Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    12
  • comments
    113
  • views
    18,891

Z Pudełka Iks #3 - Popatrz w Lustro. I co widzisz?

Sign in to follow this  
daveNWN

1,040 views

08_1920.jpg

Francji zawdzięczać możemy wynalezienie i stworzenie wielu fenomenalnych rzeczy m.in. cudownych bagietek, serów pleśniowych, Citroenów z wyłącznością na x0x w nazwie modeli i Peugeotów oraz Ubisoftu. Wiele można również temu narodowi zarzucić, zwłaszcza w kontekście historycznym, ale nie będę rozwodził się w tym wpisie na ten temat. Osobiście chciałbym podziękować *Davidowi Belle'owi za swój wkład w stworzenie jednej z najlepszych gier Electronic Arts w ostatnich latach. Gdyby nie on, w napędzie mojego Xboksa nigdy nie zawitałaby historia pewnej Faith i jej siostry.

Mirror's Edge

EA Dice, które do 2009 roku znane głównie było z wydawania światu kolejnych odsłon Battlefielda, w pewnym momencie postawiło wszystko na jedną kartę i odważyło się stworzyć grę, jakiej jeszcze nigdy nie było. Połączenie parkouru wraz ze swobodą walki wręcz miało przynieść Szwedom uznanie w oczach milionów graczy na całym świecie oraz wytyczyć nową ścieżkę dla ludzi, zajmujących się tworzeniem wirtualnej rozrywki. Pierwszy cel poniekąd osiągnęli (gra stała się sławna i sprzedała się w zadowalającej ilości), z drugim zupełnie się minęli. Już nigdy nikt nie stworzył gry podobnej do Mirror's Edge.

Nie daleka przyszłość - może za 5 lat, nie więcej. Dalekowschodnia wyimaginowana metropolia, która na pierwszy rzut oka przypomina nowoczesne dzielnice japońskich lub południowokoreańskich miast. Zero przemocy, zero przestępczości, gdzie tylko wzrok zdoła sięgnąć, a to wszystko za sprawą reżimu totalitarnego rządu, który za pomocą najprostszych środków - przymusu, propagandy i korupcji, próbuje mydlić oczy mieszkańców i robi to nader skutecznie. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy nie mają zamiarów patrzeć na groteskową utopię i biorą sprawy w swoje ręce. A dokładniej nogi. Jedną z takich niezłomnych Sprinterek jest główna bohaterka o personaliach Faith Connors.

mirrors-edge-pc-3.jpg

Pięć trzynastek za styl z powodu podpórki. Następnym razem będzie lepiej.

Nie chciałbym zbytnio zdradzać fabuły osobom, które nie miały jeszcze okazji zapoznać się z tym tytułem, lecz zdradzę tylko, że wszystko toczy się głównie wokół śmierci kandydata na objęcie stanowiska burmistrza w mieście - niejakiego Pope'a. Aby dodać pikanterii całej zabawie, w morderstwo wmieszana zostaje siostra Faith - Kate, która wstąpiła do policji, gdyż jak sama twierdzi "chce chronić miasto". Dzięki takiemu rozwojowi akcji, naszym celem jest oczywiście rozwikłanie zagadki śmierci szychy w mieście i dowiedzenie się tego, kto chciał umyć ręce od całej tej sprawy. Intrygom i knuciom każdego wobec każdego w tym tytule wierzcie mi - nie ma końca.

Linia fabularna poprowadzi nas do zakończenia, które poznajemy po około 9 godzinach, przez mnóstwo lokacji - od posterunku policji, która nieustannie walczy z posłannikami wiadomości czyli Sprinterami, poprzez siedzibę firmy ochroniarskiej współpracującej ze służbami porządkowymi, na biurze urzędującego burmistrza Callaghana kończąc. Jak na **traceuse przystało, Faith nie ogranicza się do hasania po wnętrzach budynków, lecz swój potencjał pokazuje dopiero na zewnątrz, gdzie może teoretycznie bez żadnych ograniczeń wspinać się i przeskakiwać tam gdzie tylko tego sobie zapragnie.

Słowem kluczem w poprzednim akapicie jest teoretycznie, które pięknie odzwierciedla zamkniętą strukturę każdego etapu gry. Rozpoczynamy przygodę na dachu jednego z wieżowców, a naszym celem jest dotarcie do budynku, który znajduje się kilka przecznic dalej. Rozglądamy się wokół oczyma Faith (gra to FPP) i wybieramy trasę, która odpowiada naszym gustom. Więc, zamiast przeć przed siebie w najkrótszej linii, biegniemy w prawo i przeskakujemy na blok mieszkalny obok. No właśnie problem w tym, że tak się nie da. Twórcy nie umożliwili nam eksploracji miasta i droga, którą możemy dotrzeć do celu jest tylko jedna. Każda próba odstępstwa od wytyczonej ścieżki, kończy się natychmiastowym upadkiem na jezdnię z 30 piętra, choćby była możliwość przeskoczenia na taras lub zewnętrzną klatkę schodową innego budynku. Strasznie mnie to irytowało, gdyż tak klimatycznie odwzorowana metropolia, aż prosi się o jej zwiedzenie i zajrzenie w każdy komin czy okno.

mirrorsedge_02.jpg

Balansowanie na krawędzi może skończyć się różnie. Można nabawić się na przykład kuku.

