Skocz do zawartości

Random Sanity

  • wpisy
    387
  • komentarzy
    1420
  • wyświetleń
    250990

Freeware galore

Zaloguj się, aby obserwować  
Rankin

625 wyświetleń

I na Telesfora czasem przychodzi pora (por?!?), a co tu dopiero mówić o takich tam rankinach - wewnętrzny mus jest, wyjścia nie ma, trzeba znów zawziąć się co nieco i napisać w blogu o friłerach. A zatem! W dzisiejszym odcinku tekstów o fajnych, a darmowych pozycjach: survivalówka, turówka, klon Elite i garść roguelike'ów. Na pierwszy ogień - Under the Garden!

capture25112010194623.th.jpg

A je on

UTG jest grą-survivalówką, to jest za cel nadrzędny i jedyny stawiającą przeżycie. Nie ma tu misji, questów, limitu czasu, jest natomiast losowa, często niemiła pogoda, zwierzyna i dwuwymiarowy świat do przemierzenia (i przekopania). W moim odczuciu najbliżej tej pozycji do gier Nifflasa - Knytta czy Within A Deep Forest - we wszystkich trzech nie ma pośpiechu i liczy się klimat świata.

capture25112010194637.th.jpg

A zaczyna się dość nieszczęśliwie

Zrujnowany dom, topór w ręku - ciężkie początki, trzeba przyznać. Ale po chwili gracz uczy się rozpalania ognia i ciekawego systemu inwentarza (przedmioty przenosi się myszką i można je ustawić w dowolnym miejscu na ekranie), a każda kolejna nowa rzecz znaleziona wywołuje miniaturowy samouczek ze zwięzłymi informacjami o jej przeznaczeniu i użytkowaniu.

capture25112010194741.th.jpg

Oto królicze mięso. Królika upolowałem toporem.

I tak w UTG mijają dni, gracz nabiera wprawy, buduje Prawdziwy Dom I Fort Na Pustkowiu i zwiedza coraz dalsze i trudniejsze tereny. Przez cały czas jednak nasz zapałkogłowy (prawie eraserhead, get it? get it?) jest sam i zdany tylko na siebie. Jeśli coś mu się stanie - nie ma game overu, ale są inne kary typu złamana noga, ręka...

capture25112010195114.th.jpg

"Mine for bullets" rzadko kiedy bywa tak dosłownym opisem czynności

Inną zaletą UTG jest wysoka modowalność. Już do samej podstawki jest dołączony prosty tryb inwazji zombie, a wszelkie ustawienia są umieszczane w prostych, tekstowych plikach .ini. Cóż, moim zdaniem warto poświęcić tej grze przynajmniej kwadrans - a nuż się spodoba i kwadrans zmieni się w godzinę, a godzina w...

capture25112010195315.th.jpg

Niby dziurawa chata, ale dach nad głową jest, ogień płonie, mięso i drewno mam, a nawet kule - mój dom moją fortecą!

Kolejną grą, o której napiszę parę zdań jest Vantage Master Online, gra turowa japońskiej produkcji. Tym razem jednak nie jest to żaden indie, a komercyjna gra znanego Falcom (np. Ys), która parę lat temu uzyskała status freeware.

capture25112010195406.th.jpg

Rok 1998 oznacza, że prawdopodobnie pójdzie nawet na telefonie

Przypuszczam, że niektórzy już przewidują, co zacz - ot, kolejny prosty sRPG, jakich tony, a ewentualne problemy rozwiąże się grindem i przewagą liczebną.

Błąd.

VMO jest jedną z niewielu turówek, które wymagają porządnego planowania, kreowania strategii i znania zasad. Kieruje się tu summonerem oraz jego armią, a każda przyzwana jednostka posiada swój atrybut-żywioł, decydujący o jej sile i słabości - spamowanie summonami na ślepo może się tu bardzo szybko - i źle - skończyć. Do tego dochodzą bardzo cenne Magic Pointy, cykl dobowy, efekty pól... Wesnoth się chowa!

capture25112010195422.th.jpg

Wybór scenariusza. Postacie jakby znajome...

