O złudzeniu "samodzielnego myślenia".
Zacznę od tezy może i kontrowersyjnej. Otóż ty właśnie drogi czytelniku tego bloga (Tak! Właśnie ty gapiący się teraz w monitor! DOKLADNIE o ciebie chodzi!) najprawdopodobniej nie jesteś "samodzielnie myślący". Więcej - nawet nie zaryzykowałbym powiedzieć tak o sobie! "Samodzielne myślenie" to dzisiaj swoisty dogmat (obok "praw człowieka", demokracji, tolerancji dla prawie wszystkiego, pluralizmu jako celu samego w sobie i pewnie jeszcze kilku innych rzeczy). Mało tego - dzsiaj promuje się "samodzielnie myślenie" jednocześnie kladąc do głowy wymienione w nawiasie poglądy jako absolut i jeśli ktoś ich nie popiera to jest ogłaszany "niemyślącym samodzielnie" Ciemnogrodem. Nie zawsze robi się to wprost. Czasem można robić wokół takiej osoby pewien klimat. Nawet jeden moderator forum CDA (nie pomnę pseudonimu) wpadł w tą pułapkę! Podczas dyskusji zwątpił, że jestem studentem politologii (faktycznie - JUŻ nie jestem bo rzuciłem studia, ale wtedy byłem) ponieważ jestem w jego przekaniu nietolerancyjny i nie popieram takich "światłych" rzeczy jak aborcja, eutanazja, homoparady i ogólnie robienie z preferencji łóżkowej postulatów politycznych (tak jakby student MUSIAŁBY być tolerancyjny bo jak nie to nie może być studentem). Czasem widziałem sugestie, że "samodzielnie myślący" są ludzie słuchający jakiegoś zespołu lub gatunku muzyki! "Słuchasz Green Day/Metalici/Behemotha/ogólnie jakiegoś metalu to jesteś orginalny i samodzielnie myślący. Jeśli lubisz disco polo, klasyczną, rap, techno, reagge, jakąś muzykę elektroniczną (ale nie techno) to nie jesteś". Nie moi drodzy - jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Mam jednego bardzo inteligentnego kolegę, który swego czasu słuchał hip-hopu (głównie Kaliber 44) i metalu. I co z takim fantem począć? Ano można zwyczajnie olać to jaki gatunek muzyki dana osoba lubi i posłuchać osoby. Współczesny świat oderwał człowieka od tradycyjnych autorytetów (w imię "samodzielnego myślenia" oczywiście) i przyczepił do innych - anonimowych dla odmiany i odrzekających się od bycia autorytetami. Dla uczciwości wspomnę na koniec, że główna myśl tego wpisu nie jest moja. Wątpliwości co do "samodzielnego myślenia" wyrażał przede mną Nicolas Gomez Davila znany także jako Samotnik z Bogoty. Ja dopasowałem ją do realiów w których żyję.

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.