Skocz do zawartości

poCONVERSE'ujmy o...

  • wpisy
    235
  • komentarzy
    1993
  • wyświetleń
    108932

Z grobu powstałeś, do grobu nie wrócisz,

Zaloguj się, aby obserwować  
theconverse

250 wyświetleń

czyli w poszukiwaniu pogrzebanego mózgu

W miejscu tym winien rozbrzmieć dźwięk przesuwanego trumiennego wieka lub też innej nagrobnej płyty, ale niestety zatrudniony do niewolniczej pracy Igor wybrał się na pobliski cmentarz w poszukiwaniu pomocnej dłoni. Miast tego posłużę się klasycznym już
I bid you welcome
.
:wink:

Dzisiejszy wpis pozwoliłem sobie przeznaczyć, co zapewne nie będzie wielką niespodzianką, na jakże romantyczne i pełne uroku święto, jak i atmosferę mu towarzyszącą. Wiedzieć Wam przy tym trzeba, że określenie go mianem romantycznego nie jest ani trochę bezzasadne. Przy hurtowych wręcz ilościach płonących świeczek i lampionów nie można przecież pisać inaczej, jeśli nie w duchu sprzyjającym głębokiemu spoglądaniu sobie w oczy i upaćkaniu krwistym sosem do spaghetti, którego smakowite nitki tak ochoczo uwielbiamy zasysać wespół z bliską naszemu bijącemu jeszcze sercu osobą. Choć pompujące życiodajny ketchup serducho ostatecznie nie jest aż tak bardzo konieczne. Zombie to w końcu też ludzie i swoje uczucia mają. Uczucie głodu dla przykładu.

W ten oto gładki jak lico golącego się zardzewiałym blenderem jegomościa sposób, bezpośrednio mogę już podreptać do zakotwiczonych w tytule zombie. O dziwo truposzczaki ? przepyszne określenie ? te są całkiem jeszcze mobilne, a niekiedy pozornie zdarzy im się zagrzechotać frywolną myślą pomiędzy jednym a drugim uchem. Wesoło się wówczas uśmiechają. Oczywiście to tylko pozory, bo grupa ta w większości przypadków nie jest skalana jakimkolwiek zdrowym, czy też nawet chorym rozsądkiem. Zero. Null. Mózgowa próżnia. Pewnikiem odnaleźliście w tym opisie licznych w tych godzinach świątecznych cmentarników, prawda?

Pytanie nieskomplikowane jak gusta kulinarne Zgniłka i Mózgostworka: Gdzie przez cały czas przebywają całe stada jednodniowych bywalców nekropolii? Na zapleczu. Za kulisami. W emocjonalnie rozgrabionym grobie zapomnienia. A co tam ciekawego robią nasi milusińscy? Przygotowują się na cmentarny pokaz mody oraz konkurs pantomimy zatytułowany
Gibanie przy pomniku, chyba muszę siku
. Nie możemy przy tym zapomnieć o jeszcze jednej grupie, specjalistach praktykujących nagrobkowy decoupage. Ostatnia kategoria jest od dłuższego już czasu najpopularniejsza, ponieważ zwycięzca tych specyficznych zawodów ma prawo obnosić się z mistrzowskim wieńcem pogrzebowym zawieszonym na szyi przez cały najbliższy rok. Zaiste niezwykła to sprawa!

Dość jednak tych złośliwości. Zapewne i tak znaczna część czytający te słowa równie mocno jak autor stawiający te literki, cierpi na pewnego rodzaju alergię na wyżej opisane zjawisko, które podobnie jak przekazywany nam z dziada pradziada kult umartwiania się i zaszywania uśmiechu pod pozorem przeżywania chwil wzniosłych i pięknych, wrósł w nasz kręgosłup polskości. Pewien równie cyniczny jak ja w podobnych sytuacjach człowiek, nazwał ten zbiór tak naprawdę karygodnych postaw jako ? co jest określeniem zdecydowanie mięsistym ? narodową nekrofilię. Temat ten uważam, więc za odwieszony na hak. Swój jad wyplułem, pora rozerwać nici krępujące zwyczajny, nieskażony patosem uśmiech.

Prawda jest również taka, że osobiście darzę cmentarne alejki pewnego rodzaju afektem. Dlatego zamiast wspinać się na katafalk, by pomachać do zgromadzonych wokół podobnym sobie cmentarnym hienom, które zamiast skrytych w grobach precjozów rozkradają je z jedynej rzeczy, która pozostała zmarłym ? szacunku dla nich, jak to mam w zwyczaju, przespaceruję się wśród pogrzebanych ciał w głębokiej izolacji od tłumu, kilka dni po cmentarnym szaleństwie lub też wczesną poranną porą jutrzejszego dnia. Taki mam plan.

Przy tym napomknąć muszę, że jako człek, który obciążony jest chronicznym wręcz towarzystwem dyndającej na wysokości klatki piersiowej torby z aparatem fotograficznym, tak i w tym roku zachowam kilka kadrów podstępem zebranych w martwym mieście nieboszczyków. A na dokładkę odeślę kilka wrogich potworów na znany niektórym graczom karciany Cmentarz.
:happy:

Na prawie już zakończenie trzy i pół sprawy. Pierwsza jest rocznicowa, gdyż oto za chwilę minie rok odkąd stawiam już nie tak niepewne kroki na tym blogowym gruncie, co niezmiennie dostarczą mi nielichą satysfakcję.
:smile:
Druga to odstawiony tymczasowo na boczny tor
The Unknown Project
, który niczym okręt błędnie określany mianem łodzi podwodnej niebawem wypłynie na powierzchnie z ciemnej morskie toni. Przedostatnia kwestia to fragment filmiku zatytułowanego
, który za każdym razem, gdy przychodzi mi rzucić na niego okiem setnie mnie bawi, a i związek z cmentarzem w sobie kryje. Natomiast połóweczka, o której napomknąłem to takie moje małe coś, co pełni funkcję wizualizacji pewnego marzenia. Co prawda tym razem musiałem uciec się do haniebnego wypożyczenia cudzej pracy, która niczym rozczłonkowane ciała pozwoliły mi stworzyć fotograficznego potwora Frankensteina. Bo nie ma nic przyjemniejszego w wybraniu się na cmentarzysko, niż napotkanie tam ponętnej pani archeolog, co to lubi wydłubywać zmarłym z ich skostniałych rąk jakiś kosztowny drobiazg.
:wink:
Moje skromne marzenie. Moja osnuta fantazją idealna randka z panną Croft.

A teraz mózgi sprzed monitorów odnieście do kuchni i smacznego!
:tongue:

Wersety użyte do stworzenia mojej własnej opowieści z krypty:

Zaloguj się, aby obserwować  


6 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Co by tu dodać w tym temacie? A wiem, Plants vs Zombies wymiata :P No i życzę Ci kolejnych ciekawych wpisów, komentarzy, masy odwiedzin i kolejnego roku spędzonego na blogowaniu.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...