Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    14
  • comments
    60
  • views
    7,905

Recenzja ,,Avencast: Rise of The Mage''

Sign in to follow this  
Cherny

973 views

avencasta.jpg

W czasie, gdy większość fanów RPG katowała pierwszego Wieśka, miejsce miała światowa premiera Avencasta (u nas prawie rok później, ale teraz to nieistotne). Gra miała być świetna, genialna itd., lecz problemy ze znalezieniem wydawcy nie wróżyły niczego dobrego. Na szczęście produkcję postanowiło wydać Lighthouse Interactive. No właśnie, czy aby na pewno na szczęście?

avencast201208132045549.png

,,Nie ma, nie ma wody na pustyni..." - Demonów za to jest tu bez liku!

Lodowiec potencjału

Avencast ? Rise of The Mage, to debiutancki projekt studia ClockStone. Pomysł był bez skazy. Pozwolić graczom na wcielenie się w młodego maga, który przy użyciu różnorakich zaklęć walczy z demonami. Do tego kilka innowacji i będzie murowany hit. Problem w tym, że największych maszynach nawet te najmniejsze trybiki muszą działać bez zarzutu. A tutaj, niestety, nie zawsze tak jest?

avencast201208111445023.png

-Zanosi się na deszcz...

-Skąd wiesz?

-Spójż sam. Demony nisko latają...

I need a hero?

W grze wcielamy się w młodzieńca obdarzonego niezwykłymi umiejętnościami magicznymi, dzięki czemu zostaje on przyjęty do akademii Avencast. Tam po udowodnieniu, że jest nieślubnym dzieckiem Harry?ego Pottera i Eddy?ego Gordo, otrzymuje upragniony tytuł maga. Niestety, nie jest nam pisane długo napawać się szczęściem, gdyż jesteśmy jedyną nadzieją na uratowanie Avencast. (Co, mówicie, że są tam arcymagowie i inni adepci, którzy razem mogliby raz na zawsze wypędzić zło? Bzdura, każdy przecież wie, że jeden heros jest silniejszy niż kilkunastu potężnych i potężnych inaczej nieherosów). Nie da się ukryć, że fabuła nie jest najmocniejszą stroną tej produkcji. Jeśli jednak ktoś nie ma zbyt wysokich wymagań względem jej, może liczyć na całkiem znośną historię. Na jej tle bardzo dobrze wyglądają wszelkie zadania poboczne. Jeśli moja pamięć mnie nie zawodzi, to żadne z nich nie polegało na wybiciu odpowiedniej liczby danego gatunku przeciwnika. Wręcz przeciwnie, niektóre z nich zapadną mi na długo w pamięć (eksperyment Kaliosa) ? głównie ze względu na wszechobecną w nich miodność.

avencast201208121354109.png

Praca tępiciela robali nie należy do najprostszych...

Jak nie mychą, to go WSAD-em

Austriaccy programiści postanowili swoim pierwszym dziełem wnieść powiew świeżości do gatunku action RPG-ów. Do odpalania umiejętności (tutaj: czarów) nie służą tu skróty klawiszowe (w zasadzie służą, ale nie jest to zbyt wygodne, gdy wokół bitwa), a kombinacje klawiszy odpowiedzialnych za sterowanie postacią, i przycisków na gryzoniu. W teorii brzmi to co najmniej dziwnie, lecz w praktyce okazuje się, że jest to doskonałe rozwiązanie, na którego opanowanie potrzeba zaledwie kilku chwil. Walka w opiera się na magii krwi (kontaktowa), duszy(dystansowa) i przywołań, możemy jednak wybrać jako ?swoją? tylko jedną z dwóch pierwszych. To bzdura, zwazywszy na fakt, że w trakcie rozgrywki dane jest nam przemierzać komnaty magów przywołań. Wracając jednak do walki należy zauważyć, że pokonywanie kolejnych zastępów maszkar nie z tego świata jest przyjemne. To samo można powiedzieć o bossach, mimo iż w moim przypadku (magia krwi) pojedynki z nimi zwykle ograniczały się do trzech czynności:

1)Podskocz,

2)Odpal najlepsze zaklęcie,

3)Odskocz.

Dlaczego? Ich sposoby ataku są na tyle zróżnicowane, że walki z większością z nich są niezwykle miłym przeżyciem. Skoro już mowa o obijaniu facjaty przeciwnikom, warto wspomnieć o poziomie trudności, który jest trochę? dziwny. Na samym początku jest łatwo, chwilę później poziom trudności ogromnie wzrasta, potem znowu maleje do wręcz śmiesznego, by potem poprzez normalny ponownie dojść do bardzo wysokiego? Na szczęście tak samo trudne/łatwe są tu zagadki logiczne, które znacząco wpływają na zróżnicowanie rozrywki (która jednak w końcu staje się monotonna).

avencast201208111504174.png

Gra na prawdę daje ognia!

