Rugby - Lechia Gdańsk vs. Arka Gdynia

Dawno nie pojawił się żaden wpis, więc postanowiłem to zmienić
Jako że mieszkam w Gdańsku, a sportem wszelkiego rodzaju nie grzeszę, w ubiegłą niedzielę wybrałem się z rodzicami i kolegami rodziców na mecz rugby. Cała impreza była traktowana jako mały festyn, bo prócz głównej atrakcji dzieci mogły poskakać na trampolinach itp. Rozstawione zostały też grille, więc na starcie kupiłem kiełbaskę
Na gdańskim stadionie Lechii zmierzyły się dwie, od zawsze rywalizujące ze sobą drużyny - Lechia Gdańsk oraz Arka Gdynia. Ja jednak nie chciałem trzymać niczyjej strony, tylko po prostu popatrzeć na ciekawy mecz (proszę mi tu nie porównywać z drużynami np. Nowej Zelandii czy Anglii; wszyscy wiemy, że ciekawy w naszym kręgu). I chyba dobrze zdecydowałem, bo gdybym przypadkowo krzyknął "Arka!", kibole siedzący obok mnie mogliby w ataku szału mnie pobić... Wystarczająco przekonały mnie o tym teksty niektórych zapaleńców (tak! są jeszcze na tym świecie normalni kibice, uwierzcie!), np. piskliwy głosik laski, która wydusiła z siebie: "Akra Gdynia, ku**a świn(k/i)a".
Nie mam zamiaru zdawać Wam relacji z dziecinnych zachowań osiemnastolatków, więc skupię się na samym meczu. Oglądało się ciekawie, ale po pewnym czasie zaczęło się robić nudno i ciągle ktoś mnie rozpraszał
Właściwie to wszystko, co mogę napisać. Jeśli macie jakieś bardziej szczegółowe pytania lub chcecie wyrazić swoją opinię, zapraszam do komentarzy. A ankiety nie daję, bo mogłoby się tu rozpętać prawdziwe piekło
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

11 komentarzy
Rekomendowane komentarze