Jump to content
  • entries
    104
  • comments
    514
  • views
    98,195

Część ósma "Nocnego ataku na Frozen Valley".


pantrupek

419 views

 Share

Nie wiem, czy da się w miarę krótki sposób streścić poprzednich części, ale przerwa między nimi była tak duża, że chyba należałoby zrobić krótki skrót. Najlepiej, gdyby były to fragmenty opowiadania złożone w fajne "previously on...", inaczej wszystko straciłoby klimat. Czuję jednak, że to się ani trochę nie uda, gdyż skrót byłby dwa razy dłuższy od dzisiejszej części. Więc musicie wszystko powtórzyć sobie sami;).

Ja tylko napiszę tyle: miasteczko na Alasce, wśród lasów i gór, z dala od innych ludzkich osad. Noc. Tajemnicze potwory. Główny bohater - były żołnierz, szukający we Frozen Valley normalnego życia. Jak już wiemy - nie doczekał się go. Do tego masa pobocznych postaci, domysły i tezy na temat ataku stworów, różne osobowości oraz brutalne opisy. Ostatnia część skończyła się zaś tak: "Powolnym krokiem, ze strzelbami przygotowanymi do strzału, we czwórkę weszliśmy w półmrok wąskich korytarzy ratusza we Frozen Valley."... Naprawdę - polecam przeczytać pozostałe siedem części;).

(linki:

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22270

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22340

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22470

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22552

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22742

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22816

http://forum.cdaction.pl/blog/pantrupek/in...showentry=22907 )

A teraz...

"Nocny atak na Frozen Valley" - część ósma.

W środku panował półmrok. Lampy dawały słabe światło. Korytarz usłany był małymi plamami krwi. W jakimś pomieszczeniu, którego drzwi były otwarte, zauważyłem nogi. Leżały tam, zakończone pewnie resztą ciała, leżącą w cieniu. Pomyślałem wtedy o ludziach. Każda z osób, które zginęły tej nocy miała rodziny, miała jakąś przeszłość, swoją własną historię. Zaś każda z nich została brutalnie przerwana tej jednej, nieszczęśliwej nocy.

Z rozmyślań wyrwał mnie cichy głos Clarka:

- Skręćmy teraz w lewo.

Podobne do siebie korytarze. Podłogi z płytek, kilka ławek przy ścianie. Jakieś zdjęcie wiszące nieco krzywo. I to słabe światło, w którym prawie nic nie było widać. Znów rozległ się odgłos walenia w drzwi. Równomierne, rytmiczne uderzanie o metal. Z każdym naszym krokiem wydawało się coraz mocniejsze. Zacisnąłem dłonie na broni.

I nagle ucichło.

Wtedy stworzenie wyszło z jednego z korytarzy. Nie miało skrzydeł. Pokryte było przezroczystą błoną, za którą widziałem czerwone mięśnie i wystające żyły. Pod błoną twarzową widać było długie kły, w różowym odcieniu. Stwór ryknął głośno i zaczął biec w naszą stronę. Bob i ja szybko wypaliliśmy w jego kierunku. Oberwał, ale to go nie spowolniło. Zostawiał za sobą strużkę swej krwi, czy co to tam było. Następny strzał oddał Clark, a tuż po nim Timothy. Stwór wrzasnął i rzucił się na Clarka. Wtedy Bob w niesamowicie szybkim tempem wybiegł przede mnie i strzelił do stworzenia. Z bardzo bliska. Stwór runął na niego. Clark zachował zimną krew i od razu wycelował w głowę potwora, z boku, by przypadkiem nie ranić Boba. Każda chwila była ważna, gdyż stwór mógł zranić mego przyjaciela. Clark wypalił. Jego głowa rozpadła się na setki czerwonych, śliskich kawałków, lecących w każdą stronę. Bob szybko kopnął truchło stwora i wyczołgał się na plecach spod niego. W ostatniej chwili, gdyż szpony stwora wbiły się w posadzkę w ostatnim desperackim akcie jego ataku. Clark wypalił jeszcze raz, z przyłożenia, w klatkę piersiową tego czegoś.

- Inaczej... ? Powiedział do nas, oddychając ciężko. ? Jeszcze by się ruszał.

Timothy sięgnął po piersiówkę. Napił się sam, a potem dał Bobowi. Ten wziął szybkiego łyka i powiedział, dysząc:

- Zobaczmy, skąd wyszedł ten stwór.

Naładowaliśmy bronie i skręciliśmy w jeszcze jeden korytarz. Za wyrwanymi drzwiami znajdowały się schody w dół.

- Skoczę szybko po latarki do recepcji ? powiedział Clark i usłyszeliśmy stukot jego butów o posadzkę.

Poczekaliśmy chwilę. Już przed wejściem tam, bałem się jak cholera, zwłaszcza po tym, co przeszliśmy wcześniej. Z sekundy na sekundę strach coraz bardziej się potęgował.

Pomyślałem o tym, skąd znam ten dźwięk, odgłos, które wydawały te stwory. Czy to miało coś wspólnego z wojną? Zaczęła boleć mnie głowa.

- Hej, mam latarki ? powiedział Clark, który wrócił z recepcji. Ból jak szybko się pojawił, tak i szybko znikł.

- Wychodziłeś na zewnątrz? ? Zapytał Bob.

- Nie, nie odważyłem się. Nie chce wiedzieć, ile tego ścierwa lata na dworze.

- Sprawdźmy tą piwnicę, może dochodzi do schronu ? wywnioskował Bob. ? Chciałbym dowiedzieć się, jak trwają przygotowania. Czy w ogóle jeszcze trwają. A potem ruszyć po resztę z remizy. Prąd w agregacie chyba jest na wyczerpaniu ? wskazał na sufit. Lampy pod nim zawieszone dawały bardzo słabe światło. ? Chodźmy więc, zróbmy to jak najszybciej.

Zapaliliśmy latarki i zeszliśmy w dół, wprost w półmrok piwnicznych korytarzy.

Koniec części ósmej.

To już moje chyba trzecie podejście do tego opowiadania. Każde kończyło się dłuższą przerwą. Ale w końcu je skończę. W końcu skończę. :)

A teraz pozdrawiam i żegnam się, przynajmniej do następnego wpisu!;)

pT

 Share

4 Comments


Recommended Comments

Do trzech razy sztuka. Z własnego doświadczenia zauważyłem, że najlepiej jest skończyć opowiadanie/przerobić przynajmniej 80%, a dopiero potem publikować. No, ale pokusa jest zbyt duża, a roboty poza pisaniem za dużo. Więcej nie powiem, bo nie skomentowałeś jeszcze mojego, bzydalu jeden. Ale przeczytałem, słowo człowieka.

Link to comment

Tak, ta część nieco słabuje, tak myślę.

Miło słyszeć, że ktoś czekał:D.

No i teraz do sv3na - na pewno przeczytam, mam nawet gdzieś Twoje opowiadanie na dysku;). I masz rację - z "Pamięcią", którą pisałem na bieżąco, to był odosobniony przypadek, gdzie się udało. Ale rzadko ta sztuka wychodzi. Bardzo rzadko, rzekłbym, przy tym, ile człowiek robi w rijalnym świecie poza pisaniem;). Dlatego lepiej napisać większość i dopiero zacząć, na spokojnie, publikować.

Pozdrawiam wszystkich!

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...