Jump to content
  • entries
    51
  • comments
    259
  • views
    64,253

Opakowanie prawdę ci powie


Domi90

564 views

 Share

Ilekroć sięgam po jakąś książkę, film lub grę muszę zapoznać się z opisem, krótko charakteryzującym o czym dany tekst kultury opowiada. Bardzo rzadko decyduję się na coś bez zaznajomienia się choćby z trzyzdaniowym wprowadzeniem. Niestety coraz częściej zdarza się, że zamiast pobieżnego nakreślenia fabuły trafiam na obszerne wywody, zdradzające wiele szczegółów, a tym samym odbierające całą przyjemność z obcowania z dziełem. Rozumiem, że jakąś część opowieści trzeba zdradzić, ale dlaczego aż tak wiele?

Najgorzej jest w przypadku książek. Nieraz spotkałam się z zamieszczeniem na okładce niemal streszczenia powieści. Jednak niedawno przelała się czara goryczy, czego skutkiem jest ten właśnie wpis. Opis ostatnio czytanej książki zdradził tak wiele, że przez sto pięćdziesiąt stron niesamowicie się nudziłam, czekając na zapowiedziane już wydarzenie. Wydawca nie omieszkał w ?skróconym? opisie zamieścić informacji o tym, że jednego z bohaterów spotka taki, a taki wypadek, co się później z nim stanie i jaki wpływ to wydarzenie będzie na inne postaci. Równie dobrze, mógł już zdradzić zakończenie, bo najbardziej emocjonującym elementem książki był właśnie ten wypadek. Taki zabieg mogę usprawiedliwić tylko w jednym przypadku ? jeśli historia skupia się na dalszych losach bohaterów, a zdradzone zdarzenie nie pojawia się bezpośrednio w akcji powieści. W innej sytuacji niezmiernie mnie to irytuje. Jak widać bezmyślna reklama, mająca zachęcić do kupna danej pozycji może odnieść skutek wręcz odwrotny. Następnym razem chyba zrezygnuję z czytania książki, o której już tyle wiem, zanim jeszcze zapoznam się z pierwszą stroną.

ksiazki.jpg

Zniechęcająca praktyka przedwczesnego dzielenia się z odbiorcą wszystkimi szczegółami nie ominęła także filmów. O ile na opakowaniach zdarza się to rzadziej, to we wszelkich wzmiankach na portalach internetowych albo w gazetowych opisach można natrafić na nieśmiertelny szkic kto, z kim i dlaczego. Co gorsza nawet w recenzjach zdarzają się takie spoilery, że zupełnie odechciewa się taką produkcję oglądać. Na zajęciach z krytyki filmowej mieliśmy za zadanie po każdej projekcji napisać recenzje obejrzanego filmu. Przyznam, że wtedy sama zastanawiałam się czy nie pozwolić sobie na zdradzenie pewnych szczegółów. W końcu i prowadząca ćwiczenia, i reszta grupy obraz już widziała, więc teoretycznie zbrodni nie popełnię. Jednak zrezygnowałam z tego zamiaru, uznając, że recenzja rządzi się swoimi prawami i bez względu na to, kto ją czyta i ocenia zbyt wiele nie wolno mi ujawniać.

Jedynym medium, opierającym się opisywanej tendencji są gry. Nie spotkałam się z opakowaniem jakiejkolwiek gry komputerowej lub konsolowej, na którym napisane byłoby coś więcej niż wprowadzenie do wykreowanego świata. Co więcej dystrybutorzy poświęcają więcej miejsca na scharakteryzowanie klimatu danego tytułu, powiązanie go z innymi grami lub opis towarzyszących rozgrywce wrażeń, niż na nakreślenia fabularnych wątków. W dużej mierze wynika to ze specyfiki samego medium. Gry nastawione są na odbiór aktywny, wobec czego w większości przypadków sam opis fabuły nie zachęci odbiorcy do nabycia danego tytułu. Na opakowaniach umieszczane są slogany, mające trafić bezpośrednio do klienta i zachęcić do kupienia produktu. Opisy gier obiecują bowiem godziny niczym nie zakłóconej rozrywki, której żadne inne medium nie potrafi zapewnić. Szczególna rola danego tytułu, podkreślana jest właśnie poprzez hasła głoszące, że z dzięki tej konkretnej grze: ?Przeżyjesz najwspanialsza przygodę?, ?Poczujesz się jak gwiazda?, ?Będziesz świadkiem serii przerażających wydarzeń? itd. Jak się okazuje można skonstruować takie wprowadzenie, które niczego konkretnego nie zdradza, a intryguje i zachęca.

