Jump to content
  • entries
    19
  • comments
    55
  • views
    12,604

Księgozbiór Iselora #8: Moi ulubieni pisarze fantasy


Iselor

1,802 views

 Share

Wpis ten jest skierowany głównie dla młodszych/początkujących fanów fantastyki w wydaniu książkowym, głównie fantasy. Na fantasy bowiem się wychowałem i od niego zaczynałem, science fiction co prawda też sporo przeczytałem ale nie tyle by być Alfą i Omegą. Poniżej więc prezentuję Wam moich ulubionych pisarzy fantasy, ew. pisarzy fantasy, którzy parali się też science - fiction:) Każdy z niżej wymienionych autorów (a raczej jego książki) to absolutny must have. Od razu zaznaczam że na liście brak Tolkiena i Sapkowskiego bo oba nazwiska to "oczywista oczywistość". Nie ma też Martina ani Eriksona. Stoją na półce i wezmę się za nich w tym roku, ale po prostu nie miałem kiedy ich przeczytać.

Od razu też mówię, że większość z tych pozycji czytałem lata temu więc nie oczekujcie jakichś mega dokładnych recenzji:)

1.Ursula K. Le Guin

Cykl Ziemiomorze ? absolutny majstersztyk, najwybitniejszy cykl fantasy i mój numer jeden na liście najlepszego fantasy ever. Dla mnie pierwsze trzy tomy są wspaniałymi opowieściami o odpowiedzialności za własne czyny, o dojrzewaniu, ale też o miłości. I chociaż to Czarnoksiężnik z Archipelagu jest pierwszym i najważniejszym tomem cyklu, osobiście najbardziej lubię, drugi, choć najkrótszy z serii, tom pt. Grobowce Atuanu ze względu na niesamowity klimat. Ów "klimat" jest czymś charakterystycznym dla całego cyklu, narracja przypomina trochę bajanie indiańskiego szamana:) Szkoda tylko, że ostatnie trzy tomy za bardzo idą w stronę lewicującego, feministycznego fantasy (całe zło to faceci, a kobiety są ratunkiem dla świata), ale nie na tyle by nie dało się ich z przyjemnością czytać. Są "tylko" dobre, ale u Le Guin "tylko dobre" i tak oznacza lepszy poziom niż większość tego co teraz wychodzi.

Kolejność tomów: Czarnoksiężnik z Archipelagu---> Grobowce Atuanu---> Najdalszy Brzeg---> Tehanu---> Opowieści z Ziemiomorza---> Inny Wiatr.

To absolutny kanon i podstawa. Choć pani Le Guin jest też znana z książek science ? fiction: rewelacyjnej powieści Lewa Ręka Ciemności (koniecznie!), Wydziedziczeni (nagrody Hugo i Nebula) czy bardzo dobrych, choć może nie kanonicznych powieści takich jak np. Świat Rocannona, Miasto złudzeń czy Planeta wygnania.

2. Jack Vance

Mityczne wyspy Elder, pomiędzy Wielką Brytanią a Hiszpanią są miejscem życia nie tylko ludzi, ale elfów i innych mitycznych stworzeń, które muszą przy okazji opierać się walczącemu z pogaństwem i magią chrześcijaństwem. Jednak trylogia Lyonesse (Lyonesse--> Zielona Perła---> Madouc)nie jest to w żaden sposób książka antychrześcijańska. Seria jest niesamowicie wielowątkowa, ale tak sprawnie napisana że Czytelnik się nie gubi:) To najlepszy przykład baśniowego, okraszonego humorem baśniowego fantasy. Mój numer dwa na liście najlepszego fantasy ever!

Vance jest także autorem powieści science ? fantasy. Warto zapoznać się z jego powieściami Władcy Smoków (nagroda HUGO) i Ostatni zamek (HUGO i Nebula). Niestety, nie czytałem jeszcze jego science-fantasy znanego jako Umierająca Ziemia (wciąż czeka na półce).

3. Glen Cook

Autor rewelacyjnego (najlepszego?) militarystycznego dark fantasy jakie powstało do tej pory. Kroniki Czarnej Kompanii to majstersztyk, sprowadza wojnę, w której biorą udział świetnie wyszkoleni najemnicy do punktu widzenia zwykłego żołnierza. Absolutny klasyk i tytuł obowiązkowy (Kroniki Czarnej Kompanii---> Księgi Południa---> Powrót Czarnej Kompanii---> Zagłada Czarnej Kompanii). U mnie numer trzy na liście najlepszego fantasy ever.

