Jump to content
  • entries
    345
  • comments
    4,882
  • views
    460,122

Wszyscy jesteśmy oszustami

Sign in to follow this  
Qbuś

783 views

Skąd takie oskarżenie? Czemu rzucam takimi słowami w Waszą (a i swoją) stronę? O co chodzi temu Qbusiu? Część z Was pewnie się zaśmieje, część z politowaniem zaprzestanie czytania, a reszta pewnie ma to w nosie. Liczę jednak na to, że nie wszyscy. Że nie tylko ja jestem takim dziwakiem. Jakim dziwakiem? Ano takim, który ściąganie uważa za coś złego. I nie chodzi o ściągnie internetowe, lecz szkolne.

468sciaganie.jpeg

Sprawiedliwości nikt nam nie przyniesie,

ona przyjdzie sama nieunikniona, jak świt.

Będą zdarte garnitury z tych,

na których wyglądają jak przebrania.

Dla pewnego (pewnie i niepotrzebnego) ugruntowania sprawy zacytuję definicję w Wikipedii. Według tejże ściąganie to przypadek oszustwa dokonany podczas egzaminów lub testów (klasówki, kolokwia) przez osobę egzaminowaną (student, uczeń), polegający na zastosowaniu w ich trakcie niedozwolonej pomocy. W definicji pojawia się słowo kluczowe - oszustwo. Społeczne przyzwolenie dla ściągania (według badań CBOS 58% Polaków nie jest przeciwnych ściąganiu, a tylko 28% ostro je potępia). W Łodzi w roku szkolnym 2004/2005 przeprowadzono badnania z których wynika, że ściąga 86-95% uczniów szkół średnicha, a tylko 16% uczniów ściąganie uważa za coś złego. Co ciekawe - sprawa zaczyna się już na poziomie językowym. W języku angielskim nie ma słowa opisującego ściąganie, jest tylko słowo 'cheating', które oznacza... oszukiwanie. I w innych krajach mają problemy ze ściąganiem, ale i kary tam surowsze, i na zgłaszających nie patrzy się jak na 'kabli'.

Zresztą postanowiłem przeprowadzić swe własne badanie blogowe. QCBOUFA wkracza do akcji!

meninblackbyhumanbean.jpg

Nieukom sprawiedliwość wyjmie z ręki pióro,

a włoży w nią miotłę, ich właściwe narzędzie.

Gadatliwi głupcy

będą kłaniać się z daleka

milczącym mędrcom,

jak powinno być, a nie jest.

Badanie zacznę od siebie. I przyznam bez bicia - sam ściągałem. Co prawda w zasadzie tylko w liceum (i to głównie na niemieckim i fizyce, których szczerze nie znosiłem [z wzajemnością]), ale jednak. Tłumaczyłem sobie, że takie przedmioty, że głupota i w ogóle. Na studiach chyba za bardzo się bałem (wszak wylecieć z egzaminu to nieco grubsza sprawa niż dostać lufę z klasówki), ale chyba nie była to jedyna motywacja, bo nawet nie przygotowałem żadnej ściągi. Nieważne jednak - czystych rąk nie mam. Jedynym usprawiedliwieniem, które jestem w stanie jako tako zaakceptować jest kompletna nieprzydatność oraz 'akademickość' przyjmowanej wiedzy. Choć i tu trzeba przyznać, że później w życiu przyjdzie nam robić wiele rzeczy, które podobać nam się nie będą, a zrobić je będzie trzeba.

