Jump to content

Jak sprzedałem osiem gier i stary aparat - część I


Przemyslav

344 views

 Share

Po co ma stać na półce i się kurzyć…?

Czas czytania: 15 min

 

Przez parę lat grania uzbierało mi się kilka tytułów, które ukończyłem, nigdy do nich nie wróciłem i nie zamierzałem tego robić (lub w międzyczasie zdobyłem na PC za darmo lub pół darmo). Postanowiłem więc sprzedać kilka gier.

Ten wpis jest dla ciebie, jeśli też zastanawiałeś(-aś) się nad pozbyciem się kilku gierek i jesteś ciekaw(-a), ile można na tym zarobić. Ja sam jestem ledwie początkującym sprzedawcą - pozbyłem się dokładnie tylu gier, ile widnieje w tytule, więc doświadczenie mam cokolwiek niewielkie. Uważam jednak, że mam obowiązek podzielić się też (zwłaszcza!) błędami, które popełniłem. Zatem jeśli jeszcze tu siedzisz – szacun! I zapraszam do lektury.

Jeszcze jedno – nikt mi nie zapłacił za promowanie czegokolwiek. Choć mógłby, bo kończą mi się ziemniaki. I nie, wpis nie stanowi żadnej rekomendacji na temat czegokolwiek. To, co mnie się podoba, wcale nie musi się podobać Tobie. Po prostu piszę, jak ja podchodzę do tematu i co moim zdaniem jest super, a bez czego można się obyć. To tyle tytułem wstępu.

Przede wszystkim przez wiele lat miałem mylne przekonanie, że sprzedaż na własną rękę musi być bardzo skomplikowana i najeżona pułapkami. Postanowiłem więc nie bawić się z tym samodzielnie, tylko oddać gry do sklepu. Co prawda pewnie profit miałbym przy tym nikły, ale jakiś. No i nie musiałbym się już niczym przejmować.

Udałem się więc do krakowskiego „Game Over”. Dlaczego akurat tam? Kryterium było proste – sklep znajduje się bardzo blisko dworca głównego. Nawiasem mówiąc, Jordan z tvgry również tam był przy okazji tworzenia tego materiału.

 

FAW2GMd.jpg

(źródło)

 

Wszedłem do środka i poczułem się niemalże jak w raju. Zazwyczaj nie bywam w takich miejscach. Gry, kontrolery, mangi, japońskie cukierki… długo nie mogłem oderwać wzroku, aż w końcu zwolniło się miejsce przy ladzie. Powiedziałem, z czym przychodzę i zacząłem wykładać „towar”.

Na pierwszy ogień poszło Assassin’s Creed Anthology na PS3 – kolekcja pięciu pierwszych części serii o Asasynach wraz z litografiami oraz steelbookiem. Przeszedłem każdą część po kilka razy z dodatkami. Zapamiętałem je jako świetne gry, lecz ostatnio przeszedłem je ładnych parę lat temu (z wyjątkiem AC3). Ciekaw jestem, czy nazwałbym je tak dzisiaj.

Wracając do tematu – sprezentowałem pudło obsłudze sklepu, która zaczęła je dokładnie oglądać. Od razu powiedziałem, że kody na DLC są wykorzystane, lecz podejrzenia sprzedawców wzbudziło co innego – płyty.

Na szczęście nie chodziło o to, że są porysowane czy coś (sprawdzałem!), ale dwa czy trzy krążki miały charakterystyczny czerwony nadruk z serii Essentials. Efekt był taki, jakbym dołożył te płytki z innych pudełek.

 

BVbeLEv.jpg

Nie wiem, skąd ten czerwony nadruk wziął się w moich Assassinach.

 

Płyty miałem takie same od nowości. Czerwony nadruk co prawda zaciekawił mnie przy pierwszym otwarciu pudła (sześć? siedem lat temu?), lecz potem nigdy już o nim nie myślałem. Swoją drogą jestem bardzo ciekaw, jak do edycji kolekcjonerskiej trafiły właśnie takie płyty. Nadmiar w magazynach?