Cook jest także autorem innego podobnego cyklu Imperium grozy, w Polsce niedawno wznowionego w trzech tomach: Okrutny Wiatr, Forteca w cieniu i Imperium nieznające porażki.

4. Gene Wolfe

Lubię Wolfe'a. Za to, że każda z jego książek to coś wyjątkowego, oryginalnego. Najbardziej lubię jego cykl Księga Nowego Słońca (Cień Kata--->Pazur łagodziciela--->Miecz liktora--->Cytadela autarchy---.Urth Nowego Słońca). Ta klimatyczna seria przenosi nas do dziwnego świata, który jest prawdopodobnie zdegenerowaną Ziemią przyszłości. To tu poznajemy Severiana, kata, który łamiąc zasady zakonu zostaje za karę zesłany do odbywania służby na prowincję. Jednak, droga jaką przyjdzie mu przemierzyć zaprowadzi go znacznie dalej niż się spodziewa...

To absolutny klasyk i pozycja obowiązkowa dla każdego fana fantastyki. Najlepszy przedstawiciel nurtu science-fantasy.

Wole jest także znany jako autor genialnego zbioru opowiadań Śmierć Doktora Wyspy (zawierającego m.in. arcydzieło krótkiej formy - wg mnie - czyli Pieśń łowców czy nagrodzone Nebulą tytułowe opowiadanie Śmierć Doktora Wyspy) oraz osadzonego w starożytności cyklu o żołnierzu Latro (Żołnierz z Mgły--->Żołnierz Arete), który w wyniku klątwy nie pamięta niczego z poprzedniego dnia i musi prowadzić dziennik.

Wolfe'a radzę kupować w ciemno cokolwiek natraficie.

5. Guy Gavriel Kay

Chociaż posiadam w domu wszystkie książki Kaya, zdążyłem przez te lata przeczytać dwie jego rzeczy. Po pierwsze Tiganę, opowieść o narodzie, którego kraj został zagarnięty przez armie dwóch czarnoksiężników, a rzucona przez nich klątwa ma wymazać z pamięci ludzi informację o tym, że takie państwo w ogóle istniało. Zdesperowani mieszkańcy stawiają opór dwóm magom, choć ich walka wydaje się być skazana na porażkę...

To wspaniała powieść i chociaż osadzona w świecie fantasy, Polacy mają do niej sentyment i wspierają bohaterów, gdyż wiedzą czym jest kraj pod zaborami. Przeczytajcie koniecznie!

Jednak bardziej od Tigany lubię Sarantyńską Mozaikę (Pożeglować do Sarancjum---> Władca cesarzy), która przenosi nas do Bizancjum za czasów Justyniana. Nie będę wam tu streszczał fabuły bo to nie ma sensu. Macie jednak moje całkowite zapewnienie że to jedna z najlepszych rzeczy jakie fantasy wydała.

6. Peter S. Beagle

"Dwie powieści przyniosły mu duży sukces u krytyki i czytelników: neogotycka fantazja o duchach, której akcja osadzona jest na nowojorskim cmentarzu - "A Fine and Private Place" i zaliczany do klasyki fantasy, przygodowy i metaforyczny "Ostatni Jednorożec". "Śmierć na balu" i "Lila the Werewolf" to opowiadania. W ostatnich latach ukazały się dwie kolejne powieści fantasy:"Thy Folk of the Air" oraz "Pieśń Karczmarza".

To fragment z informacji w "Ostatnim Jednorożcu". Książkę czytałem i jeśli mnie pamięć nie myli jest też film ale nie pamiętam dokładnie. Co do książki:

Opowiada historię jednorożca - kobiety, która wyrusza na poszukiwania swoich pobratymców. Klimatem przypomina nieco opowieści osadzone w średniowiecznej Anglii. Jest tu mnóstwo humoru i ciekawi bohaterowie,ale że jako że książkę czytałem dawno temu dosyć dużo nie pamiętam, ale to może i lepiej:D Nie zdradzę za wiele:) Dodam tylko że to lekka, przyjemna, przygodowa fantasy, skierowana co prawda bardziej do młodszego czytelnika, ale myślę że starzy wyjadacze nie będą narzekać. Ręczę...ręką, lewą, bo głowa za cenna:P