Na pewnym podstawowym poziomie ściąganie jest bardzo nie fair wobec pozostałej części uczniów. Zaburza ono sprawiedliwość oceniania oraz deprecjonuje osiągnięcia innych. Wiadomo, że i tak my sami wiemy, że mamy zasłużoną 5, ale czy satysfakcji nie obniża nieco fakt, że 5 ma też iluś tam innych cwaniaków, co nic w zasadzie nie zrobiło by na nią zasłużyć? Przez takie przyzwolenie od początku buduje się w uczniach przekonanie, że kantowanie, cwaniakowanie i oszukiwanie innych jest OK. Jest skuteczne, jest akceptowane, przed kumplami można się pochwalić. A potem mamy lewych urzędników, oszustów w sklepach i masę krętaczy działających na różną skalę. Taki system kopie w zad też tych dobrych. Jak ma dziecko postrzegać świat, gdy widzi, że od początku chodzi o to, żeby za bardzo się nie narobić?

Kłamcom sprawiedliwość

pomiesza zmysły,

już nie będą rozróżniali

prawdy i zmyślenia.

Złodzieje będą okradać się sami, nawzajem.

Mordercy wymordują się pomiędzy sobą.

liarbyshadow57.jpg

Można bagatelizować sprawę i mówić, że przecież porządny człowiek i tak sobie poradzi. Że ma rodziców w porządku, że inni go nauczą. Ale według mnie nie powinno się - takie postępowanie wsiąka w człowieka z otoczenia i pewnym momencie straci siły, by dołączyć do grona cwaniaków. Czy można walczyć? Czy się opłaca? Wyrzucać ze studiów? Zawieszać uczniów? QCBOUFA czeka na Wasze odpowiedzi.

I żeby nie było zbyt poważnie i moralistycznie - odrobina ciepła...

warmbymissanthrope13.jpg

Uświadomiłem sobie, jak naiwni i niemądrzy są ludzie, którzy sądzą, że można być jednocześnie uczciwym i szczęśliwym. Jeśli ci się to uda, naprawdę należysz do wybrańców losu.

Jonathan Carroll

Głos naszego cienia

Sign in to follow this  


36 Comments


Recommended Comments



Raczej nie powiem o sobie oszust kiedy w grę wchodzi zdanie z jakiejś (jak dla mnie) zapyziałej chemii czy fizyki, bo tu chodzi po prostu o przejście dalej, sam przed sobą nie wiążę z tym żadnych planów.

Powiedziałbym że ten kto nie ściąga, jest jakiś nienormalny. Ale zaraz zaraz, przecież nawet prymusi ściągają. Więc o co kaman? :thumbsup:

Share this comment


Link to comment

Ja się przyznaje bez bicia, że ściągam w kryzysowych sytuacjach. Ale nie nazywam tego 'ściąganiem', lecz 'pomocą naukową'. Lepiej i niewinnie brzmi =]

Share this comment


Link to comment

A ja nigdy nie ściągałem. Choćby dlatego, że kompletnie nie potrafię, a zresztą dla mnie jest to właśnie taki czit. Można powiedzieć, że to dorabianie filozofii, ale nawet w takich izi modo przypadkach - nauczyciel wyszedł z klasy, czy w ogóle go nie obchodzi ściąganie (jak było na przynajmniej dwóch egzaminach, w jednym przypadku co śmielsi po prostu wyciągali całe podręczniki na wierzch), nie próbowałem.

Poza tym, Qbusiu - Wszyscy jestesmy oCzustami?

Share this comment


Link to comment

Nie powiem, że nie zdarzyło mi się ściągać bo musiałbym skłamać (czego nie lubię). Jednak po tym jak musiałem skorzystać z, jak to zostało nazwane przez Metalurga, pomocy naukowych zawsze czułem się źle i coś ciążyło mi na żołądku do końca dnia. Uważam ściąganie za coś haniebnego, pewną oznakę słabości i zrezygnowania, pójście na łatwiznę. Co nie zmienia faktu, że nasz system edukacji polegający na kuciu na pamięć niepotrzebnych regułek zapewne skłania osoby, które nie zapamiętają tego typu rzeczy w lot, do takich a nie innych kroków. Jednak nie będę usprawiedliwiał typowych cwaniaków i krętaczy, w końcu nie to jest moją intencją.

Share this comment


Link to comment

Azuranski - Tylko pogratulować i pozazdrościć.

