Skocz do zawartości
  • wpisy
    86
  • komentarzy
    185
  • wyświetleń
    28399

Mafia II

Zaloguj się, aby obserwować  
LordTyrranoos

92 wyświetleń

Nie będę ukrywał, że gangsterka w popkulturze to bardzo lubiany przeze mnie motyw. Nie będę ukrywał, że z zapartym tchem śledziłem przygody bohaterów najgłośniejszych filmów gangsterskich, z ?Chłopcami z ferajny? i ?Ojcem Chrzestnym? na czele. Nie będę także ukrywał, że w roku 2002 pewna niepozorna gra zza naszej południowej granicy skradła mi serce, a pozostając w temacie, mowa naturalnie o nieśmiertelnej Mafii, zdaniem wielu, jednej z najlepszych gier w historii elektronicznej rozgrywki. Nie będę się z nimi sprzeczał, wręcz przeciwnie, prawdopodobnie ich poprę, bowiem premiera gry komputerowej o niezwykle wdzięcznym tytule niosła za sobą genialną fabułę, zachwycającą oprawę audiowizualną oraz zabójczy klimat amerykańskiej metropolii lat 30. XX wieku. A nigdy przedtem takiej gry nie było...

Jasnym i zrozumiałym było, że tak dobra sprzedaż pierwszej Mafii przyniesie za sobą drugą część. Wreszcie, po ośmiu latach oczekiwań i modlitw za powodzenie w procesie produkcji, 27 sierpnia ujrzała w Polsce światło dzienne (a raczej półki sklepowe) Mafia II, którą mam prawdziwą przyjemność Wam dzisiaj zaprezentować. Nie będę nic pisał, wspomnę tylko, że jest to pierwsza gra od czasów Counter Strike?a, a uwierzcie mi, trochę czasu już minęło, która wciągnęła mnie na tyle, że przez pięć bitych godzin siedziałem nieruchomo i tylko wpatrzony w ekran chłonąłem każde wydarzenie, każde zdanie, każde pojedyncze słowo. Tak, Mafia II to gra niezwykła i jak dotąd, zdecydowanie najlepsza w tym roku.

?Home old country?

Nie będziecie mieli chyba za złe, że akurat w tym przypadku bezpośrednio przejdę do spraw fabularnych. Historia napisana przez scenarzystów to jeden z najjaśniejszych punktów Mafii II i to tak naprawdę przygody Vita Scaletty wciągnęły mnie do świata gry na tak długi czas.

Vito to jeden z dziesiątek milionów włoskich imigrantów, przybyłych do Stanów Zjednoczonych Ameryki, wiedzionych populistycznym hasłem ?amerykańskiego snu?. Wraz z ojcem, matką i starszą siostrą Franceską w latach 30. zawitał do Empire Bay. Miasta kontrastów, wielu narodowości, różnych stanów majętności, różnych praw. Tu też spotkał Joe?ego Barbaro, z którym w wieku nastoletnim rozpoczął, co by tu powiedzieć, dość luzackie życie. Podczas gdy matka wyobrażała go sobie jako ciężko pracującego mężczyznę, takiego jakim był jego ojciec, dopóki nie zginął śmiercią tragiczną w dokach, Vito i Joe byli już znaną parą drobnych rzezimieszków w okolicy. Ale sen musiał się kiedyś skończyć i jeden z nocnych wypadów na sklep jubilerski zakończył się niemałą wpadką, po której Vito został oddelegowany do amerykańskiego wojska. To bowiem poszukiwało żołnierzy biegle władających językiem włoskim, co było przygotowaniem gruntu pod operację Husky. Scaletta wszedł w skład 504. Grupy Spadochroniarskiej, ale jego głównym zajęciem pozostawała jazda jeepem. Gdy zaś już doszło do konkretnych walk, Vito miał niebywałe szczęście, że został ranny. Mógł na cały miesiąc wrócić z powrotem do rodziny.

