2017 - neeext
Oldies but goldies times, AR miało 3 strony i Smuggler z radością każdego czytelnika obrzucał błotem. Internet i gry były tanie jak nigdy, a teraz... szlag trafia człowieka jeszcze częściej niż wypuszczają DLC i choćby skały sr... ły innego do karmienia nabojami niż Kaloryferowy dla Wani się nie znajdzie.
?Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie... ?
Czuję przyjemne wibracje gdzieś na nadgarstku, zaspany otwieram oczy i błogosławiąc w myślach dzień, w którym zniknęły budziki (?i też okropne dzwonki słyszane w autobusach) wyłączam mój ?smyrający? tatuaż. Ospale staczam się z łóżka, odwiedzam świątynie iluminacji i wyciągam mojego wielkiego.. no, nie tak wielkiego sześciocalowego flexphona (co za nazwa..). Rozwijam swojego przyjaciela, który już tyle umie i wnosi do życia, że według reklam mogę go uważać za pełnoprawnego członka mojej rodziny. Podobno odgaduje też emocje, czyta w myślach i proponuje optymalne jedzenie na każdy humor. Jako że został zaprojektowany w Stanach to nie ważne jaki mam nastrój cały czas dowiaduję się, że to czego pragnę oscyluje między Big Mac?ami a Shake?ami . Rytualnie kładę go przed sobą na ziemi, czekam chwilę aż złapie połączenie z małym padem i można pograć. Nie powiem, precyzyjny tandem myszka & klawiatura wciąż jest nie do pobicia przez zwykłego pada, tym bardziej w strzelankach. Również wyświetlacz (OLED) sprawia, że dużych emocji przy graniu się nie uświadczy. Nie mniej bebechy ma prawie jak w czteroletnim piecyku, więc są na niego duże i ciekawe tytuły. Choć mój phon nie jest sprzętem z najwyższej półki, to wystarczy na płynne granie w GTA V w HD. W końcu premiera 7 nanometrowych układów Intela też swoje wniosła. Mniejsza o to, jedną misję przeszedłem, czas się zbierać, bo jeszcze hemoroidów dostanę. Łatwo można stracić rachubę czasu przy takich grach. W ogóle, jakiś czas temu zgubiłem zegarek na rękę, ale nowego szukać nie zamierzam. Składam 6 cali na trzy razy, obwijam powstały pasek wkoło nadgarstka, ustawiam opcję zegarka z motywem Imperium na wyświetlaczu i można ruszać w drogę.
?Money, get away?
Nie rozumiem jak ludzie mogą grać na swoich przenośnych zabawkach w autobusach lub tramwajach. Nie dość, że tłoczno, niekomfortowo, to inni zaglądają Ci przez ramię psując tylko klimat atmosferą ciągłej inwigilacji. Prócz tego łatwo można przegapić przystanek, dlatego granie w takich warunkach uważam za mijanie się z celem. A propos samego grania. Pamiętam jak 5 lat temu narzekałem, że za niewybrakowanego Battlefielda 3 ta przyjemność kosztuje mnie 350 zł. Łudziłem się, że to minie. Cytując klasyka serwerów: bulszyt. Nie da się zaprzeczyć, że same gry staniały i nowości schodzą po 70zł. Problem tkwi w DLC. Na jeden tytuł przypada ich średnio 10, po 40 zł każde. Pół biedy jak podstawka zapewnia uczciwą, kilkunastogodzinną rozgrywkę i dokupowanie dodatków jest zbędne. Ale kiedy trzeba płacić za to, by zobaczyć inne zakończenie? By móc przejść wszystkie misje poboczne? By odblokować nowe ścieżki rozwoju? Albo w FPSach: by móc grać nie tylko w singla? Rzadko kiedy tytuł jest pełny, a ewentualne dodatki zwierają nie tylko wycięty materiał. Sam ostatnio nie kupowałem nowości, cierpliwie czekając, aż po roku/dwóch zawitają już kompletne gry w tanich seriach nie za 500, a 130zł. Niestety, niezależnie od platformy zdzierstwo jest wszędzie, a nikt nie protestuje. W sumie tylko firmy rangi Rockstara zachowują klasę i np. oni przez DLC rozumieją nowe historie, a nie kluby nocne, breloczki dla bohatera i inne podobnie wysmakowane ?ekskluziwy?. Ktoś pewnie spyta: nie lepiej więc inwestować w tytuły zanim wyjdą i nawet zarobić? Po pierwsze, mało studiów już na to zezwala, bo niedawne projekty ukazały, że wymagania od społeczności są za duże, nikomu się nie dogodzi i ani ona, ani twórcy nie otrzymują tego co pierwotnie chcieli. W rezultacie dostajemy produkt niestrawny i przeciętny, będący nędznym kompromiem między ciekawą wizją twórców a pomysłami, które inwestorzy uparli się by wcisnąć. Alternatywą jest OnLive, ale mało kto ma w komórce dość szybki Internet. Teoretycznie mamy LTE, a w praktyce jest wciąż mało gdzie i definitywnie nie na każdą kieszeń. Dobra, koniec narzekania, zaraz przystanek i trzeba kupić w kiosku urodzinowy (21) numer CDA.
