Jump to content

O! K...

  • entry
    1
  • comments
    3
  • views
    3,355

Alan Łejk - recka


TheMic

638 views

 Share

Alan Wake to produkcja fińskiego studia Remedy, która początkowo zapowiadana na trzy najważniejsze platformy, ostatecznie trafiła tylko na konsolę Xbox 360. Czy posiadacze pecetów i Playstation 3 mogą być zazdrośni i jednocześnie smutni z takiego obrotu sprawy? Od razu na wstępie odpowiadam, że jak najbardziej. Alan to produkcja tworzona przez dobrych kilka lat, która nie wystrzegła się naturalnie wielu wad. Są one jedna w pełni przyćmiewane przez bogaty asortyment zalet?

W grze wcielamy się w skórę słynnego nowojorskiego pisarza, Alana Wake?a, który w dość krótkim czasie zdołał napisać kilka książek, z miejsca stających się bestsellerami. Jak to jednak w świecie artystów bywa, nasz protegowany traci wenę i dalszą ochotę na pisanie, a co za tym idzie ? powoli zaczyna wpadać w alkoholizm i depresję. Żona głównego bohatera, Alice, widząc wewnętrzną destrukcję swego ukochanego męża, proponuje mu wakacje w ustronnym miejscu, miasteczku Bright Falls w stanie Waszyngton. To tam właśnie pisarz ma znaleźć nowe natchnienie i spojrzeć trzeźwo na świat. Nieświadom co go czeka, bez większego namysłu udaje się w podróż?

alan_wake_1.jpg

Niespodzianki czekają na nas już od samego początku, a dokładniej ? od ,,zaginięcia?? Alice. Alan z czasem popada w szaleństwo i zaczyna zmagać się ze upiorami wymyślonymi na potrzeby własnych książek, wszystko to zaś w poczuciu beznadziejnej walki z wiatrakami i świadomością ,,śmierci?? ukochanej. Jednocześnie jednak Wake nieświadomie pisze nową książkę, opartą na przeżytych w Bright Falls doświadczeniach. Owa historia objawia nam się poprzez zbieranie pojedynczych kartek poukrywanych w dość wielu miejscach eksplorowanego obszaru. Ceną za życie żony jest właśnie owa tajemnicza książka?

Czymże by była fabuła bez charyzmatycznych postaci? Na pierwszy plan wybija się rzecz jasna Alan. To cyniczny, pewny siebie facet z wielkiego miasta, nie wyrzekający się jednak własnych zasad, miłości do żony oraz odwagi, by w pojedynkę zmagać się ze złem nawiedzającym miasteczko. Innymi godnymi odnotowania bohaterami są Barry, tchórzliwy i rozpieszczony przyjaciel pisarza, będący także jego agentem. Równie dobre wrażenie zrobiła na mnie szeryf Sarah, która charyzmą dorównuje nawet Wake?owi.

Proszę o wybaczenie takiego spłycenia fabuły do tych kilku zdań, ale jest ona na tyle rozbudowana, pełna zwrotów akcji i wielowątkowości, że nie sposób opisać wszystkich przeżyć związanych z poznawaniem coraz to innych elementów tajemniczej układanki. Pokuszę się o stwierdzenie, że Alan serwuje nam najlepszą opowieść spośród wszystkich gier obecnej generacji; przebija na tym polu nawet rewelacyjne Heavy Rain.

Jako że produkcja w głównej mierze opiera się na mroku i walką z nim, gra posiada także wspaniały klimat. Niejednemu zjeży się włos na głowie, gdy podczas spaceru ciemnym lasem wpadnie w zasadzkę i zostanie zaskoczony przez ,,opętanych?? gotowych zabić siekierami. Całości dopełniają także wizje bohatera, jego retrospekcje i zjawiska paranormalne, objawiające się poprzez lewitację przedmiotów. Alan Wake jak żadna inna gra dostarcza nam znanego z teatru zjawiska ,,złamania czwartej ściany??. Rysą na arcydziele jest totalna liniowość i fakt, że gra starcza ,,tylko?? na jakieś 10 godzin zabawy.

Alan2.jpg

Dzieło autorstwa Remedy ma nie tylko świetną fabułę, ale jest także prawdziwą ucztą audiowizualną dla gracza. Obok świetnie skomponowanej muzyki autorstwa Petri Alanko, wielkie wrażenie zrobił na mnie także dubbing. Matthew Porretta jako główny bohater wypadł wręcz zjawiskowo, przyćmiewając wiele innych, dobrze zagranych postaci. Jego głos, wyrażający czasem zgoła skrajne emocje zapamiętam jeszcze przez długi czas. Dla mnie Alan Wake to kandydat do growego Oscara za rolę pierwszoplanową.

