Skocz do zawartości
  • wpisy
    86
  • komentarzy
    185
  • wyświetleń
    28399

Ridge Racer Unbounded - recenzja

LordTyrranoos

647 wyświetleń

936629703.jpg

Przyznam się bez bicia na samym początku, że nie dane mi było ujrzeć którejkolwiek z poprzednich odsłon serii Ridge Racer w akcji ze względu na fakt braku posiadania konsoli. Będzie to zatem recenzja od ?zielonego? dla ?zielonych? w tym temacie, ale skoro Unbounded wylądowało także na pecetach, wielu graczy również zetknie się z marką po raz pierwszy.

Zabawne jest to, że witające nas po uruchomieniu aplikacji intro prezentuje całe fabularne wytłumaczenie, które motywować ma dziesiątki karkołomnych wyścigów, w jakich przyjdzie uczestniczyć. Tytułowa grupa wyjętych spod prawa kierowców dystrykt po dystrykcie demoluje bogate miasto Shatter Bay, jednocześnie walcząc między sobą o dominację na poszczególnych trasach. Prawdę mówiąc, więcej nie potrzeba, ponieważ minutę po rozpoczęciu właściwej rozgrywki zapominamy przydługawe wprowadzenie.

ridgeracerunboundedrevi.jpg

W kampanii dla pojedynczego gracza od pierwszych chwil spędzonych za kółkiem w oczy rzuca się wyśrubowany poziom trudności. Jeżeli popełnimy jakikolwiek błąd, kosztujący nas w ogólnym rozrachunku kilka sekund upływającego czasu, możemy w mgnieniu oka z pierwszej pozycji spaść na ostatnią, grzebiąc tak naprawdę szanse na pomyślne (pierwsze trzy miejsca oznaczają zaliczenie trasy) ukończenie wyścigu. Momentami jest to frustrujące, szczególnie, że auta sterowane przez sztuczną inteligencję jeżdżą niemal bezbłędnie. Kilkukrotne powtarzanie jednego etapu stoi tu na porządku dziennym, choć niekoniecznie należy rozważać to jako wadę ? w ogólnym rozrachunku zostawianie całej konkurencji w tyle od samego początku jest mało satysfakcjonujące.

Twórcy, fińskie studio Bugbear Entertainment odpowiedzialne wcześniej między innymi za dwa pierwsze FlatOuty, udostępnili graczom kilka różniących się od siebie znacząco trybów rozgrywki. Najczęściej przyjdzie nam rywalizować w konkurencjach Domination, gdzie za wszelkiej maści zdewastowane elementy otoczenia, szybką jazdę, karkołomne skoki czy umiejętny drifting ładujemy pasek przyspieszenia, dzięki któremu możemy efektownie ?zdjąć? samochód przeciwnika z toru lub staranować przeznaczone do tego budynki, tworząc jednocześnie swoisty skrót na trasie. Haczyk polega jednak na tym, że bardzo często ułamek sekundy przed zdewastowaniem grubszej ściany, nitro akurat się kończy, w konsekwencji zaś jesteśmy świadkami niezbyt przyjemnej czołówki. Nie wspomnę już o zauważalnym kantowaniu sztucznej inteligencji, która wydaje się mieć boost co kilkanaście sekund zupełnie znikąd.

ridgeracerunbounded10th.jpg

Bardzo satysfakcjonujące są pojedynki typu Shindo Racing, polegające wyłącznie na czystej szybkości i umiejętnościach prowadzącego. Zamiast demolowania budynków i kasowania konkurencyjnych aut - zwyczajne przyspieszenie, zwiększające prędkość często do niebotycznego poziomu. Kilka razy uczestniczyć będziemy również we Frag Attack, będącym niczym innym, jak eliminowaniem kontrolowanych przez komputer pojazdów na czas. Trzeba powiedzieć, tryb ten wywołuje uśmiech na twarzy, bowiem nie ma nic przyjemniejszego, jak szalona jazda przerywana co kilka sekund soczystym, choć nieco przydługawym odpowiednikiem kill-cama z gier akcji. Miejsce w grze znalazło się także dla technicznych Time Attacków, w których, wzorem FlatOuta, pokręconą dość fikuśnymi elementami trasę musimy pokonać w jak najkrótszym czasie.

