Skocz do zawartości
  • wpisy
    86
  • komentarzy
    185
  • wyświetleń
    28390

Call of Duty

Zaloguj się, aby obserwować  
LordTyrranoos

87 wyświetleń

Marka Call of Duty zyskała sobie niezwykłą popularność na przestrzeni ostatnich lat. Ogromny sukces marketingowy czwartej części, a pierwszej, której tematyka traktowała o współczesnym konflikcie, spowodował jedynie to, że ciągle powstają kolejne części Poczucia Obowiązku. Niestety, obecnie większość graczy zapomina o niezliczonych zasługach prekursora tejże serii, pierwszej części Call of Duty, która w roku 2003 zrewolucjonizowała rynek i wprowadziła nową jakość i świeżość, w gatunek strzelanin. To bardzo smutny proceder tym bardziej, że w oczach wielu recenzentów, jest to jeden z najlepszych shooterów w historii...

Oblicza wojny

Jak nie trudno się domyślić, Call of Duty to standardowy przedstawiciel niezwykle popularnego gatunku FPS-ów. Na szczęście, dzięki wielu przemyślanym elementom, wybija się ponad sztampę i monotonię obecnie powstających produkcji. Niewątpliwie pierwszym z owych ciekawych rozwiązań, było umieszczenie aż trzech protagonistów, walczących w odmiennych częściach Europy. Dzięki takiemu podziałowi otrzymaliśmy cztery kampanie, które składają się na całość trybu dla pojedynczego gracza. Część amerykańska, podczas której wcielamy się w postać szeregowca Joey?a Martina ze 101 Dywizji Powietrzno-desantowej, rozpoczyna się w Normandii, ledwie kilka kilometrów od sławetnej plaży Omaha. W kampanii brytyjskiej naszym protagonistą jest komandos Jack Evans, który wykonuje najczęściej misje sabotażowe i partyzanckie w służbie SAS. Rozdział rosyjski, jeden z najbardziej zadziwiających i zarazem epickich, to bój szeregowca Alexieja Iwanowicza Woronina i setek innych, słabo wyszkolonych i uzbrojonych żołnierzy. Natomiast ostatnia kampania ? aliancka, to połączone walki wszystkich trzech protagonistów, które kończą się tryumfalnym zdobyciem Reichstagu przez wojska Sowietów...

Bardzo pozytywnym zamiarem panów z Infinity Ward było względne zróżnicowanie każdej kampanii. W części amerykańskiej mamy pod dostatek broni i amunicji, ale już tak różowo nie jest w przypadku rosyjskiej i brytyjskiej. Pierwszą z nich rozpoczynamy zupełnie pozbawieni wszelkich środków eksterminacji, a pierwszą broń zdobywamy podnosząc z ziemi dopiero kilka minut później. Rozdziały angielskie to głównie sabotaż i działanie po cichu, a więc używanie prawie wyłącznie giwer, które odbierzemy pokonanym Niemcom. Poza tym, każda nacja stosuje odmienne taktyki mordowania nazistów. Rosjanie za swoje motto obrali sobie ?kupą, Mości Panowie?, co raczej nie powinno zaskakiwać ? tak było, jest i będzie. Anglicy wręcz przeciwnie ? poruszają się w małych, najczęściej ledwie kilkuosobowych grupkach, i starają się zaskoczyć przeciwników nagłym ostrzałem. Amerykanie, jak to Amerykanie, dobry sprzęt i liczne oddziały. Myślę, że te pierwsze oznaki zróżnicowania to tylko dobry prognostyk tego, co nas jeszcze czeka...

