Darkest of Days - demo!
Wczoraj udostępniono jednego z ciekawszych FPSów tego roku.
O co w nim chodzi? Dostajemy pukawki z przyszłości, ale wojny z przeszłości. Mówiąc prościej - możemy sobie np. strzelać z karabinku do starożytnych rzymian. Zabawy co nie miara... ;D

W samym demie mamy krótkie wprowadzenie. Zaczynamy podczas wojny o Little Bighorn, z rewolwerem. W tym miejscu czujemy silne "de żawu", że gdzieś to widzieliśmy - w Call od Juarez. Po jakimś czasie padamy od strzały (walczymy z Indianami) w krocze i od teraz mamy etap celowniczkowy - musimy sobie trochę do czerwonoskórych postrzelać. Po kilku chwilach przychodzi gość w fioletowej bańce (ubrany jak jeden z klonów z trylogii Lucasa) i nas zabiera. Nie chcę dalej zdradzać fabuły, ale powiem tylko, że później jest szkolenie i znów przenosimy się w czasie tylko z ciut lepszą pukawką i jest ciekawiej. Gra nabiera kolorów. Później spotkamy podobnym nam ludzi, którzy również przenoszą się w czasie aczkolwiek nie są zbyt przyjaźnie nastawieni. Pozbywamy się ich i możemy zabrać im broń - krótki automatyczny pistolet i coś w rodzaju snajperki maszynowej. Robi się naprawdę wesoło. Demo kończy się ucieczką do bańki, która przenosi nas w bezpieczne miejsce. Choć z początku nudna gierka z czasem zaczyna być emocjonująca niczym cod4. Grafa fakt - słaba, mi wystarcza - ważne, że chodzi płynnie.
Szczerze polecam!
alexkaktus

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.