Gówniary osiedlowe
Zamknęła swój wygadany ryjek dopiero jak zobaczyła nagranie z kamery. Ale zacznę od początku. Dziś - tj. 20 września, wraz ze swoimi znajomymi, rozpoczęliśmy kolejny dzień zdjęć do filmu krótkometrażowego, którego scenariusz napisał mój przyjaciel. Cały blog staram się utrzymać w filmowej tematyce, chociaż ten wpis nieco odbiegnie od przyjętej zasady. Wyżej wspomniany film opowiada o grupie przyjaciół w wieku licealnym. Wszyscy przeżywają w swoim życiu jakieś zmiany (z którymi większość odbiorców zapewne będzie mogła się utożsamić). Te zmiany prowadzą jednak do rozpadu licealnej paczki. Gatunek filmowy definiujący nasze nowe dzieło zwie się "komedią wulgarną" - nie w stylu American Pie bynajmniej.
DO RZECZY JEDNAK. Dziś rozpoczęliśmy kolejny dzień na planie zdjęciowym. Kręciliśmy scenę, w której trójka, ze wspomnianej paczki, rozmawia ze sobą w parku. Tak się składa, że jedną z tych osób jest gotka, więc jak na gotkę przystało, ma ostry makijaż, glany, ciemne ciuchy i wszystko z czym kojarzy się ta subkultura. Wszystko szło gładko dopóki nie pojawiły się...
GÓWNIARY OSIEDLOWE
które swoją inteligencją na poziomie czterolatka zepsuły kilka - kręconych od dłuższego czasu - ujęć. Piątka dziewczynek kretynek w wieku gimnazjalnym wkroczyła bowiem na teren, na którym kręciliśmy owe sceny. Mało tego, swoimi przenikliwie inteligentnymi żartami w stylu "ale masz ładny makijaż, z taką mordą na mieście bym się nie pokazała" skutecznie zagłuszały wszystkie kwestie jakie staraliśmy się nagrać. Ignorowanie dzieci na niewiele się zdało. Ja rozumiem, gdyby byli to gimnazjaliści - w sensie płci - bo chłopcy w takim wieku często przechodzą przez etap dorastania zwany przeze mnie: "jestem wielkim buntownikiem z osiedla uważaj na mnie bo rozwalę ci ryj z moimi silnymi kumplami", ALE BYŁY TO SAME DZIEWCZYNY!!! Przecież to jest chore. Ok, mieszkam na zadupiu (moje miasto ma około 80 tys mieszkańców), OK, nie wszyscy gimnazjaliści są tacy, ale niestety moje miasto należy do takich, w których dzieciaki kończą edukację głównie po zawodówce (czyli wszechobecna tępota w tym wypadku), ale ludzie! Do cholery nie dość, że małe to to do pasa ledwo sięga, to jeszcze zwraca się do starszych, o kilka dobrych lat, ludzi z bluzgami na ustach - mało tego, jedna z nich miała dziecko na rękach (tak tak młode mamy), to jeszcze mają czelność obrażać, przeszkadzać, komentować równie inteligentnie jak zapewne robią to wieczorami na "fotce". Dobra nieważne.
Postanowiliśmy więc, wraz ze znajomymi, że nasz dzień zdjęciowy zakończymy akurat w tym momencie, na tych "prawie skończonych scenach", bo po co użerać się z bezmózgimi szczeniakami, które nie zrozumieją co inteligentniejszej riposty.
Podczas, gdy moja koleżanka (wcześniej wspomniana gotka - chociaż gotką nie jest tylko gotkę gra) poszła już sobie do samochodu wraz z dwójką innych aktorów, ja zabrałem się za składanie sprzętu. Kamery i statywy - całkiem drogi sprzęt wypożyczony przeze mnie z miejskiego kina - postanowiłem spakować jako pierwszy (w końcu w razie, gdyby coś z nim się stało, zobligowany byłem przez dokumenty, do spłacenia szkód - czyli w tym wypadku jakieś 30x tyle ile warte jest moje auto). Spakowałem statyw i wtedy ze złotych usteczek gówniar osiedlowych posypały się cudowne kwiatki. Postanowiłem więc włączyć kamerę (celowo zaznaczyłem wcześniej ile około mogła kosztować, gdyż teraz - drogi czytelniku - wiesz, że na pewno udało mi się zarejestrować wszystko, co się tam działo), włączyć drogi mikrofon i nagrywanie, i udawać jak powoli pakuję to wszystko do toreb.
Podczas pakowania sprzętu nagrałem groźby karalne skierowane w stronę mojej koleżanki, groźby skierowane w moją stronę, groźby kradzieży sprzętu wartego niemałą sumkę, obelgi w miejscu publicznym (park miejski - sporo ludzi tamtędy spaceruje) - co chyba też jest karalne i jeszcze parę drobniejszych szczególików. Wstałem, przewinąłem taśmę, podszedłem do grupki dziewcząt, jakże mocnych w gębie i odtworzyłem taśmę. Zamknęła swój wygadany ryjek dopiero jak zobaczyła nagranie. Po "seansie" łaskawie poinformowałem, że ta właśnie taśma za chwilę trafi na komendę policji, wraz z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa (komisariat oddalony jest od tamtego miejsca o 300-500 metrów).
Jak myślicie co było dalej? Owszem nie zadzwoniłem po policję, bo po co? Gówniary nie miały nawet 16 lat, więc policja wiele by nie wskórała, wybroniłyby się zapewne mówiąc, że to były żarty. Ja po prostu spakowałem sprzęt do torby, wróciłem do znajomych, a je pozostawiłem samym sobie, z zapewne wcale nie suchym odczuciem w spodenkach. Ha! Ironicznie, wsiadając do samochodu zauważyłem jak do parku wjeżdża patrol policji prewencyjnej (to nie moja sprawka, zwykły zbieg okoliczności - ale jaka radocha).
Morału z tego wyciągać nie miałem zamiaru, nawiązałem tutaj poniekąd do wpisów traktujących o "chwalebnych JP". Szkoda mi tylko głupich dzieci w moim mieście i jeszcze głupszych rodziców je (nie) wychowujących, ale cóż począć.
PS: W moim mieście tak na oko 60% gówniar kończy jako młode mamy, które do końca życia będą gnić w tym samym miejscu - dobrze im tak, niech płacą za psucie dnia innym ludziom.
PS2: Następnym razem wezwę policję i z uśmiechem na twarzy będę patrzył jak chojrakowate panieneczki płaczą i moczą się ze strachu.
PS3: Sceny, których nie udało nam się dzisiaj nagrać, nagramy innym razem, także nic straconego ![]()
PS4 Finalny: Wiem, że popełniłem ten wpis po dużej przerwie, ale nie miałem czasu na wcześniejsze tworzenie, wiem też, że "kolejny wpis" miał traktować o czymś innym, ale cóż, o tym o czym chciałem napisać już dawno temu, napiszę innym razem, albo kiedy będę miał na to ochotę ![]()
Pozdrawiam serdecznie.

3 komentarze
Rekomendowane komentarze