A czeka nas całkiem dużo, poczynając od różnorodnych misji, poprzez ciekawie zaprojektowane lokacje, a kończąc na bogatym arsenale broni. Zadania, które przyjdzie nam usłużnie wykonywać, to nie tylko strzelanie i niszczenie czołgów, jak to miało miejsce w Call of Duty 2. Pierwsza część serii okazała się zdecydowanie bardziej urozmaiconą, a to wszystko przez zaimplementowanie takich elementów, jak choćby odbijania więźniów z niemieckiego obozu jenieckiego, wysadzania mostów, eksterminacji samolotów czy uciekania przed nazistowskimi motocyklami. Jednakże moje ?grand prix? kieruję w stronę trzech ? epickiej obrony Mostu Pegaza, pokonywania rzeki Wołgi w drodze do Stalingradu, a także walk toczonych w... Warszawie! Tak, otrzymaliśmy taki przywilej. Podczas jednej misji będziemy interweniowali z ramienia Rosjan w popowstańczej fabryce naprawiającej niemieckie czołgi. Nie dość, że od tychże trzech klimatem bije na kilometr, to jeszcze są to wydarzenia historyczne, tyle że przedstawione za pomocą grafiki komputerowej. W tym momencie widać, że część misji Call of Duty czerpie garściami z historii, a także takich filmowych hitów, jak choćby ?Szeregowiec Ryan?, ?Kompania Braci? czy ?Wróg u Bram?. Nie trzeba długo szukać podobieństw, prawda? Zróżnicowanie misji idzie niestety w parze z wybitną liniowością i nadmiernym oskryptowaniem, co także cechuje już tę serię. Widać to na każdym kroku, gdzie poruszając się kilkanaście centymetrów do przodu, spędzimy na siebie cały garnizon Niemców. Wrażliwych na piękno taki element na pewno irytuje i wręcz śmieszy, ale prawda jest taka, że dzięki temu Call of Duty zachowuje klimat filmowości rozgrywki, co miało zwiększyć wartość artystyczną i ogólny odbiór gry.

Zróżnicowanie zadań działa niezwykle budująco w ogólnym rozrachunku. Wystarczy wziąć udział w takiej z pozoru samobójczej misji na niemieckim okręcie podwodnym, czy we wspomnianych wyżej posłannictwach, by odczuć świetny klimat Drugiej Wojny Światowej. Tak, to właśnie Call of Duty, a nie Modern Warfare, poraża atmosferą, którą potęgują także zadania wykonywane przez protagonistów w pojedynkę. Trzeba wtedy być szczególnie czujnym, bowiem ten tytuł korzysta jeszcze z apteczek. Być może w ostatnim czasie taki element odchodzi do lamusa, jednak sześć lat temu żaden FPS nie mógł zdobyć popularności bez białych pudełeczek z czerwonym krzyżem. O ile Call of Duty 2 korzystało już w całości z regeneracji punktów zdrowia, przez co pojedynki strzeleckie były bardziej intensywne, o tyle pierwszą część skierowano bardziej w realizm walki, choć szybkich i brutalnych doznań nie brakuje. Co prawda na dwóch najniższych poziomach trudności o odnalezienie apteczki nie trudno, to gra na Veteranie to istny hardkor! Wyobrażacie sobie świat wojennego shootera bez regeneracji życia? Gwarantuję, śmierć Was nie ominie. Na szczęście, stan postępu możemy zapisać w dowolnym momencie, więc powtarzać kilkadziesiąt razy tego samego manewru nie musimy.

Call of Duty to shooter, co odkryciem nie jest, a więc giwery występują gęsto i często. Spójrzmy na nasz arsenał eksterminacji. Oczywiście dostępne będą tylko te historyczne, typu MP-40, PPSz, Sten, Kar98k, Mosin-Nagant, Bren czy MP-44. W tym samym czasie możemy nosić dwie bronie i granaty, tak więc do najpopularniejszych kombinacji zaliczymy na pewno MP-40 i Kar98k ? dwie najczęściej występujące giwery w grze. A co z tymi, do których będziemy strzelać? Cóż, Niemcy nie zachowują się jak w rzeczywistości, ale jednak osłaniają się ogniem, flankują protagonistę i chowają się za przeszkodami. Alianci ?posiadają? dokładnie takie same zachowania, więc źle nie jest. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy sobie poprawkę na rok wydania ? tylko Max Payne 2 dysponował lepszymi skryptami sztucznej inteligencji. Jedynym problemem jest nadmierne oskryptowanie owych reakcji na protagonistę...

