Skocz do zawartości

A idź pan w pyry

  • wpisy
    345
  • komentarzy
    4882
  • wyświetleń
    459751

Wyluzuj się!

Zaloguj się, aby obserwować  
Qbuś

1737 wyświetleń

Czasami człowiek musi, inaczej się udusi... I wcale nie chodzi mi o śpiewanie, lecz o wyluzowywanie się (słowo niemalże pozbawione luzu, tak na marginesie). Gdy komputer w pracy pędzi niczym kulawy żółw. Trzeba się wyluzować. Gdy klienci cisną, a tłumacze marudzą. Trzeba się wyluzować. Gdy zawartość mózgu grozi wyparowaniem z powodu temperatur. Trzeba się wyluzować. Gdy autobus zmienia się w piekarnik. Trzeba się wyluzować. Po prostu trzeba. Gdy ktoś znów na forum trolluje. Trzeba się wyluzować. Gdy Twe wpisy są mało popularne. Trzeba się wyluować. Nie ma innego wyjścia.

Bierzcie przykład z tego młodego człowieka, dżentelmeni.

chilloutmusicbyiuli72an.jpg

Lost in cheap delirium

Searching the neon lights

I move carefully

Sink in the city aquarium

Sing in the key of night

As they're watching me

Breath in, breath out - chill out. Właśnie - chillout. Cóż lepszego do luzu zdobywania jak muzyka? A skoro muzyka, to chillout. Wiem, wiem - każdemu nerwy rozluźnia inna muzyka, lecz na mnie działa chillout i chcę Wam zaaplikować parę jego tabletek. Nawet jesteście aktualnie na szczytach luzu, to odrobina dobrej muzyki pozwoli pozostać na tych szczytach (... a za szczytem zaszczyt za zaszczytem... ) dłużej.

W kwestii formalnej - wpis znajduje się w kategorii 'nieznani a szkoda', gdyż pobocznie spełnia i taką funkcję. Spora część z wykonawców, których zaraz (mam nadzieję) posłuchacie, należy do bardzo mało znanych, a poznania godnych. Jednocześnie jednak ciężko było by napisać o pojedynczych cały wpis. Dwie pieczenie na jednym ogniu - luz i edukacja. A jako, że sam chillout to taki gatunek niegatunek (może to być wolniejszy house, niektóre formy muzyki tranceowej, ambient, nu jazz, trip-hop, downtempo czy instrumentalny hiphop), powinno być ciekawie.

Usiądźcie wygodnie, chwyćcie szklanicę ulubionego napoju, przymknijcie oczęta... I łapcie luz.

827857507_small.jpg

Wrapped in silent elegance

Beautifully broken down

As illusions burst

Too late to learn from experience

Too late to wonder how

To finish first

Na sam początek kawałek zespołu, od którego zaczynała się ma przygoda z muzyką luzującą:

Zero 7 to w zasadzie dwóch panów - Henry Binns i Sam Hardaker. Ale wokalu w ich kawałkach użyczały takie urokliwe panie jak Sia, Tina Dico czy Sophie Barker, których posłuchać można też w samodzielnych nagraniach. Jeśli ktoś zainteresuje się bardziej, to gorąco polecam płyty When It Falls i Simple Things. Ta pierwsza to dla mnie esencja tego, co w chilloucie chilloutowe. Dalej wcale nie gorzej - perełka, one hit wonder, absolutny rozpływacz:

Utwór nieznanego nikomu zespołu, który znalazł się na jednej składance. Zespół się rozpadł - nic więcej po nim nie zostało. Ale żeby każdy zespół zostawiał po sobie coś takiego... Ja sam nie mam słów, żeby opisać ten kawałek. Za każdym razem odpływam, rozpływam się i ukołysany jestem.

Take me somewhere we can be alone

Make me somewhere I can call a home

Won't you take me home

Won't you take me home

'Cause lately I've been losing on my own

Won't you take me home

A teraz, uwaga, nadchodzi szalony dzieciak, zwany też Kid Loco. Wraz z nim relaksujemy się z wisienką...

