Venetica PL (PC) - recenzja
Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Bez względu na to czy czegoś się boimy czy nie, warto zaryzykować jeśli czujemy, że nasze zamiary mogą się powieść. Do takiego wniosku doszła najwyraźniej specjalizująca się w przygodówkach firma Deck13 Interactive, gdyż w 2009 roku uraczyła nas Veneticą, czyli swoim debiutem w gatunku action RPG. Czy studiem kierowało ambitne pragnienie odkrywania nowych horyzontów poprzez realizację innego niż dotychczas projektu? Czy może jednak chodziło wyłącznie o chęć większego zysku dzięki możliwości dotarcia do szerszej grupy odbiorców? Prawda zapewne leży mniej więcej po środku. A jak się przedstawia sprawa gry, będącej tematem niniejszego tekstu?
Moje dotychczasowe spotkania z twórczością Deck13 upłynęły pod znakiem point?n?click. Wcześniej miałam okazję zapoznać się z trzema grami od niemieckiego studia, a mianowicie z pierwszymi dwoma odsłonami trylogii Ankh oraz Jackiem Keane?m. Wszystkie te tytuły oferowały klasyczną przygodową rozgrywkę. Oprócz tego udowadniały, że trójwymiar może się sprawdzić również i w tym gatunku. Natomiast ukończona niedawno przeze mnie Venetica także została wykonana w 3D, lecz w przeciwieństwie do wymienionych wyżej pozycji, reprezentuje popularną grupę action RPG. Faktem jest, iż najbliższe mojemu sercu są tradycyjne przygodówki. Niemniej jednak często sięgam po inne gatunki, zwłaszcza wszelkiej maści gry role-playing. Ciekawiło mnie zatem jak ekipa Deck13 poradziła sobie z tego typu produkcją.
?Życie bohatera nie jest mi przeznaczone.?
W Venetice kierujemy młodą i urodziwą kobietą o imieniu Scarlett. Tak jak większość jej rówieśniczek, marzy o szczęśliwym i spokojnym życiu u boku ukochanego. Pielenie ogródka, gotowanie obiadków, wygrzewanie mięciutkich pieleszy wspólnie ze swoim mężczyzną? Tak właśnie wygląda udana egzystencja według Scarlett. Już na początku gry twórcy podkreślają jej ufność i wiarę w realizację swych zamierzeń poprzez przedstawienie dziewczyny w sukni w kolorze białym, symbolizującym czystość i niewinność. Naszej pannie dalekie są marzenia o niebezpiecznych przygodach. Sama zresztą mówi, iż nie czuje się przeznaczona do bohaterskich czynów. Natomiast my, gracze, skwitujemy jej refleksje krótkim, aczkolwiek treściwym zdaniem: ?Mylisz się dziewczyno, ha!?. Niestety staje się zupełnie odwrotnie niż Scarlett sobie wyobrażała i koniec końców będzie musiała stawić czoła nowym wyzwaniom, a w konsekwencji chwycić za oręż. Przy okazji, dowie się też, iż nie jest całkiem zwyczajną osóbką, lecz córką? Śmierci.
Główna postać musi nabrać w sobie sił i odwagi, pogodzić się ze swoim przeznaczeniem oraz prawdziwym pochodzeniem, a następnie stawić czoła niebezpieczeństwom i złoić skórę sporej rzeszy niemilców. Skąd my to znamy? Ogólny zarys fabuły jest bardzo oklepany, ale nie powinniśmy mieć tego twórcom zbytnio za złe, ponieważ musielibyśmy na starcie przekreślać ogromną liczbę innych wirtualnych opowieści, a także filmów oraz książek. Warto też odnotować, iż utrzymane w tym stylu historie od zawsze cieszyły się dużym powodzeniem. Ponadto wiele z nich miało w sobie tę wewnętrzną magię, która potrafiła autentycznie urzec. Dlaczego więc miałoby się nie udać studiu Deck13? I chociaż o pełnym sukcesie scenopisarskim nie ma tutaj mowy, fabułę można uznać za zaletę Venetici. Co prawda utrzymana w konwencji nieco mrocznej baśni historia Scarlett nie ustrzegła się paru dziur, rozczarowało mnie zwłaszcza pozostawienie jednego wątku, ale dlatego, że po prostu byłam ciekawa jak się dalej rozwinie cała opowieść. Wciągnęłam się bowiem na tyle, aby przymknąć oko na innego rodzaju wady gry i przejść ją do samego końca.
