Skocz do zawartości

Hympf

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    11
  • komentarzy
    25
  • wyświetleń
    13868

Painkiller Resurrection - Recenzja. Powstawała w bólach, więc nie pastwcie się nad nia strasznie :)

Zaloguj się, aby obserwować  
lukanos123

254 wyświetleń

Painkiller Ressurection.

Optymistyczne początki. Aka: Jaki ja byłem naiwny.

Mimo negatywnych recenzji, optymistycznie nastawiony zabrałem się do grania w Painkillera. Po zainstalowaniu gry i względnej radości wywołanej tym faktem(Szybko poszło ?) uruchomiłem najnowsza i chyba do tej pory jedyna produkcje Homegrown Games. Gra powitała mnie niedostosowanym do wielkości ekranu menu, w czym nie pomogły moje usilne próby zmienienia tego faktu.

Mimo wszystko, nadal myślałem, że raczej nic gorszego mnie nie spotka i uruchomiłem grę. Teraz pewnie powinienem napisać, że byłem zażenowany poziomem tej produkcji i tak dalej, ale nie. Po ?Podpisaniu Paktu?, gra się po prostu wysypała. Pomyślałem ? Dobra, najlepszym się zdarza(Wiem, że brzmi to dość żałośnie, ale ja naprawdę o tej grze nic nie czytałem/oglądałem/słyszałem.)

Po ponownym uruchomieniu gra zachowała się fair i ku mojej wielkiej radości uruchomiła się bez większych trudności.

Poziom ?Bezsenność? i jedziemy. Gra zaczęła się komiksem, przywodzącym na myśl Max ?a Payne?a. Ów komiks okazał się po chwili być wyjątkowo śmieszny, zarówno za sprawą pokracznej grafiki jak i dubbingu. Niestety, niezamierzenie. Po komiksie pełniącym rolę intra, gra rozpoczyna się w Katedrze, będącej ?Czyścowym? odpowiednikiem tej, nieopodal której zginał we wstępie główny bohater ? Bill Sherman. Warto dodać, że od pierwszego PK założenia rządzące rozgrywka się nie zmieniły, nadal strzelamy, zbieramy dusze i siejemy pożogę. Już katedra mówi nam wszystko o tej grze, więc w dalszej części skupie się tylko na niej. W pierwszej chwili w oczy rzuca się marny projekt poziomu a efekty, którymi twórcy chwalą się na pudełku były by atrakcyjne wizualnie jedynie dobre parę lat temu, w czasach pierwszego, oryginalnego painkillera, który nadal pozostaje najlepsza częścią tej gry. Tekstury wyglądają biednie a Sztuczna Inteligencja zupełnie nie pasuje do tej nazwy. Minęły 4 lata pomiędzy PK a PK:R, a mimo to w pojedynku na sprawność działania SI, wygrywa to pierwsze, czemu raczej nikt się nie dziwi, biorąc pod uwagę ogólny poziom tej produkcji.

W katedrze stosunkowo łatwo jest się zgubić, a raczej nie znaleźć dalszej drogi. Zresztą to uczucie ciągle towarzyszyło mi podczas grania w najnowszego PK, będącego raczej parodia serii niż jej zwieńczeniem.

Muzyka jest Ok i tyle. Więcej nie jestem w stanie o niej powiedzieć, po prostu coś ostrzejszego na walki i coś spokojniejszego na inne okazje. Warto dodać, że ?Coś Spokojniejszego? występuje wyjątkowo rzadko.

Mimo wszystko w grach oprócz podstawowych wyznaczników oceny takich jak Grafika, Muzyka itp. Liczy się również, o zgrozo, grywalność! A ta, chociaż brzmi to dziwnie, stoi w painkillerze na całkiem wysokim poziomie. Jeżeli jesteście na tyle zdesperowani żeby kupić i, co najgorsze, zagrać, polecam wam dwa niezbędne umilacze rozgrywki.

Painkilerów dwóch.

Pkgod i pkammo ? niektórzy nazwą to czitami, ja nazwę to swego rodzaju painkillerami :). Po użyciu owych painkillerów w grę gra się wyjątkowo dobrze, zgony nie irytują długimi loadingami występującymi po nich, a pokaźne zapasy amunicji pozwalają nieść śmierć i zniszczenie(czysto metaforycznie ? otoczenie jest niezniszczalne) przez długi czas. Wtedy człowiek jest bardziej skłonny do przymykania oka na niekiedy dość rażące błędy, szczególnie w level designie.

Podsumowanie znęcania

Podsumowując - Painkiller to zwyczajnie słaba gra, niedopracowana i rażąca elementarnymi błędami. Mimo to, chociaż zawodzi warstwą graficzną, a muzyka nie potęguje wrażenia z gry, to painkiller potrafi dać trochę przyjemności, niekoniecznie masochistycznej, aczkolwiek na pewno odrobinę sadystycznej. :)

Ocenę wystawiam w skali 1-5.

2/5 ? Jak dla mnie, to produkcja potrafiąca dać trochę radości, ale na pewno niepotrafiąca udźwignąć legendy painkillera.

P.S: O Multi nie pisałem z bardzo prozaicznego powodu: Po prostu nikt w ten tryb nie gra.

P.S 2: Nie wspomniałem również o co-opie, tym razem z powodu moich planów na poświęcenie mu osobnej notki. Jeśli jest ktoś chętny, piszcie na mojego maila, czy tam w komentarzach. Jakoś się dogadamy ; ).

Zaloguj się, aby obserwować  


1 komentarz


Rekomendowane komentarze

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...