Mount & Blade - recenzja

Mało kto czekał na ten tytuł, z resztą przed premierą podejrzewam, że w ogóle mało kto o nim słyszał. Tak samo było ze mną, o zakup tego produktu pokusiłem się dopiero dwa miesiące temu i jaki jest efekt. Kupiłem kupę gier, kilka wygrałem w konkursach i większości z nich jeszcze nawet nie wgrałem. Dlaczego? Odpowiedź prosta ? grałem w Mount & Blade.
Dawno temu w Turcji?
Zacznę od historii tej gry, która jest dosyć ciekawa jak na tak wysoko cenioną produkcję. Nad większością gier prymat sprawuje nawet kilka tysięcy programistów, a Mount & Blade stworzony został przez? tureckie małżeństwo zafascynowane średniowieczem! Tak! Dobrze przeczytaliście, tę grę stworzyły tylko dwie osoby! I wciąż nad nią pracują, wydając nowe patche czy też mody, ale nie to jest tu najważniejsze. Tych dwojga ludzi udowodniło, że aby stworzyć nowatorski, potwornie grywalny produkt nie trzeba wielkiego studia, masy sponsorów, ani nawet nowoczesnego sprzętu. Wystarczy chcieć i mieć pasję!

O co w tym wszystkim chodzi?
No właśnie? ciężko określić fabułę tej gry. Chodzi o to, że sami piszemy swoją historię. Najpierw tworzymy postać i po krótkiej serii pytań określamy swoją przeszłość, po czym wybieramy swoje atrybuty i kształtujemy teraźniejszość oraz przyszłość w krainie Calradia. O stylu naszej gry decydujemy my. To od gracza zależy, czy będzie wiernie służył obecnemu królowi, pomagał uzurpatorowi zasiąść na skradzionym mu tronie, czy też na własną rękę łupić i zdobywać całą Calradię. Jak ktoś chce, to może nawet pobawić się w Roobin Hooda i pomagać małym wioskom bronić się przed bandytami, bądź też w Maximusa z ?Gladiatora? i krążyć z areny na arenę w celu wygrania kolejnego turnieju. Jest do wyboru także jeszcze jedna rola? handlarz, ale według mnie tę rolę wybiera ok. 1% grających? i słusznie, bo bycie rycerzem jest tutaj o wiele ciekawsze.
Rozgrywka toczy się w dwóch wymiarach ? mapa oraz pole bitwy/miasto. Mapę strategiczną można porównać do ubogiej wersji mapki znanej ze strategii takich jak np. HoM&M. Nie ma tutaj żadnych zbędnych graficznych ?fajerwerków?, jest tylko prosta, przejrzysta plansza, widoczne jest ukształtowanie terenu, rodzaj klimatu, zbiorniki wodne oraz miasta, zamki i wsie należące do 5 różnych narodów. Pole bitwy to zwykła powierzchnia na której przyjdzie nam prowadzić oddział do zwycięstwa. Na polu mogą być wzgórza, lasy, rzeki, w razie ataku na wioskę kilka domków, a oblężenia ? zamek. Miasto, jak miasto, jest tu tawerna, arena, sala lorda/króla no i oczywiście rynek. Żadnych zbędnych bajerów i słusznie, bo lepiej zająć się tym co ważne ? np. gameplayem ? niż takimi detalami, które przy takiej grafice i tak dużo by nie zmieniły.
Wszelkie zadania podczas rozgrywki przydzielają nam królowie, lordowie i sołtysi, wykonujemy je dobrowolnie, nie zmienią one fabuły, jedynie poprawiają stosunki naszego bohatera z ?pracodawcą?. Niestety choć questów jest wiele, to bardzo często się one powtarzają, przez co gra zaczyna nudzić, no ale jednak warto je wykonywać, ponieważ jeśli zdobędziemy szacunek króla, któremu podlegamy, da on nam pod władanie lenno i będzie nas zapraszał do wojen dzięki czemu będziemy mogli zdobywać wiele łupów. Jeśli chodzi o ekwipunek to także jest zaletą tytułu. Mamy tutaj wiele rodzajów broni od łuku po miecze i halabardy, zbroi od butów po hełmy, koni i zapasów żywności. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Nasza armia.
Jaka jest miara siły dowódcy w tej grze? Im liczniejsza jest armia, tym lepszy jest bohater. W M&B ludzi do wojaczki znaleźć nie trudno. Wystarczy rozejrzeć się po okolicznych wsiach w poszukiwaniu rekrutów i najemników w tawernach. Ci pierwsi dołączą do nas za darmo, wystarczy im płacić za służbę i zapewnić wyżywienie, a ci drudzy przyłączą się za opłatą (nie zawsze drobną). Jednostki podobnie jak bohater po wygranej bitwie dostają punkty doświadczenia i mogą awansować, a o liczebności armii decyduje nasza renoma oraz poszczególne atrybuty.
Braveheart.
Największą zaletą tego tytułu jest jej akcja. Choć grafika wygląda jak z 2002 roku, nie ma krew zastępuje czerwony osad na naszej zbroi i broni, który jednak jak krew nie wygląda. Nie doświadczymy tutaj fizyki, której brak próbowano przysłonić ? średniej jakości ? animacjami, a sztuczna inteligencja także nie zachwyca, to gra powala swą grywalnością. Gameplay jest tak świetny, że wszystkie te braki, które tutaj wypisałem są niemal niezauważalne. Kto będzie zwracał uwagę na grafikę, skoro świat przysłania mu kurz spod kopyt czterdziestu koni, na których do ataku pędzi nasza armia. Kto przejmie się brakiem fizyki, gdy zauważy jak przeciwnik jadący na koniu, zostanie trafiony z łuku w głowę i martwy przejedzie na nim jeszcze z dziesięć metrów tylko po to by najpierw się z niego delikatnie zsunąć , a następnie szybko spaść na ziemię. Komu będzie przeszkadzać słaba inteligencja kompanów, gdy po wejściu w bezpośrednie stracie z przeciwnikiem wyda komendę atakuj, a oni będą tłukli wszystkich przeciwników w zasięgu swej broni. Nikomu! Krótko mówiąc, tureckie małżeństwo braki techniczne ? które w tych czasach są przecież niedopuszczalne ? nadrobiło fenomenalnym gameplayem. Brakuje mi tutaj jednak tylko prawdziwej krwi i latających kończyn.
Gdybanie teraz nic nie da, ale zastanówcie się co by było, gdyby to małżeństwo, zdecydowało się na stworzenie tej gry teraz i wykorzystało darmowy ? tzn. prawie darmowy ? silnik Unreal Engine 3.
Co do audio? jest średnie, odgłosy zderzających się szabli cieszą ucho, ale kilka utworów na tak długą rozgrywkę to za mało. Poza tym, żadna z wielu postaci? nie potrafi mówić. Podczas dialogu nie usłyszymy, ani jednego słowa podobnie jak i na polu walki przy wydawaniu rozkazów.

