Skocz do zawartości

AragornixBlog '

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    3
  • komentarzy
    37
  • wyświetleń
    8161

+18 !UWAGA! Wulgarne słowa, cycki, fetysze nerda, recenzyja gry!

Aragornix

1685 wyświetleń

Tak pierwszy wpis na blogu ;__; miałem dać linka do mojego innego bloga, ale wiem, że tego tu się nie lubi. Więc se przekopiowałem.

8 powodów dla których Far

Cry 3: Blood Dragon jest

[beeep]

tl;dr - Far Cry 3 Blood Dragon

jest [beeep]; SZTOS, KOT, W

OPÓR DOBRY, play it [beeep].

Są takie gry, podczas katowania

których ma się uczucie...

niedosytu. Takiego swoistego

"[beeep], zrobił bym to lepiej". Są

też takie gry, których istnienia się

nikt nie spodziewał, gry zrobione

pod bardzo wąską grupę fanów,

można by nawet rzec, że dla jaj.

Takie ekstremalne parodie,

jedna, wielka, beka z klasycznych

filmów akcji, innych gier,

Ameryki, pop kultury i Twojej

Starej.

Problem jest taki, że są to

zazwyczaj niewielkie, ale

pocieszne gry indie, nad którymi

siedziała garstka zapaleńców po

godzinach, których budżet

przewidywał tylko hajs na pizzę,

kawę i fap papier. W czasach,

gdy gry (a już szczególnie FPS'y)

to mega produkcje

przypominające bardziej

interaktywne filmy niż

oldskulowe strzelanki, w dodatku

zepsute skryptami i

przewidywalnością jak plaster

szynki na pustyni, nikt nie myślał

nawet, że ktoś wywali taki

fuckload siana na produkcję tak

oryginalną i niszową. Ze swoją

archaiczną wręcz stylistyką, gra

powoduje długotrwałą, bolesną

erekcję u ~10% graczy którzy na

tego typu tandecie się wychowali,

a całą resztę zniechęci na dzień

dobry, because "meh, kol of

djuti ma lepszom grafę a w ogóle

to batylfjeld hehe cwelu

XDDDDDDD".

A jednak. Ubisoft podwójnie

strollował graczy wypuszczając

zapowiedź gry w Prima Aprilis,

tylko po to by dzień później już

naprawdę zrobić ich w chuja

informacją, że gra faktycznie

istnieje i ma się dobrze.

Teoretycznie całe to moje pisanie

można o kant [beeep] rozbić, bo

poniższy trailer jest tak dobry i

tak pieści organ odpowiedzialny

za uwalnianie nostalginy, że

nawet jak bym się wspiął na

wyżyny swoich jakichś tam

piśmienniczych zdolności, to i tak

niewiele zdziałam.

But wait, ja tu jestem by się tą

grą jarać, a nie reklamować. And

boy, believe me, I did. Ladies and

gentlemen...

8 POWODÓW DLACZEGO

FC3:BD JEST [beeep]:

spoilers ahead. zostaliście

ostrzeżeni.

1) Od strony technicznej: gra

jest na dokładnie tym samym

enginie co "oryginalny" Far Cry

3. It's gorgeous, it's stable and

it's optimized. Gra się nie sypie,

śmiga bezproblemowo na

słabszym sprzęcie, a i zupełnie

przy okazji nie straszy jak

pierwsze spotkanie z

Minecraftem, gdy zostanie

uruchomiona na starszym

hardwarze. Tym bardziej, że

twórcy mieli już sprawdzony

warsztat, pracowali na czymś, co

już wcześniej osiągnęło niemały

sukces, a i roboty było niewiele -

ogromna ilość elementów

środowiska i obiektów jest

żywcem wyrwana z Far Cry'a 3.

Cała ta copypasta (zwierzęta,

pojazdy, rośliny) została oblana

cysterną chromu, neonów i

świecących elementów. Ah, also

praktycznie wszystko w tej grze

jest cyborgiem.

2) Stylizacja. Na całą produkcję

narzucony jest czerwony filtr i

"efekt monitora", którego z

braku wiedzy lepiej nie nazwę.

Ale wygląda to trochę jakby się

patrzyło przez kamerę, co

niejako uwierzytelnia fakt, że

główny bohater ma

cybernetyczne oko. Sama

czerwień bardzo przypomina

sposób, w jaki widział filmowy

Terminator:

3) Speaking of which...