Owiec - To, że Ty o sobie tak nie powiesz wiele nie zmienia. Kwestia interpretacji. Ale jak pisałem - akurat w takiej sytuacji oszustwo jestem w stanie zrozumieć, gdyż wynika ono raczej ze słabości systemu nauczania. A co do 'nawet prymusi' - co to za usprawiedliwienie? Inni kradną, to my też będziemy?

MetalurgPL - Słowa wykrzywiają rzeczywistości postrzeganie.

Rankin - Literówka usunięta z całą stanowczością. Korektor dostanie po oCzach. Ja tam wolałem na studiach dostać 'swoją' 3 niż po wielkich stresach ściągania 4. Szkoda mych nerwów.

Arlegos - Smutne właśnie jest to, że często 'system' (dowolny) wymusza takie rozwiązania - nawet na uczciwych.

Share this comment


Link to comment

Ściąganie było, jest i będzie nie karane :) Ściągam tylko w kryzysowych sytuacjach, kiedy wiem ile czasu poświęciłem na naukę, a jeden z drugim cwaniaki napiszą "pomoc" w 5 minut i dostają taką samą ocenę jak ja, mam ochotę :klnie::protestuje::zly:

Share this comment


Link to comment

Gdyby w szkole uczyło się umiejętności (filozofii, niezależnego myślenia, kreatywności), zamiast wiedzy akademickiej to nie byłoby problemu. Wiedza ma to do siebie, że jeśli jest niepotrzebna, zostaje zapomniana. Zdecydowana większość wiedzy szkolnej jest niepotrzebna i nieprzydatna. To, co się przydaje, zostaje w głowie. I ewentualnie to, co jest w kręgu zainteresowań.

Share this comment


Link to comment

MaZuReX - Czasem jest, a czasem nie jest. W różnych regulaminach jest zabronione, ale już od ludzi zależy tych regulaminów stosowanie. Jedni nauczyciele przymykają oko, inny krzyczą tylko, ale niektórzy wywalają z lekcji.

Eld_Gość - Ocena ocenia nierówna. To jasne. Inna klasa to inna klasa, chodzi o 'otoczenie bezpośrednie'. Inna klasa, inne warunki. W jednej klasie te same. Ale nieważne. Mogę za to podać przykład ze studiów - są kierunki, na których dość trudno się utrzymać, ale łatwo dostać 5 (mały paradoks, ale realny - jak ktoś już zdaje to z dobrą oceną). Takie kierunki 'podbierają' innym stypendia. U mnie na kierunku rzadkością było mieć średnią w okolicach 4, a na japonistyce 5.0 nie było wcale rzadkie. Ale to w sumie nie ma związku ze ściąganiem...

Co do egzaminu - na nim też można ściągać...

Fristron - Ano właśnie... Szkoda, że wiedza jest traktowana tak przedmiotowo, a nie zadaniowo. Gdyby się nieco przyłożyć to można by było tworzyć takie sprawdziany, na których ściąganie nie miałoby sensu.

Owiec - Nieco może i tak. Ale tak samo duża różnica jest między 'ukraść jabłko', a 'ukraść samochód'. Ale jedno i drugie to kradzież. Między ściąganiem a kradzieżą różnica też duża, ale nie sprawia to, że ściąganie jest usprawiedliwione. Takie relatywizowanie można ciągnąć daleko i usprawiedliwiać nim coraz gorsze swe występki (ha, jak patetycznie).

Share this comment


Link to comment

Wydaje mi się, że chyba każdy z nas spróbował chodź raz używać tych tzw. 'pomocy naukowych' i jak to w temacie napisał Qbuś. Ale teraz, czytając nikt się nie przyznaje i chyba tylko ja to zrobiłem. Ot taka moja mała uwaga. Nie osądzam was, tylko po prostu taka moja uwaga jest na temat. Rozumiem oczywiście, że oszukiwanie w taki sposób jest "Fe" i rozwijając moja wypowiedź. Jestem nieco ponadprzeciętnym uczniem, który się uczy dobrze. Ale i takiemu zdarza się zapomnieć, że jest jakiś sprawdzian. I tylko wtedy się korzysta, ale to są bardzo rzadkie skutki. Zresztą kilka osób z mojej klasy używa czegoś takiego w maniakalny sposób. To wprawdzie takie osoby trzeba potępiać.