W każdym razie państwo w Game Over przyjęli Antologię za rozsądną cenę – ja byłem zadowolony, mam nadzieję, że oni również. Sorry, ale tutaj wolałbym nie podawać ceny. Jeśli jesteście bardzo ciekawi, piszcie proszę w prywatnych wiadomościach. Przy następnych grach podam już dokładne kwoty.

Za to mogłem całe to przedsięwzięcie rozegrać dużo lepiej. W sklepie dowiedziałem się, że bardzo trudno jest wycenić edycje kolekcjonerskie gier i wymaga to trochę czasu. A ja po prostu przyszedłem sobie sprzedać grę.

Prawidłowym ruchem jest napisanie maila z listą gier do oddania, wraz ze szczegółami (jaka edycja? kody wykorzystane? proponowana cena?). Wtedy ludzie mogą na spokojnie wycenić tytuły i cała procedura przebiega dużo sprawniej.

Poza tym nie wiem, jak łatwo (lub jak trudno) taką Antologię sprzedać, ale przy okazji pisania tego wpisu wszedłem sobie na ich stronę i jej nie znalazłem. Zakładam więc, że się udało.

 

bVqXuvH.jpg

(źródło)

 

Był to pierwszy i ostatni raz, kiedy oddałem grę do sklepu. Nie dlatego, że zostałem źle potraktowany, ale wolałem trochę podziałać na własną rękę, zaznajomić się z tematem oraz – w granicach rozsądku – dać wyższą cenę. Jako iż od zawsze kupowałem niemal wszystko na Allegro, postanowiłem spróbować swoich sił właśnie tam.

Zwłaszcza że wujek kiedyś sprzedawał klocki Lego na Allegro, więc mógł mi coś podpowiedzieć, żebym nie zrobił czegoś zbyt głupiego… Jeśli to czytasz wiedz, że jestem ci wdzięczny za twoje opinie.

Na początek chciałem wystawić coś mniej znanego, żeby w razie czego nie stracić za dużo. Padło na IL-2 Sturmovik: Birds of Prey na PS3. Zagrałem w to w sumie cztery razy. Dwa razy z ciekawości, trzeci raz przed wystawieniem, a czwarty (SPOILER ALERT) przed samą wysyłką.

 

jfQEvVP.jpg

Zawsze dorabiam jakiś opis do gry, którą mam w ofercie.

 

Najpierw omyłkowo wystawiłem grę na jakimś Allegro Lokalnie. Może bym ją tak zostawił, bo obsługa była bardzo prosta, lecz aukcja nie wyświetlała się na „głównym” Allegro. Dla mnie był to ogromny minus. Może nie doceniam siły Allegro Lokalnie, ale wyszedłem z założenia, że strasznie obcięło mi to zasięg.

Aby wystawić coś na „głównym” Allegro, trzeba było kliknąć w słabo widoczną opcję „dodaj za pomocą starego formularza” czy jakoś tak. I tutaj się otworzyły możliwości. Edytor tekstu był całkiem rozbudowany, można było też wybrać kategorię i dodatkowe parametry (PEGI, single czy multi, gatunek…). Dało się nawet zawrzeć takie bajery, jak procedura reklamacji (jeśli się nie mylę, jest ona nieobowiązkowa, jeśli nie sprzedajesz jako firma).

Słowem – opcji było multum, co wtedy jeszcze mi się podobało, bo miałem pełną kontrolę. Nie pamiętam, za ile wystawiłem produkt, ale zrobiłem dwie opcje: „kup teraz” oraz licytacja od kwoty nieco niższej niż przy natychmiastowym zakupie.