MOTHERFUCKING MAIN

PROTAGONIST. Tu się specjalnie

nie ma co rozpisywać: Rex Power

Colt, śmiertelnie

ranny podczas Drugiej Wojny w

Wietnamie, skurwysyńskim

nakładem siana przywrócony do

życia jako cybernetyczny

komandos którego 85% ciała jest

syntetyczne, totally badass

american hero który ratuje świat

przed zagładą, bzyka cycatą

Panią naukowiec, regularnie

sypie Duke Nukem-style

sucharami, pokazuje middle

finger za naciśnięciem klawisza F

(przypadek...? nie sadzę) ,

regularnie w swoich

poczynaniach odnosi się do

robienia loda i jest praktycznie

niezniszczalny. Zarówno bohater

jak i cała gra jest po prostu DO

BÓLU stylizowana na złotą erę

"gównianych" filmów akcji

\science fiction, które to na VHS

zdobiły w latach 80-tych i 90-tych

niejedną półkę koło

magnetowidu u jakiegoś

zapaleńca. Goddamit, prawie

zapomniał bym wspomnieć!

Wszystko to miało by się nijak,

gdyby nie cudowne spoiwo które

czyni Rex Power Colta tak

[beeep]istym: głosu podkłada mu

nie kto inny jak Michael Biehn,

czyli filmowy Kyle Reese z

pierwszego Terminatora. Ze

swoim charakterystycznym

szorstkim głosem bezbłędnie

dopełnił kreowaną przez siebie

postać. Gościa aż chcę się

słuchać podczas grania; osobiście

WYCZEKIWAŁEM jego

ociekających testosteronem i tak

dobrze dobraną wulgarnością

komentarzy.

4) Bronie. To chyba właśnie tutaj

namierzyłem pierwsze inspiracje

jakich użyli twórcy. Sam zestaw

jest wyraźnie uboższy niż w

pierwowzorze, ale [beeep] me, daje

dużo więcej radochy.

Podstawowy pistolet jest

ewidentną zrzynką z RoboCopa,

z czym twórcy nawet się

obnoszą. Co lepsi znawcy (khem,

khem) od razu wyczują. że A.J.M.

9 (bo tak się owy gnat zwie)

oznacza nic innego jak Alexa J.

Murphyego, czyli głównego

bohatera [beeep]istego RoboCopa,

który (suprajz, maderfaker) był

śmiertelnie rannym policjantem

w Detroit, którego odbudowano

jako cyborga. Sam pistolet do

bólu przypomina filmowego

Auto 9, więc co do inspiracji nim

nie ma żadnych wątpliwości.

Również z RoboCopa zaciągnięty

jest karabin snajperski Kobracon,

który w filmie siał spustoszenie

pod nazwą Kobra Assault

Cannon. Obydwa strzelają

wybuchowymi pociskami, obydwa

wyglądają jak Barret M82A1.

Yummy. Jest i także oldskulowa

strzelba "Galleria 1991", która

już nawet nazwą jest w stanie się

skojarzyć z Terminatorem 2, gdyż

jej pierwowzór w 1991 brał

czynny udział w świetnej scenie

wymiany ognia w budynku o

nazwie Galleria. W dodatku

obydwa gnaty są lever-action

shotgunami, przeładowywane w

ten sam, charakterystyczny dla

Terminatora sposób, w którym

broń wykonuje obrót o 360

stopni. Naturalnie, w grze tak

bardzo zaciągającej z filmów ze

Schwarzenneggerm nie mogło by

zabraknąć JEBANEGO

MINIGUNA. Ba, pierwsza rzecz

którą w grze przychodzi robić

jest rzyganie ołowiem z

zamontowanego na pokładzie

śmigłowca działka, które sypiąc

pociskami smugowymi powoduje

tak wspaniały koncert

wybuchów, dźwięków i feerie

barw, że ten moment

powtarzałem kilka razy za

każdym ubolewając, że jest taki

krótki. Dodatkowo tej scenie

towarzyszy bezbłędna Long Tall

Sally Little Richarda, która w

identycznych okolicznościach

rozbrzmiewała przy okazji

początkowych scen Predatora.

5) Muzyka. Jak to mówią, lepiej

późno niż wcale. Z tego własnie

tytułu cieszę się, że to własnie

dzięki standalone dodatkowi do

Far Cry'a 3 miałem przyjemność

poznać Powerglove, czyli ekipę

stojącą za ścieżką dźwiękową

produkcji. Wprawione ucho od

razu wyczuje inspiracje,

szczególnie Terminatorem 1 i 2.

