Jump to content
  • entries
    11
  • comments
    55
  • views
    11,999

Niedzielne Refleksje 2: Oldskul

Sign in to follow this  
voyo

420 views

Witam serdecznie wszystkich w moim drugim wpisie z cyklu "niedzielne refleksje" i zapraszam oczywiście do dyskusji. ;)

Na początku pragnę wspomnieć, że nie rozumiem ludzi, którzy zapatrzyli się w jakieś klasyczne gry cRPG i za żadne skarby nie chcą przyjąć do wiadomości, że dzisiaj wychodzą gry po prostu lepsze

i mające więcej do zaoferowania. Nie rozumiem ludzi, którzy grożą spaleniem na stosie za posiadanie odmiennego zdania niż "Baldury i Torment najlepsze są i nic nigdy im nie dorówna!" (ew. seria Might and Magic, Fallouty...). Osobiście uważam, że wiele stracilibyśmy, gdyby rozwój gier zatrzymał się właśnie w czasach Baldur's Gate'ów. Nie mam także nic przeciwko pewnym uproszczeniom, które pomogą dotychczas niegrającym nauczyć się grać w cRPG. No cóż, inna sprawa że większość producentów po prostu próbuje zeszmacić zacne serie po to, żeby więcej ludzi je kupiło i aby więcej kasy zarobić... Generalnie uważam, że nie tylko zadufani w sobie hardkorowi gracze mają prawo cieszyć się dobrymi grami, ale jednocześnie pragnę, aby kultowe serie "dla hardkorów" nimi pozostały. ;)

Teraz postaram się przybliżyć Wam kilka gier, które są niekwestionowaną klasyką w gatunku i porównać je z dzisiejszymi grami, nawet nie tymi najlepszymi.

Bo dobrze jest powspominać stare gry i to, ile czasu sie przy nich spędziło, ale powrót do nich często skutkuje profanacją tych wspomnień i błyskawicznym odbiciem się od danej produkcji.

Mówicie więc, że Baldur's Gate jest nadal jednym z nalepszych? A więc dobrze, porównajmy tę grę z innym tworem tych samych producentów - Dragon Age II.

Na początek, aby dać fory Baldurowi, weźmy lokacje, jakie pojawiają się w grze. Dawniej mapki w dwuwymiarowych grach fabularnych były ręcznie malowane

dzięki czemu miały one swój niepowtarzalny urok. Dzisiaj natomiast lokacje buduje się ze stworzonych już wcześniej powtarzalnych, trójwymiarowych "klocków", a w przypadku

DAII nawet całe lokacje się powtarzają! Argument przeciwko nowym grom? A więc spójrzcie teraz na mapki z BG, oczywiście z różnych miejsc:

3575-2.jpg

screen10.jpg

entangle1.jpg

Mina zrzedła? Komu dzisiaj chciałoby się łazić ślimaczym tempem po ogromnych, powtarzalnych, pustych i brzydkich lokacjach, w których od czasu do czasu można spotkać

grupę paru wrogów lub zagubionego w dziczy NPCa mającego kilka zdań do powiedzenia (nawet jeśli jest to sławny Drizzt?) Na pełnym ekranie na dość starym monitorze i w ruchu wygląda to jeszcze gorzej. Przy Baldur's Gate obszary z DAII są zgrabne, ładne i wypełnione po brzegi treścią.

Sprawa druga to udźwiękowienie. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość hardkorów woli czytać, ale to, co mamy w Tormencie czy BG jest przegięciem. Bardzo rzadko słyszymy tutaj głosy aktorów, podczas gdy w DAII każdy dialog jest w pełni udźwiękowiony, natomiast głód czytania w pełni zaspokajają opisy świata w Kodeksie (to swoisty leksykon, w którym możemy przeczytać informacje na temat świata gry, notatki, listy czy inne teksty). Nie potrzebuję ślęczeć przed monitorem pięć razy dłużej i męczyć oczy, aby dowiedzieć się, co postać ma mi do powiedzenia. Nawet nowinkę o "kole dialogowym" przyjąłem dość ciepło, bo oznacza to, że postać zyska swój głos i duszę, a przyznacie chyba, że taka postać jest o wiele ciekawsza i o wiele lepiej sie w nią w czuć, niż w niemą kupkę pikseli?