Można grać zarówno w trybie kampanii (mini-quiz w stylu Ultimy albo Ogre Battle determinuje klasę postaci gracza), jak i pojedynczych starć (solo i po sieci). Wszystko jest oprawione typowo Falcomową, kolorową i szczegółową grafiką i w zasadzie jedyny minus VMO to średniawe ("Lettle Bright", "more moving ability is required"...) i niekompletne (cutscenki) tłumaczenie. Jak dla mnie - żaden problem, grać warto... chyba, że ktoś nie ma czasu ni chęci na porządną strategię w duchu Incubation i podobnych klasyków.

capture25112010195717.th.jpg

Widok pola bitwy

O kolejnej pozycji, Ascii Sector, pisałem już kilkakrotnie, aczkolwiek pobieżnie, przydałoby się możę skrobnąć coś więcej.

capture25112010220413.th.jpg

Oto ta gra, Ascii Sector, kożystajomca z asci i dziejomca sie w rużnych sectorah.

AS, nie tak jeszcze dawno była zwana Privateer: Ascii Sector - czujne umysły może zdołały połączyć taki tytuł ze znanym i znakomitym Wing Commander: Privateer. Połączenie owo jest jak najbardziej słuszne - zarówno WC:P, seria Elite, jak i AS zawierają podróże międzygwiezdne, handel międzyplanetarny, dynamiczny rynek, losowe misje i walkę w kosmosie. Ascii Sector odróżnia jedynie perspektywa - zamiast widoku 3D z kokpitu mamy widok 2D z góry (podobny do np. świetnego Transcendence) i grafikę korzystającą ze znaków Unicode w ten sam sposób co Dwarf Fortress. Chociaż nie - jest jeszcze jedna rzecz - autor AS poszedł o krok dalej i postać gracza nie jest tylko nieznanym bytem przypiętym do kokpitu - możliwe jest chodzenie piechotą, po powierzchni planet i wewnątrz statków, jak również walka w tym trybie.

capture25112010220439.th.jpg

Oto, jak zaczyna się gra.

Na obecnym etapie rozwoju (0.7.X) nie ma odgórnie zdefiniowanej fabuły do śledzenia, ale już parę wersji temu autor wprowadził możliwość tworzenia własnych questów, jak również dodawania stworzonych przez innych graczy i pobranych z sieci. Czytanie changelogu zresztą jest naprawdę ciekawą rzeczą - autor planuje i implementuje mnóstwo fajnych rzeczy, jak chociażby persistent ships, co w skrócie oznacza, że statki nie będą już losowane przy każdym skoku, a gracz będzie np. mógł się dorobić własnego łowcy-nemesis.

capture25112010220545.th.jpg

Interfejs podręcznego komputerka.

Dość ciekawą rzeczą, jaką można dojrzeć na screenshotach jest całkiem unikalne podejście do ASCII - AS, zamiast ograniczać się do symboli i abstrakcji, tak jak to robi większość roguelike'ów, korzysta z barw i kształtów aby stworzyć grafikę pełną gębą, na dodatek pełną smaczków typu interaktywne czytniki kciuków czy dłoni, radary, czy inne interfejsy. Patent ten jest bardzo rzadko stosowany, a wygląda całkiem nieźle. Do tego jest możliwość pobrania lekkiego, aczkolwiek klimatycznego podkładu dźwiękowego, czerpiącego z tradycji klasyków gatunku.

capture25112010220623.th.jpg

Ploteczki w barze.

Sterowanie w kosmosie jest dość proste, ze względu na przedstawienie świata bliskie Transcendence - statek obracamy strzałkami, strzelamy spacją, nie ma fizyki wierno-kosmicznej, jest natomiast bezwładność i prędkość maksymalna. Autor starał się przynajmniej zachować wielki odległości między różnymi punktami, w związku z czym niejeden raz przyda się autopilot, automatycznie prowadzący w przyspieszonym czasie do punktu docelowego. Kosmos AS to ruchliwe miejsce - są piraci (gracz też może jednym zostać), patrolowce skanują różne statki w poszukiwaniu kontraband, floty podróżują zmiejsca na miejsce... Wszystko, czego można by chcieć od gry należącej do gatunku space trading :)

capture25112010220910.th.jpg

Spejs... Da final frontjer.

Po kolejnej półrocznej przerwie odezwało się Chaosforge, i ponownie zaskoczyło wielu - nowym releasem nie była wcale kolejna, wyczekiwana wersja DoomRL, ani spodziewana AliensRL - odkopany został z (zapewne) wielkim changelogiem DiabloRL.

capture25112010201622.th.jpg

Diablo!