"Pieśń karczmarza" (albo. w innym wydaniu: "Pieśń oberżysty") przeczytałem jednak dzisiaj więc mogę zdać relację od ręki. Książka mnie cholernie wciągnęła! Najpierw fabuła (przepisuje z tylnej strony okładki):

"Młody Tikat wyrusza na wędrówkę śladami zmarłej, a następnie zmartwychwstałej ukochanej. Los wiedzie go do tajemniczej karczmy na pustkowiu, gdzie spotyka przedziwnych ludzi. Dopiero tam poszukiwania rozpoczną się na dobre i zaprowadzą dzielnego młodzieńca daleko poza granice rzeczywistego świata".

To jedna z najoryginalniejszych powieści jakie czytałem. Po pierwsze dlatego że jest opowiadana przez wszystkich (!!!) głównych bohaterów, na przemian:) Tylko Prolog jest pisany w trzeciej osobie.

Po drugie dlatego że przez całą książkę (no, prawie) większość bohaterów przebywa w karczmie lub ew. jej okolicach, a nawet jeśli część bohaterów jest daleko poza nią to część i tak tam siedzi:)

Po trzecie: takiej plejady bohaterów dawno nie widziałem: trzy tajemnicze kobiety; zabójcy; Lis (on też opowiada historię!); szalony mag; nawet takie postacie jak karczmarz, stajenny czy ów Tikat to naprawdę bardzo oryginalne postacii, z niesamowitymi osobowościami. A fabuła daleko wykracza poza to co tam u góry w opisie:)

Książki Petera Beagle'a muszą się znaleźć w biblioteczce każdego szanującego się fana fantasy:) A zwłaszcza te dwie wyżej opisane:)

7. Roger Zelazny

Mój uluieniec. Zelazny, autor o polskich korzeniach, stworzył kanoniczny i klasyczny cykl Kroniki Amberu. Równoległy świat zwany Amberem, jest pozbawiony króla. Nie wiadomo czy zginął czy zaginął. Jego dziewięciu synów rozpoczyna więc walkę o tron. I wciagają w ów konflikt swoje siostrzyczki, mieszkańców Ziemi i i innych światów, a intrygi, zdrady, sojusze i zabójstwa stają się wręcz codziennością i nie wiadomo komu ufać.

Lubię Zelaznego. Jego powieści czyta się niczym powieści sensacyjne osadzone po prostu w fantastycznym świecie. A Amber to absolutny must have dla każdego kto mieni się fanem fantastyki.

Zelaznego radzę jednak oprócz Amberu brać wszystko na co natraficie. Zwłaszcza rewelacyjną powieść Pan Światła, będącą teoretycznie science-fiction, ale czyta się jak fantasy, zaś całość zanurzona jest w orientalnym sosie, gdyż dotyczy konfliktu Buddy z bóstwami z panteonu hinduizmu. Wg mnie - najwybitniejsza rzecz jaką dał nam Zelazny. Tylko mała, acz istotna uwaga. Pana Światła kupujcie TYLKO i wyłącznie w wydaniu ISY. Jest rzetelnie wydane i przetłumaczone. Nie tykajcie wydawnictwa Atlantis, którego tłumacz nie za bardzo wiedział co tłumaczy i kompletnie nie orientował się w temacie.

8. Patricia A. McKillip

McKillip jest autorką bardzo kobiecego, baśniowego fantasy, jednak i ja i Sapkowski polecamy twórczość tej Pani:) Tu nie będę się zbyt rozpisywał. W Polsce zostały wydane powieści autorki: Wieża w Kamiennym Lesie oraz Zapomniane Bestie z Eldu oraz trylogię Mistrz Zagadek z Hed (Mistrz Zagadek--->Dziedziczka morza i ognia--->Harfista na wietrze). Powiem tylko tyle: czytać, czytać, czytać. Bo lepszego baśniowego fantasy po prostu nie ma, z wyjątkiem Lyonesse Vance'a

9. Andre Norton

Chociaż Andre Norton jest autorką wielu przeciętnych powieści science-fiction, to jednak w świecie fantastyki zasłynęła cyklem Świat Czarownic, który opowiada (na początku serii) o człowieku, który uciekając przed wrogami, niedługo po zakończeniu II Wojny Światowejm ucieka (bez możliwości powrotu) do innego świata, świata w którym magią posługują się tylko kobiety. I przyjdzie mu odegrać w tym świecie naprawdę ważną rolę.