mafia2screenshot03.jpg

Miesięczny pobyt nieco się przedłużył, a to wszystko za sprawą starego znajomka, Barbaro. Podczas gdy Scaletta wypruwał sobie flaki na polu walki za ?naszą? ojczyznę, Joe nie zmienił swojego fachu, wręcz przeciwnie, zyskał odpowiednią reputację i był szanowanym obywatelem Empire Bay. On załatwił zwolnienie z dalszej służby, przygarnął Vito pod swój dach, nawet udostępnił garaż. To właśnie przy nim stawiamy swoje pierwsze kroki w światku przestępczym, czemu bardzo sprzeciwia się matka bohatera. Jednak gdy w grę wchodzi spłata ojcowskich długów oraz chęć posiadania własnego miejsca na tym świecie, chłopak jest zdeterminowany do zrobienia praktycznie czegokolwiek. Krok po kroku Vito i Joe wpasowują się do gangsterskiego świata i mogę powiedzieć jedno ? zdradzać więcej byłoby grzechem najcięższym, niezmywalnym. Poznawanie na własną rękę głębi fabularnej Mafii II jest największą przyjemnością, powiedziałbym nawet, że większą, niż w przypadku ?jedynki?. ?Dwójka? oferuje bowiem opowieść zbliżoną bardziej do ?Chłopców z ferajny?, niż ?Ojca Chrzestnego?. Vito i Joe to dwóch silnych, nie stroniących w środkach facetów, załatwiających swoje problemy na ulicy, pracujących na zlecenie. To bardziej ludzka i jednocześnie bardziej realistyczna wizja pięcia się po gangsterskich szczeblach. Należy spodziewać się zdrady, epickich zwrotów akcji, morderstw, fragmentów ?oh my god!?. I świetnie zarysowanych postaci, z których każda odbija swoje piętno na opowiadanej historii. Muszę przyznać szczerze, że pierwsza Mafia nie zaskakiwała i nie zachwycała mnie tyle razy, co jej następczyni.

EPIC EPIC EPIC!

A wszystko to rozgrywa się na szesnastu kilometrach kwadratowych miasta Empire Bay. Epickiego Empire Bay, bowiem projekt metropolii powala i każda część serii GTA może się schować. Nie ma dłuższego czasu w trakcie rozgrywki na zwyczajne przespacerowanie się parkiem czy po ulicy, ale zamiast biec sprintem na miejsce spotkania, warto włączyć opcję spokojnego spaceru i poobserwować środowisko. A to zmienia się nie do poznania, gdyż do Empire Bay zawitamy dwukrotnie ? raz w 1945 roku po powrocie z targanej wojną Sycylii, drugi w 1951 roku po powrocie... skądś. Jak wiemy z doświadczenia, sześć lat to wystarczający okres czasu, by charakter miasta zmienił się praktycznie nie do poznania.

W trakcie wojny Empire Bay to miasto, rzekłbym, prawie przemysłowe. Jest szaro, brudno, nieciekawie. Wszyscy na ulicy trąbią jedynie o nowych doniesieniach z linii frontu i tak naprawdę większość tylko tym żyje. W radio usłyszymy dystyngowane pieśni, często siejące wojenną propagandę, oraz gorące informacje z Europy. Gdy wracamy z frontu w Ameryce szaleje właśnie zima stulecia, trudno zatem ujrzeć trochę więcej żeńskiego ciałka (zapewne najbardziej żałuje tego Joe). Ale wystarczy, że mija sześć długich lat, a Empire Bay zmienia się dość gruntownie. Na każdym kroku widzimy rozwijającą się zieleń miejską, okolica nabrała kolorów, nie wspominając już o zdecydowanie odmiennej modzie na pin-up girls, na których wzorują się młodsze i bardziej śmiałe mieszkanki miasta. Nie zmienia się tylko nasza stara kamienica, która jak przypominała Vito o przykrym dzieciństwie, tak nadal to robi.

