Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    19
  • comments
    112
  • views
    11,755

Alan Wake. Recenzja!

Sign in to follow this  
ReadyToFall

873 views

Hej ho! Witam ponownie po dość długiej przerwie. Przyznam się szczerze, że ostatnimi czasy nie miałem weny do pisania, ani tym bardziej czasu przez szkołę. Święta się zbliżają, śnieg prószy - jest go co raz więcej.

Niedługo po premierze Alana Wake'a na PC napisałem jego recenzję, właściwie to moją pierwszą - super, jarałem się tym. Wysłałem ją do Action Maga, gdzie została nawet opublikowana na stronie głównej. Kurcze, to jest tak samo jak z przeglądaniem starego archiwum gadu-gadu. Człowiek sobie myśli "co ja pisałem, jaki ja głupi byłem!". Niewątpliwym plusem jest to, że po określonym czasie zauważyłem masę popełnionych błędów, choć wcześniej zastanawiałem się o co im wszystkim chodzi pisząc o tych powtórzeniach, których przecież nie ma, składni która jest napewno dobra. Na całe szczęście zajrzałem ostatnio do mojego "dzieła" i poprawiłem wiele baboli, coś wyciąłem, coś dodałem. Myślę, że jest lepiej. Zachęcam do lektury!

Alan Wake (PC)

Alan!

Alan Wake, tak jak sama nazwa produkcji wskazuje, jest głównym bohaterem i to nim przyjdzie nam odkrywać kolejne karty historii? ale to jakiej historii! Alan po kilku udanych książkach wyjechał z żoną, Alice, na zasłużone wakacje by odpocząć, a przy okazji poszukać inspiracji do nowej powieści, ponieważ jak się okazuje ? pisarz znajduje się na pustkowiu twórczości . Niestety, jak to w życiu bywa, sprawy się komplikują, a intryga zapoczątkowana od początku gry z każdym kolejnym wydarzeniem szepcze nam do ucha ?odkryj mnie!?. Cała historia będzie traktować o tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić by uratować bliską sobie osobę. Nie bez przyczyny zacząłem pisać od głównego bohatera, bowiem Wake to bardzo ciekawa postać, jeśli nie jedna z ciekawszych w ostatnim czasie. Ta, ale też reszta równie interesujących postaci, nadaje charakteru i smaku tej skądinąd bardzo dobrej grze. W scenariuszu przewidziane są atrakcje dla fanów gatunku grozy, znajdą oni dla siebie bardzo dużo zgrabnie wplecionych odniesień i nawiązań do najpopularniejszych dzieł. Dla wielbicieli twórczości Kinga jest to pozycja obowiązkowa!

Światłem po oczach

Rozgrywka ma miejsce w małym mieście - Bright Falls. Mamy tam kilka fajnych i zróżnicowanych miejscówek. Wrażenie robi farma Andersonów ze sceną, gdzie niegdyś odbywały się duże koncerty rockowe, ośrodek dla chorych psychicznie, czy też kopalnia. Zapobiega to nudzie związaną z bieganiem po lesie z latarką w dłoni. No właśnie, ?z latarką w dłoni?, a może tak powinna nazywać się ta gra? Cóż, nigdzie indziej nie uświadczymy tak ogromnej roli światła, ponieważ większość rozgrywki toczy się w nocy, więc światło jest dla nas zbawienne niczym woda w Afryce. Ponadto dzięki niemu, i tylko z nim, możemy pokonać naszych napastników, co daje nam pewną innowację w zwykłym strzelaniu. By strzał był udany, najpierw należy nakierować na przeciwnika snop światła, a potem wycelować w oponenta. Taki sposób walki daje nam ogromną satysfakcję czy to z headshotów, czy z każdej pojedynczej ofiary. Walka jest odpowiednio wyważona i realistyczna - gdy tylko dopadnie nas kilku opętanych nie mamy szans na przeżycie, jedynie okazyjnie w celach ratunkowych możemy odpalić racę świetlną. Nie ma jednak mowy o bohaterze z tytanu z nadprzyrodzonymi zdolnościami który może pokonać całą armię napastników. Arsenał jakim się posługujemy jest całkiem przyjemny - z broni palnych mamy rewolwer oraz strzelbę, co w zupełności wystarcza i nie wykracza poza ramy realizmu. Natomiast dodatkowo możemy wspomagać się racami, granatami błyskowymi (ach, ileż radości może sprawić jeden granat rzucony w krąg umarlaków!) oraz rakietnicą, która swoją drogą jest strasznie toporna w działaniu, i jej używanie męczy.

