RPA 2010 w cieniu błędów...
Może ten wpis nie będzie oryginalny, może temat został już poruszany kilkakrotnie, ale sprawa ta nurtuje mnie na tyle, że swoje 3 grosze w temacie wczorajszych (i nie tylko) błędów sędziowskich na tegorocznych Mistrzostwach Świata w RPA dodam.
Dyskusje co prawda osiągnęły apogeum i wybuchły dopiero po błędach w meczach 1/16 turnieju, gdzie sędziowie w znaczący sposób wpłynęły na wynik meczów tak w przypadku Anglia - Niemcy jak i w drugim przypadku Argentyna - Meksyk. Błędy jednak przydarzały się już w fazie grupowej, ale z racji ich mniejszego kalibru oraz mniejszych emocji towarzyszących meczom przeszły niejako bez echa.
Drużyną która może śmiało pretendować do grona najbardziej poszkodowanych w fazie grupowej jest zespół Stanów Zjednoczonych. Dwukrotnie skrzywdzeni, gdy nie zostały uznane im prawidłowo zdobyte bramki, z czego jedna mogła mieć decydujący wpływ na wynik spotkania grupowego pomiędzy zespołami USA i Słowenii. Sędzia w tamtym meczu nie uznał bramki w stosunku do której nie mogło być żadnych wątpliwości! Chyba nikt prócz sędziego nie dopatrzył się tam uchybienia, a decyzja ta prawdopodobnie zabrała Amerykanom zwycięstwo na rzecz remisu. Oczywiście błędów tych było jeszcze kilka, jak kolejna nieuznana bramka w meczu z Algierią, kontrowersyjny karny w spotkaniu Nowa Zelandia - Włochy, gdy wicemistrzowie świata wówczas wyrównali wynik na 1-1, albo kilka nieodgwizdanych ewidentnych rąk w polach karnych. Mniejsza jednak z fazą grupową, ponieważ to co dzieje się w fazie pucharowej turnieju zakrawa o ironię...
Spektakl pomyłek zaserwowali już arbitrzy w meczu Urugwaj - Korea Płd, gdy odgwizdali wyimaginowanego spalonego Suareza w momencie gdy ten znalazł się w sytuacji jeden na jednego z koreańskim bramkarzem. Drugi raz Niemiec Stark dał o sobie znać, gdy nie dostrzegł zagrania ręką w polu karnym koreańskiego obrońcy po strzale Pereiry.
Następny i bodajże największego kalibru błąd nastąpił dopiero w meczu reprezentacji Anglii z Niemcami, gdy kilka minut przed przerwą Frank Lampard zdobył gola, którego widział cały świat, jedynie z wyjątkiem w postaci sędziego głównego oraz jego liniowego asystenta. Śmiem twierdzić, że błąd ten wypaczył wynik meczu, ponieważ drużyna angielska zupełnie inaczej podeszłaby do drugiej połowy spotkania, gdy na tablicy widniałby wynik remisowy, a nie 2:1 dla Niemców. Anglicy mieli słuszne pretensje i osobiście mam nadzieję, że sędziego nie ominą konsekwencje tej decyzji - decyzji, która możliwe że zabrała Anglii półfinał.
Kolejny mecz tego samego dnia, tj. Argentyna - Meksyk i co robi pomny wcześniejszego błędu swojego kolegi ceniony sędzia Roberto Rosetti wraz z asystentem liniowym? Uznaje bramkę zdobytą po tak ewidentnym spalonym, że nie wiem jak oni tego mogli nie zobaczyć... Zwłaszcza sędzia boczny, który był niemal na równi z linią obrońców. Podobnie cały świat widział uchybienie prócz sędziów, którzy byli blisko akcji, a na dodatek... realizator przez pomyłkę wyświetlił sytuację na telebimie i liniowy widział powtórkę tej akcji(!!!), a i tak decyzja mimo gorących dyskusji nie została zmieniona. Porażka i kompromitacja...
Na koniec tego wpisu takie małe retoryczne pytanie. Czy panowie z FIFA w końcu postanowią wprowadzić trochę elektroniki do piłki nożnej, żeby takie wypaczające zmagania fair play sytuacje się nie powtarzały? Czy nie można skopiować zastosowanych choćby w hokeju czujników krążek-bramka, tak by piłka po minięciu linii bramkowej uruchamiała odpowiednie (nazwijmy to umownie) fotokomórki? FIFA zasłania się tezą, że elektronika zabije piłkę, ale czy takie błędy nie robią tego czasami skuteczniej? Ja natomiast idę oglądać kolejny mecz i mieć nadzieję, że tym razem sędzie nie wypaczy wyniku...

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.