27212708482l.jpg

Szesnaście kilometrów kwadratowych, na nich rozlokowane centrum, doki, slumsy, fabryki, dzielnice dla tych, którzy się dorobili w mniej lub bardziej legalny sposób ? Empire Bay to naprawdę rozbudowane i zróżnicowane miasto. Najciekawsze jest to, że bodajże w każdym z tych środowisk będziemy operować w ramach kolejnej misji fabularnej, zatem zwiedzimy każdy najbardziej interesujący zaułek miasta. Inna sprawa, że Mafia II nie jest sandboxem w takim rozumieniu, do jakiego przyzwyczailiśmy się w kwestii używania tego słowa. Mamy otwarty świat, po którym możemy bez przeszkód podróżować w dowolnym kierunku, nawet podczas misji, bowiem na radarze w prawym dolnym rogu ekranu mamy coś na kształt aktywnego GPS-a wskazującego najbliższą drogę do celu. Nie ma jednak co liczyć na dodatkowe zadania poza obrębem fabularnym ? i to zdecydowanie największa wada tego tytułu. Zrezygnowano nawet z trybu wolnej jazdy, chociaż pojawił się w Sieci już fanowski mod dodający taką możliwość (a tak naprawdę startujący grę w trybie debuggera). Czesi skoncentrowali się na zaprezentowaniu graczom dorosłej fabuły, stąd też liniowość w pozornie otwartym środowisku, ale nie jest to powód, dla którego mielibyśmy otrzymać tylko i wyłącznie jeden tryb rozgrywki w grze wartej powyżej stu złotych!

Całym Empire Bay rządzą skrypty. To co prawda kolejny zabójca swobody, dowolności i nieliniowości, ale Czesi dzięki nim przygotowali niezwykle klimatyczne scenki, których jesteśmy świadkami, często nawet nieświadomie. Gdy schodzimy z piętra naszego budynku mieszkalnego widzimy dwóch federalnych dobijających się zapalczywie do drzwi jakiegoś anonimowego robotnika. Wychodząc z ?dziupli? Joe?go natkniemy się na podsłuchującą pod drzwiami obok wścibską sprzątaczkę, która oczywiście nie będzie widziała w tym żadnego problemu. Podczas jednej z misji, gdy wcielimy się w rolę myjącego okna na zawieszonej kilkaset metrów nad ziemią platformie, podczas jej opuszczania zostaniemy świadkami małżeńskiej kłótni z rękoczynami. To co prawda mało znaczące i nie wypływające na przebieg rozgrywki sceny, ale szalenie klimatyczne i dające miastu tego ?czegoś?, czego nie miało moim zdaniem Liberty City. Ale bardzo zauważalne skrypty występują też podczas misji. Powtarzając któryś raz z kolei pościg za samochodem wyścigowym dostrzegłem, że przed wjazdem na autostradę zawsze w moim kierunku zakręcał jakiś pojazd, zupełnie przypadkowy i w pełni naturalny, byleby przeszkodzić mi w rozwinięciu prędkości. Nie jest to denerwujące, acz zauważalne na pierwszy rzut oka.

