Skocz do zawartości
  • wpisy
    86
  • komentarzy
    185
  • wyświetleń
    28390

Zeno Clash

Zaloguj się, aby obserwować  
LordTyrranoos

199 wyświetleń

Obecny rok to prawdziwe i namacalne poruszenie się rynku producentów gier niezależnych, które można zaobserwować dużym zainteresowaniem produkcjami typu World of Goo, Crayon Physics Deluxe, The Path czy Trine. Wyróżnia je najczęściej stylistyka, model rozgrywki bądź nietypowe podejście do tematu, dzięki czemu zdobywają one coraz to większe uznanie i często rywalizują z wielomilionowymi hitami jak równy z równym. Zeno Clash, debiut chilijskiego studia ACE Team, to także wybitny przykład tego, jak bardzo ludzka wyobraźnia jest nieograniczona w czasie i przestrzeni.

zeno-clash_8784.jpg

Ucieczka kontrolowana

Protagonistą Zeno Clash jest Ghat, który zostaje wyrzucony z rodzimej osady Hastledom po zabójstwie swojego rodzica ? Ojczymatki. Oczywiście nasz bohater niczego nie pamięta, jednak to nie koniec. Otóż w ślad za nim rusza bardzo liczne potomstwo ukatrupionego (-nej?), które pała rządzą zemsty na mordercy. Ghat nie ma dużego wyboru, musi uciekać, a pomaga mu piękna Deadra... Od tego momentu rzuceni jesteśmy na pastwę losu, gdyż z jednej strony należy rozwikłać tajemnicę śmierci Ojczymatki, a przy tym jednocześnie zwiewać rozpalonym do czerwoności przeciwnikom. Osobiście nie zwracałem baczniejszej uwagi na przebieg linii fabularnej, gdyż jest ona tak naprawdę tylko pretekstem do tego, co w Zeno Clash okazuje się być prawdziwą kwintesencją rozgrywki, czyli...

... kopania, bicia, boksowania, rzucania i strzelania. Zeno Clash to bowiem zręczne połączenie bijatyki z FPS-em, gdzie rozgrywkę widzimy naturalnie z poziomu pierwszej osoby. Nie jest to jednak hybryda, podczas której będziemy przede wszystkim latać z giwerami, oj nie. Tak to zostało przemyślane, że nawet zagorzały fanatyk pierwszoosobowych shooterów bez chwili zwątpienia porzuci futurystyczne bronie, by dać ponieść się fantazji świetnie zrealizowanego systemu walki wręcz. Dość prostego, aczkolwiek niezwykle grywalnego i wciągającego, polegającego na zwyczajnym okładaniu oponentów przy użyciu wszelkich dostępnych ciosów i combosów oraz unikaniu ich kontrataków. A zasób ruchów jest niebagatelny, gdyż do dyspozycji mamy te ofensywne, jak szybkie pchnięcia czy zabójczo silne ciosy powalające, defensywne ? czyli przede wszystkim przyjmowanie ciosów na gardę, a także wszelkiej maści uniki ciała, polegające na szybkich odchyleniach się w bok. Czasem odnajdziemy różnego rodzaju młoty, kije, granaty czy inną broń dystansową, które w pewnym stopniu urozmaicają rozgrywkę. Z pozoru nic nadzwyczajnego, jednakże przy bliższym spotkaniu z Zeno Clash nie możemy oderwać się od ekranu. Także dzięki temu, iż niemalże zawsze walczymy z coraz to większą grupką Korwidów (o czym za chwil kilka). O ile więc walka jeden na jednego nie sprawi nam większych emocji i zajmie ona niewiele czasu, o tyle pojedynki z czteroma lub pięcioma oponentami często wymagać będą dobrej koordynacji i odpowiedniego rozplanowania całej akcji.