Główna część akcji rozgrywa się na terenie dawnej Wenecji, dokąd nasza bohaterka udaje się w celu odnalezienia swoich wrogów, odpowiedzialnych za zburzenie jej sielskiej egzystencji. Skoro mamy tu do czynienia z historią utrzymaną w klimatach fantasy, w słynnym mieście na wodzie w ujęciu ludzi z Deck13 obecna jest magia w dosłownym tego słowa znaczeniu. Koncentruje się ona jednak na dziedzinie nekromancji, ku czemu zresztą Scarlett zdaje się mieć predyspozycje z racji swojego pochodzenia. W grze nie zabraknie także nadnaturalnych stworzeń, a my zajmiemy się ich eksterminacją. A jako, że towarzyszymy zmaganiom córki Śmierci, od czasu do czasu dostaniemy okazję do odwiedzenia Świata Zmierzchu. Niekiedy dzieje się tak, ponieważ wymaga tego fabuła gry. Innym razem trafimy tam dla własnej przyjemności albo z konieczności. W świecie tym napotkamy zarówno przyjazne, jak i wrogie istoty.
Pani życia i śmierci
Podstawowe sterowanie w wersji PC opiera się na używaniu klawiszy WSAD oraz myszki. Pozostałe funkcje zostały przystępnie rozlokowane na klawiaturze, dzięki czemu nikt nie powinien mieć problemów z szybkim opanowaniem poruszania się po świecie gry. Produkcja Deck13 obsługuje także pada do Xboxa 360. Jeśli chodzi o poziom trudności w Venetice, jest on regulowany, a zatem każdy wybierze sobie takie ustawienie, jakie mu odpowiada. Rozgrywka nie należy zresztą do specjalnie wymagających, co, w połączeniu z interesującą fabułą, sprawia, iż można odczuć przyjemność z zabawy mimo frustrujących niedociągnięć. Trzeba jednak przyznać, iż czasami jest zdecydowanie za łatwo przez dających się oszukać przeciwników.
Skoro napomknęłam o sterowaniu, to co konkretnie robimy w grze? Przede wszystkim wojujemy posługując się zarówno bronią białą, jak i magicznymi zdolnościami. Mimo to w przypadku działalności bitewnej, zdecydowanie częściej uciekamy się do walki wręcz, czary natomiast stanowią swego rodzaju dodatek, wspomagający nas w zmaganiach z wrogami. Dostępną w grze broń można podzielić na obuchowo-sieczną, tnącą i kłującą. Pierwszy rodzaj, do którego zaliczają się m.in. topory, przyda się nie tylko do gromienia przeciwników. Wykorzystamy go również przy rozwalaniu zabitych dechami przejść. Z kolei do rozbijania stojących tu i ówdzie waz wystarczy np. miecz. Jak już wspomniałam wcześniej, czary opierają się na zdolnościach nekromanckich. Z tą dziedziną związane są nawet zaklęcia leczące, polegające na uprzednim podebraniu sił życiowych wroga. Ubytki w punktach życia i energii umysłowej (tj. many) możemy również uzupełnić pijąc odpowiednie mikstury, pojąc się wodą ze studni (dotyczy tylko energii potrzebnej do czarów) oraz zapadając w błogi sen.
Osobne miejsce wypada poświęcić szczególnej broni - Księżycowemu Ostrzu. Wprawdzie nie zadamy nim największych obrażeń, jest ono szybkie i tylko przy jego pomocy zranimy niektórych wrogów. Ponadto każda wygrana przy użyciu tego oręża walka skutkuje odnawianiem energii Zmierzchu, istniejącej obok standardowych pasków zdrowia i many. Jest ona niezwykle ważna, ponieważ zostaje wykorzystana przy niektórych wizytach w Świecie Zmierzchu. Konkretnie mam tu na myśli fragmenty, kiedy nasza bohaterka ginie. Gra nie kończy się wówczas, lecz tylko przenosi Scarlett do owego miejsca. Dzięki temu dziewczyna odrodzi się, a my gramy dalej. Warto też zwrócić uwagę na fakt, iż w takich sytuacjach wrogowie przestają nas widzieć, co po powrocie do świata żywych pozwala na dobranie się do nich od tyłu. W momencie, gdy skonamy bez wystarczającej ilości energii Zmierzchu, nie pozostaje nic innego poza wczytaniem stanu gry. Oprócz tego wypady do Świata Zmierzchu są czasem konieczne do pokonania pewnych przeciwników, kontaktów ze zmarłymi, a także odkrycia dodatkowych przejść w postaci specjalnych portali.