Najciekawsze jest to, że mieszkaniec Empire Bay może mieć odmienną reakcję na nasze haniebne czyny. Przy rabowaniu sklepów sprzedawcy albo grzecznie udostępnią nam zawartość swojej kasy, albo wyjmą shotgun i będą celowali prosto między nasze oczy. Na ulicy możemy zaczepić każdą możliwą osobę i wywiązać z nią bójkę, ale tylko wtedy, gdy nasz wybraniec (wybranka) nie ucieknie w popłochu, pozostawiając za sobą torebki, aktówki czy reklamówek z zakupami. Różna będzie też reakcja służb porządkowych na nasze nie do końca legalne poczynania. Mordobicie zakończy się zapewne słowną reprymendą obu stron, stuknięcie samochodu już mandatem, zaś ostatecznością jest użycie broni palnej lub wezwanie ciężkiej kawalerii z pistoletami maszynowymi. W tym momencie muszę jednak zrugać sztuczną inteligencję policji. Bardzo łatwo zgubić pościg, nie wspomnę już o chowaniu się w krzakach, z których nie zauważy nas żaden patrol, mimo że stoi trzy metry przed nami i zauważalnie patrzy się wprost na postać Vita. Szali goryczy przelewają rabunki sklepów. Po zamordowaniu sprzedawcy, zabraniu 600 dolców (pamiętajmy, wtedy to był mały majątek) i odpowiedniego zapasu amunicji na dość długi czas, spokojnie opuszczam magazyn z bronią i grzecznie siadam za kółkiem. W międzyczasie mundurowi przybyli już na miejsce zdarzenia, ale nawet widząc mnie będącego jeszcze na progu, ich ?interwencja? w terenie kończy się na wyjściu z samochodu, przejściu kilku kroków, postaniu przez chwilę i odjechaniu w pośpiechu. Czyli niewiele lepiej niż w ?jedynce?. Są oni jednak bardzo spostrzegawczy ? co prawda można tym razem włączyć ogranicznik prędkości, ale drogówka zauważy nawet minimalne jej przekroczenie.

Brak czasu na nudę!

Ogólny zarys gameplay?u w Mafii II można podzielić na cztery fragmenty składowe ? strzelanie, jazdę samochodem, walkę wręcz oraz skradanie. Wszystkiego dopełnia ponad 30 najbardziej epickich cut-scenek, jakie kiedykolwiek chyba widziałem. Żaden z tych elementów nie występuje zbyt długo i zbyt często, by nas znudzić, czy za krótko i zbyt rzadko, by nas w ogóle nie zainteresować lub wciągnąć. Czesi posegmentowali Mafię II z precyzją chirurga plastycznego i nie dość, że gameplay stoi na równie dobrym poziomie, co historia Scaletty i oprawa graficzna, to na dodatek ani przez minutę nie czujemy znużenia.

mafiaiie3screenshot2.jpg

Cóż można powiedzieć o Mafii II jako shooterze? Że to typowy przedstawiciel trzecioosobowych gier akcji, a więc mamy do czynienia z systemem osłon, widokiem zza ramienia bohatera i dość wysokim poziomem trudności walk z użyciem autentycznych giwer z lat 30., 40. i 50. XX wieku. Jest to spowodowane głównie dużą podatnością protagonisty na ołowiane negocjacje ? wystarczy jeden wymierzony strzał z shotguna czy krótka salwa z Tommy Guna, by ekran nagle poszarzał, a gracz musiał powtarzać rozgrywkę od ostatniego checkpointa. Przeciwnicy inteligencją nie grzeszą (i jak dobiegną do jakiejś osłony tak najczęściej już nic więcej nie zobaczą), lecz jest ich wielu i celują naprawdę nieźle. O kwestii strzelania nie warto jednak zbyt długo się rozwodzić, bo to aktualnie standard, obecny w zdecydowanej większości trzecioosobowych shooterów.

Bardziej innowacyjną i jednocześnie kontrowersyjną sprawą jest system walki wręcz. Bardzo prosty i intuicyjny, w którym wykorzystujemy jedynie lewy (szybki cios) i prawy (silny sierpowy) przycisk myszy oraz spację (unik). W późniejszym etapie rozgrywki dochodzi w prawdzie jeszcze kontratak oraz proste finiszery, polegające na odpowiednim pompowaniu komputerowego gryzonia zgodnie z tym co widać na ekranie, ale większość graczy stwierdziło jednogłośnie, że ten element został dodany jakoby na siłę i nie prezentuje odpowiedniego poziomu na grę typu Mafia II. Narzeka się głównie na niski poziom walk, z czym jestem zmuszony się zgodzić. Ale coś relaksującego po zabójczych i brawurowych pościgach czy bliskich śmierci wymianach ognia musi być ? w tym wypadku tłumaczę sobie, że jest to mordobicie, do którego Czesi podeszli lekko i niezobowiązująco.

