Skocz do zawartości

Moje własne /a/

  • wpisy
    30
  • komentarzy
    474
  • wyświetleń
    50710

Recenzja - Fullmetal Alchemist: Brotherhood

Zaloguj się, aby obserwować  
Xerber

2348 wyświetleń

Fullmetal Alchemist: Brotherhood

Hagane no Renkinjutsushi (2009)

16029l.jpg

Jeżeli ktoś by się kiedyś mnie zapytał "Hej! Nigdy nie oglądałem żadnego Anime pomijając "Dragonball Z" w dzieciństwie, ale naszła mnie ochota by to zmienić! Możesz mi coś polecić?", to moja odpowiedź nie mogła by zabrzmieć inaczej niż "Obejrzyj FMA:B!".

Powodów jest wiele i oczywiście postaram się każdy z nich przedstawić, ale zacznijmy od najważniejszego, czyli o co w ogóle w FMA chodzi?

Seria z podtytułem "Brotherhood" nie jest kontynuacją tej z 2003 roku lecz jej całkowitym remakiem. Powodem takiego działania było to, że pierwsza seria po pewnym czasie za bardzo rozminęła się z Mangowym odpowiednikiem (manga składa się z 27 tomów, które były tworzone aż do czerwca 2010r. a ostatni odcinek pierwszej adaptacji anime został wyemitowany 2 Września 2004) i całkowicie zmieniła zakończenie. Fakt faktem wciąż nie było ono złe ale zdecydowanie odpada w przedbiegach z oryginałem.

I tu wkracza na scenę "Brotherhood" którego zamierzeniem od początku do końca była wierna adaptacja wydarzeń mangowych do tego stopnia, że ostatnie odcinki były wydawane równocześnie z mangą. Jak to się udało? Powiem szczerze, że fantastycznie!

*Brama, której nie wolno otworzyć

Historia kręci się wokół dwóch braci - piętnastoletniego Edwarda i rok młodszego Alphonse. Starszy z braci jest najmłodszym w historii kraju Amestris Alchemikiem Państwowym o przydomku "Fullmetal" ("Pełnometalowy") co automatycznie daje mu rangę Majora w armii oraz dostęp do nowoczesnych laboratoriów i wiedzy zgromadzonej w bibliotekach aby wspomóc go w badaniach nad jego gałęzią alchemii. Sama alchemia jest sztuką transmutacji materii dla nadania jej nowych właściwości - np. zmiana wody w parę, lub węgla w grafit. Alchemia ma jedną bardzo ważną zasadę zwaną "Zasadą równoważnej wymiany" - w skrócie nie można stworzyć czegoś z niczego, lub zmienić atomów jednej substancji w atomy innej.

1000px-Basic_alchemy.jpg

Swoją wiedzę i pozycję bracia przypłacili jednak bardzo wysoką ceną. Na cztery lata przed rozpoczęciem wydarzeń złamali największe alchemiczne Tabu - transmutację ludzi - próbując ożywić swoją matkę. Otworzyli przy tym "Bramę Prawdy" za którą czekał na nich nikt inny niż sam "Prawda" - osobistość, którą można przyrównać do "Boga, Świata, Wszechświata, Jednego jak i Wszystkiego a także samego Ciebie". W ramach kary za naruszenie Tabu, Edwarda pozbawił lewej nogi a Alphonse całego ciała. Aby przywrócić duszę Al'a i przymocować ją do zbroi Ed poświęcił jeszcze prawą rękę. Nasi bohaterowie przemierzają więc Amestris wzdłuż i wszerz aby znaleźć sposób na powrót do oryginalnych ciał, przy okazji natrafiają na tajemnicę, która może zmienić świat jakim go znali...

Fullmetal-Alchemist-Brotherhood.jpg

Historia w FMA:B jest opowiedziana w naprawdę mistrzowski sposób. Łączy ona elementy przygodowe, akcji, komedii i dramatu w jedną naprawdę trzymającą się przysłowiowej kupy całość zaskakując nas co rusz zwrotami akcji praktycznie do ostatniego odcinka serii!

Na szczególne wyróżnienie zasługują same postacie.

Przyjaciółka z dzieciństwa naszych bohaterów która pomaga Edowi postawić się na nogi tworząc i modyfikując jego automatyczne protezy, młody Major który chce odszukać morderców jego przyjaciela, tajemniczy Ishibalczyk który próbuje pomścić swój lud zabijając Państwowych Alchemików, Książę z państwa Xing szukający w Amestris sposobu na nieśmiertelność aby przejąć tron oraz wiele, wiele innych ludzi stanowią swoisty znak jakości tej produkcji!

Nawet antybohaterowie tacy jak Homunkulusy czy tajemniczy "Ojciec" mają wartości które i tak przyciągają mnie do ekranu (no może tylko Shou Tuckerowi nigdy nie wybaczę - kto oglądał, ten wie).

fullmetal-alchemist-brotherhood-group-1.jpg

*Po deszczu

Nie samą fabułą człowiek żyje, dlatego też FMA:B jest także prawdziwym majstersztykiem na polu audiowizualnym. Każdy kadr wypełnia bogata i naprawdę pracochłonna kreska uzupełniona żywymi kolorami. Tak tła jak i design postaci przykuwają nasze oczy. Sama animacja stoi na najwyższym poziomie pokazując pełnię możliwości artystów-grafików szczególnie podczas scen walki. Wprawne oko wyłapie też parę pozostawionych przez twórców easter-eggów.