Lubie ten cykl, ze względu na niesamowity klimat pierwszych tomów (tak z pierwszych pięciu, później jest już gorzej i gorzej ale można poczytać). Osobiście polecam, bo ksiażki walają się po antykwariatach i na aukcjach za psie pieniądze, ale naprawdę warto się z tym zapoznać.

10. C.J. Cherryh

Chociaż autorka zdobyła Hugo za powieść sf Ludzie z gwiazdy Pella, ceni się ją głównie za rewelacyjny, dosyć ciężki, ale niesamowcie klimatyczny cykl Morgaine (Brama Ivrel-->Studnia Shiuanu--->Ognie Azeroth--->Brama wygnania), który opowiada o tajemniczej wojowniczce Morgaine, która chce zamknąć międzyplanetarne bramy, umożliwiające podróże po całej galaktyce. Jeśli tego nie zrobi zło rozleje się po wszystkich światach...

Książki już niedostępne w sprzedaży, ale antykwariaty i internet was poratująbiggrin_prosty.gif Radzę kupować gdy tylko natraficie na cokowliek tej pani:)

To tyle. Przepraszam za niezbyt szczegółowe opisy, ale mi wybaczycie moją sklerozę? O innych klasycznych ksiażkach będę pisał w następnych odsłonach bloga.

 Share

17 Comments


Recommended Comments

To zależy od gustu, fakt, ale ostatnie tomy podcyklu o Straży ("Łups", "Niuch") czy np. "Niewidoczni Akademicy" są dużo cięższe i poruszają ważne kwestie społeczne.

Link to comment

Pamiętam jak zaczytywałem się w "Czarnoksiężniku z Archipelagu", jednak "Świat Czarownic" nie przypadł mi do gustu, znaczy się pierwszy tom fajny, ale później...

Za to Zelazny to klasa sama w sobie, za cykl o królestwie Amberu powinni mu stawiać pomniki. Ale nie tylko, czytałeś może Dilvisha Przeklętego ?

Widzę, że wymieniłeś samych klasyków, brakuje mi jednak kilku nazwisk, pozwól więc, że je dodam :) :

1. Michael Moorcock - w Polsce znany głównie z cyklu o księciu Corumie w Szkarłatnym Płaszczu. Wychowałem się na tym cyklu, więc żywię do niego wielki sentyment. Ponadto przygody księcia w walce z kolejnymi władcami Chaosu są co najmniej widowiskowe.

2. David Eddings - kto nie czytał Diamentowego Tronu, Rubinowego Rycerza i Szafirowej Róży, ten nie wie co to dobra fantasy. Jeden z najlepszych pisarzy jakich miałem przyjemność czytać, a za powołanie do życia Sparhawka również powinien dostać pomnik.

3. Robert E. Howard - to on właściwie stworzył heroic fantasy razem ze swoim Conanem z Cymerii. I również, jest to pisarz mojej młodości, ile to ja czasu straciłem ślęcząc na przygodami Conana Korsarza, Conana Buntownika, Conana Zdobywcy...

4. Garth Nix - pisarz znany mi przede wszystkim z trylogii "Stare Królestwo", w skład której wchodzą Sabriel, Lirael i Abhorsen. Polecam każdemu, kto lubił Gwiezdny Pył.

5. Gordon R. Dickson - za cykl Smok i Jerzy, o tym jak normalna para z XX wieku przeniosła się do alternatywnego świata pełnego smoków, rycerzy i magii. Należy wspomnieć, że główny bohater wylądował w ciele smoka, co nie jest tak przyjemne, jakby się mogło wydawać...

I pewnie jeszcze paru bym znalazł, ale, że jest już późno a rano idę do pracy nie chce mi się myśleć :)

Gratuluję ciekawego wpisu.

Link to comment

Co do cyklu Morgaine to pierwsza książka jest genialna, pozostałe już niestety słabsze, ale w sumie warto przeczytać.

Poza może Bramą Wygnania, to nie było zbyt fajne.