Share this comment


Link to comment

Kłopot też polega na tym, że u nas, w Polsce oszukanie to powód do dumy. Niestety, ale tak jest. W końcu ile razy słyszy się na korytarzach - "och, jak mi to się udało ściągnąć". Ciekawe jest także to, iż zdarzają się nauczyciele, którzy pozwalają ściągać.

W Polsce panuje bardzo złe rozsumowanie. Ktoś mi opowiadał, że w Stanach Zjednoczonych ściąganie to niewyobrażalna hańba. Taki uczeń traci tam szacunek zarówno u nauczycieli jak i u kumpli. U nas jest wywyższany.

Share this comment


Link to comment

Wyrzucać ze studiów, zawieszać w prawach, odbierać prawo do poprawki. Zero litości. Sam nie ściągam i do szału doprowadza mnie, jak koledzy którzy korzystają ze zminiaturyzowanych MOICH OPRACOWAŃ* na egzaminie mają te same bądź lepsze oceny co ja, chociaż ja nie ściągam wcale i się po prostu uczę.

*- wiadomo, nikt mi nie każe dzielić się owocami swojej pracy. Ja jednak jestem koleżeński i przede wszystkim zależy mi na udzieleniu pomocy osobom, które nie ściągają i którym moje opracowanie może się do nauki przydać.

Share this comment


Link to comment
[...]ale czy satysfakcji nie obniża nieco fakt, że 5 ma też iluś tam innych cwaniaków, co nic w zasadzie nie zrobiło by na nią zasłużyć?[...]

Moim zdaniem - nie. Nie ocena się liczy ale faktycznie posiadana wiedza. Co z tego, że jakiś typek dostanie 5, bo spisuje ze ściągi, a ja dostanę 4 dzięki własnej wiedzy? To tylko pokazuje, na ile jestem zdolny i się nauczyłem w porównaniu do nieuków. Nasze wiadomości zweryfikuje matura. Jeżeli się sumiennie nauczę, to odbierając wyniki będę mógł się śmiać ze wszystkich "cwaniaków", którzy przyzwyczajeni do ściągania oblali/ledwo zaliczyli. Uczę się dla siebie i mi to "wsio" jakie kto ma oceny.

Share this comment


Link to comment

Ja jestem w gimnazjum i regularnie ściągam tylko z dwóch przedmiotów: muzyki i plastyki. Dla mnie niektóre przedmioty są bezswensownie wliczane do średniej. Ze wszystkiego miałem w tym roku czwórki i piątki a na przykład z takiej muzyki 2/3. (na pierwszy semestr) Na drugi dzięki ściągom udało się zdobyć 4. Z Plastyki mam nauczycielkę, której nikt się nie boi. Zawsze jak przynosi sprawdziany to przekładamy na następną lekcję pyskując ile się da, a ona ich nigdy nie chowa tylko zostawia na biurku. Co "mądrzejsi" siadają przed jej biurkiem i przepisują zadania na kartkę, a jak nie zdążą to po lekcji sprawdzianu jedną kopię się zabiera i się szykuje dokładny klucz odpowiedzi na następną lekcję. Specjalnie robimy po 2 błędy żeby nie było podejrzane jak wszyscy szóstki nagle dostaną. Kiedyś jeden "idiota" jak się nie udało sprawdzianu przełożyć usiadł w pierwszej ławce przed biurkiem, a ona zostawiła na nim ... klucz odpowiedzi.

Na innych lekcjach to raczej są pojedyncze przypadki ściągania.

