Gitara dla samouków?

Od około pół roku uczę się grać na gitarze. Piszę "uczę się grać" a nie "gram", bo raczej ciężko to jeszcze nazwać graniem z prawdziwego zdarzenia, ale jednak brzdąkam sobie i nawet mi to wychodzi. Znajduję tabulatury do różnych piosenek i na obecnym etapie raczej łatwo jest mi je opanować. Gitarę elekryczną mam jakąś tanią, firmy o której nigdy nie słyszałem, ale sprawuje się. Szczególną trudność sprawiają mi bardziej skomplikowane riffy i solówki, których nauka zajmuje mi dość dużo czasu i nieco wody w rzece upływa, zanim uda mi się wszystko czysto zagrać. Ale ćwiczę regularnie, zwykle codziennie pół godziny do godzinki i sprawia mi to niemałą przyjemność. Nie zniechęcam się, mimo że palce czasami bolą, a czasem nie trafię w strunę. Samo wydobywanie dźwięków i łączenie je w mniej lub bardziej składne fragmenty dostarcza mi niemałej rozrywki, a przecież mogłem się zniechęcić już na początku.
Kiedyś zresztą się zniechęciłem. Kilka lat temu ubzdurałem sobie, że będę chodził na prywatne lekcje gitary w pobliskiej szkole. Nie wspominam ich jednak specjalnie przyjemnie. Gość za każdym razem przynosił stertę skserowanych kartek z ćwiczeniami, rzucał tylko "masz - ćwicz", po czym odchodził gdzieś i po 45. minutach wracał, żeby zobaczyć, jak mi idzie. A jako że okres był to wtedy jesienno - zimowy, dostawałem do nauki z reguły kolędy. Niezbyt mi się to podobało, poza tym każda lekcja kosztowała i to wcale niemało, więc wkrótce mi się zrezygnowało. Jakiś czas później odkopałem starego akustyka i zacząłem próbować od nowa. Wtedy miałem już pewien wyrobiony gust muzyczny, wiedziałem co i jak chciałbym grać, i... do dziś dążę do celu. Bez zasadniczo niczyjej pomocy.
Wyposażyłem się w kilka książek, które w miarę możliwości i chęci przestudiowałem, oglądam filmiki instruktażowe, ściągam sobie tabulatury do programu Guitar Pro, i jakoś to idzie. I, co więcej, nie przestaje mi się to podobać. Muzyka to jedno z moich zainteresowań, a zagranie czegoś, czego do tej pory tylko słuchałem na odtwarzaczu, daje nieopisaną satysfakcję. Z wiedzą teoretyczną pewnie trochę kuleję, ale to praktyka czyni mistrza
Czy więc można na własną rękę nauczyć się grać na gitarze? Moim zdaniem tak. Zdaję sobie sprawę, że osoba wykształcona muzycznie, czy nawet uczona przez kogoś osiągnie pewnie większy sukces w tej sferze, ale myślę, że i ja czynię postępy, i to wcale nie w ślimaczym tempie. I jestem zadowolony z rezultatów, choć oczywiście mogłyby być (i mam nadzieję, z biegiem czasu będą) lepsze.
A czy wy, drodzy blogowicze, uczycie się grać? Sami, z kimś? Jak postępy? I jak oceniacie swoją metodę nauki na instrumencie (nie tylko gitarze, choć z naciskiem na nią)?

9 komentarzy
Rekomendowane komentarze