Skocz do zawartości

Random Sanity

  • wpisy
    387
  • komentarzy
    1420
  • wyświetleń
    251026

Olej studia, zostań sprzątaczem (ninja) - Dustforce

Zaloguj się, aby obserwować  
Rankin

897 wyświetleń

Parę lat temu świeżuchna australijska grupka młodzieży z aspiracjami ogłosiła na świecie swój pierwszy projekt - Dustforce. Już nie pamiętam, jak o nim się dowiedziałem, w każdym razie gdy grupa wypuściła demo technologiczne zawierające kilka poziomów i edytor plansz, nie ociągałem się z pobraniem i wypróbowaniem. Co prawda, dużo mi to nie dało - tech demo miało straszną optymalizację i na moim ówczesnym sprzęcie wyciągało jakieś 15 FPS - ale zrelaksowany klimat i koncept sprawiły, że mimo wszystko o Dustforce nie zapomniałem. Hitbox Team jednak, twórcy gry, jak na złość, kompletnie ucichło na długi, długi czas, tak że wyglądało na to, że z Dustforce nic więcej ponad demo nie wyjdzie... Aż tu nagle na początku roku 2012 Dustforce pojawiło się na steamie, a kilka miesięcy później trafiło do humble bundle (wraz z Torchlight i Shatter), a w ten sposób i do mnie.

6ntifp.png

O co chodzi w Dustforce? Krótko pisząc: zamiatanie. Zamiatanie ekstremalne. Aby oczyścić poziomy z kurzu/liści/brudu postać kierowana przez gracza będzie musiała wykonać mnóstwo skoków, podwójnych skoków, biegów, biegów po ścianie, biegów po suficie, uniknąć setek kolców i przepaści, a także przyłożyć swoją szczotą niejednemu brudnemu niemilcowi. Żeby było ciekawiej, przejście poziomu jest oceniane pod względem kompletności, to jest jaki procent kurzu udało się wyczyścić, a także finezji - każde utracenie licznika kombosa, czy to przez zbyt długą przerwę między czyszczeniem, czy też przez otrzymanie ciosu od przeciwników, obniża finezję. Tak zdobyte punkty odblokowują trudniejsze poziomy, a potem jeszcze trudniejsze poziomy, a także zostają umieszczone wraz z wynikiem czasowym na online'owej tabeli wyników.

Podstawa w tego typu grach, czyli sterowanie, wypada bardzo dobrze. Postacie poruszają się płynnie i szybko reagują na polecenia, klejąc się tam gdzie trzeba i odbijając w porę, po krótkiej praktyce wiele wyczynów wychodzi naturalnie - jedynie biegi po suficie są naprawdę trudnym manewrem... z tych podstawowych. Dzięki temu rozgrywka jest dynamiczna i przyjemna, ostatni raz tyle frajdy z akrobacji miałem w Piaskach Czasu. Druga strona medalu, poziomy, również nie zawodzi - autorzy załączyli szeroką gamę leveli, niektóre są prostymi zabawami w "zjedź z górki, skacząc dwa razy", inne wymagają pewnego rozplanowania trasy i sprytnego rozplanowania super ataków, inne znowu wyglądają koszmarnie, ale w praktyce wszystkie akrobacje przychodzą naturalnie, są też oczywiście poziomy trudniejsze, aż po "wyrwij sobie wszystkie włosy z głowy (i nie tylko)", a nawet wredniejsze. Kurz - cel gry - został zawsze ułożony w ten sposób, aby podpowiadać graczowi najlepszą drogę przez poziom, co jest IMO patentem tyleż świetnym, co rzadko stosowanym. Inny ciekawy pomysł wiąże się z wyborem poziomów - trzeba się do nich dostać podróżując po tzw. hub levels. Samo w sobie nie jest to niczym nowym, ale w Dustforce im trudniejszy poziom, tym bardziej skomplikowane akrobacje trzeba będzie wykonać, aby doń trafić (potem można poziom wybrać wygodnie z terminala komputerowego). Pełna wersja Dustforce jest również zaopatrzona w edytor poziomów, trochę ich już się uzbierało.

Oprawa audiowizualna jest po prostu genialna. Z jednej strony stonowane palety kolorów, ultrapłynne animacje i mnóstwo detali w pięciu różnych smakach - szczególnie dwór i jesienny las wyglądają pięknie. Z drugiej,

autorstwa Lifeformed, który jest stałym gościem na mojej mp3 i na mojej komputerowej playliście.

W ostatecznym rozrachunku Dustforce jest po prostu świetną i dopracowaną platformówką, która nie boi się czasem rzucić gracza na pożarcie piekielnym wyzwaniom, zawsze wyglądając przy tym przynajmniej bardzo dobrze. Kolejna gra twórców, Spire, zapowiada się równie interesująco.

Zaloguj się, aby obserwować  


7 komentarzy


Rekomendowane komentarze

@Arturzyn - ten recenzent jest nubem i grać nie potrafi ;). Najtrudniejsze poziomy są faktycznie wredne, ale są też przed graczem dobrze schowane. Większość normalnych poziomów nie spowoduje, że będziesz sobie włosy wyrywał z łowy.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

A ja powiem szczerze że już wymiękam na tych wszystkich ninja-gaidenowych platformerach z odbijaniem się od ścian i precyzyjnym wymierzaniem skoków. Moje ręce już nie wyrabiają, Już wolę Pid, który wręcz wymaga powolnego grania i namyślenia przed każdą akcją...

Ale w Sonic 2 nadal cioram :P

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Toś mi przypomniał jak grałem po dojściu do wprawy w NESowego Ninja Gaidena 3. Co prawda ostatniego levela nie udało mi się przejść na jednym życiu (cholerny limit czasowy), ale już Martius tego dokonał.

Z drugiej strony, NG3 to straszne izi modo, pamiętam, jak kląłem grając w NG2... Tamtejsza ostatnia plansza to naprawdę piekło.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...