Jump to content

Dlaczego uparcie gramy w kiepską grę?


Przemyslav

491 views

 Share

Macie czasem tak, że oglądacie jakiś film, który z każdą minutą schodzi do poziomu poniżej poziomu, lecz mimo wszystko dalej siedzicie przed telewizorem w nadziei, że potworne krapiszcze okaże się jednak warte waszego czasu?

Czas czytania: 5 min.

 

Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że tego typu zachowanie wywodzi się ze szkoły. Jest konkretny zestaw lektur, który musisz przeczytać. Czy ci się to podoba, czy nie.

Zacząłem się jednak zastanawiać: dlaczego uparcie gramy w grę, która nam się nie podoba? Skąd biorą się negatywne recenzje, których autorzy mają po 100, 200, 600 godzin grania na liczniku?

Ostatnio z ciekawości odpaliłem sobie platformówkę Yooka-Laylee and the Impossible Lair w cichej nadziei, że może będzie to doświadczenie podobne do Crasha lub Spyro. O tym za chwilę… najpierw muzyka!

 

Żeby było jasne: Impossible Lair to nie jest zła gra. Jestem pewien, że gdybym odpalił ją w podstawówce (czy nawet w przedszkolu), po latach wspominałbym ją jako jedną z gier dzieciństwa.

Tytuł ten ma swoje poczucie humoru i często otwarcie śmieje się z branży gier. Postacie też czasem zarzucą jakimś sucharem (czego dowodem poniższe screeny). Grafika jest bajeczna. Overworld, po którym poruszamy się pomiędzy poziomami, pełen jest wyzwań, znajdziek i ukrytych miejsc.

Jednak niemal nigdy nie chciało mi się przechodzić zwykłych poziomów w grze. Ich level design jest nieintuicyjny – nigdy nie wiadomo, czy następne drzwi prowadzą do bonusowego przedmiotu, czy do następnej lokacji.

Poza tym często możemy zablokować sobie dostęp do niektórych miejsc, na przykład niszcząc skrzynie, po których dało się wejść wyżej. A jeśli otrzymamy cios (i przegramy prostą minigierkę), nasz moveset zostaje ograniczony, przez co również nie da się zajrzeć w każdy kąt.

Postacie, humor, zagadki, wyzwania – tego wszystkiego w poziomach nie ma. No chyba że ukończenie ich uznamy za wyzwanie.

 

dZi2fkk.jpg

Potwierdzam, jest.

 

Koniec końców wyłonił mi się obraz gry tak nierównej, jakby stworzyły ją dwa studia i tylko jedno z nich wiedziało, co robi. Efekt był taki, że szybko odechciało mi się grać. Co nie znaczy, że przestałem.

No dobra – pomyślałem sobie – Gothic też z początku wydawał ci się koszmarny, a po trzech godzinach było już całkiem nieźle. Pod koniec było już nadspodziewanie dobrze. Może warto dać grze szansę?

Dałem jej ponad dziewięć godzin szans. O pięć za dużo. Odkryłem 90% genialnego overworlda i wywaliłem grę w kosmos.

A mimo tego i tak ciężko mi było podjąć tę decyzję. Nadal miałem to głupie wrażenie, że będzie to platformówkowy mesjasz, stojący z dumą obok Crasha, Spyro i Raymana.

Spędziłem w Impossible Lair zdecydowanie zbyt dużo czasu w nadziei, że może otrzymam jakiś power-up, który pozwoli mi łatwiej szukać znajdziek albo poprawi system poruszania się postaci. Poza tym cały czas chciałem odkrywać tajemnice overworlda.

 

Je6Cxg8.jpg

Choćbym chciał, nie mógłbym brać go na serio. Te oczy! :D

 

Tylko co z ludźmi, którzy rozegrali w jakiejś grze kilkaset godzin, by wystawić jej ocenę 2/10? Skoro tak bardzo im się nie podobała, czemu grali w nią tak dużo?