Ostatnim i najrzadziej występującym elementem rozgrywki jest skradanie. Powiedziałbym, o ile się oczywiście nie mylę, że tylko dwukrotnie przyjdzie nam zakradać się za plecami gangsterów opozycyjnej familii i stróżów prawa. Niemniej jednak są to etapy, w których przebywanie zbyt długi czas na odkrytej pozycji powoduje praktycznie rzecz biorąc załadowanie ostatniego checkpointu, więc po cichu działamy w ważnych dla obrotu sprawy sytuacjach. Nie warto też rozwodzić się chyba nad mechaniką wykonania, bowiem to standardowy standard. Widzi nas przeciwnik ? mamy chwilkę na zejście z pola widzenia, dopóki nie naładuje się niebieski wskaźnik w prawym dolnym rogu ekranu. Nie zdążymy ? mamy ?problemy?.

Lwią część czasu spędzimy jednak też na szeroko pojętym transportowaniu swojego siedzenia do różnych zakątków miasta. Otrzymaliśmy do dyspozycji same licencjonowane wozy, każdy opisywany własnymi statystykami Co warto podkreślić, istnieją dwa modele jazdy i tylko od własnego ?widzimisię? gracza zależy, czy zdecydujemy się na standardowy albo symulacyjny. Pierwszy polecałbym dla mniej odpornych psychicznie, bowiem opanowanie pojazdu w symulacji podczas pierwszej jazdy jest ?dość? karkołomne i niejednokrotnie wylądujemy na słupie lub przejedziemy kilku przypadkowych przechodniów. Tym niemniej to całkiem miły dodatek i wybór powinien być chyba jednoznaczny ? jeżeli chcemy ?poczuć? te bryki, warto zdecydować się od początku na tryb symulacyjny.

mafiaiigamescom4.jpg

Warto wspomnieć, że tym razem możemy ukraść każde auto pozostawione bez opieki na ulicy. Nie potrzeba, jak w przypadku pierwszej Mafii, wyuczyć sposobu włamywania się do danego pojazdu ? teraz czeka na nas bardziej humanitarne i ciche rozwiązanie (otworzenia zamka wytrychem w postaci mini-gry) oraz nieco szybsze, ale i wywołujące często panikę wśród publiki (wybicie szyby łokciem). A to może sprowadzić na nas dość dużo kłopotów w postaci policyjnych poszukiwań. Bardzo ciekawym elementem, nieobecnym również w ?jedynce?, jest ściganie naszej osoby na podstawie rysopisu lub numerów rejestracyjnych samochodu. Na szczęście, nie trwa to wiecznie, bowiem można kolokwialnie mówiąc oszukać policję poprzez przebieranki w sklepach odzieżowych (ewentualnie w naszych kryjówkach), a także wymianę tablic na dowolny, wybrany przez nas kod. W początkowych stadiach rozgrywki jeździłem zatem wozem sygnowanym PTU-666 (PTU to początek numerów rejestracyjnych w moim powiecie).

W warsztatach nie tylko zmienimy numery rejestracyjne poszukiwanych aut, ale również możemy poddać je delikatnemu tuningowi. Nie mowa tu oczywiście o czymś na wygląd Need for Speed, aczkolwiek w dowolnym momencie zawijamy do znajomego, w końcu zwraca się do Vita po imieniu, i wybieramy na przykład kolor interesującego nas lakieru czy wymieniamy silnik na nieco nowszy model. Z drugiej strony jeszcze więcej koni mechanicznych nie jest dobrym pomysłem na użytek w Empire Bay. Prosty powód ? mamy do czynienia z ogromnym tłokiem, zupełnie nieporównywalnym do tego w Mafii, a na dodatek zdecydowana część kierowców jeździ... niebezpiecznie. Nie zauważają naszej brawurowej jazdy na czerwonym świetle, po prostu potrafią przywalić w nas z boku. Czasem też gdy podpadniemy któremuś szaleńczemu maniakowi, ten podążą za nami i stara się zepchnąć nasze auto! Karygodne, karygodne. A policja ściga oczywiście tylko nas...

