Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem!
Znacie to uczucie - wstajesz w piekny sobotni poranek, wlaczasz kompa, zeby ,,cos sprawdzic'', ale... Czegos ci brakuje. TAK! Musisz sie rozgrzac, idziesz do kuchni robisz sobie ulubiony napoj : kawa/herbata/kakao/cieple mleko, najlepiej w jakims pol-litrowym kubku. Ruszasz na gore, kladziesz kubek na biurko. ja mam olbrzymie biurko, ale genialny zamiast polozyc po lewej stronie, zdala od wszystkiego to ja mam je tuz pod nosem. Moze to lenistwo? Nie wazne, ale na pewno niezadarnoscia bylo dac kubkowi plaskacza i wywalic go, a tym samym wylac zawartosc. Na co? Na siebie, krzeslo, obudowe kompa, podloge i plecak. Na szczescie nic oprocz paru ksiazek nie ucierpialo, ale kto by sie przejmowal ksiazkami ^^ zwlaszcza, ze prawie nic sie nie stalo. Gorzej, jezeli moj blaszak to odczuje choc mam nadzieje, ze nie. A i jeszcze blisko bylo do pieca, a tego moja psychika by nie wytrzymala - mialem koszmar, KOSZMAR o tym, ze wzmacniacz mial zwarcie. Jak ja bym wytrzymal bez gittary Oo. Nie wyobrazam sobie, chyba sie lekko uzaleznilem. No nic, czas umyc usyfione krzeslo. Mam przynajmniej nauczke, zeby korzystac z calej obietosci biurka ^^.

Do wakacji 202 dni.
PS
Bylem dzis na sankach. WWWEEE

2 komentarze
Rekomendowane komentarze