Nie gorzej (o ile nie lepiej) wypada tutaj oprawa video. Tekstury są niezwykle ostre i szczegółowe, a co najważniejsze ? dopracowane z dbałością o najmniejsze detale. Równie dobrze prezentują się animacje i efekty cząstkowe, jak chociażby oświetlenie. Wszystko to jednak jest wstępem do tego, co najlepsze ? projektów lokacji. Dawno nie zdarzyło mi się, bym zatrzymał się w miejscu tylko po to, by podziwiać widoki. Alan daje nam tego naprawdę dużo, przy okazji zaś jest jedną z najpiękniejszych gier w historii, niewiele ustępującym takim graficznym potworom, jak np. Uncharted 2. Gra Remedy to świetny dowód na to, że w odpowiednich rękach X360 może zdziałać cuda. Warto podkreślić, że wszystko działa ze stałą, wysoką liczbą klatek na sekundę.

Teraz czas przejść do meritum rozgrywki, czyli systemu walki z opętanymi. Ten sprowadza się do dwóch elementów ? początkowo należy oświetlić przeciwnika latarką, likwidując w ten sposób mrok, którym jest on spętany. Reszta zaś należy już tylko do broni palnej ? czy to strzelba, czy pistolet, każda z broni jest równie skuteczna i odsyła przeciwników na inny świat.

Pozostają chwilę przy ekwipunku, do naszej dyspozycji oprócz strzelb i pistoletów oddano także mordercze granaty błyskowe, flary oraz coraz to silniejsze latarki. Dzięki temu walka z przeciwnikami nie jest chaotyczna, a satysfakcjonująca.

8e6cf300ff0fb3ee5ac85a1ca039fc1e__2.jpg

W wielu momentach przyjdzie nam także zasiąść za kółkiem pojazdu, niestety tu ujawnia się jedna z wad gry. Model jazdy w grze nie należy do najlepszych, jest niezwykle sztywny i sprawia wrażenie gier wyścigowych, jakie były na topie w czasach? PSX?a. Zawsze to jednak miłe urozmaicenie na rzecz ciągłego biegania. Co do innych wad, na pewno istotnym brakiem jest brak trybu multiplayer. Oczywiście nie mówię, żeby wrzucić tu od razu deathmatch, ale np. tryb co-op wg mnie w Alanie sprawdziłby się wybornie. To na pewno jest jeden z głównych powodów niezadowalającej Microsoft sprzedaży gry.

Mimo niewielkiej, acz dość istotnej liczby wad, Alan z 2010 roku to produkcja niemalże wspaniała, która wciągnie i rozkocha w sobie fanów literatury Stephena Kinga. Mi się cholernie podobało i uważam, że jest to jeden z niewielu tytułów, dla którego warto kupić od razu całego Xboxa 360. Gra odpłaca aż nadto.

Fenomenalna produkcja, dzięki której mam nadzieję, że ambitne gry nadal mogą i będą powstawać. A ja tymczasem wracam do modlitwy o jak najszybszy sequel.

9/10

 Share

3 Comments


Recommended Comments

Na Alana miałem chrapkę już lata temu. Microsoft zrobił z tej gry jednego z koni pociągowych kampanii marketingowej Visty wśród graczy, kuszącego wspaniałymi efektami rzekomo "tylko dla DX10". Kto kupił wpadkę giganta z Redmont przede wszystkim dla tej gry srodze się zawiódł, bo w ostatecznym rozrachunku M$ wraz z developerem wypięli się na pecetowców ("Ha ha ha, ale Was zrobiliśmy!"), czego im nigdy nie wybaczę i podejrzewam, że nie ja jeden.

Z tekstu, nota bene bardzo zręcznie napisanego, wynika, że Alan Wake jest dokładnie tym, czym chciałem, żeby był - świetną grą, która z pewnością z miejsca by mi się spodobała. Niestety, nie mam konsoli ani też jej zakupu w perspektywie.

Oj bat, sadzisz tu pierwszą reckę i już zawstydzasz masę ludzi poziomem. Niby hype, ale w kluczowych momentach odłożyłeś na bok pienia i to Ci się chwali.

Jedno chciałbym tylko dodać: z tego co pamiętam Krzysiek Gonciarz narzekał na schematyczność potyczek, że niby tylko oświetlić i zatłuc. Dla Ciebie to najwyraźniej żadna wada, co prowadzi do dwóch wniosków: albo wzięty ostatnio pisarz już się przejada grami, albo faktycznie coś jest na rzeczy. Najchętniej sprawdziłbym to na własnej skórze. :P

Link to comment

To pierwsze zdjęcie to promo-screen z czasów gdy... Alan Wake miał być na PC. Właśnie takim obrazkiem reklamowano efekty zbliżającego się wielkimi krokami DX10. :laugh:

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...