Showtime!

Ogółem Mafia II liczy sobie 15 rozdziałów, których ukończenie zajęło mi dokładnie 10 godzin i 30 minut. W przeciągu tego czasu ukończyłem jednak ledwie... 71% gry! Jak to możliwe? Twórcy, podobnie jak Rocksteady Studios w przypadku Batman: Arkham Asylum, przygotowali dla graczy różnej maści znajdźki, z których tymi najciekawszymi są zdecydowanie fotki z magazynu Playboy z dziewczynami stylizowanymi na lata 50. Pomiędzy misjami zawsze możemy włączyć menu główne i przejść do zawartości dodatkowej, gdzie odnajdziemy między innymi bardzo klimatyczne artworki, odblokowywane wraz z postępem w fabule, wspominane powyżej króliczki Playboya czy, już po zakończeniu rozgrywki, album ?rodzinny? z wszystkimi kluczowymi postaciami, które uraczyły nas swoim występem w trakcie gry, oraz encyklopedię wszystkich dostępnych w tym tytule samochodów wraz z wizualizacją, niczym przy wyborze auta przed wyścigiem w Need for Speed.

Jednak podtytuł ?Showtime!? miał odnosić się przede wszystkim do oprawy technicznej, która zachwyci każdego gracza. Wspaniały jest sam projekt Empire Bay, miasto żyje pełną piersią i łatwo na pierwszy rzut oka zauważyć różnice, między 1945 a 1951 rokiem. Epicko prezentuje się jazda samochodem po mokrej nawierzchni nocą, gdy pojawiają się genialne refleksy świetlne z lamp. Zachwycające są też drobne, na pozór niezauważalne szczegóły, jak choćby śnieg zlatujący na ziemię podczas ruszania autem.

mafia2screenshotpc10.jpg

Pierwsze miejsce zajmują jednak EPICKIE (kurde, zbyt często używam tego słowa w tej recenzji!) filmy przerywnikowe. Wszystko jest w nich perfekcyjne, od mimiki twarzy, poprzez gesty, tło, a skończywszy na absolutnie genialnym voice-actingu. Pełnym wulgaryzmów, muszę stwierdzić. Jednak to tylko i wyłącznie zaleta ? Mafia II ma prezentować świat gangsterski, nie operę. Głosy postaci są tak wiarygodne, kwestie pełne dramaturgii, komizmu i ironii, że naprawdę nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Nie wspominając już o ponad 120 autentycznych, licencjonowanych utworach z lat 40. i 50., z ?Long Tall Sally? i ?Lucille? Little Richarda oraz ?Let It Snow? Deana Martina na czele...

Kandydat numer jeden!

Mafia II to bez wątpienia najlepsza wydana dotąd gra w tym roku i nawet Starcraft II może się przy niej chować. I bez wątpienia będzie to murowany kandydat na grę roku. Cóż można napisać w podsumowaniu? Że ta gra jest zdecydowanie warta każdej wydanej na nią złotówki? Że ta gra wciągnie Cię na długie godziny i będziesz chciał więcej i więcej? Że ta gra zachwyci Twoje oczy dopracowaną sferą techniczną i uszy majstersztykiem muzycznym? Że ta gra nie pozwoli Ci na nudę ani przez minutę? W końcu, że ta gra spowodowała najdłuższą recenzję w moim życiu? Bez chwili zwątpienia wystawiam bardzo mocną ?dziewiątkę?, chociaż w moich myślach cały czas zalega jeszcze ten ?plus? do końcowej oceny...

Zalety:

+ wszystko związane ze światem gry

+ wciągająca historia

+ genialny soundtrack i voice-acting

+ oprawa wizualna

+ ciekawe smaczki

+ gameplay daje radę!

Wady:

- 11h to za mało!

- brak dodatkowych trybów rozgrywki

- drobne błędy

Ocena: 9/10

Zaloguj się, aby obserwować  


0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...