Skocz do zawartości

PoLitBlog

  • wpisy
    87
  • komentarzy
    234
  • wyświetleń
    42208

Książka - dar bogów.

Zaloguj się, aby obserwować  
XMirarzX

499 wyświetleń

Książki, książki, książki... Choć wyglądają podobnie, wszystkie się od siebie różnią: okładka, papier, czcionka, wydawnictwo, autor, treść, przeszłość...

To z książek składało się całe moje dzieciństwo. Miłością do nich zaraził mnie ojciec, on mi je kupował, doradzał, co przeczytać, co lepiej zostawić, czy się dla mnie nadaje, czy się nie zgubię w ich toni... Książki to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. (Tak przynajmniej sądzę w tej chwili : P) To dzięki nim zacząłem interesować się historią, nawet po części poezją! Czytałem Lorcę (nic nie pamiętam, ale i nie zachwycał mnie za bardzo), Baudelaire mną wstrząsnął ("Kwiaty zła"... pyszne! smile_prosty.gif). Niemniej skupiłem się bardziej na wszystkim, co nie było pisane wierszem.

Pierwsza książka? "Mity greckie". Byłem mały, ale zamiłowanie do historii już dawało o sobie znać. Niestety, za pierwszym razem nie przeczytałem "Mitów" w całości, doszedłem bowiem do wniosku, że są za trudne. Zaczynały mi się mieszać imiona bogów, kto za co był odpowiedzialny itp. Przeszedłem na takie "przystawki", jak "Brzechwa dzieciom" i tego typu publikacje...

Nie na długo jednak. Pamiętam, jaką fascynacją napawała mnie chyba najokazalsza książka, znajdująca się w zasięgu moich rąk: "Co? Gdzie? Kiedy? Zdarzenia, które zmieniły świat". To była dla mnie wyrocznia historyczna. To w niej po raz pierwszy spotkałem się z nocą długich noży, Heinrichem Himmlerem, dr Josephem Goebbelsem i Hermannem Goringiem. W przenośni, rzecz jasna. Najbardziej jednak interesował mnie nie kto inny, jak sam Fuhrer; jak doszedł do władzy? Czy to możliwe, żeby najbardziej znienawidzony dyktator świata przejął władzę w drodze demokratycznych wyborów?...

Później było spalenie Reichstagu, wspomniana już noc długich noży i tym podobne akcje, przeprowadzane w III Rzeszy.

Aż usłyszałem o komunizmie. Wtedy "na gwałt" szukałem tam haseł typu "komuna", "komunizm"... Znajdowałem jednak tylko i jedynie "Komunę Paryską".

Oczywiście, później była "rewolucja". Zacząłem od Rewolucji Francuskiej, rzecz jasna. Bastylia, Dyrektoriat, Robespierre, gilotyna i Ludwik XVI... w szóstej klasie na historii błyszczałem smile_prosty.gif

I w końcu. Początek Nowej Ery. Rewolucja Październikowa. Lenin, "Aurora", Pałac Zimowy, Pałac Smolny, bolszewicy, wojna domowa... niestety, o marynarzach z Kronsztadu nie było mowy.

O tym, że interesowałem się - niespodzianka! - także II wojną światową, nie trzeba nikogo przekonywać.

Zaspokoiwszy swój głód wiedzy historycznej, zacząłem czytać bardziej "neutralne politycznie" książki: "Serię Niefortunnych Zdarzeń", "Harry'ego Pottera" (teraz się tego wstydzę...), nawet tego lipnego "Eragona" przeczytałem (nawet postawiłem sobie za cel zostać najmłodszym autorem książki, ale z powodu niezdecydowania, braku weny i lenistwa uprzedziła mnie jakaś 14?-latka. Miała o tyle dobrze, że nie pisała sama, tylko dyktowała, a jej dziadek był - jest? - właścicielem domu wydawniczego.)!

O Anne Rice wspominał nie będę. "Posiadłość Blackwood" mnie zaintrygowała, "Wywiad z wampirem" zainteresował, ale już "Wampir Lestat" i "Królowa potępionych" załamały i zraziły do twórczości tej kobiety.

I nareszcie King... "Komórka", "Lśnienie", "Carrie", zbiory opowiadań... jestem wielkim fanem Kinga i myślcie co chcecie, ale najlepsza jest "Christine", najgorsze zaś: "Stukostrachy" i "Łowca snów".

Lovecraft... ciężki, ale strawny. Początek XX-wiecznego horroru, cykl Cthulhu... niesamowite. Facet miał wyobraźnię...

No i Poe... Edgar Allan, rzecz jasna. "Opowieści niesamowite" zachwycają nawet w wieku XXI. Inna sprawa, że Poe był po prostu geniuszem... w końcu to on stworzył takie gatunki, jak "opowieści grozy" czy nowele detektywistyczne (monsieur Dupin się kłania : ) ).

Nie wyobrażam sobie, że mógłbym żyć bez książek. Co z tego, że już mam internet, skoro nie mam nic do czytania? Tysiąc razy wolałbym przeczytać dobrą książkę, niż nawet mieć stałe łącze. Doprawdy, nie wiem, jak można żyć bez książek W OGÓLE. Nie muszę chyba przypominać sławetnego tępiciela książek, propagatora tężyzny fizycznej (jako taka nie jest zła...) i wyrywania lasek na kaloryfer z AR. Jak biedny musi być taki pustak intelektualny... nie może przeczytać - no, powiedzmy - 3 stron w podręczniku, to co dopiero 300 w książce! Odbije sobie chociaż, pokazując "sześciopak" na przerwie/dyskotece/urodzinach/pogrzebie i co tam jeszcze chcecie. Książki to najwspanialszy, najważniejszy i w ogóle "NAJ" wynalazek na tej planecie. Nie wyprzedzą ich nawet teleportery, promy kosmiczne ani nic, co można by uznać za "najważniejsze odkrycie naukowe w dziedzinie...". Bez książek świat wyglądałby zupełnie inaczej. I byłby sto razy gorszy, niż jest, bowiem nie mielibyśmy żadnej pociechy na tym padole łez. Szelestu kartek nie zastąpi szum płyty z audiobookiem w wieży/discmanie, a satysfakcji z zamknięcia książki po jej skończeniu - napisy końcowe marnej (lub nie) ekranizacji.

