Skocz do zawartości

Kąt z felietonem w tle

  • wpisy
    13
  • komentarzy
    37
  • wyświetleń
    11977

A może samotność?

Zaloguj się, aby obserwować  
Arahirim

708 wyświetleń

Wczoraj niesamowicie zaciekawił mnie wpis Disastera "Zakochanie jako choroba cywilizacyjna". Ja jednak stwierdziłbym to inaczej, a mianowicie: samotność jako choroba cywilizacyjna. Bo te przelotne miłostki biorą się z tego, że człowiek pragnie bliskości drugiej osoby, chociażby nie wiadomo jaka była. To taka jakby moda. Ten, kto ma "drugą połówkę" (jak zwykło się mówić na kolejną z rzędu dziewczynę/chłopaka), jest ogólnie "c00l" i "spox". Tak więc kolejne tabuny młodych prześcigają się w "wyrywaniu" płci przeciwnej. Zamiast czekać na tą jedyną/tego jedynego, trzeba mieć dziewczynę/chłopaka teraz, już, w tym momencie. Nieważne są uczucia, wspólne zainteresowania. Jak w powiedzeniu "nieważne, jaki potwór...". Człowiek w dzisiejszym świecie jest samotny, żyje w ciągłym biegu. Teraz nie ma się marzeń. Teraz się je spełnia. Ktoś chce być znanym biznesmenem? Będzie tak długo kombinował, uczył się, aż tym biznesmenem zostanie. Najważniejsze są teraz pieniądze. Człowiek z pieniędzmi=klasa, człowiek z ciekawą osobowością to już ekscentryk. Nie liczy się "wnętrze", lecz zasobność portfela. Nieważne są uczucia, ważny jest "lans", gdy z dziewczyną/chłopakiem idzie się za rękę i wszyscy mogą to zabaczyć. Nieważne, że za tydzień czy dwa może już być to inna osoba.

Samotność to straszna rzecz. Nie można się nikomu zwierzyć, wyżalić, powiedzieć coś w sekrecie. Wiele osób stylizuje się na samotników (sam znam parę). Ale teraz nawet w tych "związkach" (tja, dobre sobie), o których pisałem wcześniej jest się samotnym. Człowiek nadal nie może zaufać swej dziewczynie/swemu chłopakowi, bo "i tak może będzie jeszcze inna\inny".

Samotność to choroba cywilizacyjna. To jest moje zdanie.

parazakochanych.jpg

Tak...

mezczyzniesamotnoscmoze.jpg

...czy tak?

Źródła:

Zaloguj się, aby obserwować  


6 komentarzy


Rekomendowane komentarze

W końcu coś o miłości....

A jak z kolei poznać że to ta "właściwa" jeśli nie będziemy poznawać nowych osób? A co jeśli czujemy coś naprawdę ważnego w stosunku do pewnej osoby, a ta w ogóle nie odzwierciedla naszych uczuć?

Fajny wpis, dał mi do myslenia :)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Brawo. Wyciągasz poprawne wnioski, taka jest prawda i zgadzam się z tym w 100%. Dlatego póki co jestem singlem i nie narzekam.

A co jeśli czujemy coś naprawdę ważnego w stosunku do pewnej osoby, a ta w ogóle nie odzwierciedla naszych uczuć?

Trzeba po prostu odpuścić. Ja swego czasu nie odpuściłem i się zbłaźniłem jak jasna cholera.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

RamzesXIII - nie chodzi tutaj o strach przed znajomością, przeciwnie - zawieranie wielu nowych, ale nie od razu w kontekście chłopaka/dziewczyny. A tak swoją drogą - komiks dający do myślenia.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Dobrze (i mądrze!) waść prawisz! Dorzuciłbym samotność trochę innego rodzaju-tzn. nie tylko 'brak partnera/erki" ale i brak takiej otwartości i życzliwości. Ludzie generalnie traktują innych jak wrogów w tym całym wyścigu szczurów, kwestia to znaleźć sobie towarzystwo i trzymać się:P

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...