Samo przemieszczanie się po dachach czy piętrach wewnątrz byłoby oczywiście zbyt trywialne i monotonne, więc Faith nie raz, ani nie dwa przyjdzie zmierzyć się z oddziałami policji czy nawet jednostek na podobieństwo SWAT. W razie bliskiego spotkania ze służbą porządkową, możemy rozwiązać to w trojaki sposób. Po pierwsze - wziąć nogi za pas i pruć przed siebie. Taka taktyka sprawdzi się, gdy na naszej drodze stanie znaczna liczba rywali. Po drugie - wjechać wślizgiem w nogi takiego niemilca i następnie zdzielić go dwoma prostymi w trybie zwolnionego tempa (choć można również zrobić to w czasie rzeczywistym). Po trzecie - wjazd w nogi, gleba oponenta, but na ryj, zabranie karabinu i rozprawienie się z resztą posiłków w stylu Battlefielda. Właśnie w stylu BF-a, a nie w jakości tego shootera, gdyż strzelanie z broni zostało słabo wykonane i nie jest to absolutnie najprzyjemniejsza czynność w grze. Zupełnie nie czuć siły rażenia pistoletu czy karabinu. Lepiej z policjantami rozprawić się wręcz, gdyż ten element szwedzkie studio opracowało niemal do perfekcji.

Kwintesencją Mirror's Egde jest nieustanne przemieszczanie się, które wiąże się z pokonywaniem przez bohaterkę często nie raz karkołomnych przepaści czy różnić wysokości danych obiektów, lecz wiąże się z tym pewien mankament, a mianowicie nie zostawienie gra dla gracza praktycznie żadnego marginesu błędu w odbiciu się czy próbie lądowania po skoku. Zdaje się, że twórcy wymierzyli co do milimetrów miejsca w których Faith musi się odbić od jakiejś deski czy ściany, aby próba nie skończyła się na krwawej miazdze na chodniku u podnóży wieżowców. Ta dokładność niejednokrotnie doprowadzała mnie do furii, gdy musiałem po raz któryś podchodzić do tego samego skoku. W grze, która stawia na intensywność akcji i nieustanne "coś się dzianie", takie przystanki są solą w oku dla tego tytułu.

Kilkugodzinna posiadówka przed konsolą razem z Faith nie uraczyła mnie pięknymi teksturami, ani zapierającymi dech w piersiach widokami - są one na przyzwoitym poziomie, nie odstającym od większości tytułów z tamtego okresu na maszynce Microsoftu. To co wywarło na mnie piorunujące wrażenie to paleta barw, której użyli graficy. Ściany w biurach czy na korytarzach są tak intensywnie zielone czy czerwone, iż uświadomiłem sobie, że w naturze takie natężenie barw nigdzie nie występuje. Jedyne z czym mogę to porównać, to kolor farb z puszek malarskich - absolutna nienaturalność i sztuczność, która jednak pasowała do tego tytułu jak ulał. Biel jest bielsza niż śnieg, błękit bardziej błękitny niż można to sobie wyobrazić. Czyżby to ukłon w stronę utopijnej wizji, gdzie wszystko jest jak od linijki?

584745-mirrors_edge_4_super.jpg

Duszenie za pomocą nogi. Feith do UFC!

Nie wiem jak wygląda to w wersji na PC, ale konsolowa wersja potrafiła niemiło chrupnąć w momentach przejścia pomiędzy odmiennymi lokacjami na danym poziomie. Bardzo wiele ciepłych słów należy skierować w stronę osób odpowiedzialnych za animowane przerywniki, które wyglądały niczym małe dzieło sztuki. Prosta kreska, surowość tła i zarysów postaci oraz wspomniane już intensywne barwy stworzyły interesujący efekt. Głosy postaci brzmią bez większych zarzutów i jedynie mógłbym się przyczepić do aktora, który ogrywał rolę Merkurego - zleceniodawcy Sprinterki, który brzmiał nie co sztucznie i miałem wrażenie, że połknął kij od miotły.

Zabawa na krawędzi lustra, którą zaserwowało mi EA Dice wciągnęła mnie całego - od stóp do głów, głównie za sprawą frapującej fabuły i chęci odpowiedzenia na pytanie: Czy w świecie, w którym żyjemy przełożenie bezpieczeństwa nad prywatnością jest konieczne? Kto chce znać odpowiedź, musi zagrać w Mirror's Edge.

