Solaris 1.0.4. - retrorecenzja
Wszystko zaczęło się gdzieś w 2001 roku, kiedy to na cover CD CDA trafiło demko o tajemniczym tytule "Solaris". Demo owo było małe (jeden statek i jeden poziom, kopalnie), ale zawierało wielkie pokłady grywalności, świetną - jak na tamte czasy - grafikę oraz wpadającą w ucho oprawę muzyczną. Parę miesięcy później demko pojawiło się na cover cd ponownie, tym razem w wersji PL (inny poziom - pustynia). I tu grywalność była spora, a gdy do tego doszły bardzo pozytywna recenzja w samym CDA i śmiesznie niska cena (19,95 złocisza), zadecydowałem, że nie ma bata - kupuję.
Nie zawiodłem się.
Solaris 1.0.4. jest staroszkolną strzelanką, czerpiącą trochę z klasycznych R-Type i Gradiusa. Statek gracza leci niezmiennie w prawo przez czternaście poziomów, wyrzynając hordy statków wroga przeróżnych typów i od czasu do czasu ścierając się wielkimi bossami. Są trzy statki do wyboru, różniące się nieco siłą ognia, szybkością i wytrzymałością pancerza, są gradiusowe "roboty", których funkcja zależy od typu statku, jest wreszcie pięć specjalnych broni wspierających główne działko. Owe specjalne bronie ładują się podobnie jak w R-Type - z tym, że tutaj dzieje się to automatycznie, gdy statek nie strzela - a w zależności od stopnia naładowania zmienia się nieco ich efekt (np. zamiast pojedyńczego pioruna następuje gwałtowne, wielokrotne wyładowanie).
To w zasadzie wszystko. A jednak w prostocie właśnie kryje się siła tej gry - człowiek wkłada płytkę do napędu, czeka chwilkę i już może oddać się bezstresowemu (albo i stresowemu, na hardzie) złomowaniu floty wroga. Tempo praktycznie nie zwalnia, wciąż lecą pociski i statki, są wybuchy, powerupy... po prostu czysta esencja strzelanek. I to działa!
Wypadałoby powiedzieć też o oprawie audiowizualnej. Sol 104 jest wykonane podobnie jak Katharsis - prenderowane, trójwymiarowe obiekty na wielopłaszczyznowym tle. W przypadku Solaris jednak wykonanie stoi na bardzo wysokim poziomie i jedynym minusem jest niewielka rozdzielczość - maksimum to 640x480, a sugerowana - 640x400, co chyba gryzie się z niektórymi LCDkami. Między misjami pojawiają się też prerenderowane cutscenki o całkiem dobrej jakości. Efekty dźwiękowe są w porządku - wybuchy wybuchają, rakiety syczą, lasery... laserzą; bardzo dobra natomiast jest muzyka - autorstwa weterana demoscenowego Volkera Trippa, składa się z kawałków techno/eletkroniki, wpadających w ucho i nieźle pasujących do rozwałki na ekranie.
Teraz trochę o minusach. Po pierwsze, statki są niezbyt wyważone, w szczególności Zwiadowca - jest strasznie delikatny, a przy tym szybko i ostro wykonuje manewry, co w ciaśniejszych tunelach często kończy się rysowaniem karoserii bądź całkiem rozbitym pojazdem. Jego "bicz" z robotów jest również mało użyteczny (konia z rzędem temu, kto będzie nim potrafił sterować na zawołanie). Po drugie, seeker - jedna z broni - jest kompletnie bezużyteczna, ze względu na bardzo małą moc. Po trzecie, akcja czasem robi się trochę nieczytelna, szczególnie na jednym poziomie, gdy ostrzał wroga w połączeniu z rozpylaczem sprawia, że 3/4 ekranu to biała, czerwona i błękitna poświata pocisków, zza których ledwo co widać niemilców.
Podsumowując, Solaris 1.0.4. to bardzo dobra gra akcji, doskonała zarówno na krótkie, jak i dłuższe sesje. Nie jest bez wad, ale na PCtach dorównuje jej tylko Tyrian i parę ciężkich do zdobycia produkcji japońskich. Polecam!
Garść screenshotów:
P.S. Na płycie z demem Solaris były jeszcze dwa względnie ciekawe tytuły - Vyruz oraz Outlive. Pamięta je ktoś jeszcze?









13 komentarzy
Rekomendowane komentarze