O dziwo jednak, największe zastrzeżenia mam do, z tego co udało mi się dowiedzieć, ikony serii, czyli konkurencji Drift Attack. Rzekomo jest to produkcja arcade, zatem typowo zręcznościowa i przystępna dla każdego. Otóż problem polega na tym, że do zaliczenia owych potrzeba niskiej prędkości i niedorzecznego kręcenia pojazdem na lewo i prawo nawet podczas, wydawałoby się, prostego odcinka drogi. Samo zaś charakterystyczne driftowanie na zakrętach nie załatwi sprawy, co moim zdaniem pozbawione jest sensu. A, byłbym zapomniał, trzeba zmieścić się w określonym czasie, co samo w sobie stanowi nie lada wyzwanie.

ridgeracerunbounded02.jpg

Podstawą wszystkich trybów rozgrywki są zdobywane przez nas na trasie punkty, przekładające się na wzrost poziomu doświadczenia, w wyniku czego wchodzimy w posiadanie kolejnych, niestety pozbawionych licencji pojazdów. Tych niestety zbyt wiele nie ma, zaś kolejne propozycje wyścigów na ulicach Shatter Bay różnią się często kilkoma zakrętami, przez co w pewnym momencie mamy wrażenie, że ktoś nas lekko mówiąc ?robi w konia?. Twórcy zaimplementowali na szczęście edytor tras, który w intuicyjny sposób umożliwia najpierw stworzenie zarówno tych najprostszych, jak i totalnie zaawansowanych zawodów, później zaś udostępnienie owoców wytężonej pracy projektanckiej w Sieci. Na chwilę obecną już ponad tysiąc amatorskich map zostało opublikowanych (stan na kwiecień 2012) i, co najważniejsze, możemy sprawdzić nasze umiejętności na każdej z nich! Śmieszne jest to, że komputerowi przeciwnicy nawet na wysokim poziomie trudności totalnie się gubią przy wszelkiej maści wyskoczniach, betonowych zwężeniach czy innych asfaltowych pętlach ? frustracje z kampanii odreagujemy właśnie tu. Sam zaś główny moduł rozgrywki wieloosobowej naturalnie istnieje, i zgadnijcie co? Jest dużo prościej, niż w single playerze.

W trakcie szalonej jazdy rzadko znajdziemy czas na podziwianie widoków, choć oprawa techniczna Ridge Racer Unbounded stoi na przyzwoitym poziomie. Szczególnie pochwalić można światła, zalewające często ekran pod wieloma postaciami, jak również całkiem nieźle działający silnik fizyczny, odpowiedzialny za cały chaos na ulicach Shatter Bay. Szwankuje on jedynie gdy nienaturalnie wybijemy się na wszelakich pętlach i wyskoczniach ? wygląda to naprawdę komicznie i nierealnie. Gorzej tylko, że starsze konfiguracje mogą mieć konkretne problemy z udźwignięciem gry w odpowiedniej liczbie klatek, zapewniających płynną rozgrywkę.

ridgeracerunboundedrevi.jpg

Kontrowersje budzi jednak soundtrack, na który składają się elektroniczne brzmienia w klimatach dubstepowych (zarówno z poprzednich odsłon, jak i zupełnie nowe). Miłośnicy skądinąd popularnego ostatnimi czasy Skrilleksa będą zadowoleni, odnajdą bowiem dwa świetne utwory jego autorstwa, idealnie moim zdaniem wpasowujące się w stylistykę całej gry. Wszyscy zaś narzekających na ?wiejskie łubudubu? powinni raczej docenić, że w końcu mają szansę posłuchać czegoś nowego podczas dominowania kolejnych wyścigów.

Ridge Racer Unbounded nie jest zbyt przystępne dla wyścigowych nowicjuszy, których uderzy plaskaczem w twarz już w trakcie pierwszego pojedynku w kampanii. Niemniej stanowi przyjemne wyzwanie dla każdego miłośnika ścigałek wszelakich, bowiem dzieło Finów z Bugbear Entertainment można scharakteryzować, jako swoiste połączenie Split/Second (destrukcja otoczenia), Burnouta Paradise (demolowanie oponentów) i Flatouta (tryb Time Attack). Nie prześciga swoich duchowych mentorów, ale jest całkiem zacnie! Odstraszyć może jedynie cena polskiego wydania, oficjalnie ustalona na blisko 120 złotych...

Zalety

+ poczucie szybkości

+ edytor tras

+ kilka rodzajów konkurencji

+ oprawa audiowizualna

+ wysoki poziom trudności...

Wady:

- ... choć czasem zbyt frustrujący

- AI nie radzi sobie na fanowskich torach

- cena

- potrzebny wydajny pecet

Ocena: 7.0



3 komentarze


Rekomendowane komentarze

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...