A co poza walką?
Oczywiście nie chodzi tylko i wyłącznie o bezmyślną jatkę. Venetica daje okazję do wykonania szeregu questów, wśród których nie wszystkie sprowadzają się do ubicia mniejszej bądź większej liczby przeciwników. Często wystarczy tylko przynieść, dostarczyć jakąś rzecz lub porozmawiać z inną postacią na życzenie zleceniodawcy. W dzienniku, w dziale poświęconym naszym zadaniom, na szczycie listy wyróżniona jest główna misja (zaliczymy ją w finale rozgrywki). Pod nią wymieniono natomiast całą resztę. Wiele z owych zadań pobocznych wiąże się z naszym najważniejszym celem i trzeba je wypełnić, aby przybliżyć się do przysłowiowej wisienki na torcie. Ponadto przebywając na terenie Wenecji, przystępujemy do jednej z kilku gildii i w ramach tej przynależności będziemy musieli wykonać pewne drobne misje. Aby ułatwić sobie robotę przy aktualnie realizowanym zadaniu, wolno nam włączyć pokazywanie aktywnych punktów na mapie, w wersji mini dostępnej w prawym górnym rogu ekranu. Szkoda tylko, że opcja ta czasami szwankuje. W moim przypadku oznaczenia na mapie nie zawsze się wyświetlały. Przy jednej misji, najprawdopodobniej aktywny punkt był błędny, gdyż naprowadzał do takich miejsc, gdzie nie było mowy o istnieniu interesującego mnie celu. Poza wykonywaniem standardowych questów, niejeden raz trafi się sposobność do zabawy w złodzieja. Włamywanie się do mieszkań czy też skrzyń rozwiązano w bardzo ciekawy sposób. W momencie, gdy natrafimy na zabezpieczony obiekt, naszym oczom ukaże się powiększony zamek z umieszczonymi w nim czterema wytrychami w różnych kolorach. Mamy tu do czynienia z mini-gierką, którą można potraktować jako swoisty trening pamięci. Zanim przystąpimy do dzieła, zobaczymy prezentację właściwej kombinacji. Im dłuższa ona będzie, tym więcej punktów doświadczenia zasili nasze konto.
Korepetycje u ekspertów
W grze zastosowano ciekawy patent z uczeniem umiejętności u mistrzów, notabene zapożyczony z kultowego Gothica. Awansując na kolejne poziomy doświadczenia, poza punktami zwiększającymi statystyki naszej postaci, otrzymamy także takie, które przeznaczymy na rozwój talentów. Podzielone są one na dwie podstawowe grupy, co w praktyce oznacza dwa drzewka umiejętności. Jedno dotyczy przede wszystkim zdolności związanych z posługiwaniem się orężem, drugie koncentruje się na tych wybitnie magicznych. Punkty przeznaczone na rozwój umiejętności pochodzą z jednej puli, a zatem od nas zależy, w którą gałąź chcemy bardziej zainwestować. Aby w ogóle móc je rozdzielić, musimy udać się do odpowiednich nauczycieli, podobnie jak we wspomnianym przed chwilą Gothicu.
Niedoskonałości urody
Pod względem oprawy graficznej Venetica przypomina poprzednie produkcje studia. Choć klimatycznie gra ta odbiega od komediowych Ankh i Jacka Keane?a, trójwymiarowy świat cechuje bajkowo-komiksowa otoczka. Wyraźnie jednak widać, iż jest poważniej niż w humorystycznych przygodówkach twórców z Deck13. Grafika jest kolorowa i dość przyjemna dla oka, ale czasami może się wydać nieco toporna w porównaniu z innymi tytułami z gatunku RPG. Co do wyglądu poszczególnych postaci, główna bohaterka to niewątpliwie urodziwa niewiasta. Większych zastrzeżeń nie mam również do niektórych osób z drugiego planu. Niestety sporo napotkanych postaci urodą nie grzeszy. Ba! Mamy nawet ?ataki? niezbyt atrakcyjnych klonów. Po prostu tzw. statystów potraktowano po macoszemu. No, może pominąwszy panie wykonywujące najstarszy zawód świata.