Sprawa ta dotyczy przeważnie gier wieloosobowych. Te są, do pewnego stopnia, losowe. Jednego dnia możemy wygrać trzy mecze z rzędu, następnego przegrać pięć. „Gramy, aż wygramy” – znamy to skądś? :) Nikt nie chce pójść spać z poczuciem beznadziei oraz straconych kilku godzin.

Oczywiście nie znaczy to, że wynik meczu zależy od rzutu kością, lecz że zdarzają się lepsze i gorsze dni. Pokuszę się o stwierdzenie, że wygrywanie wszystkich meczy z rzędu przez kilka dni graniczy z niemożliwym.

Dlatego często wystarczy to jedno jedyne zwycięstwo na koniec dnia, żeby poczucie porażki i zmarnowanego czasu nie było tak dojmujące. Psychologiem nie jestem, ale czy nie jest to podobne do „klasycznego” hazardu?

 

A75no4Z.jpg

No co. Nie mówcie, że nigdy nie gadaliście z rurą!

 

Bywa i tak, że jeden patch do gry może kompletnie zmienić jej odbiór. Dobrym przykładem jest Diablo III, gdzie usunięcie domu aukcyjnego i wprowadzenie kilku zmian w rozgrywce wyszło grze na dobre. Może to jednak zadziałać w przeciwną stronę.

Patch 1.37 do War Thundera kompletnie przebudował system postępu, czym niepomiernie zdenerwował wielu graczy. Wywołało to negatywne recenzje od graczy, którzy wcześniej dobrze (i długo) się bawili. Gra nie musi być zła od samego początku, lecz może zostać skiepszczona przez aktualizacje.

 

2GMh4zO.jpg

…I całe szczęście.

 

Jeśli gramy w rozbudowaną grę strategiczną, również ciężko nam będzie ocenić ją po trzech godzinach. Często skutki jednej fatalnej decyzji objawią się nam dopiero po kilkudziesięciu turach wesołego grania.

Psychologia też ma coś do powiedzenia w tym temacie. Według dr Lindy Kaye z Edge Hill University, takie zachowanie może wynikać z tożsamości człowieka jako gracza. Skoro identyfikujesz się jako gracz, możesz zechcieć męczyć się parę godzin po to, żeby podświadomie wzmocnić swoją tożsamość: jestem graczem, więc gram.

 

e2edyri.jpg

Podejrzanie gęsto tu od obrazków, czyżby autor nie miał nic ciekawego do powiedzenia?

 

Choć jestem przeciwny marnowaniu czasu na słabą grę, uważam, że mogą z tego płynąć pewne korzyści. Jeśli jakiś crap popsuł jedną mechanikę, od tej pory docenimy ją w innych tytułach.

Po ograniu Yooka-Laylee and the Impossible Lair jeszcze bardziej doceniłem projekt poziomów i arcyprecyzyjne sterowanie w Rayman Origins i Legends.

Choćbyśmy chcieli, w tych Raymanach nigdy nie zablokujemy sobie dostępu do ukrytych obszarów. A samo „platformówkowanie” jest po prostu przyjemne. Nasz moveset nie jest ograniczany, jeśli oberwiemy.

Dzięki temu, że pograłem sobie w coś nie do końca przemyślanego, doceniłem lepsze gry z tego samego gatunku. I choć daleki jestem od grania w crapy, żeby poprawić sobie odbiór innych tytułów (czas, czas!), tak nawet… trochę… cieszę się… że zagrałem w Impossible Lair.

 

q93FCnU.jpg

Nagroda dla wytrwałych. (źródło)

 

A czy Wy ogrywacie każdy tytuł do końca, nawet jeśli się Wam nie podoba? Dajcie znać poniżej i do następnego!

Ten wpis możesz przeczytać również na PPE.pl.

