wprowadza niczego nowego ani do gatunku, który prezentuje, ani w ogóle do świata gier, *lecz w ilu tytułach możecie powiedzieć do Diabła z tym wszystkim?

* Ok, jest jeszcze ta jedna gra na D z "trójką" na końcu smile_prosty.gif

Co na plus?

+ tematyka

+ klimat Piekła robi swoje

+ nietuzinkowi przeciwnicy

+ Gate of Hell oraz New Game + wydłużają czas zabawy z tytułem

+ tylko dwie bronie, ale to wystarczająca ilość

+ wymagająca, choć...

Co na minus?

- poziom trudności w walkach z bossami jest nieraz niebotyczny

- brak balansu pomiędzy poziomami trudności

- niektórym kręgom Piekła brakuje rozmachu i są małe

- grę możemy ukończyć używając jednej kombinacji ciosów

- akcji specjalnych jest tylko kilka, a QTE z nimi powiązane są trywialne

- nie wprowadza absolutnie niczego do gatunku slasherów

Ocena: 8/10

Pozdrawiam daveNWN, aye!



5 Comments


Recommended Comments

Trening czyni mistrzem :)A warsztat podreperowałem na studiach i w redakcjach kilku gazet w Krakowie podczas praktyk czy staży. BTW - to nie są jeszcze dobre teksty :P

Share this comment


Link to comment

Kratos i tak jest lepszy!

Strasznie podoba mi się ten tekst, ale często robiłeś powtórzenia ("który" i "jest"). Dante's Inferno zawsze wydawało mi się takim średniakiem, jeśli chodzi o gry akcji chcące być slasherem (musiałem to powiedzieć :trollface:), ale że jest tanie i Twoja recenzja poprawiła wizerunek tej gry w moich oczach, to może za parę miesięcy ją kupię :P.

Share this comment


Link to comment

@Aroniusz kup nie zawiedziesz się (wiem, że lubisz GoWy ;)). Może i do przygód Kratosa startu nie ma, ale wizja piekła, projekty poziomów i przeciwników mnie zachwyciły. Największy minus tej gry to dosyć nietrafione potraktowanie oryginału. Ale jeśli ktoś nie miał z nim do czynienia to nawet tego nie zauważy.

Share this comment


Link to comment

@Aroniusz - ciężko nie używać słów, które są tak popularne w języku polskim. Tak czy owak masz rację, powtórzeń jest troszkę i będę na to zwracał większą uwagę (żeby ktoś nie zarzucił, że nie zwracam :))

@Soaps - w stosunku do Boskiej Komedii w Dante's Inferno zgadza się tylko Dante, Wergiliusz, Beatrycze, Szatan i Piekło. Luźna konwencja przy której można się dobrze bawić - chyba o to chodziło ludziom z EA.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...