Gdzie moja kawa?

W odkrywaniu kolejnych terenów towarzyszy nam cały tabun znajdziek. Głównymi są kartki z maszynopisu, wokół których kręci się duża część fabuły, te ważniejsze są nam rzucane pod nogi i ciężko je przeoczyć, ale zdarzają się też bardziej ukryte. Oczywiście znalezienie ich wszystkich nie jest wymagane do ukończenia wątku, ale stanowi fajne wyzwanie. Poszukujemy również termosów z kawą, skrzynie z amunicją do których prowadzą nas strzałki, widoczne dopiero po oświetleniu, i wiele więcej ciekawostek. Naprawdę jest czego szukać! W przerwie od zabijania gra daje nam momenty wytchnienia, pakuje nas w samochód i? szerokiej drogi! Zaś kiedy przesiąkamy poczuciem samotności, to również o nas pamięta - podrzuca nam wtedy przyjaciół. Taki zabieg bardzo urozmaica rozgrywkę, ponieważ jak już wcześniej wspomniałem, postacie w tej produkcji są bardzo ciekawe. Wielka szkoda, że przy tak ambitnej grze z ciekawą fabułą, nie zastosowano wyborów moralnych - w kilku sytuacjach gra prosi się o możliwość wyboru decyzji. Dałoby to więcej frajdy oraz mniejszą liniowość rozgrywki, która niestety jest nad wyraz duża, przez co gra właściwie nadaje się jedynie do jednorazowego przejścia.

Oglądamy serial

Produkcja jest przedstawiona w formie serialu podzielonego na 6 epizodów, gdzie na końcu każdego epizodu leci bardzo dopasowana klimatycznie muzyka, i nie raz oglądałem nudny napis ?Alan Wake? byleby posłuchać lecącego w tle utworu. Wraz z rozpoczęciem kolejnego rozdziału leci skrót poprzednich wydarzeń, nie ma więc obaw, że po dłuższej przerwie nie będziemy pamiętać co, gdzie, jak i dlaczego. Przerywniki filmowe występują dość często i są dobrze wykonane. najczęściej oglądamy w nich dynamiczne zwroty akcji, które często bywają zaskakujące. Oprawa graficzna jest bardzo przyjemna dla oka, mimo, że w mroku tego nie widać, to w dzień dostajemy podwójną porcję pięknych obrazków. Góry Bright Falls pięknie złocą się i rumienią, strumyki zaś rześko płyną? Niestety, w beczce miodu znajdzie się duża łyżka dziegciu ? optymalizacja jest potworna i potrafi mocno zmęczyć komputer? Na dużą pochwałę zasługują audycje radiowe (niestety samemu trzeba je odkryć), które brzmią bardzo naturalnie i przyjemnie. Dzięki nim możemy poczuć dosadniej klimat miejsca i zauważyć, że to miasto jest jak prawdziwa polska wieś ? każdy zna każdego. Duże wrażenie zrobił na mnie program TV w którym występował Alan w ramach reklamy książki (było to w momencie flashbacka, 2 lata wcześniej). Na szklanym ekranie ukazał się talk-show nagrany zupełnie na żywo z aktorem podobnym do Wake?a. Pokuszę się o stwierdzenie, że kilka minut nagranego show było lepsze niż masa innych programów, które serwuje nam Nasza rodzima TV!

?End

Stwierdzenie padające pod koniec ? ?Droga do światła jest długa, i wiedzie przez mrok? bardzo dobrze opisuje sens przygód Alana. PC-towcy mogą całować stopy Remady Entertainment za tak znakomitą grę i życzyć sobie tylko więcej. Warto nadmienić, że aktualnie Alan Wake kosztuje zaledwie grosze, a zapewniam, każdy jeden grosz warto przeznaczyć na tę produkcję.

Ocena: 9.5/10

Sign in to follow this  


10 Comments


Recommended Comments

Urzekła mnie konwencja serialu, jednak oceny tak wysokiej Alanowi nie mógłbym z czystym sumieniem wystawić. Jakby nie patrzeć jest to gra do jednokrotnego przejścia.