Pimp your magician

W Rise of the Mage nie powinniśmy próbować doszukać się jakichś wymyślnych sposobów na rozwój bohatera. Za punkty ze wspólnej puli ?kupujemy? statystyki(życie, mana, magia krwi i duszy), bądź nowe czary (tudzież ulepszamy stare). Ekwipunek zaś prezentuje różny poziom. O ile mamy duży wpływ na wygląd naszego podopiecznego (bardzo spodobała mi się możliwość noszenia dwóch różnych naramienników i karwaszy), to jeśli chodzi o ich użyteczność? No cóż, z tym nie jest już tak różowo. Za dowód niech posłużą mój karwasz i naramiennik, zdobyte na początku gry, których nie zdejmowałem aż do jej zakończenia. Nie mniej jednak każdy znajdzie tu ekwipunek odpowiadający jego stylowi gry, więc w sumie ten element wychodzi na plus.

avencast201208151601358.png

KAMEHAMEHA!!!

Festiwal pikseli i brzuchomówstwa

Zbyt wiele dobrego nie można powiedzieć o oprawie graficznej gry. Jako, że akcji nie obserwujemy z bliska twórcy pozwolili sobie na użycie gorszej jakości tekstur, ale wystarczy, że zrobimy zbliżenie na przykład na laskę, a naszym oczom ukażą się piękne i niemałe piksele (nie mniej jednak na odległość to rozwiązanie daje radę). Natomiast wszelkie obiekty 3D od półek z książkami, przez modele postaci, po monstra, z którymi się mierzymy dają radę. Doczekały się też one bardzo przyzwoitych animacji . Wszystko byłoby w tym aspekcie w porządku, gdyby nie jeden bardzo nieprzyjemny szczegół. Czemu postacie nie poruszają ustami podczas rozmów?! Mi ten brak niezwykle doskwierał. Szkoda również, że lokacje, po których dane mi było się przemieszczać były tak bardzo monotonne, miejscami wręcz brzydkie. Wracając jednak do rzeczy dobrych - ciekawie zrealizowano tu ważniejsze przerywniki filmowe. Są to ręcznie rysowane grafiki, których poszczególne fragmenty wprawione zostały w ruch. Rozwiązanie niespotykane, aczkolwiek niezwykle przyjemne w odbiorze.

avencast201208081238304.png

Wyciąganie słodyczy w obecności innych adeptów nie było najlepszym pomysłem.

Być lepszym od FarCry?a

Niewątpliwie największym plusem (obok systemu walki) jest tu jakość polskiego dubbingu, który (bez grama przesady) uważam za jeden z najlepszych, jaki dane mi było usłyszeć w grze komputerowej. Każdy głos pasuje do postaci, posługującej się nim. W żadnym stopniu nie przeszkadza fakt, że głosów użyczyło tu tylko kilku aktorów (oczywiście odpowiednio zmieniając zwoje narzędzie pracy). Szkoda, tylko, że poziomu dźwięków nie trzyma tekst pisany, w którym często znajdowały zbyt duże odstępy między wyrazami. Zauważyłem też kilka powtórzeń.

Skoro wspomniałem o głosach warto też co nieco napomknąć o muzyce, która jest świetna (zwłaszcza ta, która przygrywa nam w salach wykładowych). Tym bardziej boli fakt, że utworów jest tu tak niewiele.

avencast201208151322580.png

Eeee...witam panów...bo...tego...ja....no...ja zostawiłem to...żelazko na gazie...

Miał być hit, a wyszedł?

Avencast: Rise of The Mage to udana produkcja. Nie jest to w żadnym wypadku gra AAA, ale czasu z nią spędzonego nie żałuję ani trochę. Za cenę gry dostałem kilka godzin satysfakcjonującej rozrywki, co sprawia, że ta produkcja dostaje ode mnie?

4/6

Plusy:

-system walki

-zadania poboczne

-łamigłówki logiczne

-polski dubbing

-ścieżka dźwiękowa (jakość)

Minusy:

-ścieżka dźwiękowa (ilość)

-wkradająca się gdzieniegdzie monotonia

-zróżnicowany poziom trudności

-?brzuchomówcy?

-zwykle szmelcowaty ekwipunek

-drobne błędy

Sign in to follow this  


4 Comments


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...