Jump to content
  • entries
    64
  • comments
    493
  • views
    59,334

O pogodzie, która zniszczyła nam imprezę


Pat5

806 views

 Share

Stadion Narodowy zalany, niczym Zdzisław Kręcina.

Anglicy przyjechali do stolicy, by rozegrać mecz z Polską w ramach eliminacji Mundialu w 2014. Przywieźli ze sobą jednak nie tylko najlepszego lewego obrońcę świata (Ashley'a Cola), Shreka (Wayne'a Rooney'a) i kilkunastu innych, świetnych piłkarzy, ale również typowo angielską pogodę. No i stało się. Murawę zalało, dachu nie użyto, warunków do gry nie było. Całą winę można zrzucić na PZPN, stadion bądź organizatorów - tak się zresztą dzieje. Nie byłbym sobą, gdybym nie miał odmiennego zdania.

250463_441057652597647_1698241942_n.jpg

Ciężko się odciąć od bezmyślnego i wszechobecnego hejtu, którego początek już dziś mogliśmy zaobserwować. Zewsząd dobiegają głosy o idiotyzmie PZPN-u, który nie zamknął dachu na stadionie, choć powinien był to zrobić albo o dronażu, którego zabrakło. Nie można mieć do narodu pretensji, wszak oburzające wydarzenie miało miejsce w Warszawie. Osobiście nie jestem przekonany, jakoby wina leżała stricte po stronie organizacji. Czemu? Spieszę się z wyjaśnieniem.

?Narodowe Centrum Sportu informuje, że zgodnie z informacją od organizatora meczu Polska - Anglia, Polskiego Związku Piłki Nożnej, żadna ze stron spotkania nie chciała grać przy zamkniętym dachu. Na zasunięcie dachu muszą zgodzić się delegat meczu, obserwatorzy i drużyny. Żadna ze stron nie chciała jednak takiego rozwiązania.

Dodatkowo do tego dochodzą przepisy FIFY - http://www.fifa.com/...ns_en_14123.pdf (article 19, punkt 4). Z podanych informacji jasno wynika, że to nie PZPN odpowiada za zamknięcie dachu na stadionie. Skąd więc hate? Z niedoinformowania, jak zwykle.

Dachu zamknąć więc nie mogliśmy, albowiem w przededniu meczu nie padało, a zespoły nie pokusiły się zajrzeć na prognozę pogody, w skutek czego nie wydały zgody na zasłonięcie warszawskiego nieba na stadionie. Nie mnie oceniać, czy ich decyzja albo czy przepisy FIFY są trafne. Fakt jest jednak taki, że organizacja nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia.

Jakby tego mało, stało się kolejne nieszczęście, które później okazało się być gwoździem do trumny wtorkowej imprezy. Deszczu spadło dużo, jak na złość wręcz bardzo dużo, a nasza nieszczęsna murawa do takich okropności przystosowana nie jest. Nic nie jest jednak takie proste, albowiem firma zajmująca się murawą na Narodowym zaprzeczyła plotkom. Mówiła, że drenaż zainstalowała. Nie jestem ekspertem od trawy, ciężko mi się więc na ten temat wypowiadać, lecz możliwym jest, by i drenaż uległ pod tak natarczywą ulewą. Można w tym momencie przywołać mecz Ukrainy z kimśtam na Euro. Wtedy też przesunięto mecz z powodu ulewy. Grę po pewnym czasie kontynuowano, ponieważ burza trwała tylko 20 minut. U nas sytuacja wyglądała inaczej - w Warszawie okropnie lało przez pół dnia, a może i dłużej.

Pojawia się proste pytanie - czy można było temu zapobiec? Czy nawet najlepiej przygotowana murawa w angielskim stylu wytrzymałaby taką ulewę? Toć nie tylko u nas leje, a jakoś nie słychać, by z tak kuriozalnych powodów odwoływano by mecze Bundesligi czy Premier League, nawet na gorszych niż Narodowy stadionach.

 Share

9 Comments


Recommended Comments

Kuriozalna sytuacja. Przepisy przepisami, ale te ciągłe cyrki ze Stadionem Narodowym sprawiają, że trudno tu winić kogoś innego niż PZPN.

Zastanawia mnie też, czy obydwie reprezentacje, delegaci i ciocia Zosia wyraziły zgodę na zamknięcie dachu podczas Euro 2012, gdy piłkarze musieli grać w okropnym upale i zaduchu.

EDIT:

Rozumiem różne rzeczy, ale coś takiego nie powinno dziać się na najdroższym stadionie w Polsce:

  • Upvote 1
Link to comment

Sytuacja jest niemiła zwłaszcza dla organizatorów, piłkarzy i całego tego światka. Mniej niemiła dla kibiców zarówno tych, którzy może z daleka przyjechali do Warszawy na mecz, a i tych, którzy zrobili sobie zapas piwa i uprosili żonę, by zrezygnowała z ulubionego serialu tego dnia (to nie hejterstwo, tylko realia, szczerze rozumem tych ludzi) Tym niemniej z drugiej strony jest komiczna. Wychodzę z założenia, że ze wszystkiego należy umieć się śmiać, a pogoda nie od nas zależy, więc trudno. Mecz i tak się odbędzie, a tak Polacy mają przynajmniej kolejny ciekawy powód do narzekania, dziennikarze fajny temat na zgryźliwe felietony, a dzieciaki na kwejku dużo nowych obrazków ;)

  • Upvote 3
Link to comment
Na zasunięcie dachu muszą zgodzić się delegat meczu, obserwatorzy i drużyny. Żadna ze stron nie chciała jednak takiego rozwiązania.
Przecież komentatorzy mówili, że tego dachu już tam nie ma. WTH?
Link to comment

@Sergi - w myśl przepisów FIFY musiały wydać zgodę na zamknięcie dachu. Choć myślę, że ciocia Zosia miała decydujący wpływ ; )

@SelEight - ja za to mam temat na wpis : D

@Ponkolo - dach jak najbardziej jest. Ujrzysz go nawet w dzisiejszym meczu.

Link to comment

@Holy.Death - racja, ale na to sposobu nie ma..

@Sermaciej - w pierwszej połowie z Grecją i z Rosją grali nawet lepiej. Dziś mieli wiele okazji, niestety skuteczność fatalna. Jedno jednak trzeba Fornalikowi przyznać - eksperymentuje ze składem i przynosi to efekty. Dziś dla przykładu strzelił Glik, wychowanek szkółki z mojego miasta :)

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...