Share this comment


Link to comment

Za pierwszym podejściem moja ocena była niższa właśnie przez to, ale teraz patrząc z perspektywy czasu, to mam ochotę ponownie wrócić do tej produkcji, co nie zdarza mi się często. Według mnie zasłużenie. Miejmy nadzieję na sequel i miejmy nadzieję, że nie będzie on tak liniowy. :)

Share this comment


Link to comment

A co do samej gry to jak dla mnie dolne stany średnie. Jedyne co w niej bawiło to mechanika, no może grafika i audio też były niezłe, ale co z tego skoro moim zdaniem fabuła jest doszczętnie skopana. Świetny wstęp sugeruje coś o wiele lepszego niż sztampowe zakończenie jakie dostaliśmy. Inspiracja filmami grozy oczywiście była dobra, ale we wszystkim należy zachować umiar, a tutaj twórcy niezdrowo przegięli z tym. Tak zapchali historię różnymi nawiązaniami, że nie dali już za wiele od siebie.

Dalej wkurzały mnie ewidentne dłużyzny w fabule, bohater idzie od początku misji do wyznaczonego celu, ale okazuje się, że po drodze wypadnie z helikoptera, dojdzie do katastrofy tejże maszyny latającej i będzie musiał zboczyć z drogi i zmierzyć się z setką przeciwników, a potem jeszcze będzie musiał iść naokoło, bo do windy nie zdąży. Doskwierało mi to najbardziej w odcinku przedostatnim, stąd też przykłady z niego wyciągnięte, w innych też by się w sumie jakieś znalazły.

Żenujące było też to, że dało się biegać od checkpointa do checkpointa nie walcząc z nikim mimo, że Alan to typowy shooter, a nie survival: brak ataku niewymagającego amunicji. Dodatkowo głupie było to, że przeciwnicy padali po pięciu strzałach nieważne w jaką część ciała (no chyba, że po headshoty, ale tutaj też przegięcie, bo potrzebne były trzy).

Mam wrażenie, że na początku twórcy mieli materiał na pięć godzin gry, ale: 1. gra wychodziła na początku tylko na X360

2. nie miała multiplayera, a bezczelnym byłoby wciskanie graczom tak krótkiego tytułu za 200 złotych. Ja jednak wolałbym mniej, a ciekawiej, bo zgadzam się z ...AAA..., że gra jest raczej na raz. No i te dodatkowe epizody posklejane w większości z elementów podstawki, z bezsensowną, nietrzymającą się kupy fabułą.

To oczywiście tylko moje zdanie, ale osobiście wyceniłbym Alana na 5/10, no może z plusikiem małym.

  • Upvote 2

Share this comment


Link to comment

Otton, oczywiście szanuję Twoje zdanie, mam jednak kilka "ale":

Dalej wkurzały mnie ewidentne dłużyzny w fabule, bohater idzie od początku misji do wyznaczonego celu, ale okazuje się, że po drodze wypadnie z helikoptera, dojdzie do katastrofy tejże maszyny latającej i będzie musiał zboczyć z drogi i zmierzyć się z setką przeciwników, a potem jeszcze będzie musiał iść naokoło, bo do windy nie zdąży. Doskwierało mi to najbardziej w odcinku przedostatnim, stąd też przykłady z niego wyciągnięte, w innych też by się w sumie jakieś znalazły.

Tutaj zgodzę się z tym, że winda była przesadą, a i owszem. Jednak czy katastrofa helikoptera była niepotrzebna? Osobiście wolę 5 jego awarii, niż jedną spóźnioną windę. Ten helikopter był urozmaiceniem w rozgrywce. Gdyby go nie było możnaby narzekać, że poza cut-scenkami nie dzieje się zbyt wiele ciekawych rzeczy i ciągle wędrujemy przez las. Alan to shooter, ale jest to też gra akcji, dla której takie momenty są właściwe.

Żenujące było też to, że dało się biegać od checkpointa do checkpointa nie walcząc z nikim mimo, że Alan to typowy shooter, a nie survival.

Bądźmy więc rzetelnymi graczami i rozliczmy się z gry sprawiedliwie :) Ja bym to podciągnął pod ukłon dla każuali nie radzących sobie z rozgrywką. Koncepcja serialu już o tym świadczy, że jest to gra również dla tych którzy mają mniej czasu.

Nie chcę wyjść na fan boya Alana, ale w ogólnym rozrachunku gra jest po prostu miodna, mimo kilku przywar.

