Jump to content
  • entries
    318
  • comments
    3,425
  • views
    544,543

Sprawa wspódziałania


...AAA...

259 views

 Share

Gdzie zaczyna się współdziałanie z przestępcą i jaka kara może za to spotkać? Dzisiejszym wywodem będę próbował odpowiedzieć przede wszystkim na te pytania. Sam termin współdziałania wydaje się być zrozumiały nawet dla średnio rozgarniętego obywatela: Współdziałającym jest ten, kto wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu (za art. 18 § 1 Kodeksu Karnego).

W polskim prawie możemy wyróżnić kilka rodzajów sprawczego współdziałania (form zjawiskowych): współsprawstwo, sprawstwo kierownicze, sprawstwo poleceniowe. Właśnie do tych trzech typów odnosi się zacytowany powyżej przepis i gdyby na tym się kończyło, wszystko byłoby prostsze. Sęk w tym, że istnieją jeszcze tzw. formy niesprawcze współdziałania: podżeganie, pomocnictwo i prowokacja. Myślę, że każdy przy odrobinie wyobraźni jest w stanie wyczuć, że owe formy są znacznie bardziej enigmatyczne i nastręczały przez lata wiele problemów wymiarowi sprawiedliwości. Dla zobrazowania problemu, przedstawię autentyczny przypadek człowieka, uznanego za pomagającego mordercy tylko za to, że... Siedział w aucie.

Nijaki Jarosław J. (zresztą nazwisko tego pana można znaleźć w orzeczeniu TK) w pewien majowy wieczór wybrał się wraz z przyjacielem na przejażdżkę po Zgorzelcu. Gdy panowie znaleźli się na przedmieściach, kolega zatrzymał wóz i wyciągnął schowany w bagażniku karabin AK-47. Po chwili rozegrała się jatka, podczas której zabitych zostało dwóch Białorusinów. Typowe porachunki mafijne. Jarosław J. nic nie robił, nawet nie wyściubił nosa spoza auta. Mimo to wkrótce znalazł się na ławie oskarżonych wraz ze swym kolegą. Wyrokiem Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze z 2006 roku Jarosław J. został skazany na 15 lat pozbawienia wolności za pomocnictwo w związku z morderstwem (art. 148). Sąd uzasadnił, iż oskarżony manifestował swoją pełną aprobatę i solidaryzowanie się z zamiarem sprawcy, przez co ułatwił mu popełnienie tego przestępstwa, stwarzając psychiczne wsparcie i zaplecze do dokonania zabójstwa dwóch osób.

W tym momencie zaczęła się prawdziwa jazda, związana z uruchomieniem chyba wszystkich możliwych instancji odwoławczych jakie funkcjonują w polskim ustroju. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zaskarżony wyrok utrzymał w mocy, twierdząc, że ma do czynienia z psychicznym pomocnictwem w zabójstwie. Od tego prawomocnego wyroku, obrońcy złożyli kasację do Sądu Najwyższego w związku z rażącym pogwałceniem Konstytucji Rzeczpospolitej! Konkretniej, według adwokatów wyroki skazujące są niezgodne z zasadą demokratycznego państwa prawnego (pamiętaj: jeśli nie wiesz do czego się odwołać, to art. 2 Konstytucji pasuje do wszystkiego) i art. 42.1: Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Jakby nie patrzeć, ten drugi zarzut faktycznie nie współgra z pomysłem karania za "psychiczne pomocnictwo". Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację, twierdząc, że powyższa norma nie oznacza, że wszelkie elementy opisujące czyny zabronione muszą być wyczerpująco ustalone w ustawie.

W związku z tym sprawa trafiła wkrótce do Trybunału Konstytucyjnego. Obrońcy znów argumentowali, iż wyroki są niezgodne z Konstytucją, a sama aprobata czynu zabronionego nie uzasadnia przyjęcia pomocnictwa. Według nich art. 18 § 3 wyraźnie określa, że pomagającym jest osoba, która dostarcza narzędzie, środek przewozu, udziela rady lub informacji. Trybunał stanął jednak za stanowiskiem Prokuratora Generalnego, a zwłaszcza za stwierdzeniem, że zawarte w kodeksie sposoby udzielania pomocy zostały wymienione jedynie przykładowo, a ustawa dopuszcza nieokreślone w nim inne sposoby, o ile spełnią warunek podobieństwa w ułatwieniu popełnienia przez inną osobę czynu zabronionego.

Osobiście nie mam złudzeń, że wsiadający do auta Jarosław J. zdawał sobie sprawę czego będzie świadkiem i w jakim celu jedzie do Zgorzelca, toteż słusznie spotkała go kara. Mam jednak wątpliwości co do jej wysokości - 15 lat za bliżej niesprecyzowane i kontrowersyjne pomocnictwo psychiczne to bardzo dużo. Poza tym brawa dla obrońców za sprytne przyczepienie się art. 42.1 Konstytucji, który IMO rzeczywiście broni oskarżonego.

fearless-5.jpg

A tak swoją drogą: Wam też się wydaje, że nasz rodzimy system prawny przewiduje zbyt wiele instancji odwoławczych?

Źródło: Orzeczenie TK z 22 czerwca 2010

 Share

2 Comments


Recommended Comments

Widzę że nie wzbudziłeś szerszego zainteresowania.

A co do wyroku: Niech Gnije w Lochu! bo wiedział i nic nie przeciwdziałał. Nie ma litości!

Samych instancji jest wystarczająca ilość. Postępowanie jest zawsze co najmniej dwuinstancyjne. Co prawda jest kasacja do SN ale tylko w wypadku rażących błędów w postępowaniu. A co do TK to tu tylko można zarzucać sprzeczność z Konstytucją.

Gościowi pozostaje skarga do :Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości... no i do Imperatora :diabelek:

Link to comment

A co, wówczas było nullum crimen, bo nie lege?

A dalej, to jo - jak nie ma się czego czepiać, to art. 2 to wytrych. Akurat zresztą jestem po tym temacie z PK, to to wszystko jest mi znane.

A co do instancji odwoławczych, to praktycznie w takich najgłośniejszych sprawach, to w zasadzie nie spotkałem się na zakończeniu zabawy na pierwszej instancji... Poza tym i tak praktyczne odwoływanie się do TK jest raczej mało skuteczne, i dobrze.

No, ale piętnastka to za dużo. Zależy też, jak z ew. zwolnieniem warunkowym, ale tutaj też pewno bez szału, łagodnie mówiąc..

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...