 

Źródła:

https://kotaku.com/why-you-should-play-bad-video-games-748981509

https://www.pcgamesn.com/why-do-we-play-bad-games

https://wiki.warthunder.com/Update_1.37

https://www.reddit.com/r/Warthunder/comments/gxwyoa/what_happened_at_patch_137/

 Share

9 Comments


Recommended Comments

Cytat

A czy Wy ogrywacie każdy tytuł do końca, nawet jeśli się Wam nie podoba?

Krótka odpowiedź: nie. ;)

Dłuższa odpowiedź:

Generalnie staram się przejść każdą grę, którą kupiłem (żeby nie mieć poczucia zmarnowanej kasy...). Jednakże, kilka razy zdarzyło mi się, że produkcja okazała się słaba lub zwyczajnie nie trafiła w mój gust (żeby daleko nie szukać - pierwszy Wiedźmin).

Choć muszę przyznać, że czasami jednak wracam do gry, którą skreśliłem - chociażby do Assassin's Creed Unity, który czekał wiele lat na to, żebym go przeszedł (w międzyczasie ukończyłem inne części AC: Syndicate, Rogue, Origins). Ale moje pobudki były zupełnie inne - potrzebowałem punktów Uplay, by dostać zniżkę na Odyssey :D. Co gorsza, okazało się, że do końca głównego wątku w ACU zostały mi tylko dwie misje :D.

  • Upvote 1
Link to comment
Cytat

Żeby było jasne: Impossible Lair to nie jest zła gra. Jestem pewien, że gdybym odpalił ją w podstawówce (czy nawet w przedszkolu), po latach wspominałbym ją jako jedną z gier dzieciństwa.

Oj, ja staram się nie oceniać gry przez pryzmat dziecięcych oczu. To, że kiedyś uwielbiałem landrynki nie zmienia faktu, że to ohydne, drażniące język zbitki cukru. Myślę, że jeżeli coś jest dla dzieci lub mogłoby dla nich być nie oznacza, że ma taryfę ulgową  :)

 

Cytat

A czy Wy ogrywacie każdy tytuł do końca, nawet jeśli się Wam nie podoba?

Niestety wiele gier ma tę przypadłość, że długo zajmuje im rozkręcenie się. Miałem tak teraz z Jade Empire, któremu dałem całe 13h zanim sobie odpuściłem, Zwykle nie daję tyle czasu grom gdy gram dla zabawy :)

 

I chyba zapomniałeś o dość istotnym powodzie przechodzenia słabych gier, a mianowicie kończenie ich, żeby zrobić o nich film albo... napisać tekst ;) W tym roku przebrnąłem przez kilka tytułów, które normalnie bym porzucił, ale chciałem z nich zrobić materiał.

  • Upvote 1
Link to comment
4 godziny temu, MajinYoda napisał:

Generalnie staram się przejść każdą grę, którą kupiłem (żeby nie mieć poczucia zmarnowanej kasy...). Jednakże, kilka razy zdarzyło mi się, że produkcja okazała się słaba lub zwyczajnie nie trafiła w mój gust (żeby daleko nie szukać - pierwszy Wiedźmin).

Też nie lubię mieć poczucia zmarnowanej kasy (kto lubi...?). Ostatnio miałem tak przy przechodzeniu AC Rogue, Unity i Syndicate, które okazały się dla mnie największymi rozczarowaniami w serii. Część pieniędzy z Rogue'a odzyskałem po sprzedaży kolekcjonerki na PS3, ale niesmak pozostał. Cieszę się jednak z tego doświadczenia, bo dzięki niemu dużo bardziej się zastanawiam nad następnym zakupem, śledzę promocje itd.

Z czystej ciekawości - przeszedłeś pierwszego Wiedźmina czy odstawiłeś?