711527_joystick_motion.jpg

Strategie promocyjne są bardzo różne, ale zdecydowanie preferuję zachęcającą do zanurzenia się w fikcyjnym świecie niż tę, która pozbawi mnie radości z obcowania z tekstem poprzez wypunktowanie wszystkich ważnych wydarzeń z historii.

 Share

10 Comments


Recommended Comments

Ja akurat nie lubię niekonkretnych wprowadzeń, które NIC nie mówią na temat świata przedstawionego. Czytam takie coś i myślę: "O czym to jest?", a w rezultacie rezygnuję z tej pozycji. Slogany reklamowe spod znaku "największej przygody" zupełnie na mnie nie działają. Jeśli się na coś decyduję to przynajmniej w minimalnym stopniu chcę wiedzieć na co.

Link to comment

Ach, trudna sztuka pisania 'blurbów'. Czasem rzeczywiście wychodzi na to, że opis taki zdradza (lub podpowiada) zdecydowanie za dużo. Czasem nie mówi zupełnie nic, a czasem potrafi spłycić całość fabuły.

Link to comment

Holy.Death: Najczęściej jest jakiś opis przedstawionej historii. Nie spotkałam się tylko z grą, która bazowałaby na sloganach, one są tylko dodatkiem. Zresztą, zdecydowanie wolę takie hasła niż całe streszczenie fabuły.

Qubuś: Zgadzam się, najbardziej irytują mnie te zdradzające. Milej jest przeżyć pozytywne zaskoczenie, że opis nie oddawał wszystkiego, co zawiera tekst, niż rozczarowanie wynikające z opisanych przeze mnie praktyk.

Link to comment
o czym dany tekst kultury opowiada

I powiało bezwzględnym profesjonalizmem :diabelek:.

A serio - z rzadka miewam ten problem, z reguły staram się omijać te opisy, a na przykład zrobić mały "risercz" w necie. A jak już mam w ręku w księgarni to powstrzymuję się przed zbytnim zagłębianiem w te opisy - chyba trochę, ze strachu i pamiętny paru "wtop" wydawcy, gdy na tylnej okładce znalazły się takie bzdury, że głowa bolała...

Link to comment

Szczerze? Nie pamiętam, żebym się spotkał z opisem zdradza lwią część fabuły, ale gdybym coś takiego spotkał, to bym się nieźle wkurzył... To ja już wolę te slogany - "Największa pszygoda* wszechczasów!"

* - błąd ortograficzny zamierzony

Link to comment

Ja dopuszczam sobie granice zdrady fabuły, ale w granicach rozsądku. Jeśli opis książki zdradzi mi w ramach wprowadzenia fabułę pierwszych 30-40 stron tragedii nie ma . Jednak w przypadku jaki opisała Domi prawdopodobnie nie doczytałbym książki do końca "bo przecież już to wiem".

Z tego samego powodu NIENAWIDZĘ osób które przeczytawszy książkę/ obejrzawszy film zdradzają jego najlepsze szczegóły wszystkim w około zwłaszcza osobom które mają zamiar zapoznać się z dziełem. :/

Link to comment

Quetz: Postanowiłam robić tak samo, opisy na okładkach będę czytać, jak już zapoznam się z całą książką. :wink:

Louis: Racja, ale czasami mam wrażenie, że opisami można się udławić :tongue:

Amdarel: Książkę doczytałam, bo nie lubię zarzucać lektur w połowie, ale rozczarowanie ogromnie. Na szczęście bardzo rzadko spotykam osoby, które radośnie spoilerują wszystko co widziały.

Link to comment

Dzięki niebiosom mi jeszcze nie zdarzyło się zepsuć sobie zabawy przez przeczytanie "profesjonalnego" opisu na tyle książki... Za to w przypadku jednego tytułu wydawcy udało się wręcz odrzucić mnie od lektury. By dać próbkę możliwości autora, wrzucono fragment wyrwany bezpośrednio z połowy powieści i pech chciał, że pod względem stylistycznym wołał o pomstę do nieba (ogniste demony (...) ogniem (...) ognistych demonów (...) ognistymi demonami (...) :dry: ). A, jak przeczytałem później w necie, jako całość książka doskonale się broniła.

Ja tyłem książki kieruję się tylko wtedy, jeśli zamieszczone są tam fragmenty recenzji jakichś renomowanych mediów - stron, tygodników, etc. A najlepiej poczytać przed zakupem parę pełnych recek w sieci :wink:.

Link to comment
Montinek: To miałeś szczęście, że nie trafiłeś na taki psujący opis. Ostatnio przy wyborze książek sugeruje się częściej recenzjami niż opisami fabuły, ale czasami mnie coś podkusi i przeczytam takie wprowadzenie.
Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...