Share this comment


Link to comment

Nie ściągam ani nie pochwalam tego. Zresztą nawet gdybym chciał zacząć to i tak zwyczajnie nie potrafię, pewnie zaraz by mnie nauczyciele przyłapali, a to się zazwyczaj kończy u mnie zabraniem sprawdziany i jedynką. Tak to jest, jak się nie ma w tym doświadczenia i wieloletnich treningów w warunkach bojowych za sobą :D Szkoda tylko, że ciężko byłoby coś takie wykorzenić ze szkół. Trzeba zmienić mentalność, a w tym szkoła jest dobra, ale to jeśli chodzi o zniechęcenie do czytania/uczciwości :/ Oczywiście nie wszędzie i nie zawsze, ale stanowczo za często w zbyt wielu miejscach.

Share this comment


Link to comment

Praktykowałem dziwny proceder - przygotowywałem sobie "pomoce naukowe", ale potem nie korzystałem z ich pomocy. Samo przeformułowywanie wiedzy w taką "pigułkę" pomaga w jej łatwiejszym zapamiętaniu. :tongue:

Share this comment


Link to comment

U mnie w dwóch czy trzech salach wiszą plakaty mówiące o tym, że ściąganie jest złe i o konsekwencjach ściągania. Niestety nie pamiętam dokładnie co jest na nich zamieszczone bo w tym roku nie miałem tam lekcji.

Co do ściągania u mnie to zdarzyło mi się to kilka razy i nie w formie ściągi tylko koleżeńskiej pomocy. Nie zbyt przyjemna jest u mnie w szkole sytuacja na geografii. Mamy na niej co lekcje kartkówkę zamiast dużego sprawdzianu na koniec działu. No i większość klasy oczywiście na nich ściąga i wkurzające jest to, że ja z takiej kartkówki dostane 2/3 a osoba nieuczciwa 5, nie wspominając o tym, że ściągający potrafią się ze mnie naśmiewać z powodu gorszej oceny niż oni (a dlaczego ze mnie, a to dlatego, że jestem jedną z lepiej uczących się osób w klasie). Się wyżaliłem... na szczęście nauczycielka przy ocenach końcowych brała to pod uwagę.

Aha, tak wgl to chodzę, a właściwie chodziłem do 1 gim.

Jeśli prowadzisz jakieś dokładniejsze badania to zapytaj Lenca na blogu, jak jeszcze może ktoś nie wie jest wychowawcą w szkole ;D

Share this comment


Link to comment

Sam nie potrafię ściągać z kartki, jeśli już posiłkuję się wiedzą kolegi to tylko w werbalny sposób, i to na PO :) Wiadomo, taki przedmiot. Na biologii nigdy nic nie umiem, ale jakoś to 3 albo 4 dostane. Z reszty przedmiotów staram się być przygotowanym. Co do opinii co do ściągających - szczerze wisi mi to i powiewa co inni dostaną, mam swój świat, swoje kredki i swoją rubrykę w dzienniku.

Share this comment


Link to comment

Wakacje są, po co sie denerwować :P

Powiem tyle - karać, karać, i jeszcze raz - KARAĆ za nawet najdrobniejsze formy ściągania! Wyjdzie potem taki lekarzyk, nie będzie wiedział jak wyleczyć prostej grypy, czy przeziębienia...

Share this comment


Link to comment

To wytłumacz mi drogi kolego jak zamierzasz ściągnąć na maturze z matematyki. Co ściąge zrobisz? Masz ją w tablicach matematycznych, a na samej maturze naprawdę trzeba się uwijać żeby zdążyć zrobić wszystkie zadania, nie mówiąc już o ściąganiu od kogoś całego rozwiązania (to nie historia, gdzie trzeba w odpowiedzi wpisać datę, władcę itp.). Zresztą nie wyobrażam sobie aby przekazywanie sobie informacji na maturze było w obecnych czasach możliwe. Raz, że miejsca są losowe, a dwa że zawsze w komisji siedzi ktoś z kuratorium.