Cytat

Choć muszę przyznać, że czasami jednak wracam do gry, którą skreśliłem - chociażby do Assassin's Creed Unity, który czekał wiele lat na to, żebym go przeszedł (w międzyczasie ukończyłem inne części AC: Syndicate, Rogue, Origins). Ale moje pobudki były zupełnie inne - potrzebowałem punktów Uplay, by dostać zniżkę na Odyssey :D. Co gorsza, okazało się, że do końca głównego wątku w ACU zostały mi tylko dwie misje :D.

Granie w grę, żeby dostać zniżkę na inną... W sumie całkiem niezły patent. Nigdy nie kupiłem nic na Uplayu, może warto by było się zainteresować, bo ileś tam tych punktów już mam uzbierane. Znaczy no - uzbierał je mój brat, grając w R6 Siege. :D

  • Upvote 1
Link to comment
11 minut temu, Demonir napisał:

I chyba zapomniałeś o dość istotnym powodzie przechodzenia słabych gier, a mianowicie kończenie ich, żeby zrobić o nich film albo... napisać tekst ;)

Tutaj trafiłeś w punkt. Sam miałem tak w tym roku, przechodząc XIII. Przemęczyłem się, żeby móc zrobić o niej wpis.

  • Like 1
Link to comment
14 minut temu, Przemyslav napisał:

Też nie lubię mieć poczucia zmarnowanej kasy (kto lubi...?). Ostatnio miałem tak przy przechodzeniu AC Rogue, Unity i Syndicate, które okazały się dla mnie największymi rozczarowaniami w serii. Część pieniędzy z Rogue'a odzyskałem po sprzedaży kolekcjonerki na PS3, ale niesmak pozostał. Cieszę się jednak z tego doświadczenia, bo dzięki niemu dużo bardziej się zastanawiam nad następnym zakupem, śledzę promocje itd.

Do Rogue'a też zabierałem się jak pies do jeża - kupiłem go ostatecznie, z ciekawości, w jakiejś taniej serii. Ku mojemu zdumieniu okazał się całkiem przyjemną (dla mnie) częścią - taki Black Flag, tylko okrojony z piractwa ;). Spodobało mi się pokazanie konfliktu ze strony Templariuszy. Dodatkowo, Rogue fabularnie spaja "amerykańskie" Asasyny z Unity.

16 minut temu, Przemyslav napisał:

Z czystej ciekawości - przeszedłeś pierwszego Wiedźmina czy odstawiłeś?

Cóż, podchodziłem do niego z 5 razy - najdalej dotarłem do wyboru między Triss a Shani... Zwątpiłem, bo za nic nie mogłem zdobyć jakiegoś kwiatka dla czarodziejki... Tyle dobrze, że jest to jedyna część tej serii, której nigdy nie ukończyłem. Nie to, co z Dragon Age - gdzie przeszedłem tylko Inkwizycję :P.

17 minut temu, Przemyslav napisał:

Granie w grę, żeby dostać zniżkę na inną... W sumie całkiem niezły patent. Nigdy nie kupiłem nic na Uplayu, może warto by było się zainteresować, bo ileś tam tych punktów już mam uzbierane. Znaczy no - uzbierał je mój brat, grając w R6 Siege. :D

Musisz sprawdzić - te punkty po jakimś czasie się przedawniają. Wprowadzili to jakoś w okolicach premiery Origins (tak, liczę Asasynami a nie latami :Di przy okazji dali jakiś termin na zużycie "starych" punktów. Po tym czasie przepadły.

Przy okazji uświadomiłem sobie, że prawdopodobnie najgorszą grą, jaką kiedykolwiek ukończyłem był Gothic 3: Zmierzch Bogów. Na Innosa - jaka ta gra była zła! Nic z niej już nie pamiętam poza wykurzającymi bugami (NPC musiał obejść każdy kamyczek), debilnymi misjami (przeprowadź kobietę z punktu A do punktu B - czyli na drugi koniec całkowicie bezpiecznego miasteczka) oraz finalnym bossem (jakimś pokrakiem, który wówczas przypominał mi Czarta z HoMMV, ale z bieda-teksturami; wyglądał tak).

