Mocno Skrótowa Recenzja Sniper Ghost Warrior
Zgodnie z modą że każdy umieszcza na swoim blogu(Słitaśny BlOgAsEk...) recenzję Sniper: Ghost Warrior oto moje
wypociny:
City Interactive po raz pierwszy w historii miło mnie zaskoczyło. Wrocławskie studio znane raczej z masowej produkcji budżetowych shooterów stworzyło grę na światowym poziomie. Sniper: Ghost Warrior, bo o tej grze mowa, to niemal realistyczny symulator trudnego snajperskiego fachu.
Fabuła gry wrzuca nas w skórę Sierżanta Tylera Wellsa z Korpusu Piechoty Morskiej USA,
mamy za zadanie obalić dyktatorskie rządy Generała Manuela Vasqueza na fikcyjnej wysepce
Isla Trueno znajdującej się gdzieś w pobliżu Ameryki Południowej. Nie zdradzę chyba za wiele jeżeli powiem iż pierwszy zamach na owego Pana się nie powiedzie i plany się skomplikują, a gra
będzie miała powód by przeciągnąć nas po kilku zróżnicowanych lokacjach.
Teraz w dużym skrócie opowiem o rzeczach które mi się w snajperze podobały i o tych które
nie były zrobione najlepiej. A więc grafika to jeden z mocniejszych punktów gry: jest bardzo dobra,
fabuła, jak zdążyliście się zorientować to totalny schemat: wg. Mnie najgorszy element programu,
muzyka i dubbing jest przyzwoita, bez rewelacji. Ostatnim minusem gry są sztuczne ograniczenia
terenu i to, iż przeciwnicy praktycznie nie reagują na to że masz kamuflaż, nie zauważyłem różnicy
między czołganiem się w najgłębszych chaszczach, a staniem na widoku przeciwnika. Te dwie rzeczy bardzo niepozytywnie wpływają na grywalność.
Ogólnie 7/10
Grafika:8/10
Grywalność:7/10
Muzyka:6/10

7 komentarzy
Rekomendowane komentarze