zenorec2.jpg

Sam system walki do najtrudniejszych i najbardziej rozbudowanych nie należy, jednak bezmyślne stukanie w klawisze odpowiadające za wyprowadzanie ciosów nie jest odpowiednio premiowane. Combosy, polegające przede wszystkim na sprowadzeniu przeciwnika do parteru i rzuceniu nim na odległość kilkunastu metrów bądź kopaniu kolanem, należy wykonywać w sposób opanowany. Nieraz zdarzy się tak, iż gracz ?niedzielny? będzie miał problem, gdyż wszystkie ruchy protagonisty należy odpowiednio skoordynować ze sobą, by w walce być efektywnym i efektownym. Korwidzi bowiem myślą dość dobrze, a skrypty sztucznej inteligencji rzadko zawodzą. Okrążanie gracza, zachodzenie od tyłu czy podnoszenie wszelkiej maści broni rozrzuconej na polu walki to w Zeno Clash norma. Dlatego też trzeba być czujnym, gdyż podczas regularnej walki z jednym z potomstwa Ojczymatki, możemy nagle poczuć na swoich plecach czyjś oddech. Bynajmniej nie kogoś pozytywnie do nas nastawionego...

Zeno Clash to w pewnym stopniu także pierwszoosobowy shooter. Jak należy ocenić ten element? Kwestia sporna. Jako że system walki wciąga i jest rzeczywistą kwintesencją tego tytułu, moim zdaniem fragmenty strzelankowe dodano w niewiadomym celu. Co prawda może podobać się design giwer, które zaprojektowano niezwykle futurystycznie (mógłbym to porównać jedynie do... Prey?a?), jednak samo naparzanie w przeciwników z broni dystansowej nie wciąga. Wręcz przeciwnie, Korwidzi posiadają zdolność do wytrącania jej z naszych rąk, co powodowało u mnie uczucie zadowolenia, gdyż wreszcie mogłem poświęcić całą swoją uwagę na eksterminowaniu oponentów gołymi rękoma. Mimo że posiadamy nieograniczony zasób amunicji, to przeładowywanie trwa wieki, a magazynki mają śmieszną pojemność. Tak czy siak, Ghat ma zdecydowanie większa krzepę w swoim ciele, niźli wszystkie giwery razem wzięte. Nie zawsze jednak rozgrywka wymaga od nas jedynie bezmyślnej walki w imię własnego dobra. Od czasu do czasu przyjdzie nam zapalać specjalne pochodnie jeszcze bardziej specjalną buławą, której korona mieni się niebieską poświatą, i bronić ich przed wyłaniającymi się z podziemi zombiakami. Co więcej ? nic nie jest nam wytłumaczone dlaczego tak postępujemy. Logiczne, prawda?

zenorec1.jpg

Narkotyczna wizja

To, co pierwsze rzuca się w oczy po odpaleniu Zeno Clash, to niewątpliwie świat gry. Kraina Zenozoiku to twór z połączenia twórczości Boscha, Dalego, Paalena i Rousseau, gdzie każdy element krajobrazu ma niezwykle rozbudowane kształty i kolorystykę, a podczas zwiedzania terenu spotkamy ogromne "dinozauropodobne" stwory, zupełnie zmutowane owady i króliki wielkości psów. Nie można więc tego porównać do niemalże żadnej produkcji dostępnej na rynku, co jednak jest już cechą charakterystyczną gier niezależnych studiów (czego dobitnymi przykładami są Tension i The Path). Sam projekt otoczenia należy traktować jako narkotyczną wizję połączoną z atmosferą łagodnego horroru i nutką prehistorii, którą widać przede wszystkim w uzbrojeniu i wyglądzie naszych przeciwników. Ci bowiem nie dość, że prezentują się dziwnie, to zachowują się często niekonwencjonalnie. Wkraczając po raz pierwszy do lasu widzimy Korwida, czyli rdzennego mieszkańca Zenozoiku, który większość życia spędził na... pukaniu głową w drzewo! Kiedy przeszkadzamy mu w tym procesie, on bezkarnie rzuca się na nas, jak gdyby naprawdę oszalał. Zresztą, niejednokrotnie jesteśmy świadkami bratobójczych walk o dany skrawek terenu. Nic tu nie jest oczywiste, a nieprzyjazny świat zaskakuje do ostatnich momentów rozgrywki.