?I?d do anything for love?
Daję pani kioskarce 29,90zł, dzisiaj o ?dychę? drożej, ale za trylogię wieśka i to jeszcze na Blue-Rayu każda cena jest dobra. Sam format stał się popularny dopiero niedawno, a CDA już się zdołało dostosować. Co z tego jak poziom tekstów coraz słabszy. Szkoda także, że Smugglera wyrzucili. Idiotów wyplenił, czytelnicy zmądrzeli i jeśli już ktoś po kimś ?jeździł? to tylko oni sami. Wynik? Dwie strony gadek intelektualistów. Czy tego chcieliśmy?? Jeszcze tylko MrJedi został, no bo ktoś Kaloryferowego musi przecież głaskać, inaczej by się poczciwy chopak smutał. Eh, coś się kończy, coś się zaczyna. Nie ważne, jest powód do radości, bo (z CDA w ręku) idę do mej lubej na wieczór we dwoje. Wchodzę i już zza rogu widzę, że wszędzie są zapalone świeczki, przyciemnione okna i z audio 7.2 dochodzą do mnie dźwięki ?Echoes? z Meddle. Zaskoczony, ale z uśmiechem na ustach witam się i od razu rozkładam na kanapie. Atmosfera idealna, więc zawsze przygotowany na takie niespodzianki zdejmuje z ręki flexphon, włączam w nim projektor, ustawiam 60 calowy obraz na ścianę i przygotowuję dwa pady. Dosłuchujemy utwór, podłączamy sprzęt audio i można już odpalić co-op w Star Wars Battlefront 3. Wbrew pozorom, nie wybrałem zbyt wymagającego tytułu. Proces każualizacji sięgnął tak daleko, że śladem Activision i nowego MW: AGAIN twórcy FPSów często zamieszczają tryb familijny. Bardziej dosadnie rzecz ujmując, przechodząc w nim single i co-op gracz nie musi się martwić, że zginie lub ma zły dzień i pudłuje. Wystarczy, że rzuci gdzieś granatem lub wystrzeli serię pocisków, a te uprzejmie zajmą się wrogiem. Gra jest również zsynchronizowana z facebookiem, więc jak twoja dziewczyna będzie znudzona lub zechce się pochwalić innym ile zaliczyła headshotów to może poczatować z innymi graczami posiadającymi tam konto, polubić ich (nie lubienia twórcy wciąż nie przewidzieli), czy udostępnić widok na to co się aktualnie dzieje w grze. Według oświadczeń dziewczyny emocje i satysfakcja są nieziemskie. Mi taka rozgrywka średnio pasuje, ale miłość wszystko wycierpi?
?Miraculous you call it babe?
Mimo wszystko trochę się rozerwałem, ale przecież nie po to tu przyszedłem. Zadali mi (architektura) jeden projekt, a że dziewczyna też studiuje to opinia innych zawsze mile widziana. Wyłączam tryb projektora i uruchamiam aplikację pozwalającą mi tworzyć modele budynków w 3D. Obraz ?wychodzi? na metr w górę z położonego telefonu, jakościowo jest nawet lepszy niż hologramy z Gwiezdnych Wojen, a trójwymiarowy interfejs umożliwia przyjemne i intuicyjne modelowanie. Niestety, kątem oka widzę, że ma ?pomocna dłoń? zdążyła zająć się czymś innym i woli oglądać telewizję. A swoją drogą, wiecie, że wczoraj po raz pierwszy od? hm? po raz pierwszy w ogóle TVP1 w wiadomościach wspomniało o pozytywnym wpływie gier? Nie mam pojęcia jakie przetasowania w szefostwie nastąpiły, ale cieszy wieść, iż dostrzeżono masowość zjawiska. Chyba zrozumieli, że nie da się już dłużej besztać gier, bo idąc pierwotnym tokiem rozumowania TVP każdy z telefonem/tabletem/PC/konsolą byłby niedorozwiniętym umysłowo mordercą. Możliwe, że wpływ na stan obecny miał prezydent, zdeklarowany fan SCII, który wygrał w platynowej lidze, a to bez wytłumaczenia ujść nie mogło. I tak daleko nam do Japonii, gdzie np. granie w gry eroge jest akceptowalne przez każdego (obecnie duże zainteresowanie nimi jeszcze wzrosło po premierze dotykowych monitorów symulujących fakturę
), ale wszystko w swoim czasie. No właśnie, czas leci, ja kończę, a ta kobieta nadal ogląda zamiast mi pomóc. Co tam, pójdę się zdrzemnąć, bo zaraz lecę na meczyk w nogę Jaroty vs. Nagórki. Potem jeszcze chłopaki chcą iść do kina na premierowy maraton nocnego grania na wielkim ekranie(dziś darmowy!). Żyć nie umierać!

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.