Share this comment


Link to comment
Tutaj zgodzę się z tym, że winda była przesadą, a i owszem. Jednak czy katastrofa helikoptera była niepotrzebna? Osobiście wolę 5 jego awarii, niż jedną spóźnioną windę. Ten helikopter był urozmaiceniem w rozgrywce. Gdyby go nie było możnaby narzekać, że poza cut-scenkami nie dzieje się zbyt wiele ciekawych rzeczy i ciągle wędrujemy przez las. Alan to shooter, ale jest to też gra akcji, dla której takie momenty są właściwe.

Właśnie ta wędrówka przez las była w tej grze najlepsza jak dla mnie. Nie oceniam już nawet czy helikopter był potrzebny, mi chodzi tylko o to, że akcja z nim jest w niezamierzony sposób komiczna.

Bądźmy więc rzetelnymi graczami i rozliczmy się z gry sprawiedliwie smile_prosty.gif Ja bym to podciągnął pod ukłon dla każuali nie radzących sobie z rozgrywką. Koncepcja serialu już o tym świadczy, że jest to gra również dla tych którzy mają mniej czasu.

Nie chcę wyjść na fan boya Alana, ale w ogólnym rozrachunku gra jest po prostu miodna, mimo kilku przywar.

Może pięć to trochę subiektywna ocena, ale z drugiej strony czemu mam się trzymać ogólnie pojętej sprawiedliwości? Jak gra jest słaba to po prostu po niej "jeżdżę" i tyle. Moim zdaniem 9,5 to też nie jest zbyt sprawiedliwa ocena dla Alana (a raczej subiektywna).

Ja bym tego nie nazwał ukłonem w stronę każuali, bo często po prostu braknie amunicji i nie ma innego wyjścia. Pięć strzałów w jednego gościa kładzie go na ziemię, ale potem nie masz amunicji na następnego. Zrozumiałbym to gdyby można było komuś przypieprzyć bez strzelania, a tego nie można było zrobić. Sam pod koniec gry biegałem tylko od punktu do punktu, bo po prostu nie miałem czym strzelać (grałem na najwyższym, dostępnym początkowo poziomie trudności).

a tak na koniec jak chcesz poznać moje szersze zdanie na temat Alana to możesz je znaleźć http://forum.cdaction.pl/index.php?app=blog&module=display&section=blog&blogid=1407&showentry=37225 (ocena trochę wyższa niż pięć, ale tekst pisany przed drugim podejściem do tytułu, stąd trochę łagodniejszy, niż opinie w komentarzach).

Share this comment


Link to comment

Być może z perspektywy czasu coś Ci się zmieniło, ale w swojej recenzji piszesz coś wprost przeciwnego - "ileż można biegać po lesie".

Alan Wake to moja pierwsza recenzja i problematyka oceny gry staje się prawdziwym wyzwaniem. Fajnie, że pomagasz mi zauważać te rzeczy, choć w sumie to nie jestem zielony w tych tematach, ale zawsze najlepiej przekonać się na własnej skórze. Nie zmienię teraz mojej oceny, która napewno jest bardzo subiektywna, wyciągnę jednak z tego wnioski.

Share this comment


Link to comment

Wyżej napisałem:

Właśnie ta wędrówka przez las była w tej grze najlepsza jak dla mnie

Nie napisałem, że była dobra, ale że była najlepsza ze wszystkiego* To troszkę dwie róże rzeczy, które się nie wykluczają smile_prosty.gif Bieganie po lesie było fajne, ale za długie.wink_prosty.gif

*(no może poza koncertem na farmie, kiedy zobaczyłem co się święci to wyłączyłem grę i przeszedłem to jeszcze raz jak byłem sam w domu: podłączyłem do kompa wzmacniacz, ściany chodziły aż)

Ja w komentarzach tylko wyrażam swoje zdanie na temat gry, np. za samą recenzję dałem Ci plusa, bo cokolwiek byś o grze nie sądził to się dobrze czytało i ocena nie ma znaczenia. Nie oczekuję też od Ciebie zmiany oceny, bo to każdy by potrafił, a obstawanie przy swoim jest jednak najlepszym zalążkiem dyskusji ;)

Share this comment


Link to comment

Hmm, no z tym bieganiem po lesie to wpadłem w małą podpuchę :]

Miło jest w końcu usłyszeć dobre słowo na temat swojej twórczości ;)

Dzięki za miłą dyskusję, co niestety w dzisiejszym internecie staje się reliktem przeszłości.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...