Gra jest utrzymana w duchu pozostałych wytworów chaosforge - jest nastawiona na akcję, lekka i możliwie jak najwierniejsza oryginałowi. W przypadku Diablo może nawet nie było trzeba tak dużo pracować nad adaptacją (wszakże to już jest bliski krewniak roguelike'ów), a można znaleźć sporo fajnych i budzących nostalgię elementów - od obowiązkowych trzech klas i czterech statystyke, poprzez "kule" życia i many, klasyczne "przewijane" okienka z wypowiedziami, quick potiony, po taki fajny szczegół jak itemki padające OBOK zwłok wrogów, a nie, jak to jest zazwyczaj w RL, dokładnie na ich miejscu. Ba, jak ktoś posiada oryginalny CD Diablo, jest też możliwość odgrywania growej muzyki w tle! Tak jak w Diablo, gra oferuje sporo hackowania, slashowania i hordy wrogów do wybicia :)

capture25112010201954.th.jpg

-łup łup łup ciach ciach ciach łup -

Ostatnią pozycją dzisiejszego wpisu jest Triangle Wizard, gra o zawsze bardzo obszernych (choć powoli coraz rzadszych) update'ach, pełnych zarówno bugfixów, jak i nowych features.

capture25112010225441.th.jpg

Bonus: wesołe efekty magyi

Triangle Wizard jest dość unikatową grą, będącą mariażem strzelanki z roguelike'iem, doprawioną sosem abstrakcyjności. Kierowany przez gracza mag (a w zasadzie postać, bo są już również klasy niemagiczne), stworzony poprzez wybór jednej z kilkunastu ras i parudziesięciu profesji, przemierza podziemia Zamku Wiecznejzagłady, posyłając za pomocą wielobarwnego, efektownego ostrzału w niebyt hordy literek reprezentujących różnych niemilców. W skład jego arsenału wchodzą przeróżne zaklęcia, od klasycznych fireballów i innych solar boltów, przez tornada i lodowe burze, po niszczenie ścian, teleport i summony.

capture25112010225534.th.jpg

Czym by tu zagrać...

Jako już rzekłem, TW zawiera elementy strzelanki - cała gra toczy się w czasie rzeczywistym, steruje się WSAD-em i celuje myszką, a do unikania wrażych pocisków niejeden raz przyda się klawisz skoku. Takie rozwiązanie sprawia, że rozgrywka jest płynna, szybka i bardzo efektowna. Nawet nowe zaklęcia i usprawnianie tychże działają całkiem jak klasyczne shmupowe powerupy.

capture25112010225552.th.jpg

A mag ścigany przez grupę gnolli wygląda tak.

Gra posiada w zasadzie tylko dwa minusy - po pierwsze, jest absolutny brak wszelkich efektów dźwiękowych, a akcja tocząca się na ekranie aż prosi się o wszelakie bumy, łizzy, syki i inne odgłosy rozwałki. Ponadto nieco trudno jest ogarnąć większe inwentarze posiadanych zaklęć i sprawdzać działanie istniejących - online help jest odrobinę niepraktyczny w użyciu. Pomimo to warto jednak odpalać Triangle Wizard i czyścić z niemilców kolejne poziomy podziemi :)

capture25112010225718.th.jpg

Słoneczna śmierć

Zaloguj się, aby obserwować  


5 komentarzy


Rekomendowane komentarze

@Owiec - z tego co mi wiadomo, to limit jest raczej na łączną wagę zdjęć, niż na ich ilość (vide Lord, który swojego czasu mógł zamieścić tylko sześć). A moje mają po cztery kilobajty.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

To nie jest limit ilościowy, a objętościowy - Ran-san zamieścił same malutkie miniaturki, dlatego mógł użyć większej ilości obrazków.

UtG szybko mnie nauczył pokory :/ AS wysoko na liście do sprawdzenia. Rogalowego Diabła ogrywałem krótko i dawno (DoomRL is responsible for that, Highest Court), a skoro mamy nową wersję, to idę się z nią zapoznać. Od Triangle Wizard KOMPLETNIE się odbiłem :x podczas gdy w teorii powinienem go mieć w autostarcie. Ech, znowuż moja przekorna natura góruje.

I więcej pisz, Rankinie, więcej. Albo chociaż częściej :)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Rankin, dzięki wielkie za ten wpis, zagrywam się w UtG od jakiejś chwili i podoba mi się równie mocno co Minecraft, boli tylko tak małe inventory, a po drodze spotkać można pełno przedmiotów...

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...