Recenzja - Chuunibyou demo Koi ga Shitai!
Chuunibyou demo Koi ga Shitai!
Love, Chunibyo & Other Delusions
(2012)

Czym jest tajemnicze "Chuunibyou" w tytule? Jest to japońskie slangowe określenie "syndromu ósmej klasy" który w (bardzo dużym) skrócie oznacza zespół przemian osobowości nastolatków w trakcie dorastania. Może to objawiać się róznie od prostej zmiany smaku aż do ekstremum które są ukazane na podstawie bohaterów tego Anime.
Bohaterem jest Togashi Yuuta który planuje zacząć nowe życie w nowej szkole. Jest zawstydzony dawnym sobą, którego Chuunibyou przejawiało się alternatywną osobowością nakazującą tytułować się per "Mistrz Czarnego Płomienia". Jego plan może jednak okazać się trudniejszy niż myślał przez pojawienie się w jego życiu dziewczyny o imieniu Rikka. Ta wciąż wierzy w swoje alter-ego do tego stopnia, że jej sposób "bycia" jest poza skalą dowolnego społecznie akceptowalnego dogmatu. Co gorsza dla naszego bohatera dziewczyna z jakiegoś powodu zna jego tajemnicę i widzi w nim pewnym sensie mentora.

W tym momencie mogę przekopiować całkiem dużą część tekstu z mojej recenzji o Haruhi bo do pewnego momentu akcja rozwija się tu bardzo podobnie (God bless KyoAni). Tak więc nasza dwójka bohaterów zakłada najdziwniej nazwany klub w historii dziwnie nazwanych klubów do którego dochodzą kolejne trzy społeczne dziwolągi (w sumie to cztery ale cichooooo) razem z którymi Yuuta i Rikka robią dziwne rzeczy... Phew... W tle opowieści rozwija się też romans pomiędzy panem "Mistrzem Czarnego Płomienia" i panią "Opiekunką Niegodziwego Oka" który po pewnym czasie wychodzi na pierwszy plan.

Elementem wyróżniającym "Chuunibyou..." z morza innych produkcji KyoAni jest jej specyficzny humor. Nie raz groteska różnych sytuacji kładła mnie na kolana. W moim odczuciu serca widzów kradnie w szczególności Rikka której wiara w świat magii jest podstawą wielu żartów. Najlepiej przedstawiają to Sh?nen'o-podobne sceny walk dziejących się w wyobraźni naszych bohaterów które z perspektywy przypadkowego przechodnia wyglądają co najmniej komicznie.
Youtube Video -> Oryginalne wideo
Co do poziomu oprawy graficznej i dźwiękowej mamy znowu do czynienia z opisanym przeze mnie ostatnim razem "efektem KyoAni". Chyba najbardziej wyróżniającym elementem tego anime są scenki walk które są bardzo kolorowe i szczegółowe choć trwają krótko i zdecydowanie zbyt rzadko.
Tak opening jak i ending przykuwają oko i ucho, przyznam jednak szczerze - ten drugi podoba mi się zdecydowanie bardziej.
Youtube Video -> Oryginalne wideo
Podsumowując - "Chuunibyou..." to bardzo ciekawe anime. Fabuła jest lekka, zabawna i ma pasujący do niej morał który przekazuje nam narrator na sam koniec opowieści. Z całego zeszłorocznego sezonu to właśnie ta pozycja najbardziej mi się spodobała. Zdecydowanie warto!
Przejdźmy więc do oceny:
Postacie - 10/10
Fabuła - 8/10
Oprawa graficzna - 9/10
Oprawa dźwiękowa - 8/10
Ocena końcowa - 9-/10

PS - ogarnąłem w końcu jak dodawać te cholerne filmiki z YT!
!!!KONIEC HOTLINKÓW!!!


4 komentarze
Rekomendowane komentarze