Co mnie cieszy, czyli Rise of Technovore
Ostatnio miałem przyjemność obejrzeć najnowszy film animowany, a raczej anime, z Żelaznym Człowiekiem w roli głównej. Nie jest to recenzja ani nic takiego, po prostu moje odczucia. Jak się domyślacie po tytule, są one bardzo ciepłe.
http://www.youtube.com/watch?v=YC_AU3ADyrE
Szczerze mówią kompletnie zlekceważyłem ten film, na początku rzecz jasna, Marvel, jako studio, przyzwyczaił nas do raczej typowo amerykańskich animacji, znaczy zachodnich, znaczy wiecie o co mi chodzi. To znaczy był wyjątek w postaci Wolverina, ale pełnometrażowego filmu anime, z bohaterami Marvela, nie pamiętam. A że lubię anime, mangę a także jej odpowiednik w Korei, musiałem go obejrzeć.
Reżyserem, co dowiedziałem się na początku, zrobili niejakiego Hamazaki Hiroshiego, dla które to był debiut... udany jak cholera. Do tej pory facet związany był z animacją, jak projektant i twórca, co widać, bo film graficznie naprawdę trzyma poziom. Graficznie można porównać do Ghost in the Shell, bądź Armitage-a.Ewentualnie możecie porównać do Berserk Ougon Jidaihen, choć tutaj kreska jest delikatniejsza, jeśli chodzi o postacie Sceny walki są dynamiczne i wciągające, kreska dokładna, słowem nic dodać nic ująć. Ehh jakże mi się przyjemnie to oglądało.
Dobra kreska fajna, ale fabuła ? A no tutaj jest gorzej... Za fabułę odpowiadali amerykanie, facet niby doświadczony, jak później czytałem na IMDb, ale cały czas miałem wrażenie, że zadanie trochę go przerosło... Może to moja wina ? Jak powiedział pewien "tfórca" po premierze pewnego gniota "fani oczekiwali zbyt wiele, to ich wina że się zawiedli". Może i prawda, film miał być głównie dla odbiorcy amerykańskiego, a wiemy, że nie jest to naród zbytnio skomplikowany
Niemniej mam wrażenie zmarnowanego potencjału jak również głupoty scenariusza. Nie wiem do końca po co Nick Fury wysyła Black Widow i Hawkeya po Starka, skoro mają ten sam cel, a wyjaśnienie, że "nie może wrócić do Waszyngtonu z pustymi rękami" jest nie tyle śmieszne co żałosne. Wątek ewidentnie dodany na siłę, w sumie nie wiem po co. Tak samo jest z Punisherem, postać w całej linii epizodyczna, pojawia się na 20 minut i tyle go widzieliśmy, a szkoda, bo jest on jednym z najbardziej udanych Marvelowskich zabijaków.

Ponadto, przez cały fil towarzyszyło mi podobieństwa, nie wiem, może to przez latającego Iron Mana, podobieństwa do Macross Plus. Do tej konkretnej części...
A i muzyka też jest fajna, nic w stylu amerykańskim ale raczej klimaty, których spodziewamy się ujrzeć w battle anime, gdzieniegdzie chóry, wiecie jak to się robi. W sumie jestem na tak.
Jak wspomniałem na początku, nie widziałem wcześniej filmu anime z postaciami z Marvela, jeśli taki jest niech ktoś mnie poprawi. Cieszy mnie to niezmiernie, bo japońską animację mam w wyjątkowym poważaniu, jednocześnie liczę na więcej takich perełek, z mam nadzieję, lepszym scenariuszem. No ale tego raczej się nie mam co spodziewać, skoro CN odwołało Young Justice na rzecz niedorobionych Teen Titans...

4 komentarze
Rekomendowane komentarze