Klimat i wczuwka. Sądzicie, że stare eRPeGi były klimatyczne i łatwo "wchodziło się" w skórę swojej postaci? No cóż, możecie nazwać mnie człowiekiem z ograniczoną wyobraźnią, ale musiałbym się naprawdę mocno postarać, abym wczuł się w te parę pikseli, które ma do dyspozycji średnio dwie opcje dialogowe i to zazwyczaj oznaczające to samo, a w przypadku pierwszego BG - w niektórych konwersacjach móc tylko zakończyć rozmowę! Pokażcie mi sytuacje w Tormencie (który jest przecież świętością jeśli chodzi o fabułę!) w których mieliśmy wpływ na przebieg akcji gry i wybory wraz z ich konsekwencjami? Niestety, wszystko było dokładnie zaplanowane przez scenarzystów, którzy nie przewidzieli, że gracz chciałby zobaczyć alternatywne zakończenia wątków. Do tego osobiście uważam, że to, co w Planescapie mieliśmy za drużynę, było istnym zwierzyńcem, a nie grupą bohaterów. Przypominam - latająca, irytująca czaszka, robot z kwadratowym monitorem, zielonoskóry filozofujący Gitjanki (który ponoć jest żółtoskóry ;p), sukkub nieakceptujący swojej tożsamości (!), czy płonący mag. Najnormalniejszą postacią była w sumie chyba Anna, którą potrafię niestety streścić dzisiaj w dwóch słowach - "łotrzyk diabelstwo". Cóż, projektant postaci musiał wywąchać porządną ilość Bagiennego Ziela. ;) Wiele gier pokazuje, że można stworzyć jak najbardziej ludzkie, z pozoru zwykłe postaci, które kryją jednak głęboką osobowość, a nie menażerię, która nawet jak na Sfery sprawia wrażenia zbiegłej z zoo...

Powiedzcie mi też, co jest takiego ciekawego w fabule pierwszego Baldura? To, że z reguły każdy z rodziałów polega na udaniu się do danej lokacji, ubiciu bandyty i znalezieniu przy nim listu, z którego możemy wywnioskować, kogo w następnej kolejności trzeba zabić? A wszystko to okraszone - jakże oryginalnie! - najazdami bandytów na Wybrzeżu i problemami z żelazem, który to wątek jest dla mnie całkowicie absurdalny.

Na tym zakończę mą profanację i pozwolę Wam na chwilę (niedzielnej ;p) refleksji i odpowiedzenie sobie na pytanie, co jest DZISIAJ lepsze i w co DZISIAJ lepiej się gra - Dragon Age: Origins czy Baldur's Gate, Torment lub inny Fallout? (Oczywiście to tylko przykładowe porównanie...)

PS Spodziewajcie się dzisiaj lub jutro recenzji ostatniego dodatku do Mass Effect 2 pt. Arrival, który ostatnio z ciekawości zakupiłem. ;)

Sign in to follow this  


7 Comments


Recommended Comments

Jeszcze nikt nie chcę cię powiesić za profanacje, aż dziwne, ale pamiętaj że to może być twoja ostatnia niedziela ;). Zgadzam się z tym wpisem w stu procentach, stare rpgi były świetne, ale teraz mamy trochę inne czasy, a gatunek na swój sposób ewoluował. Oczywiście przy tej ewolucji trochę stracił, ale równie wiele zyskał i myślę że nie ma sensu cały czas rozpaczać ''jak to było za baldura". Chociaż najnowszy DA to nieco inna sprawa, bo zmiany poczynione między DA:O, a DAII były jak dla mnie zbyt gwałtowne i z taktycznej walki zrobiły prawie H&S. Nie wiem czy to miała być próba upodobnienia serii do ME, czy większa ''każualizacja" tytułu, ale wyszło po prostu gorzej niż w przypadku pierwszego DA...

Share this comment


Link to comment

Aż mi uśmiech zszedł z ust jak to czytałem. TO już wiem czemu fallout ma u ciebie 10 miejsce, a chu... kiepski w porównaniu do takiego f1 czy baldursa Shit Effect Łan ma 1. Eh...

Share this comment


Link to comment
Aż mi uśmiech zszedł z ust jak to czytałem. TO już wiem czemu fallout ma u ciebie 10 miejsce, a chu... kiepski w porównaniu do takiego f1 czy baldursa Shit Effect Łan ma 1. Eh...

To znaczy, nie zgadzasz się z tym co napisałem we wpisie? Wszystkie wady jakie wytknąłem starym produkcjom masz zamiar zdyskredytować?

No i pragnę wspomnieć, że grałem w naprawdę dużo eRPeGów, a nie tylko w te 10 ;p także to, że Fallout w ogóle pojawił się jako jeden z dziesięciu wyróżnionych to już nobilitacja ;p

Share this comment


Link to comment
Ty masz takie pojęcie o RPG jak ja o balecie mongolskim. Zamiast pisać takie bzdurne wpisy, lepiej idź posiedzieć w toalecie...