Myślałem, że ten IL-2 to na tyle mało znana i niszowa gra, że ogłoszenie sobie poleży pewnie kilka tygodni, jak nie miesięcy. Miałem tylko nadzieję, że Allegro nie dowali mi jakiejś prowizji od wystawienia oferty. Z tego co pamiętam, w regulaminie Allegro było coś o tym, ale chyba przy którejś wystawionej aukcji z rzędu, nie pierwszej. Nie wiem, mogę się mylić.

Ku mojemu zaskoczeniu, parę dni później ktoś zaproponował pierwszą kwotę na licytacji. Ucieszyłem się jak rzadko kiedy, ale prawdziwy cud stał się niedługo potem, gdyż inny kupiec dał „kup teraz” za 32 zł. Kwota ta była wyższa od tej, którą ja zaproponowałem za „kup teraz”. Po otwarciu licytacji staje się ona niewidoczna, więc potencjalny klient nie widzi, czy swoją propozycją nie przebił aby „domyślnej” ceny.

Przetestowałem grę jeszcze raz przed wysyłką, po czym wysłałem do kupca wiadomość w sprawie podania adresu e-mail, żebym mógł wysłać przesyłkę przez paczkomaty InPost. Nawiasem mówiąc, paczkomaty to dla mnie jeden z cudów świata, absolutnie rewelacyjny, genialny wynalazek.

Nadarzyła się do tego piękna okazja, żeby wykorzystać kod na darmową wysyłkę paczkomatem, który tata uzyskał za spełnienie warunków promocji w Crédit Agricole. Dzięki temu sprzedałem grę za 41 zł bez jednego grosza. Uważałbym to za spory wygryw, gdybym nie musiał zapłacić prowizji od sprzedaży.

Przyznam szczerze, że niezbyt elegancko to rozegrałem. Skoro miałem kod na darmową wysyłkę, mogłem dać niższą cenę produktu lub samej dostawy, ale wtedy w ogóle o tym nie pomyślałem. Wracając do prowizji od sprzedaży…

Teoretycznie jest ona nieduża, bo osiem procent. Mój zysk wyniósł zatem dokładnie 37,71 zł. Tylko co by było, gdybym sprzedał grę za sto złotych? Albo kolekcjonerkę za dwieście? Albo konsolę z akcesoriami za pięćset? Pierwszy i ostatni raz sprzedałem coś na Allegro.

Nie mam tego nikomu za złe – serwis aukcyjny na czymś zarabiać musi. Po prostu mi się to nie opłaca. Zmieniłem więc plan i zaprzyjaźniłem się z OLX.

 

 

6lelxN6.jpg

(źródło)

 

Z początku podchodziłem do niego jak pies do jeża, bo znałem ten serwis tylko z opowieści kumpla, który sprzedawał i kupował tam komponenty do PC. Że to się trzeba dogadywać ze sprzedawcą, umawiać… Kolekcjonerki Wiedźmina 3 bym tam nie kupił, bo bym się bał, że zamiast niej dostanę trzy cegły z Kaer Morhen.

Z drugiej strony nie będę płacił ośmiu procent jak jakiś frajer! Dobra, poker face, jedziemy.

OLX góruje nad Allegro pod wieloma względami, a prostota obsługi jest jednym z nich. Formularz wystawiania jest bardzo podobny do tego z Allegro Lokalnie (choć pierwszy był OLX). Ja bym dodał jeszcze możliwość pogrubiania tekstu. Jednak dzięki prostszemu interfejsowi każde ogłoszenie wystawia się dwa razy szybciej.

Gdyby jeszcze tylko odpadł ten element kontaktowania się z kupcem… Chwila, moment. Co to są „Przesyłki OLX”?

Odpowiedź jest taka, jak w ich reklamie: „fajna rzecz”. Dzięki Przesyłkom OLX nie trzeba się specjalnie ugadywać na zakup. Kiedy tylko się umożliwi przesyłanie paczek poprzez OLX, procedura jest taka:

1.     Kupiec wyraża chęć kupna.

2.     Ja potwierdzam zakup.

3.     Dostaję potwierdzenie i etykietę paczki do naklejenia.

4.     Pakuję paczkę i wysyłam.

Czyż to nie jest piękne w swej prostocie? Żadnego bawienia się, wysyłania próśb o maila, umawiania się… Coś wspa-nia-łe-go i jestem zdumiony, że Allegro nie posiada tak prostej procedury.