Tu dokonań sporo więcej niż Mooi, więc polecam pobuszować po YT i się zapoznać. W podobnym stylu i zdecydowanie niedopasowany do kategorii jest natomiast zespół Air, który kojarzyć powinno całkiem sporo osób. Nicolas Godin i Jean-Benoit Dunckel to w zasadzie podstawa elektronicznego grania. Z ich dorobku pewna dama:

Zdecydowanie polecam wybrać się na safari po księżycu z albmumem Moon Safari. Taka podróż na pewno Was odpręży. Po drodze nie zapomnijcie zaś wstąpić na Ibizę, do pewnego klubu. Klubu legendy. Klubu, który swą nazwą firmuje pierwszorzędne składanki z muzyką, którą najlepiej grać, gdy o wschodzie słońca relaksujesz się po dobrej imprezie... W me ręce kiedyś wpadła część dwunasta ich składanek. W zasadzie powinienem dać tu całą... Do wyboru jednak zmuszony, zaprezentuję tylko dwa kawałki.

Kawałek otwierający od Enrique Bunburyego, o którym nic nie wiem, w remiksie jegomościa o pseudonimie DAB, o którym też nic nie wiem.

Oraz leniwe letnie dni od Elcho, o których wiadomo nieco więcej, ale po co nam to? Liczy się to:

A na sam koniec drobny wyjątek. Nie dość, że spiewa przedstawiciel płci bardziej owłosionej, to w sumie to nie jest chillout. Wyjątek ten czynię właśnie ze względu na wyjątkowość oraz na to, że bardzo mnie relaksuje (choć odrobinę sentymentalnie) ten kawałek:

Breath in, breath out - chilled out? Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że nie zapomnicie w tym relaksie podzielić się swymi odprężaczami muzycznymi (a może i nie tylko), choćby miały one być slavic-pagan-winter-forest-metalowe. Zobaczcie, jak Susan się zrelaksowała:

kryptonitebysusancoffey.jpg

Byle kretyn może cieszyć się życiem w wieku dziesięciu, dwudziestu lat, ale kiedy człowiek ma sto lat, kiedy już nie może się ruszać, musi uruchomić swoją inteligencję.

Éric-Emmanuel Schmitt

Oskar i pani Róża

Zaloguj się, aby obserwować  


21 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Ależ Susan tak bardzo starała się wyluzować, aż się spociła i musiała zdjąć ciuszki :).

Posłucham, jak mi się Vader w winampie skończy. W sumie, to on mnie wyluzowywuje (luzuje?)...

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Gentleman, ja natomiast powiem waszmościowi, że dobry też jest dark ambient do chilloutu, a takim przykładem mogą być dwa albumy Dau?i Baldrs oraz Hli?skjálf. Jest to bowiem dark ambient z naleciałościami muzyki ludowej. Ja natomiast waszmościowi powiem, że potrafię się wyluzować, nawet słuchając takiego łojenia, jakim jest czy to black czy to death metal. Powód - po prostu się przyzwyczaiłem. Dobrym przykładem mógłby być także doom metal, a dokładniej drone doom. Równie klimatyczne i chilloutowe brzmienie.

http://www.youtube.com/watch?v=sKUOapQIl9w...feature=related

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Pumba - Reggea to relaks aktywny bardzo.

org - Czemu zaraz spociła? Relaks bezciuszkowy jest smaczny i zdrowy.

Tony_Starks - Nice :) A Kid Cudi wyjątkowo - nietypowy, do sprawdzenia.

Rankin - Ot, relaks kosmiczny. Spaced out.

MetalurgPL - Hmmm... Ten drone doom to relaks bardzo niepokojący...

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Zdałem sobie sprawę, że nie słucham muzyki po to, by się relaksować o.0 Zaś nawet jeśli, to nieświadomie. Wrzucę tutaj natomiast coś, co od pewnego czasu bardzo poprawia mi humor:

http://www.youtube.com/watch?v=Ak1CIn2ZZZU

Cover Steviego Wondera wykonany przez jednego z najlepszych współczesnych basistów jazzowych, Marcusa Millera, podlany mocnym funkowym sosem. Brzmi może odpychająco, sam utwór jest jednak nadnaturalnie pozytywny.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Muzyka na zluzowanie? Coltrane!

Z Ellingtonem

I bez

Wspaniałości.

