Jump to content
  • entries
    312
  • comments
    2,083
  • views
    219,791

Oda do Hotlinie Miami

Knockers

623 views

Lata osiemdziesiąte, Miami, jak zwykle słoneczne i neonowe. Znasz ten klimat z Grand Theft Auto: Vice City, filmu Drive i serialu Miami Vice.

hotline1.jpg

W tle zaczyna pulsować energetyczna elektronika. Nakładasz na głowę maskę zwierzęcia I wkraczasz do budynku, powalając drzwiami obstawiającego je draba.

Leżącego łapiesz za fraki i brutalnie dobijasz, następnie sięgasz po upuszczony przezeń nóż i wkraczasz do następnego pomieszczenia i z chirurgiczną precyzją tniesz dwóch zaopatrzonych w kije baseballowe kolesi, wtedy też giniesz, bo okazało się, że w pokoju był jeszcze facet z giwerą i całość zaczynasz od początku.

Nie czujesz frustracji, może to przez ten motywujący do eksterminacji utwór, może przez szybkie tempo rozgrywki, może przez adrenalinę w miarę rozgrywki zapełniającą twój organizm. Z każdą kolejną śmiercią jesteś coraz lepszy, rozbudza się w tobie pierwotny instynkt łowcy, zaczynasz mordować w rytm muzyki. Takie jest Hotlinie Miami.

I nie zwódź się prostą oprawą graficzną, jest stylizowana na szesnastobitowe klasyki, ale i czerpie charakterystyczny sznyt z dwuwymiarowych części serii Grand Theft Auto. Odbiorca szybko powinien docenić jej charakter i przekonać się, że brak trójwymiaru i wszechobecne piksele nie muszą oznaczać, że grafika jest brzydka. Przeciwnie, spodobała mi się! Przypomina gry, które pozostawiały odbiorcy pole do wyobraźni, ale i obrazuje turpistyczne rezultaty naszej krwawej eskapady bez zbędnych kompromisów.

433168078.jpg

Fabularne scenki są intrygujące, choćby przez wskrzeszenie popularnie niegdyś wykorzystywanych "gadających głów" i ciągłego posługiwania się przenośniami. Dodatkowo historia mi kilka ciekawych zwrotów i zaburzeń w sekwencyjnym układzie.

Dodatkowo twórcy lubią bawić się tym co widać, wstawki fabularne bowiem mówią nam wprost, że czasami mamy do czynienia z narkotycznymi wizjami i wtedy obraz stosownie łamie się i trzęsie. W połączeniu z fe-no-me-nal-ną ścieżką dźwiękową tworzy konstrukcję aż zadziwiająco dojrzałą stylistycznie i konsekwentną w wykonaniu.

Mówiłem o sterowaniu brutalnym mordercą, nie omieszkałem się również wspomnieć co nie co o obecnych w grze narkotykach. Gra niby skandalizuje, ale nie towarzyszyła jej jakaś specjalna nagonka. Może to ze względu na fakt, że jest produkcją niezależną i dystrybuowaną przez sieć. W rezultacie przeciwnicy nie mają czego palić na stosie!

Każdy z ponad dwudziestu etapów rozpoczyna się w mieszkaniu głównego bohatera, tam za każdym razem automatyczna sekretarka dostarcza mu kolejne kontrakty. Clue rozgrywki stanowi interesująca mechanika. Sterowanie jest niebywale przystępne, jego tajniki zgłębić można w przeciągu pierwszych minut kontaktu z tytułem. Jest to tym ważne, że od gracza wymagana jest wzmożona precyzja. Schemat zadań jest prosty, trzeba zlikwidować wszystkich wrogów, kwitując wszystko wykonaniem jakiejś kontekstowej akcji. To nie świadczy o powtarzalności zabawy, bo do wszystkiego można podejść na wiele sposobów i stosując rozmaite bronie i techniki. Dodatkowy bonus stanowią zbierane za zdobywane punkty maski zwierzaków, które dodają naszej postaci specjalne właściwości, na przykład odporność na jednorazowy postrzał, albo większą szybkość poruszania się.

Hotline-Miami--008.jpg

Niemniej jednak najbardziej rajcuje mnie fakt, że tak samo jak my pozbywamy się wrogów jednym uderzeniem, oni z równą łatwością pozbywają się nas. Wrzucony w mechanikę realizm każe stosować specjalne techniki, a dzięki szybkiemu tempu kolejne śmierci nie frustrują. Przejście poziomu zajmuje więc parę minut, a wliczając w to powtórzenia, czas może sięgnąć nawet do godziny główkowania.

Doświadczenie płynące z rozgrywki jest świeże, a to wcale w grach nie jest takie oczywiste. Hotlinie Miami jest jedną z tych produkcji, które przywracają mi wiarę w postęp gier i możliwość odbierania od nich czegoś nowego. O, Hotlinie Miami, dzięki, że istniejesz! W ramach osobistego plebiscytu gry roku 2012, stawiam cię na piedestale.

_________________

Lubisz czytać moje teksty? Zajrzyj na http://knockersablog.tumblr.com/ gdzie pojawiają się właściwie te teksty, tylko w oprawie dostosowanej do moich preferencji, bez cenzury, na moich prawach i bez nadzoru smile_prosty.gif



5 Comments


Recommended Comments

O tak, Hotline Miami to chyba najlepszy indyk w jakiego grałem w zeszłym roku, mało która gra sprawiła mi tyle przyjemności. Czasem tylko denerwowała przy dłuższym posiedzeniu, bo zwyczajnie zaczynały mnie boleć oczy i głowa.

Na pytanie gościa w masce ''czy lubisz zabijać?" Po tej grze odpowiedziałbym - tak, uwielbiam!

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

Moim zdaniem jedna z lepszych gier, jakie ostatnio wyszły. Nie tylko w kategorii indie. Pierwsza produkcja, chyba od roku, która posadziła mnie przy komputerze i kazała się przejśc do końca.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...