Czy to chroni kupującego przed otrzymaniem trzech cegieł z Kaer Morhen? Teoretycznie nie, ale sprzedawca dostaje wypłatę dopiero, gdy kupiec otrzyma paczkę (maksimum 10 dni roboczych od jej odebrania). W tak zwanym międzyczasie pieniądze trafiają do OLX, gdzie mają być bezpieczne. Póki co nigdy nie miałem problemów z ich wypłatą.

Pierwszą grą, jaką sprzedałem na OLX był Wiedźmin: Edycja rozszerzona na PC w wersji Gamebook. Zauważyłem, że ta edycja Wiedźmina jest dosyć rzadka na OLX, co również mnie zaskoczyło. Wystawiłem za 29 zł i za tyleż samo sprzedałem.

 

 

RWSY0GX.jpg

(źródło)

 

Można by pomyśleć, że od tej pory było już z górki. Owszem, wybór pośrednika miałem już za sobą, ale prawdziwa zabawa była dopiero przede mną. Zacząłem sprzedawać nie tylko gry.

Wystawiłem ogłoszenie na aparat cyfrowy Fujifilm Finepix JV300. W domu niewiele z niego korzystaliśmy, więc co się będzie marnował… Oczywiście w ogłoszeniu nie ukrywałem żadnych jego parametrów, a te nie powalały. Myślałem sobie, że ogłoszenie będzie kwitnąć do grudnia. Aż tu pewnego cudownego ranka po prostu ktoś go kupił. Zyskałem tym samym 59 zł. Jak dotąd jest to najdroższy przedmiot, jaki sprzedałem.

Co nie znaczy, że nie mam wystawionych droższych. Oferty kolekcjonerki AC Rogue na PS3 oraz AC Syndicate: Rooks Edition na PS4 widnieją na OLX od miesięcy. Nie dostałem w ich sprawie ani ofert kupna, ani nawet pół wiadomości. A te ostatnie zdarzają się od czasu do czasu. Dostaję je od ludzi… i chyba nie tylko.

Kilka minut po wystawieniu Finepiksa otrzymałem wiadomość. O szczęście niepojęte, pewnie ktoś chce kupić! I to niemal od razu po wystawieniu! Wiadomość wyglądała tak:

rJQtfh2.jpg

Do tego dołączony był całkiem wiarygodny screenshot:

fq9kRgQ.jpg

I już, już miałem napisać ten adres e-mail, ale…

5LH13lN.jpg

Przecież przy sprzedaży Wiedźmina nikt nie potrzebował mojego maila. Ktoś tu chyba chciał spróbować szczęścia i przesłać mi do skrzynki pocztowej coś niefajnego. W wiadomości zawarto nawet strategiczny zestaw błędów: „czy mógłby Pani”, żeby pasowało do dwóch płci. Spryciula.

Moja odpowiedź wyglądała tak:

CsFpWTe.jpg

Kolejnych wiadomości w tym temacie nie uświadczyłem.

 

mxKmD4x.jpg

Nagroda dla wytrwałych. (źródło)

 

To jeszcze nie koniec przygód ze sprzedawaniem, ale chcę, żeby ten wpis miał jeszcze w miarę przyzwoitą długość, bo do napisania mam chyba z drugie tyle.

A Wy sprzedajecie swoje gry czy budujecie kolekcję? Mieliście kiedyś przygody z kupowaniem lub sprzedażą czegoś? Dajcie znać poniżej i do następnego!

 

 

(źródło obrazka na miniaturce)

 

 

Ten wpis możesz przeczytać również na PPE.pl.

Edited by Przemyslav

 Share

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...