Ja przy Damienie się zrelaksować za bardzo nie potrafię bo zawsze mnie w jakąś takąś smutną, acz piękną melancholię wprowadza; album "O" po jednym przesłuchaniu sprawia że mam dzień i humor z głowy :D

Pozdrawiam!

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Tebeg - Jeśli chodzi o funk i poprawiony humor, to muszę zripostować:

fracul - Wcale tak źle nie zabrzmiało. A Bonoby brzmi nawet lepiej i blisko mu było do tej listy. Bardzo blisko. A Coltrane i Ellington to klasa nad klasy.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

To ja bym polecił zespół Beltaine. Niesamowita muzyka. Tak w zdecydowanej większości tylko muzyka. Z kawałków to może poleciłbym Beltaine, The Sea of the Irish Dream a może i Tobie się coś spodoba.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Mnie nic tak dobrze nie relaksuje jak błoga cisza, ewentualnie z szumem morskich fal w tle... ech, w mieście nie uświadczę ani ciszy, ani fal (chyba, że te akustyczne przekraczające, zdawałoby się, próg bólu). Jeśli już chcę się czasami "wyluzować" muzyką, kiedy jeszcze jako tako świadomie funkcjonuję, to puszczam sobie piosenkę "Koop Island Blues" albo jakikolwiek utwór Pata Metheny'ego...

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Pragnąc chwili relaksu albo spokojnego muzycznego tła w środku nocy wybieram (z braku obeznania głównie) miastomuzyki.pl (wiem, reklama :/) i kanał "Chillout" właśnie albo "Muzyka Klasyczna". Na pierwszym z tych słyszałem akurat ten utwór Zero 7. Wady? Jak to w RMF, po dłuższym okresie utwory zaczynają się powtarzać. Ale i tak...

Aha, mój prywatny odprężacz: Epica - Chasing the Dragon Końcówka może nie bardzo, ale pierwsze nutki mnie rozkładają na łopatki i pozostawiają w tym stanie na parę chwil.

Przychodzą mi jeszcze trzy rzeczy na myśl:

- Ścieżki dźwiękowe ze śpiewami ptaszków, szumem wodospadu, graniem świerszczy etc. Dołączą nieraz taką płytę w hipermarkecie do pasty do zębów na przykład.

- Ścieżki synchronizujące półkule mózgowe. Nie wiem na ile ta synchronizacja jest prawdziwa, ale po odsłuchaniu 20 minutowego zapisu takich pisków i buczenia naprawdę ciężko otworzyć oczy, a co dopiero wstać. Po prostu w tym świecie nie trzeba się ruszać ani pamiętać nawet, że istnieje coś takiego jak zewnętrzna rzeczywistość. Jest się wtedy w stanie, w którym daleko jest do chęci ruszania ciałem i tym samym przerwania spokoju.

- proste techniki relaksacyjne - położyć się wygodnie i leżeć bez ruchu tak długo, aż się przestanie czuć ręce i nogi. To jest ciekawy i przyjemny stan.

Pozdrawiam i gratuluję naprawdę przyzwoicie prowadzonego bloga oraz lekkości pióra. ;)

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

MetalurgPL - Nie wiem, czy to kwestia YT czy mego kompa, ale ja tym słyszę... ciszę. Która w sumie też czasem relaksuje ;)

Blitz - Szum morza - owszem! Głos lasu - jeszcze lepiej... Ale cisza? Byle nie absolutna, bo ta dla mnie jest niezdrowo-niepokojąca.

nox - Cieszę się, że blog się podoba :) Ja żałuję, że w Bydgoszczy Chill Zet (czy jak mu tam) nie nadaje. Ech, chciałbym mieć te 20 minut na puszczenie sobie takiego nagrania... Ale gdy chodziłem z żoną do szkoły rodzenia, to na koniec zajęć 'praktyczny' zawsze prowadząca puszczała taśmę i relaksowała nas: 'ręce robią Ci się ciężkie, powieki są ciężkie...' i tak dalej. Na żonę to nie działało, ale na mnie tak.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Pewnie coś z twoim kompem się dzieje, bo ja otóż słyszę tam dźwięki. A może całego nie przesłuchałeś, gdyż pierwsze 10 sekund to cisza, do której stopniowo dopływają dźwięki.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...