Całe szczęście, nikt Ci nie każe czytać moich bzdurnych wpisów. ;) Nie potrafię ocenić swojej wiedzy o RPG, ale interesuję się tym oraz D&D od bardzo dawna, a od kilku lat prowadzę sesje D&D. Ciekawe tylko, czy Ty możesz powiedzieć to samo o sobie? :)

Share this comment


Link to comment
Komu dzisiaj chciałoby się łazić ślimaczym tempem po ogromnych, powtarzalnych, pustych i brzydkich lokacjach

Puste (coś mi się wydaje, że odwiedziłeś dwie lokacje na krzyż, no offence BRO)?! Baldur's Gate to typowo Sandboxowa produkcja z pięknymi ręcznie malowanymi lokacjami (Miasto Elfów, Gaj druidów, Candlekeep, czy chociażby Sfera kieszonkowa - więcej nie chcę mi się wymieniać). Prawda... nie każdemu, odpowiadają "ogromne" mapy, ale nie przypisuj "kalectwa" akurat temu aspektowi. Mi odpowiadają wielke, puste lokacje a'la TES (Morrowind), czy Gothic.

Do tego osobiście uważam, że to, co w Planescapie mieliśmy za drużynę, było istnym zwierzyńcem, a nie grupą bohaterów. Przypominam - latająca, irytująca czaszka

Wywarłeś na mnie wrażnie tym zarzutem. Sigil zwane również "Klatką" i "Miastem Drzwi" jest planem przejściowym (nawet gdyby sam Mefistofeless wyczołgał się spod stołu na urodzinach małej Kasi, nikogo by to nie zdziwiło) . Wrota i portale prowadzące do najrozmaitszych krain są tam tak powszechne jak dziury w polskich drogach. Ponadto łatwo odwrócić kota ogonem w Mass Effect mieliśmy gadającego żółwia, przedstawicielkę galaktycznych prostytutek, czy chociażby zaprzyjaźnionego Getha przyodzianego w ciuszki Sheparda - co nie znaczy, że nie grało mi się świetnie z tymi pozytywnie osobnikami! Szablonowość jest niebezpieczna - szczególnie dla gier fabularnych, chwała więc twórcom BG oraz ME za gadającego żółwia, irytująca czaszkę i prostytutkę*!

Powiedzcie mi też, co jest takiego ciekawego w fabule pierwszego Baldura? To, że z reguły każdy z rodziałów polega na udaniu się do danej lokacji, ubiciu bandyty i znalezieniu przy nim listu, z którego możemy wywnioskować, kogo w następnej kolejności trzeba zabić? A wszystko to okraszone - jakże oryginalnie! - najazdami bandytów na Wybrzeżu i problemami z żelazem, który to wątek jest dla mnie całkowicie absurdalny.

Oj tam, oj tam** XD

Nie potrzebuję ślęczeć przed monitorem pięć razy dłużej i męczyć oczy, aby dowiedzieć się, co postać ma mi do powiedzenia. Nawet nowinkę o "kole dialogowym" przyjąłem dość ciepło, bo oznacza to, że postać zyska swój głos i duszę, a przyznacie chyba, że taka postać jest o wiele ciekawsza i o wiele lepiej sie w nią w czuć, niż w niemą kupkę pikseli?

Ponownie wchodzisz w sferę osobistych preferencji. Nigdy nie uważałem się za hardkorowca, ale wolę przeczytać wypowiedź danego NPC?a i pominąć ?udźwiękowanie? niż czekać by ten zakończył swój monolog, poza tym zazwyczaj gram z wyłączonymi głośnikami, by nie przeszkadzać współlokatorkom w nauce, czy wypoczynku, a słuchawek nie uznaję (1h w słuchawkach = 2h nieustannego szumu i bólu).

* - nie uważam Liarii ani większości przedstawicielek jej rasy za kobiety parające się najstarszym zawodem świata, po prostu użyłem... skórtu myślowego XD opisującego ich podejście do afery seksualnej.

** - zgadzam się? gdybym tylko mógł pominąłbym 3/5 powyższego tytułu.

Pozdrawiam C.

Share this comment


Link to comment

Bardzo dobrze C., miło że podzieliłeś się swym odmiennym zdaniem, :) gdyż moja wypowiedź także wyraża tylko moje osobiste preferencje. Ew. nutkę zdziwienia, dlaczego Wam pasuje "przemierzanie pustych, nudnych itd. lokacji ślimaczym tempem". :D Tak się skłąda, że ciekawe lokacje w BG to jakieś 5% ze wszystkich. Właśnie w tym momencie oderwałem sie od przechodzenia BG i mam tam wymaksowaną całą mapę, więc wiem o czym mówię. :D (nie pytaj, co mnei do tego skłoniło...)

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...