Zaloguj się, aby obserwować  


16 komentarzy


Rekomendowane komentarze

I nareszcie King... "Komórka", "Lśnienie", "Carrie", zbiory opowiadań... jestem wielkim fanem Kinga i myślcie co chcecie, ale najlepsza jest "Christine", najgorsze zaś: "Stukostrachy" i "Łowca snów".

Komórka? IMHO dość przeciętna książka. W chwili obecnej na mojej półce "Teraz czytane" leży Cujo, a w kolejce czeka ponad 2000 stron zapisanych przez Króla.

Lovecraft... ciężki, ale strawny. Początek XX-wiecznego horroru, cykl Cthulhu... niesamowite. Facet miał wyobraźnię...

Faktycznie, ciężki, właśnie dlatego ja odłożyłem go na półkę, może za jakiś czas do niego wrócę. Ale jedno opowiadanie (bodajże "Widmo na Innsmouth") bardzo mi się spodobało.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Komórka? IMHO dość przeciętna książka. W chwili obecnej na mojej półce "Teraz czytane" leży Cujo, a w kolejce czeka ponad 2000 stron zapisanych przez Króla.

Napisałem je w takiej kolejności, w jakiej czytałem, tj. pierwszą książką Kinga, jaką przeczytałem, była "Komórka", później "Lśnienie" itd. Nie zmienia to faktu, iż dla mnie "Komórka" może nie była jakimś specjalnym popisem, ale też nie mam na co narzekać.

A zainteresowanym Lovecraftem polecam "Koszmar w Dunwich" ;)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Z tym Wiedźminem radziłbym spróbować. Ja też myślałem, że fantastyka jest nie dla mnie, ale Wiesiu naprawdę zasługuje na to, żeby się przełamać, a jak już się przełamiesz... żadna gra/film/inna książka mnie tak nie wciągnęła! W A R T O ;)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Jeśli nie razi cię to, że Sapkowski to burak (litości, ile można kląć...), to możesz poczytać. Moim zdaniem nie jest to fantasy (a nie fantastyka, bo to do fantastyki zalicza się horror, science fiction i fantasy) najwyższych lotów, ale można poczytać. Jeśli lubisz kryminały, to polecam Alistaira MacLeana i Raymonda Chandlera.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Jak w każdym gatunku i w fantastyce są lepsi i gorsi autorzy. Skreślanie całości bez poznania "śmietanki" to zbyt pochopna decyzja. Warto poznać chociaż "Kroniki Amberu" Rogera Zelaznego, zanim się tak uczyni. Może one zmienią twoją opinię?

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Zgadzam się z tym co napisałeś XMirarzX w 100%. Lovecraft to mistrz grozy, jednak dla początkujących jego książki mogą się okazać za ciężkie, mimo to klimat jaki panuje w jego opowieściach jest jedyny i wyjątkowy. Ja przygodę z horrorem zaczynałem od Grahama Mastertona, może nie pisze on na takim poziomie jak chociażby King, ale warto przeczytać kilka jego książek, szczególnie polecam powieści: "Wyklęty", "Rytuał" "Demony Normandii" , "Kostnica", "Manitou" i zbiory opowiadań m.in. "Dwa Tygodnie Strachu".

Świat horroru byłby uboższy bez Cliva Barkera, autora książek ("kobierzec", "Wielkie sekretne widowisko", "Potępieńcza gra") i reżysera ("Hellraiser", "Nightbreed")

Co do Kinga, to faktycznie "Łowcy Snów" i "Stukostrachy" ja także uważam za najsłabsze pozycje tego autora. "Christine" także przypadła mi do gustu, ale jest to moim zdaniem niedoceniona książka Kinga.

Saga o Wiedźminie jest naprawdę spoko, z polskiej fantasy warta wymienienia jest saga o Mordimerze Madderdinie autorstwa Jacka Piekary.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Barkera znam głównie jako reżysera (trzy pierwsze części "Hellraisera" miotą wszystkie pozostałe!), ale tylko dlatego, że chciałem rozpocząć swoją przygodę z jego twórczością od "Hellraisera" właśnie...

Masterton, Koontz - tym dwóm panom na razie podziękuję, ale sądzę, że niedługo i za nich się wezmę : )

Poza tym chciałbym przeprosić wszystkich za potworny błąd, jakim było pominięcie w niniejszym wpisie "Rękopisu znalezionego w Saragossie" pióra Jana hrabiego Potockiego. Na dobrą sprawę, jest to najlepsza polska książka (chociaż, nie oszukujmy się, nie do końca; owszem, był Polakiem, ale "Manuscrit" napisał po francusku - wjęzyku, którym władał lepiej, niż polskim...) jaką czytałem - inna sprawa, że za polską literaturą nie przepadam i tych polskich książek nie było zbyt wiele... : /

Tymczasem poluję na "Idiotę" Dostojewskiego, zastanawiam się też nad kupnem "Lęku i odrazy w Las Vegas". Film na podstawie tego drugiego był tak zawalisty, że się tego nie da opowiedzieć słowami - to po prostu trzeba zobaczyć! (Dodatkową zachętą, przynajmniej dla mnie, był duet Depp-del Toro w rolach głównych :))

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...