Tym niemniej, najbardziej zadziwiającym i intrygującym elementem otoczenia jest... sam (sama?) Ojczymatka. Hermafrodytyczna postać o odnóżach i twarzy ptaka, humanoidalnych rękach i dziwnym, mechanicznym głosie, która trzyma w miejscu klatki piersiowej swoje noworodki i karmi je tworem przypominającym pierś. Pierwszy kontakt z tym ?czymś? niewątpliwie wprawi w osłupienie. Jak to możliwe, iż to rodzic Ghata? Ano, jak już wspominałem, w tym świecie nie wszystko jest oczywiste, a sposób przedstawiania fabuły niezwykle skomplikowany i poplątany, dlatego też wszystkie niedopowiedzenia zostaną nam wyjaśnione dopiero na samym końcu przygody z Zeno Clash.

zenorec3.jpg

Mistrzowskie przedstawienie

Za oprawę wizualną odpowiada bardzo zasłużony dla rozwoju elektronicznej rozgrywki silnik Source, wykorzystywany wcześniej w drugiej części Half-Life?a czy Left 4 Dead. Oczywiście engine ma już swoje lata, jednakże nadal prezentuje wysoki poziom. Szczególnie widać to w samych animacjach walk, gdzie można dostrzec wszelkie efekty graficzne. Ciekawym patentem jest odchylanie kamery zgodnie z ruchami ciała, co było już używane m.in. w Dark Messiah, który także napędzany był przez Source Engine. Jedyne co tak naprawdę może się nie podobać, to niezwykle sterylny i liniowy projekt świata. Ghat krąży po Zenozoiku jak po sznurku, a gdy gracz podejmie decyzję o niewielkim zboczeniu z kursu, zastaje na swojej drodze niewidzialną ścianę. Cóż, to zabieg coraz rzadziej spotykany w nowszych produkcjach, dlatego też należy to uwzględniać w kategoriach realnych wad Zeno Clash. Trzeba jednak podkreślić to, iż graficy nie bali się eksperymentowania z kształtem i kolorem, czego owocem jest genialny świat gry. Oprawa dźwiękowa nie budzi zastrzeżeń, choć żaden z utworów muzycznych nie ujmuje swoim kunsztem. Ot, po prostu - miła, łagodna, odpływająca na drugi plan oprawa audio.

zenorec4.jpg

Pokaz umiejętności

ACE Team pokazało, że w przyszłości może faktycznie liczyć się na rynku gier niezależnych. Zeno Clash to bowiem bardzo dobry debiut, który, choć posiada swoje poważne wady, jest w pełni grywalną i niezwykle wciągającą produkcją. Liczę na to, że oficjalnie już zapowiedziane Zeno Clash 2 nie tylko podąży śladami swojego poprzednika, ale także naprawi większość niedogodności. Przede wszystkim czasu rozgrywki ? recenzowany dzisiaj tytuł posiada kampanię główną na około cztery godziny, co niezwykle drażni. Wciągając się w świat Zenozoiku na dobre, zobaczymy już napisy końcowe. Konkludując, jedna z najlepszych gier niezależnych ostatnich lat. Zagrać zdecydowanie warto. Szczególnie dlatego, iż pierwszoosobowych bijatyk ostatnio jak na lekarstwo...

Zalety:

+ system walki

+ wykreowany świat

+ surrealistyczny klimat

+ oprawa audiowizualna

Wady:

- kampania na cztery godziny

- strzelanie nie daje takiej frajdy

- sterylny i liniowy świat

Ocena: 8/10

Zaloguj się, aby obserwować  


0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...