Andre Norton zaś cenię bardziej za cykl Królowa Słońca. Z oceną Świata Czarownic jak najbardziej się zgadzam, sam czasem wracam do Czarodzieja albo Troje Przeciw, ale pozostałych książek, jakie mam na własność (Gryf w Chwale, Zamknięcie bram...) w ogóle nie tykam.

Napomknę wreszcie Jednym Zaklęciem (część większej serii, która chyba się u nas nie ukazała, a w każdym razie nie czytałem). Fajny klimat magiczny, nieco bardziej przyziemna magia ;)

Link to comment

Serio, wymieniasz Króla Dukaja w jednym poście z Praczetem? Bambo, prośba...

>kanoniczny cykl Kroniki Amberu

Góra dwie części są szanowalne XD

Link to comment

Pamiętam jak zaczytywałem się w "Czarnoksiężniku z Archipelagu", jednak "Świat Czarownic" nie przypadł mi do gustu, znaczy się pierwszy tom fajny, ale później...

Później jest gorzej ale poczytać warto.

. Ale nie tylko, czytałeś może Dilvisha Przeklętego ?

Tak, razem z Krainą przemian. Świetny jest też Widmowy Jack czy Stwory Światła i Ciemności.

1. Michael Moorcock

Elryka nigdy nie uzbierałem całego, zaś Gloriana leży i czeka na przeczytanie.

2. David Eddings - kto nie czytał Diamentowego Tronu, Rubinowego Rycerza i Szafirowej Róży, ten nie wie co to dobra fantasy.

Czytałem, miałem, potrzebowałem kasy, sprzedałem. Ot, czytadło. Bez szału.

3. Robert E. Howard

Pisałem o nim w poprzednim wpisie.

4. Garth Nix

5. Gordon R. Dickson

Jakoś tak wyszło że obu Panów nie znam. C.J. Cherryh dałem niejako na siłę bo Morgaine to fajny klimatyczny cykl. Inaczej by to wyglądało gdybym dał listę nie najlepszych autorów a samych książek. Brakuje choćby świetnego Był sobie raz a zawsze król White'a czy Księgi Mieczy Freda Saberhagena ale zdaję sobie z tego sprawę.

Link to comment

>kanoniczny cykl Kroniki Amberu

Góra dwie części są szanowalne XD

Amber to pierwsza dziesiątka fantasy. Pierwsze Kroniki miażdzą większość konkurencji, drugie Kroniki słabsze ale ok. Szkoda że Zelaznemu się kipło przedwcześnie bo miał napisać trzecie Kroniki.

Link to comment

Czytałem widmowego Jacka, muszę powiedzieć, że powieść wywarła na mnie spore wrażenie. Z jednej strony sympatyzowałem z Jackiem, z drugiej pewnego jego czyny nie zgadzały się z moją mentalnością.

Kroniki Amberu faktycznie są świetne, na ich fabule można by zrobić świetnego RPG-a.

Link to comment
8. Patricia A. McKillip

(...) lepszego baśniowego fantasy po prostu nie ma, z wyjątkiem Lyonesse Vance'a

To chyba nie czytałeś Tanith Lee ani (z nowszych) Catherynne M. Valente. Albo rozmijamy się w definicji "baśniowego" fantasy.
Link to comment

Cytuj

8. Patricia A. McKillip

(...) lepszego baśniowego fantasy po prostu nie ma, z wyjątkiem Lyonesse Vance'a

To chyba nie czytałeś Tanith Lee ani (z nowszych) Catherynne M. Valente. Albo rozmijamy się w definicji "baśniowego" fantasy.

Valente jeszcze nie czytałem, zaś Tanith Lee czytałem Czarnoksiężnika z Volkyanu i jest "tylko" dobry.

Link to comment

Ach, pani Ursula K. Le Guin, powiem że styl jaki serwuje czytelnikom jest naprawdę nietypowy. Sam, niestety zapoznałem się tylko z "Miastem Złudzeń" i sposób prowadzenia fabuły jest wyjątkowy. Samo zakończenie, choć nieco pod koniec przyśpieszone, po prostu ścina z nóg. Wciągająca i na pewno pouczająca lektura.

Co do innych to nazwiska bądź, co bądź kojarzę - ale trzeba będzie nadrobić zapominalstwo. :)

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...