Prey 2 - zapowiedź

Prey, pierwszoosobowy shooter produkcji Human Head Studios, po trwających ponad dekadę pracach deweloperskich, ujrzał wreszcie światło dzienne w 2006 roku. Z miejsca skradł mi serce ? dzięki innowacyjnej mechanice rozgrywki, fantastycznemu soundtrackowi autorstwa Jeremy?ego Soule?a i zachwycającej oprawie graficznej. Jakże wielkie było zatem moje zadowolenie, gdy już w tydzień po premierze ?jedynki? zapowiedziano będący w produkcji sequel.
Na kilka lat informacje przestały jednak wyciekać, projekt jakoby umarł lub został odłożony na dalszy tor. W końcu, we wrześniu 2009 roku prawa do marki przejął koncern Bethesda Softworks, wznowienie prac nad grą oficjalnie ogłoszono w zeszłorocznym marcu, zaś sequel doskonałego Preya zaczął przybierać niepokojącą formę dla wielu fanów oryginalnych przygód Domasiego ?Tommy?ego? Tawodi. Jak inaczej można bowiem skomentować fakt, że ?jedynkę? i ?dwójkę? łączyć będą wyłącznie wspólny tytuł, gatunek oraz tematyka obcej cywilizacji? Zabraknie więc tych jakże innowacyjnych swego czasu elementów, przez które Prey zebrał tak przychylne opinie wśród graczy na całym świecie, ja zaś ukończyłem go bodaj pięciokrotnie. Co prawda jest to mniej czy bardziej uzasadnione fabularnie, ale sequel pozbawiony zostanie systemu portali, zabaw z grawitacją, prawdopodobnie też względnej nieśmiertelności protagonisty. Nie będzie nim niestety Tommy.

Wcielimy się w postać strażnika więziennego, szeryfa Killiana Sammuelsa ? uprowadzonego przez obcych twardziela, mającego niewątpliwego pecha znajdować się na pokładzie samolotu ?awaryjnie? lądującego na powierzchni The Sphere, czyli dobrze znanej z ?jedynki? stacji bojowej najeźdźców (co więcej, dokładnie ta scena zawarta jest w oryginale z 2006 roku). Jedynym ocalałym z całego zajścia okazuje się oczywiście Sammuels, który po kilkunastu sekundach stawiania oporu pozaziemskim paskudom... po prostu odpływa, akcja zaś przenosi się w kilka lat później, gdy już jako jedyny mieszkaniec planety Exodus rasy ludzkiej, Killian prowadzi działalność detektywistyczną ? zwyczajnie w świecie tropi i łapie galaktycznych przestępców.
Miasto Bowery, bo tam właśnie miejsce mają mieć właściwe wydarzenia Prey 2, wedle zapowiedzi twórców będzie wielkością porównywalne do tych znanych z Assassin?s Creed 2, jego projekt budzić ma zaś skojarzenia z nieśmiertelnym Blade Runnerem. I zostanie udostępnione do dowolnego przemierzania wzdłuż i wszerz, warto zaznaczyć, zatem sequel liniowego shootera pozbawiony zostanie z góry postawionych graczowi wytycznych ?co i gdzie dalej?. Z jednej strony nie potrzeba mnie dłużej zachęcać do swobodnego zwiedzania metropolii spowitej ciągłym zmierzchem (Exodus nie obraca się wokół własnej osi), zawierającej pierdyliard industrialnych budynków, wszędobylskie neony na ulicach i wielorasowe społeczeństwo dookoła. Z drugiej jednak... czy tak wyobrażaliśmy sobie tę grę?

Model rozgrywki ulegnie dość konkretnej zmianie, bo pozbawiony zostanie wszystkich elementów logicznych, które zresztą opierały się na odpowiednim manipulowaniu zmienną grawitacją oraz portalami. ?Dwójka? ma zapewnić przede wszystkim intensywne doznania jako FPS, a także sowitą dawkę adrenaliny, bowiem protagonista będzie mistrzem stylu parkour. Odejście od oryginalnego Preya bardziej w kierunku Mirror?s Edge jest bardzo ryzykownym zagraniem, tym bardziej ze względu na fakt, że widowiskowe ewolucje pośród otoczenia futurystycznego miasta mają stanowić trzon gameplay?u. Udział w co najmniej kilkunastu zapierających dech w piersiach pościgach kryminalistów wśród zatłoczonych ulic Bowery mamy chyba zapewniony.
Jak każda współczesna gra akcji, Prey 2 otrzyma nieco erpegowego charakteru w postaci rozwoju niektórych cech głównego bohatera, możliwości prowadzenia dialogów z napotkanymi postaciami niezależnymi, a także dokonywania wyborów w czasie rzeczywistym. Widząc kogoś okładanego przez kilku drabów albo zadecydujemy pomóc, w zamian za co otrzymamy niewielką sumkę, albo całkowicie to, mówiąc kolokwialnie, ?olejemy?, pozostawiając porządnego obywatela na pastwę losu. Będzie bowiem możliwość przejścia na ciemną stronę mocy ? wyłudzanie pieniędzy z bronią w ręku, rozboje czy groźby nie ujdą nam jednak na sucho, bowiem wzbudzimy zainteresowanie miejscowych służb porządkowych, w ekstremalnych zaś sytuacjach ? nawet i innych łowców nagród, polujących na wysoką nagrodę za naszą głowę.

Program korzystać będzie z tego samego silnika, co poprzednik, jednak zrozumiałym jest, że poziom oprawy graficznej zostanie zauważalnie podniesiony do obecnych standardów. Zastanawiam się w momencie pisania tych słów, czy Prey 2 przebije pod tym względem polskie Hard Reset i silnik Wild Hog, generujący przecież zaiste śliczny cyberpunk. Ubolewam jednak nad faktem, że nad sferą audio nie pracuje Jeremy Soule, autor fantastycznego soundtracku z ?jedynki?. Zastąpili go Mark Morgan, maczający wcześniej palce w kompozycjach do Fallouta czy Planescape: Torment, oraz Jason Graves, odpowiedzialny za muzykę do Dead Space?a czy F.E.A.R. 3. Nie ma więc o co się martwić, ale jednak niedościgniony geniusz jest tylko jeden.
Sequel klasyka z 2006 roku powstaje wyłącznie z myślą o kampanii dla pojedynczego gracza, co moim zdaniem może wyjść grze wyłącznie na plus. Prawdopodobnie bowiem otrzymalibyśmy po raz enty podobny moduł sieciowy, którym zainteresowałoby się w dobrych lotach ledwie kilka tysięcy odbiorców. Martwi jednak polityka wydawnicza koncernu Bethesda Softworks, bowiem już zapowiedziano serie dodatków typu DLC po premierze. W każdym bądź razie, ?dwójka? zapowiada się bardzo dobrze, jako pierwszoosobowy shooter, lecz jednocześnie bardzo mizernie, jako sequel kultowej ?jedynki? (przynajmniej dla mnie, wielkiego fana Preya). Debiut latem na wszystkich popularnych konsolach stacjonarnych i komputerach osobistych.
Prognoza: 7.5
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

1 komentarz
Rekomendowane komentarze