Całość momentami także trąca

nowym Tronem: Legacy, Blade

Runnerem i muzyką z 8-

bitowców. Źródeł było jeszcze

pewnie wiele, ale resztę odkryję

przechodząc grę za czwartym

tudzież piątym podejściem.

Anyway, Panowie odwalili kawał

[beeep]istej God-Tier roboty

tworząc niesamowicie wręcz

klimatyczną elektronikę,

wyczekiwaną przeze mnie w

formie Far Cry 3: Blood Dragon

OST, która rzekomo ma zaraz

ujrzeć światło dzienne.

6) Wideło. Co prawda cut-

scenek jest tyle, co kot napłakał,

ale ich niewielką częstotliwość

ratuje olskulowy klimat. Są to

niespecjalnie ruchome (czasem

po prostu stateczne) sekwencje

w nie przymierzając 256

kolorach, stylizowane na

produkcje z czasów SNES-a.

Cierpią na zaawansowaną

pikselozę i tak bardzo nie pasują

do FPS'a z 2013 roku, że to aż

piękne.

7) "Smaczki". Pomijając już

muzykę, zabawki i bohaterów,

twórcy kupili mnie jeszcze jedną

rzeczą: dystansem do siebie i

swojej produkcji. Gra nie udaje,

że mimo niepoważnej tematyki

jest poważna. Jest tak naprawdę

jebitnym żartem który na każdym

kroku puszcza graczowi oczko,

albo wykrzywia mordę trollfacem

szczerząc przy tym zęby w kształt

loga Nike. Od menu przez

tutoriale, opisy zadań, nazwy

przedmiotów, aż po ekrany

wczytywania, gra wprawia w

dobry nastrój z każdym takim

gagiem lub namierzonym easter

eggiem. Przykłady? Znalazłem

rozbity śmigłowiec z niewyklutymi

jajami filmowych Alienów,

przyszło mi w ramach misji ubić 4

zmutowane żółwie żyjące w

kanałach, nasłuchałem się

tekstów z RoboCopa i

Terminatorów, razem z głównym

bohaterem cisnąłem z Assassin's

Creeda (przy okazji zbierania

porozrzucanych po mapie

telewizorów Rex wypala "I hope I

wont have to collect any fucking

feathers") i wiele, wiele innych.

Jak to zwykle bywa przy

opowiadaniu osobom trzecim

jakichś żartów sytuacyjnych albo

śmiesznych dialogów: żeby to

szczerze bawiło, trzeba przy tym

być. Przy tej grze się po prostu

serio pośmiałem, ale żeby

osiągnąć taki efekt trzeba się

nastawić na produkcję po prostu

głupią, bo inaczej cały fun z

grania [beeep] strzeli jak paczkę

drożdży.

W życiu bym nie przypuszczał, że

ktoś jeszcze kiedyś coś takiego

wypuści. A już szczególnie

Ubisoft, czyli ekipa

odpowiedzialna za Assassiny,

Splinter Celle, Watchdogs, Ghost

Recony, Anno i wreszcie Far

Cry'e. Czyli: kopalnie złota. I ta

własnie fabryka pieniędzy

postanowiła wypuścić coś, na

czym na bank nie zarobią. Gra

której skończenie na 100% zajęło

mi 5 godzin, produkcja z tak

naprawdę monotonną, za

ciemną stylistyką i głupią jak sam

[beeep] fabułą. Gra, która na

metacriticu na bank dostanie

baty od casualowego

gamerowego bezguścia, którzy z

bólu [beeep] (bo gra jest za mało

filmowa, albo nichuja nie

zrozumieli przekazu) skutecznie

zrujnują jej score. Gra, która jak

na Ubisoft jest zaskakująco tania.

To się wszystko kupy nie trzyma,

ale tak bardzo się cieszę, że jest.

Przyszło mi na myśl podczas

grania, że miewam czasem

rozkminy w stylu: "[beeep],

jakbym miał miliardy dolarów to

OPŁACIŁBYM nowego Descenta,

kolejnego Deus Exa, czy jakąś

firmę która wreszcie dla odmiany

nie spierdoli mi nowego Need for

Speeda.". I wonder... może ktoś

bardzo chciał takiej produkcji i

miał na to siano? "Hi, I want all

the crappy action sci-fi movies in

one game, transfering

865.093.234 Dolan$ to your

account kthxbye". That would be

awesome.



29 komentarzy


Rekomendowane komentarze




Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...