  • Upvote 1
Link to comment
10 godzin temu, MajinYoda napisał:

Cóż, podchodziłem do niego z 5 razy - najdalej dotarłem do wyboru między Triss a Shani... Zwątpiłem, bo za nic nie mogłem zdobyć jakiegoś kwiatka dla czarodziejki... Tyle dobrze, że jest to jedyna część tej serii, której nigdy nie ukończyłem. Nie to, co z Dragon Age - gdzie przeszedłem tylko Inkwizycję :P.

Przeszedłeś więcej Dragon Age'ów niż ja. :P Nie pamiętam za to akcji z kwiatkiem dla Triss. Pewnie trzeba było kupić u kogoś tam, ale mogę się mylić.

Jakbyś chciał obejrzeć, tutaj jest 4-godzinna analiza pierwszego Wiedźmina - polecam!

10 godzin temu, MajinYoda napisał:

Przy okazji uświadomiłem sobie, że prawdopodobnie najgorszą grą, jaką kiedykolwiek ukończyłem był Gothic 3: Zmierzch Bogów. Na Innosa - jaka ta gra była zła! Nic z niej już nie pamiętam poza wykurzającymi bugami (NPC musiał obejść każdy kamyczek), debilnymi misjami (przeprowadź kobietę z punktu A do punktu B - czyli na drugi koniec całkowicie bezpiecznego miasteczka) oraz finalnym bossem (jakimś pokrakiem, który wówczas przypominał mi Czarta z HoMMV, ale z bieda-teksturami; wyglądał tak).

"Trójka" z dodatkiem jeszcze przede mną. :D Chętnie bym zobaczył tego bossa, ale link nie działa.

 

  • Upvote 1
Link to comment
W dniu 23.09.2021 o 08:44, Przemyslav napisał:

Przeszedłeś więcej Dragon Age'ów niż ja. :P

Mnie Inkwizycja zaciekawiła, gdy mogłem sobie pograć przez ograniczony czas (na Originie da się tak zrobić z większością gier, jeśli się ni mylę). Origins mnie nie wciągnął, a "dwójki" nawet nie testowałem... Ale dzięki czemuś, co nazywa się Arras mogę sobie ustawić wydarzenia z poprzednich części i "wgrać" do Inkwizycji - to jest akurat bardzo fajny patent, bo potem te zmiany faktycznie są widoczne w grze (nie są może zbyt wielkie, ale jednak).

W dniu 23.09.2021 o 08:44, Przemyslav napisał:

Nie pamiętam za to akcji z kwiatkiem dla Triss. Pewnie trzeba było kupić u kogoś tam, ale mogę się mylić.

No właśnie ja też już niezbyt - może to było coś innego? Grunt, że nie mogłem tego znaleźć u żadnego handlarza na tym etapie gry...

W dniu 23.09.2021 o 08:44, Przemyslav napisał:

"Trójka" z dodatkiem jeszcze przede mną. :D Chętnie bym zobaczył tego bossa, ale link nie działa.

Tu jest poprawny link - https://gothic.fandom.com/pl/wiki/Prastara_bestia. Tamten, do obrazka, z jakiegoś powodu przestał działać...

Zmierzch Bogów (tudzież - Świt Bugów :P) trudno nazwać dodatkiem - dodatek powinien poszerzać grę, a nie ją zmniejszać (choćby to, że mamy tylko 1/3 mapy z trójki...) ;).

  • Upvote 1
Link to comment
23 minuty temu, Przemyslav napisał:

Faktycznie, brzydkie toto jak noc listopadowa.

Mam wrażenie, że w grze jest brzydsze :P. Ale grałem wiele lat temu, dodatkowo teraz wypuszczono jakieś Community Patche, więc może jest lepiej?

  • Upvote 1
Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...