Przemierzając świat wykreowany przez ekipę Deck13 napotkamy sporo błędów w grafice. Fakt, iż nie można spaść ze schodów, z przepaści itp., wynika z niedoskonałości użytego silnika. Poza tym w trakcie rozgrywki zdarzyło mi się napotkać usterkę powiązaną z niemożnością upadku. Otóż w pewnym momencie przejście po małym molo zaowocowało na końcu mokrym lądowaniem, przy czym najpierw Scarlett przez chwilę dosłownie stała w powietrzu. Venetica cierpi również na bolączkę doskonale znaną fanom serii Tomb Raider ? naszej bohaterce wiele razy uda się dokonać niezbyt estetycznej sztuki przenikania przez obiekty. Satysfakcji nie sprawiło mi także blokowanie się Scarlett na wąskim przejściu z powodu przemieszczającego się przed nią niespiesznym krokiem przechodnia. Do największej irytacji doprowadził mnie z kolei moment, kiedy bohaterka wyleciała poza tekstury, na co nie znalazłam innego rozwiązania jak tylko wczytania wcześniejszego stanu gry.
Ciut niedopieszczone uszy me
Ścieżka dźwiękowa gry nie jest mistrzostwem świata, ale nie razi i przeważnie miło jej się słucha. Najbardziej spodobał mi się spokojny motyw, przygrywający w trakcie eksploracji rodzinnej wioski Scarlett i okolic. Niestety niekiedy o pomstę do nieba woła według mnie angielski dubbing. Sama główna bohaterka i ważniejsze postacie z drugiego planu brzmią ok. Problem dotyczy statystów. O gustach wprawdzie się nie dyskutuje, ale wybrane głosy jak dla mnie to katastrofalna pomyłka. Szczytem był piskliwy głosik, przywodzący na myśl osobę, która nawdychała się helu. W takich chwilach żałowałam, że polski wydawca zdecydował się jedynie na kinową lokalizację (tak na marginesie przyzwoicie zrobioną). Niekiedy siada też ogólne udźwiękowienie. Natrafiłam na momenty, gdy Scarlett, stojąca tuż przy kimś z mieszkańców Wenecji, usłyszała głos dochodzący jakby z oddali. Oprócz tego źle wypadają odgłosy z domu publicznego. Będąc przed budynkiem, do naszych uszu dojdzie gwar, jaki towarzyszy zazwyczaj bardzo zatłoczonym miejscom. Wchodząc do środka spotka nas niemałe zaskoczenie ? błoga cisza i zaledwie kilka osób.
Bez rewelacji, ale przyjemnie
Powiedzmy sobie szczerze. Venetica przegrywa w starciu z hitami pokroju Dragon Age, Mass Effect czy też Fable. Mimo wszystko jest to całkiem sympatyczna produkcja i nie żałuję, że miałam z nią styczność, chociaż posiada dość poważne wady. Nie radzę więc nastawiać się na coś wyjątkowego, tylko na produkt przyzwoity, który dostarczy tak radości, jak i złości. Czy oznacza to, że studio Deck13 powinno uznać historię Scarlett za swoją artystyczną porażkę? Raczej nie i mogłoby w przyszłości jeszcze raz spróbować sił w grach z rodziny RPG starając się naprawić błędy popełnione przy tworzeniu Venetici, oczywiście bez zaniedbywania tego, co robi najlepiej, czyli przygodówek.
Plusy:
+ fabuła
+ główna bohaterka
+ otwieranie zamków
+ Świat Zmierzchu
Minusy:
- kiepskie AI
- niezbyt pomocna mapa
- ?ataki klonów?
- problemy z udźwiękowieniem
- przenikanie przez tekstury i inne błędy w grafice
Ocena: 6/10
19 Comments
Recommended Comments