Twój przykład ze studiów pokazuje, że na takiej Japonistyce zostają tylko fascynaci, których ta kultura i język interesuje, więc z nauką tego co się lubi nie ma problemu.

Abstrahując od wszystkich tych przykładów, to i tak w końcu wylezie szydło z worka. Porządnie wykwalifikowany człowiek i tak znajdzie pracę, a osoba z papierkiem, no cóż może i znajdzie lecz szybką ją też straci.

Eld.

Share this comment


Link to comment

Ja też ściągam, ale to TYLKO z tematów, których za cholerę nie rozumiem (vide biologia, geometria na matmie), z reszty jestem całkowicie fair i po prostu wykuwam. Choć też uważam, że trochę zagalopowałeś z tym "kraść-ściągać", ale no cóż, zdarza się. ;) Ale najbardziej mnie wkurza, jak ktoś się jeszcze tym tak obnosi, jaki to on super, bo ma 5, bo użył 25 ściąg schowanych w rękawach... Tupet do kwadratu.

Share this comment


Link to comment

MetalurgPL - Hipokryzja też jest 'Fe', prawda. Mi się pewnego razu zdarzyło zapomnieć o sprawdzianie... Przypomniałem sobie o 22 dzień wcześniej, a że w nocy uczyć się nie lubię, to uczyłem się w autobusie i przed lekcją. Skończyłem z 4 ;)

Spooky Albert - I to jest ten problem - przyzwolenie. Gdyby nie było przyzwolenia, to pewnie też bym inaczej na ściąganie się zapatrywał.

Lord Nargogh - <uścisk ręki prezesa> A potem ślizgną się takie cwaniaczki i będą odstawiać fuszerki po kątach.

Gierzyn - Własna satysfakcja i motywacja powinny być podstawą nauki, to jasne. Ale i one ku czemuś dążą, prawda? Nie są to wyniki dla wyników. A co powiesz, gdy kiedyś taki baran po ściągach wykoleguje Cię z posady, bo będzie miał np. lepszą gadkę?

Aiden - Może kiedyś, za lat sto... Zmiana mentalności to proces na lat wiele. A na razie nie zanosi się, żeby miał się zacząć.

Mindstorm - Miałem podobnie przed maturą. Gdy przygotowywałem się do ustnej z historii sporządzałem sobie własne, mocno skrótowe i konkretne notatki z 4 lat nauki. Wynotowywałem do osobnego zeszytu najważniejsze fakty z podręczników. Gdy potem chciałem się z tych notatek uczyć, okazało się, że sporo już pamiętam.

sdaniel - Te badania to tylko pół żartem, pół serio. Chodziło mi po prostu o Wasze wypowiedzi. Czasem zresztą przez ściąganie wychodzą dziwne rzeczy - w podstawówce, na geografii, kumpel ściągnął ode mnie cały sprawdzian z mapy. Dostał 6, a wcześniej ledwo co może 2 dostawał. Jak to potem wygląda?

l1on - Póki kończy się na ocenach, to nie jest jeszcze źle.

opti - A co to wakacje? Ja jako wredny człowiek pracujący i teraz muszę o szkole przypominać.

Eldmar - Tak samo jak ściąga się na sprawdzianach z fizyki czy matematyki. Tak samo jak i pewnie da się ściągać na studiach matematycznych - od kogoś. Może i jest to trudne, ale nie niemożliwe. Nie chodziło mi o fascynację, a o stypendia. Na końcu większości studiów zostają albo fascynaci, albo 'survivalowcy'. A co do pracy - chciałbym wierzyć, że tak jest. W zawodach technicznych i w 'porządnych' firmach pewnie i tak, ale w wielu innych sytuacjach często bardziej liczy się umiejętność prezentowania siebie, a niekoniecznie to, co się sobą reprezentuje. Nie wspominam nawet o tym, że przy dobrych koneksjach i specjaliści od siedmiu boleści potrafią bardzo długo na posadach siedzieć.

Share this comment


Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...