Jump to content
  • entries
    18
  • comments
    38
  • views
    6,583

Opowiadanie na konkurs Minecraft


Kolo5141

1,036 views

 Share

Rozdział 1: Lustro

- Mamo, mamo!

- Tak?

- Na strychu ktoś zostawił lustro.

- Jakie lustro?

- Takie wielkie i kwadratowe, według mnie bardzo brzydkie.

- Tak się czasami zdarza przy przeprowadzkach, ludzie nie wynoszą wszystkiego kiedy opuszczają dom.

- Jestem tu pierwszy dzień a już mi sie nie podoba, chociaż mój kot ratuje sytuację, będzie mnie wspierał duchowo, a właśnie, gdzie on jest?

- Jeszcze przed chwilą widziałam go w kuchni.

Tak zaczął się mój pierwszy dzień w nowym domu. Posiedziałem jeszcze z mamą i kotem i postanowiłem zapytać.

- Który pokój będzie mój?

- Chodź pokażę ci.

Mama prowadziła mnie przez korytarz, po schodach i w lewo od ogromnego starego zegara z wahadłem który z resztą już nie działał.

- Oto i twój apartament - mama nie mogła powstrzymać dumy kiedy to mówiła.

Przed oczami ukazał mi się wielki, błękitny pokój z ogromnym oknem przez który widać było ocean i przepięknym szklanym żyrandolem zwisającym z sufitu.

- Idealny!

Jednak uroki mieszkania na odludziu nie są czasem takie straszne, jak na przykład mój pokój. Jest genialny. Szkoda, że wcześniej nie pomyślałem o tym kolorze w starym domu. Myślę, że zdołam się do niego przyzwyczaić tylko muszę poznać jakiś ludzi, rówieśników. Do szkoły zapiszą mnie dopiero kiedy tata wróci z konferencji za zachodnią granicą. Mam jakieś dwa tygodnie luzu. "Me Gusta".

Reszta dnia minęła na ogarnięciu domu z kurzu i innych śmieci łącznie z tym starym lustrem.

- Marcin, pójdziesz po to lustro na strychu co tak Ci przeszkadza?

- Nie to, że przeszkadza, po prostu jest brzydkie, a i daj mi jakąś latarkę bo na dworze już ciemno, a chyba nie chcesz żebym sobie coś złamał?

- Jasne, że nie, trzymaj - wziąłem do ręki wielką campingową "latarę".

Strasznie tu ciemno, gdzie są te drzwi. Zawsze na strych trzeba przejść przez pełno ciemnych korytarzy i znaleźć te nieszczęsne drzwi. Z zewnątrz ten dom nie wygląda na tak duży. Oto i są nasze drzwi, wielkie,drewniane i z pewnością bardzo stare. Za nimi kryło się poddasze z dwoma małymi okienkami i pełno miejsca, tylko to lustro oparte o ścianę. Jest, co najmniej dziwnych rozmiarów. Ma mniej więcej metr na metr. Myślę, że dam radę go przenieść. Jego rama jest zrobiona z jakiegoś czarnego materiału. Nie mam pojęcia co to ale jest naprawdę twarde i nie chciał bym dostać nim w głowę. Dobrze, czas do roboty. Co?. W lustrze coś zabłyszczało, byłem pewien, że to odbicie więc rozejrzałem się dokładnie po strychu ale nie było nic co mogło dawać jakikolwiek promień światła, a okna są tak zakurzone, że prawie jak by ich nie było. Zbliżyłem twarz do lustra.

Rzeczywiście, coś się w nim błyszczy, tak jakby wewnątrz. Głęboko w środku. Nagle poczułem, że tracę równowagę i przewracam się na lustro. Przez myśl mi przeszło, że nieźle się pokaleczę i zacisnąłem oczy z całej siły. Oczekiwałem uderzenia. Nic takiego się nie wydarzyło, wręcz przeciwnie. Leżałem na czymś miękkim, otworzyłem oczy i było jasno. Co? Co jest nie tak? Co się dzieje? Podniosłem się z piasku. Kiedy próbowałem się otrzepać z niego zauważyłem, że nie jestem taki sam. Jestem taki jakby: kwadratowy! Podniosłem głowę aby zobaczyć gdzie jestem i spostrzegłem przed sobą średniej wielkości górę która jest jakby cało po schodach. Gdzie ja jestem? Nie zdążyłem sobie odpowiedzieć w głowie, chociaż i tak pewnie nic by z tego nie było, kiedy usłyszałem cichy ton z za pleców.

- Witaj.

- Kkkim jesteśśś? - spytałem z ogromnym strachem w głośnie bo człowiek, jak można go tak nazwać, miał całe białe oczy.

- Jestem przyjacielem - odpowiedział.

- Jeśli będziesz chciał wrócić do domy to musisz odbudować portal którym tu przybyłeś.

- Jaki port... - Odwróciwszy głowę spostrzegłem kamienny portal z jednym nadłamanym fragmentem.

- Jest on zbudowany z czystego kamienia i uruchomisz go za pomocą wody.

- Ale kim jesteś? Gdzie ja jestem? Dlaczego się tu znalazłem?

- Już ci powiedziałem, jestem przyjacielem a resztę dowiesz się w swoim czasie, a teraz chodź do mojego domu, tam mam piec będziesz musiał przetopić sobie nierówny kamień na czysty i mam tez trochę żelaza na wiaderko.

- Dobbbrze.

Ten portal to moja jedyna droga do domu. Musze zrobić wszystko aby go odbudować. Za tym niskim wzniesieniem stał domek nieznajomego. W środku znalazłem nierówny kamień i przetopiłem go w piecu, a z trzech przetopionych sztabek żelaza zrobiłem wiaderko. Czas na naprawę.

Portal jest metr nad ziemią więc tak poprostu nie dostanę do nadłamanej części. Potrzebuję trochę ziemi. Na szczęście pełno jej w okół. Zrobiłem sobie podest z kilku bloków. teraz trzeba włożyć czysty kamień na miejsce. Idealnie, jeszcze tylko zejdę po wodę do wiaderka. Jest, wszystko gotowe. Jak go włączyć tą wodą? Mam jej pod dostatkiem więc mogę próbować. Udało się za pierwszym razem. rozlałem ją na blok znajdujący się na dole portalu i od razu woda zaczęła się unosić ku górze i tworzyć mgiełkę. Gęstą niebieską mgiełkę. Odwróciłem jeszcze wzrok i przed górką stał nieznajomy.

- Dziękuję za uratowanie i pomoc w odbudowie! - Nieznajomy pomachał ręką na pożegnanie.

- Jescze za to zapłacisz, duszą - wyszeptał do siebie pod nosem.

Nie da się opisać uczucia kiedy przechodzi się przez portal. W sumie to praktycznie nic się nie czuje tylko lekki smak wody w ustach. Wyszedłem z portalu i od razu pobiegłem do mamy.

- Mamo przepraszam, że tak długo mnie nie było ale...

- Byłeś jakieś 3 minuty.

- Co?

Czyli realny czas nie płynie kiedy jestem w portalu.

 Share

1 Comment


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...