Ścieżka dźwiękowa jest bardzo zróżnicowana - od partii symfonicznych po j-Rock. Na szczególne wyróżnienie zasługują Openingi i Endingi których jest po 5 i każdy jeden co najmniej dobry!

*Kres podróży

Podsumowując. "Fullmetal Alchemist: Brotherhood" to naprawdę zacna seria, która już niejednego na stałe przyciągnęła do oglądania Anime. Tak poniekąd było i ze mną - pierwsza adaptacja mangi była na równi z "DragonBall: Z" moim startem w świat japońskiej animacji!

Seria może i jest długa (64 epizody) ale wciąga na tyle by jej to wybaczyć.

Jeżeli jeszcze nie oglądałeś mam dodatkową dobrą wiadomość. Wszystkie odcinki (oprócz ostatniego, bonusowego) są dostępne za darmo z polskim tłumaczeniem na oficjalnym kanale YT serii!

No to chyba czas na ocenę?

Postacie - 10/10

Fabuła - 9/10

Oprawa graficzna - 10/10

Oprawa dźwiękowa - 10/10

Ocena końcowa - 10/10

Na koniec mały suchar od prowadzącego:

Jakiej marki samochód kupił by Alphonse?

Nissan!

*Śródtytuły to nazwy rozdziałów polskiego tłumaczenia mangi

Zaloguj się, aby obserwować  


18 komentarzy


Rekomendowane komentarze

KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM!!!! Serią zainteresowałem się, kiedy zaczęto puszczać ją na Hyperze <3. Obejrzałem każdy odcinek, co do jednego. Bardzo ciekawi bohaterowie i ich umiejętności, świetna fabuła, cudny świat i do tego ta jakość animacji! 64 odcinki, w których mieści się cała, dobrze przemyślana historia, zamiast rozciągniętego tasiemca. Istne cudo!

andy_hurray.gif

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Darthus Gifus, nie musisz wszędzie doklejać gifów i obrazków :pp.

FurometaroArkemyst, wciągnąłem w dwa tygodnie, to jest tak piękne ;__;. Ale tej całej Zemsty Gwiazdy Nilu Czy Innego Czegoś Na "N" nie polecam, animacja do kitu, walka do kitu, może sam motyw i fabuła jakoś tam ratuje , ale jeśli ktoś nie uwielbia FMA, to ten film go odrzuci :dd.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Hipster Abyss: A ja ciągle pamiętam starsze FMA, które leciało kiedyś na hyperze z częściowo inną historią wink_prosty.gif

Brotherhood rzeczywiście jest wybitny i nie ma co do tego wątpliwości. Całość jest do obrzejenia za darmo na youtube w doskonałej jakości to był chyba jakiś dar od niebios. Pamiętam, że co tydzień z kumplami w szkole gadaliśmy o odcinku, który się ostatnio ukazał.

tumblr_l2a56qLf8e1qazp1xo1_500.jpg

Na liście moich ulubionych anime FMA ustępuje miejsca chyba tylko Cowboyowi Bebopowi.

@down

Daj Brotherhoodowi jeszcze szanse, bo jeżeli podobała ci się ta pierwsza seria, to nie wiem jakim cudem Brotherhood może odstraszać.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

A ja FMA:B w ogóle nie trawię :| Pierwszą serię obejrzałem całą, potem jeszcze Shambalę, którą też polecam, ale przy Brotherhood dość szybko wymiękłem, bodaj jak pojawili się ninja.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Z tego co pamiętam to właśnie wtedy seria stała się bardzo japońska, (co zresztą odrzuciło mnie już w wielu anime) i dlatego przestałem oglądać. Po prostu nie jestem w stanie traktować fabuły serio, gdy nagle ktoś zostaje uderzony w głowę cztero metrowym młotem i wyrasta mu guz wielkości jabłka albo dostaje krwotoku z nosa pod ciśnieniem czterech atmosfer. I ciągle żyje. Takie zagrania zawsze mnie drażniły w mangach i anime i oglądałem tylko te, które w miarę hamowały takie "wyskoki".

  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

To nie było moje pierwsze anime, ale to było jedyne takie anime, które już teraz chciałem obejrzeć. Fabuła, bohaterowie, to wszystko było idealne. Nadal żadne anime nie przebiło mi FAB (ciągle stoi na pierwszym miejscu). Te napięcie, które człowiek dostawał przy telewizorze/komputerze było niesamowite, no i nie powiem, raz się popłakałem na tej chimerze.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Już dawno obejrzałem na Hyperku jak leciał smile_prosty.gif

Nie wywołało żadnego wrażenia? o_O

Najlepsze anime to te, które mają jedną, spójną historię mieszczącą się w ograniczonej liczbie odcinków. Tasiemce, moim zdaniem, zawsze będą od nich odstawały ;)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Niestety nie miałem takiej możliwości. Godziny nadawania Anime na Hyperze zawsze kolidowały z "jakimś kolejnym głupim serialem" moich rodziców a mój osobisty telewizorek nie miał podpiętej kablówki... Całe szczęście w godzinach nadawania "Dragon Ball'a" i "Slayers'ów" był wolny :3

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Straciłem dostęp do Hypera i Cartoon Network mając 8 lat, zawsze się źle czuję, jak widzę co to można było zarąbistego na tych kanałach obejrzeć, a co mnie ominęło ;___;.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

FMA jest... dobre. Ale nie jestem aż takim fanem tej serii by ją wymaksować na ocenach, tym bardziej że jest to jedna z niewielu serii, która przetrwała moją weryfikację ocen, która była dość brutalna (oberwał na przykład Death Note). Miła seria ^^

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...