Nie ma gry bez bugów.
Gra niestety ma wiele błędów, począwszy od wpadek językowych w dialogu, po niewidzialne ściany na polu walki. Nie raz zdarzało się tak, że strzała wystrzelona z łuku zatrzymała się przed celem na niewidzialnej ścianie, bądź też koń zatrzymał się przez 10cm trawkę. Niby małe bugi, ale powtarzają się tak często, że nie trudno ich nie zauważyć.
Jako kolejny plus jednak, zaliczyć można dużą ilość modów do gry. Jeśli komuś znudzi się średniowieczna tułaczka, może pobrać niewielki mod z sieci, który przeniesie naszego bohatera do czasów starożytnych rzymian, bądź też na powstanie kozackie i okres wielkiej smuty w Rosji (XVII wiek dla niewtajemniczonych
Kupić, czy nie kupić?
Oczywiście, że kupić. Miałem na początku wątpliwości co do tego tytułu. Brzydka grafika jak na tak nowy tytuł (w końcu gra choć powstała w 2005 roku to u nas wyszła w 2008), bardzo niskie wymagania? z daleka zalatywało amatorszczyzną, ale po wgraniu dema od razu zmieniłem zdanie. Z punktu technicznego gra jest słaba, ale przy takiej grywalności aspekty techniczne są wręcz niezauważalne.
Ocena: 8,4/10
Plusy: grywalność, nowatorstwo, klimat, system walk, system królestwa, wiele ekwipunku do wyboru, bohater sam pisze swoją historię, wiele ciekawych modów
Minusy: grafika, fizyka, inteligencja, bugi, brak krwi i latających kończyn.
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

9 komentarzy
Rekomendowane komentarze