Opowiadanie Piekna i Morderca
Był środek nocy, piękny srebrno szary księżyc widniał na niebie wśród ciemności, rozpraszając ją dzięki blaskowi.
Tam przy niewielkim słupie stał mężczyzna ubrany na czarno i przyjmował jakąś kartkę od osoby przechodzącej nieopodal.
Był to zabójca, bez uczuć, bez sumienia, po prostu maszyna do zabijania za pieniądze. Przyjął on zlecenie kiwając lekko głowa w stronę zleceniodawcy.
Udał się, więc zabójca na plac lawendowy, gdzie stał pałac jego celu. Nagle okno się otworzyło i piękna dziewczyna oparła się o parapet by skąpać się w blasku srebrzystego księżyca. Zabójca schował się w cieniu, wyciągnął kartkę i popatrzył na nią, jego oczom ukazał się wizerunek kobiety, spojrzał jeszcze raz w okno. Jego celem była piękność z okna, aż nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Schował kartkę i spojrzał jeszcze raz w stronę okna, dziewczyny w nim nie było. To była jego okazja by się tam dostać. Zwinny jak kot zabójca szybko przemknął obok stojących nieopodal strażników i już po chwili był pod oknem, które nadal było otwarte. Wdrapał się do niego, rozejrzał się lekko wystawiając głowę za parapet, dziewczyny nie było w pokoju. Wszedł i schował się w szafie, Az nagle dziewczyna wróciła, odziana w biały jedwab, miała pięknie rozpuszczone włosy koloru kasztanowego, a jej ciało było wręcz idealne i piękne. Zabójca lekko uchylił drzwi szafy by po raz ostatni spojrzeć na swój cel, ale kiedy to zrobił ona odwróciła się i mógł zobaczyć jej piękną twarz, która niewiadomo, dlaczego podziałała na zabójcę w taki sposób, że nie mógł, po prostu nie mógł wykonać zlecenia. Wyszedł z szafy, dziewczyna stał i patrzyła na niego jak trzyma sztylet, ale zanim cos powiedziała, ów sztylet wylądował na podłodze, a zabójca przywarł do niej mocno. Ona odwdzięczyła się uścisk, wtedy niespodziewanie pocałowała go namiętnie, on odwzajemnił pocałunek. Kiedy się od siebie uwolnili, dziewczyna usiadła na parapecie, spojrzała na zabójcę i rzekła: Jeśli musisz wykonać to, co Ci kazano, to zrób to szybko, nie boje się śmierci. Zabójca podszedł do niej i rzekł: nie mogę tego zrobić, ponieważ odkąd Ciebie ujrzałem nie umiem myśleć o niczym innym, sądzę, że jestem w tobie zakochany. Ona wstała podeszła do niego, znów ich usta spotkały się w gorącym pocałunku. Kiedy znów byli wolni, ona rzuciła go na swoje wielkie łoże i położyła się przy nim. Trwali tak aż do rana.
Tam przy niewielkim słupie stał mężczyzna ubrany na czarno i przyjmował jakąś kartkę od osoby przechodzącej nieopodal.
Był to zabójca, bez uczuć, bez sumienia, po prostu maszyna do zabijania za pieniądze. Przyjął on zlecenie kiwając lekko głowa w stronę zleceniodawcy.
Udał się, więc zabójca na plac lawendowy, gdzie stał pałac jego celu. Nagle okno się otworzyło i piękna dziewczyna oparła się o parapet by skąpać się w blasku srebrzystego księżyca. Zabójca schował się w cieniu, wyciągnął kartkę i popatrzył na nią, jego oczom ukazał się wizerunek kobiety, spojrzał jeszcze raz w okno. Jego celem była piękność z okna, aż nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Schował kartkę i spojrzał jeszcze raz w stronę okna, dziewczyny w nim nie było. To była jego okazja by się tam dostać. Zwinny jak kot zabójca szybko przemknął obok stojących nieopodal strażników i już po chwili był pod oknem, które nadal było otwarte. Wdrapał się do niego, rozejrzał się lekko wystawiając głowę za parapet, dziewczyny nie było w pokoju. Wszedł i schował się w szafie, Az nagle dziewczyna wróciła, odziana w biały jedwab, miała pięknie rozpuszczone włosy koloru kasztanowego, a jej ciało było wręcz idealne i piękne. Zabójca lekko uchylił drzwi szafy by po raz ostatni spojrzeć na swój cel, ale kiedy to zrobił ona odwróciła się i mógł zobaczyć jej piękną twarz, która niewiadomo, dlaczego podziałała na zabójcę w taki sposób, że nie mógł, po prostu nie mógł wykonać zlecenia. Wyszedł z szafy, dziewczyna stał i patrzyła na niego jak trzyma sztylet, ale zanim cos powiedziała, ów sztylet wylądował na podłodze, a zabójca przywarł do niej mocno. Ona odwdzięczyła się uścisk, wtedy niespodziewanie pocałowała go namiętnie, on odwzajemnił pocałunek. Kiedy się od siebie uwolnili, dziewczyna usiadła na parapecie, spojrzała na zabójcę i rzekła: Jeśli musisz wykonać to, co Ci kazano, to zrób to szybko, nie boje się śmierci. Zabójca podszedł do niej i rzekł: nie mogę tego zrobić, ponieważ odkąd Ciebie ujrzałem nie umiem myśleć o niczym innym, sądzę, że jestem w tobie zakochany. Ona wstała podeszła do niego, znów ich usta spotkały się w gorącym pocałunku. Kiedy znów byli wolni, ona rzuciła go na swoje wielkie łoże i położyła się przy nim. Trwali tak aż do rana.
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

6 komentarzy
Rekomendowane komentarze