* David Belle jest pionierem parkouru w Francji, jak i na całym świecie. Wystąpił w filmach 13 Dzielnica i 13 Dzielnica - Ultimatum.

** Traceuse to żeńska forma słowa - traceur, które określa osobę zajmującą się parkourem.

Co na plus?

+ fabuła

+ nowatorski pomysł na grę z elementami parkouru

+ intensywność akcji

+ walka wręcz daje mnóstwo satysfakcji

+ piękne i aż nienaturalne barwy

+ świetnie wyglądające przerywniki filmowe

Co na minus?

- strzelanie nie sprawia frajdy

- liniowość etapów

- potrafi chrupnąć i zwolnić na X360

- przy skokach gracz nie ma marginesu błędu, co doprowadza do wielokrotnego powtarzania fragmentów

Ocena: +8/10

Pozdrawiam daveNWN, aye!

Sign in to follow this  


12 Comments


Recommended Comments

Wciąż się łudzę, że kiedyś będzie w PS+ biggrin_prosty.gif. Pewnie kiedyś kupię używkę.

Sony lubi zaskakiwać swoją ofertą w Plusie, więc może kiedyś się trafi. A jeśli nie to na allegro można wyrwać używkę za 19 zł. Swoją używeczkę zakupiłem za 25 zł :)

Share this comment


Link to comment

Świetna gra. Rozszarpane nerwy w time trial, to wręcz poezja :]. Nawet nie pamiętam, ile razy ją ukończyłem (też na X-360), ale tęsknię do niej. Gdyby nie fakt, że mam jeszcze tyyyyle gier do zaliczenia, to bym ją nabył i znów rzucał mięchem do tv :D.

Share this comment


Link to comment

Ja akurat ogrywałem na PC ;) Również urzekł mnie styl graficzny, choć grafice jako takiej też nie mogę nic zarzucić, a bardziej niż samo strzelanie wkurzał mnie fakt, że broń mozna zdobyć tylko po rozbrojeniu, a leżąca na ziemi jest już dla gracza nieosiągalna :/

Poza tym zaskakujesz mnie tym ultrawysokim poziomem wpisów :D

Share this comment


Link to comment

Świetna gra. Rozszarpane nerwy w time trial, to wręcz poezja :]. Nawet nie pamiętam, ile razy ją ukończyłem (też na X-360), ale tęsknię do niej. Gdyby nie fakt, że mam jeszcze tyyyyle gier do zaliczenia, to bym ją nabył i znów rzucał mięchem do tv biggrin_prosty.gif.

Racja. Time trial daje w kość i zupełnie zapomniałem ująć go w recenzji :)

Ja akurat ogrywałem na PC wink_prosty.gif Również urzekł mnie styl graficzny, choć grafice jako takiej też nie mogę nic zarzucić, a bardziej niż samo strzelanie wkurzał mnie fakt, że broń mozna zdobyć tylko po rozbrojeniu, a leżąca na ziemi jest już dla gracza nieosiągalna confused_prosty.gif

Poza tym zaskakujesz mnie tym ultrawysokim poziomem wpisów biggrin_prosty.gif

Dzięki za miłe słowa. Z tych trzech najbardziej jestem zadowolony z właśnie tego. Ma to poniękąd ręce i nogi :)

Share this comment


Link to comment

Recenzja dobra jak i gra. Sam mam ją na xboxie, lecz mi nic się nie zacinało, żadnych bugów, zawieszeń, nic. Gra super, przeszedłem ją z cztery razy, daje strasznie dużo frajdy, no i ten parkour, niesamowite wrażenie.

Share this comment


Link to comment

Recenzja dobra jak i gra. Sam mam ją na xboxie, lecz mi nic się nie zacinało, żadnych bugów, zawieszeń, nic. Gra super, przeszedłem ją z cztery razy, daje strasznie dużo frajdy, no i ten parkour, niesamowite wrażenie.

Grałem bezpośrednio z płyty bez instalacji (jeszcze miesiąc temu nie miałem dysku w Xboksie), więc lekkie ścinki mogły być właśnie tym spowodowane.

Faith rządzi! I to jej oko... biggrin_prosty.gif

Chyba najlepsza gra EA, w jaką grałem. Polecam! ok.gif

Tusz się jej rozmazał smile_prosty.gif IMO grałem w lepsze gry od EA, vide Dragon Age, NFS Shift czy Dante's Inferno, ale Mirror's Edge nie odmówię tego, że jest bardzo dobre i innowacyjne na swój sposób.

Share this comment


Link to comment

Hmm dziwne, ja żadnej nie instaluje gry na dysku, tylko fifę musiałem, bo tam naprawdę ciężko było mi przyjąć te lagi i postoje.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...