... Osoba liczby pojedynczej.

Naszło mnie, aby napisać o kwestii, która pewnie dla wielu graczy jest czymś zupełnie obojętnym i zapewne mało kto zwraca na to uwagę. Mianowicie chodzi mi o widok w grze- perspektywę z pierwszej lub trzeciej osoby. Oczywiście mam na myśli gry, w których graczowi dane jest kierować poczynaniami jednego bohatera, albo przynajmniej jednego naraz, gdyż oczywiście wszelkiego rodzaju strategie/ tycoony rządzą się swoimi żelaznymi prawami.
Ale do rzeczy: lepszy jest widok z oczu bohatera, czy raczej zza niego? I w jakich gatunkach najlepiej się dany typ sprawdza? Osobiście nie będę owijał w bawełnę i od razu powiem, że preferuję widok trzecioosobowy- i to bez znaczenia, o jakim gatunku mowa. Weźmy na przykład The Elder Scrolls IV: Oblivion- gra ewidentnie została tak skonstruowana, żeby wygodnie grało się obserwując świat oczami bohatera. Być może, ale dla mnie takie granie, w grę w końcu RPG, jest... niewłaściwe. Chcę widzieć mojego całego bohatera, podziwiać, jak od jego lśniącej zbroi odbija się światło słoneczne, chcę widzieć animację biegania, walki, czy jakichkolwiek czynności, które heros wykonuje. Dlatego też prawie całą grę przeszedłem z kamerą zza pleców mojego khajiita. Nawet pal licho koślawe animacje, w tym osławiony, komicznie i zupełnie nierealistycznie wyglądający podskok czy godną kłody drewna finezję, z jaką bohater wyprowadza ciosy. Przykładem Obliviona podąża Fallout 3, gra wykorzystująca naprawdę stanowczą większość rozwiązań znanych z obliviona, a ponadto bardziej nastawiona na strzelanie. Mimo wszystko to jednak jeszcze role play.
Niektórzy mogliby powiedzieć- ok, ale to RPG, to uzasadnione. A na przykład FPS? No właśnie, osobiście po prostu nie lubię szeroko pojętych gier 'strzelanych', w których jedynym słusznym widokiem jest pierwszoosobowy. Zawsze grając w ten sposób nie mogę oprzeć się wrażeniu, że kieruję samą ręką trzymającą broń, szczególnie, gdy chociażby patrząc w dół, nie widzę własnych stóp. Zgrozo, toż to duch! A już najgorzej jest, gdy wspomniana ręka ledwie się rusza w powietrzu albo w ogóle jest zupełnie statyczna niczym przytwierdzone na stałe działo. Mnie tego typu rzeczy przeszkadzają trochę w grze, nie pozwalają mi czerpać z niej pełnej przyjemności.
Ktoś powie, że widok pierszoosobowy pozwala lepiej wczuć się w kierowaną postać. Według mnie bardziej zbliżymy sie do naszego bohatera mogąc oglądać go w całej okazałości, z każdej strony. W ten sposób lepiej możemy go poznać. W tak zwanych TPSach, jako że widzimy własną postać, graficy i animatorzy nie mają wymówek- muszą dopracować ruchy postaci i ogólnie uczynić jej model miłym dla oka i ciekawym. W końcu postać przyjdzie nam oglądać przez całą grę. W parze coraz częściej idzie też mniej lub bardziej, ale jednak zarysowana osobowość naszego protagonisty/ów (np. Gears of War, Resident Evil 4 i 5, czy już niech nawet będzie GTA IV). Tytuły posiadające opisywane przeze mnie cechy nieraz przykuwają moją uwagę, natomiast nie kręcą mnie zupełnie kolejne części Call of Duty czy Battlefielda. Między innymi dlatego też (uwaga, heresy ahead) nie grałem nigdy w Bioshocka (!) czy Half Life'a (!!). Nie jest to jedyny powód, ale mimo wszystko jeden z czynników. A może to po prostu dlatego, że wychowałem się na platformówkach i grach action adventure i jakoś preferuję bliższy im rodzaj mechaniki rozgrywki.
W każdym razie: jeśli tylko można, korzystam z widoku z trzeciej osoby. Tak lubię i wolę grać (przyznam się szczerze, że nawet do Crysisa znalazłem mod dający możlwość takiego grania i jakims cudem automatycznie przyjemniej mi się grało. Nomad jest bardzo dobrze animowaną postacią, co miałem przyjemność zauważyć tylko dzięki wspomnianemu modowi!). Nie wiem, może to jakieś niezdrowe natręctwo, ale myślę, że nie tylko ja mam takie preferencje.

2 komentarze
Rekomendowane komentarze