Infinty Ward nie zapomniało także o miłośnikach rozgrywki wieloosobowej. Multiplayer nadal jest w pełni grywalny i odnajdziemy setki dostępnych serwerów. Nikt nie powinien narzekać także na zróżnicowanie ? dostępnych mamy dziewięć trybów rozgrywki na 25 planszach. Call of Duty to swego rodzaju fenomen, jeżeli nawet sześć lat po premierze, nadal chętnie jest odwiedzany przez tysiące graczy każdego dnia.

Quake Engine III... Que?!

Nie wymagajmy wodotrysków graficznych od Call of Duty. Pierwszy i najważniejszy powód, to wykorzystanie przestarzałego silnika Quake Engine III, który już w czasie premiery nie zachwycał. Słabej jakości tekstury, rozmazane barwy czy raczej proste modele postaci to nie to, czego życzylibyśmy sobie od tej produkcji. Przecież Max Payne 2 dysponował w tym czasie najlepszą dostępną oprawą wizualną i środowiskiem fizycznym, dlatego też Call of Duty traci na płaszczyźnie graficznej. Jednak jednym z ciekawszych efektów specjalnych, zaimplementowanych w grze, jest tak zwany szok powybuchowy, podczas którego tracimy orientację, upadamy na ziemię i widzimy wszystko z wykorzystaniem bluru, a więc niewyraźnie. Tak naprawdę oko cieszą także projekty lokacji. Zarówno Stalingrad, jak i Berlin czy Warszawa, gdzie marnować będziemy naszą cenną amunicję, zaprojektowano całkiem przyzwoicie. Przechadzając się przez kolejne etapy rozgrywki warto zwrócić na ten element uwagę ? daje radę nawet teraz. Jednak największą zaletą, podobnie jak w przypadku recenzowanego przeze mnie tydzień temu Rogue Troopera, są małe wymagania sprzętowe, dzięki czemu nie potrzeba kombajnu, by bezproblemowo zagrać w ?Calla?. Wystarczy 8-9 letni pecet!

Znacznie lepiej prezentuje się ścieżka dźwiękowa, której kunszt również stał się już cechą charakterystyczną dla marki. Filmowe, epickie wręcz nuty w tle połączone z bardzo dobrym voice-actingiem. Czego chcieć więcej? Widać i słychać, że wszystko żyje. Nie zaznamy nawet chwili spokoju, bo odgłosy pola bitwy towarzyszyć nam będą przez całość trwania rozgrywki.

Klasyk!

Call of Duty to prawdopodobnie jeden z najlepszych shooterów FPP w historii. Pamiętacie, że kiedyś napisałem, iż to ?Call of Duty 2 to najlepszy FPS, traktujący o IIWŚ?? Srogo się myliłem, ponieważ podchodziłem do drugiej części bez uprzedniej gry w jego prekursora. To dzisiaj recenzowany tytuł jest zdecydowanie najbardziej dopracowanym i przemyślanym FPS-em wojennym ostatnich lat. Co prawda jego długość pozostawia wiele do życzenia (6-7h), lecz i tak nie ma w tym krzty przesady, przez co ocena może być tylko jedna...

Zalety:

+ klimat

+ wykorzystanie historycznych motywów i wyposażenia

+ udźwiękowienie

+ zróżnicowanie misji

+ najlepsza część serii

+ tryb multiplayer nadal żyje

Wady:

- zbyt krótka kampania

- starzejąca się grafika

Ocena: 9+/10

________________________________________________________________________________________________

To najdłuższa recenzja tej gry, jaką znajdziecie w sieci ;)). Enjoy! ^^

Zaloguj się, aby obserwować  


0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...