Jump to content
  • entries
    312
  • comments
    2,083
  • views
    220,935

American Pie 7: Księga Miłości <Recenzja>


Knockers

1,215 views

 Share

Najpierw była trylogia American Pie przez wielu uważana za świętą. Na czwarty film z cyklu opuśćmy kotarę wymownego milczenia. Piąty zaś niejako powracał do tradycji serii, ale był wtórnie zły względem czwartego. Szósty zaś, mimo swojej głupoty, jest ceniony przez "koneserów". Jak jest z najnowszą, siódmą już odsłoną serii o seksualnych podbojach nieudolnych uczniów?

American%20Pie%20Presents%20The%20Book%2

Po raz kolejny mamy do czynienia z niemal, że kompletnie nową obsadą. Plasuje się ona gdzieś pomiędzy świetną pierwszą, a miałką drugą. I tak nie ogrywa ona jakiejkolwiek roli wobec jej żeńskiej części. Ta przyciąga wzrok do ekranu z tym, że to trochę ułudne. Bo przy kształtnej formie, treści za wiele nie ma. Bohaterowie, z początku pojmujący seksualizm przedmiotowo finalnie odkryli jego prawdziwą wartość, a pałętający się gdzieś tam Stifler zostaje wykorzystany w celach wiadomych przez łosia. Po drodze odnajdują księgę, w której zapisane są techniki współżycia i doświadczenia kolejnych jej posiadaczy. Z resztą to stary motyw, bo ta sama księga pojawiła się w pierwszym filmie z serii.

Słowem, schematyczna do bólu odsłona z bardzo naciąganą, rzecz jasna głupawą fabułą, niesmacznymi gagami i prostackim humorem niskich lotów. Świadczy o tym scena, w której jeden z głównych bohaterów uprawia miłość z kanapką. Muzyka, będąca mocną stroną niektórych części, w tym "odcinku" drażni nielubiących klubowych brzmień.

Całość, niczym zadeptanie przez stado żółwi, na przemian nuży i drażni.

Stado orangutanów zadomowiło się na palmowym gaju, który wyrósł mi na twarzy po obejrzeniu filmu. W sumie, to Księga Miłości warta jest niskiej noty, ale wybrania ją pewien fakt. W filmie licznie pojawiają się kobiece piersi.

10/10
 Share

12 Comments


Recommended Comments

Obejrzeć z własnej woli którekolwiek z tych g... (bo nie będę obrażał rozmaitych arcydzieł, nazywając AP "filmem") to duży wyczyn, ale taki sam jak np. wbicie endgame w WoWie lub chwalenie się kolekcją obciętych paznokci - duże osiągnięcie zabijające duszę w człowieka, a chwalić się tym nie wypada.

Link to comment

Tak, to prawda. Zostałem perfidnie zmuszony. Gdyby nie pewne tajemnicze, będące we mnie substancje, uciekłbym przed tym, gdzie pieprz rośnie.

Ten film zjada dusze i czyni z człowieka zombie. Nie oglądać, bohaterów filmu nie naśladować. Do kościoła chodzić. Z grzechów się spowiadać.

Link to comment
W sumie, to Księga Miłości warta jest niskiej noty, ale wybrania ją pewien fakt. W filmie licznie pojawiają się kobiece piersi.

Obejrzyj sobie "Hell Ride". Albo jakiś film erotyczny, na jedno wyjdzie. :trollface:

Link to comment

No to tak, oglądałem pierwsze 6 części American Pie. Pierwszy był bardzo fajną komedią. Może nie najwyższych lotów, ale coś tam próbował przekazać, przy akompaniamencie dobrego soundtracku, żartów, które mogą nieźle bawić w męskim, rozweselonym (if you know what I mean) towarzystwie. Dla mnie takie 8/10 gdzieś, nie zapominając, że darzę lekkim sentymentem film, a nie każdy film musi aspirować do miana dzieła. Film nie musi być etykietką przyczepioną jedynie do filmów pokroju "Requiem for a Dream" (skądinąd rewelacyjnego, chociaż drażnił mnie bardzo epizod babuni), równie dobrze pasuje do mających bawić masy komedyjek, jaką jest American Pie.

Druga część - do oglądnięcia, chociaż czegoś mi tam zabrakło. Nie najgorsze, chociaż nie da się ukryć, ze lepiej bawiłem się przy pierwszej części. American Pie: Wesele, czyli "po trzecie" w sprawie American Pie, to mój ulubiony film z całego cyklu. Najlepsze gagi, jak zwykle przyjemna dla ucha ścieżka dźwiękowa, odrobinę (boję się, czy nie za duże słowo) bardziej dojrzałe podejście do sprawy, w parze ze starszymi bohaterami. Przy okazji zaznaczam, że film, choć nie ambitny, to jako rozrywka sprawdza się nad wyraz dobrze.

Kolejną, niewchodzącą nawet do kin, niechlubną trylogię sprowadzę do jednego akapitu. Po filmach widać jeszcze bardziej gówniarskie podejście do seksu, co w parze z naprawdę miernymi żartami, scenami i bohaterami kończy się wyjątkowo miałkim, głupim filmem. A piątka z całej najgłupsza. Czemu oglądałem? A bo się dużo o tych filmach mówiło, chociaż nie rozumiem z jakiego powodu, krótkie i pierwotną trylogię lubiłem.

Nowej części na razie podziękuję, postoję. Pazur seria już dawno straciła, odkąd z kin przeniosła się do wypożyczalni DVD. Jest duża szansa, że film będzie lepszy od części 4-6, no bo, hej, jak można zrobić coś jeszcze gorszego? Może kiedyś oglądnę, ale raczej z nudy, braku alternatywy i tej wesołości, która zwykła mi towarzyszyć przy takich komediach, komedyjkach. Czemu, to się można domyślić.

Link to comment

Boobs, beer and American Pie lovers - jeśli do klubu można by przyjmować każdego, kto kocha tylko jedną z tych rzeczy. Dzięki temu, do klubu należałaby cała męska część świata i spory odsetek żeńskiej. I tak właśnie, drogi kolego przejęlibyśmy władzę nad światem. :)

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...