Jump to content
  • entries
    186
  • comments
    284
  • views
    14,295

Dobre anime, ale....


MajinYoda

110 views

Jakiś czas temu, gdy pisałem recenzję Dragon Pilot zapowiadałem, że z obejrzeniem trzeciej serii A Certain Scientific: Railgun poczekam na dubbing. Cytując Beziego: „Ta, jasne”.

7664-1593931429.png

Źródło

A Certain Scientific: Railgun T (dalej: „seria T”) jest bezpośrednią kontynuacją przygód Mikoto Misaki. Seria ma 25 odcinków, po 20 minut każdy oraz – podobnie jak poprzednio – składa się z dwóch arców: Daihasei Festival i Dream Ranker Arc. Oba opiszę w osobnych akapitach. Jednakże, co musicie wiedzieć, na serię dość mocno wpłynęła panująca obecnie pandemia, zatem nie będę jej oceniał aż tak ostro, jak prawdopodobnie powinienem.

Final Phase*

Pierwszy arc pokrywa się z tożsamym z serii Index (czyli głównej). Oglądałem jedynie fragmenty tamtego anime, więc nie będę się do niego odnosił ;). Niemniej, w Academy City trwa festiwal, podczas którego uczniowie różnych szkół rywalizują ze sobą. Rzecz jasna, protagonistka także bierze w tym udział. Niestety, sam festiwal jest jedynie tłem dla wydarzeń. Jednakże, nie mamy na co narzekać.

Ogólnie ten arc mi się podobał – może nie był tak dobry jak część dotycząca Sióstr z serii S, ale był niemal tak dobry. Przede wszystkim dobrze rozwija niektóre postacie, które wcześniej się wprawdzie pojawiały, ale nie miały dość „czasu antenowego”. Mam tu przede wszystkim na myśli Mitsuko Kongou (Poziom 4 - zdolność tworzenia wirów powietrznych, czy coś…) Kinuho Wannai (Poziom 3 – kontrola nad strumieniami wody) oraz Maaya Awatsuki (Poziom 3 – wpływanie na siłę wyporu), które dostały dwa dobre odcinki w tym arcu.

Nie mogę też nie wspomnieć o postaci, która odgrywa w tym arcu niemal tak samo ważną rolę, co Misaka – jej frenemy: Misaki Shokuhou (Poziom 5 – kontrola umysłu). Przyznam jednak, że przez większość arcu nie rozumiałem o co jej właściwie chodzi – czy jest zła czy dobra, jakie są jej motywacje i – choć po drodze sporo jest odkrywane – skąd jej niechęć do Railgun? Nie wspominając już o tym, że jej moc jest niemal absolutna – potrafi kontrolować umysły innych postaci (patrzcie wszystkim na oczy – to autorzy zrobili bardzo ciekawie ;)), w tym modyfikować ich wspomnienia, myśli i zachowanie. Wyjątkiem od tej reguły jest sama Misaka - w serii S zostało wyjaśnione, że pole elektryczne wokół niej nie pozwala na wejście w jej umysł. Nie zabrakło także głównego bohatera serii Index – czyli Kamijou Toumy, ale o nim jeszcze wspomnę.

Wśród nowych postaci pojawia się kolejny Piątopoziomowiec - Gunha Sogiita, którego mocy nie rozumiem – jej efektów jest zbyt wiele: potrafi się wybić z miejsca, uderzyć pięścią tworząc coś na kształt Galick Gun Vegety. Do tego potrafi zbić elektryczne ataki Railgun oraz leczyć się do pewnego stopnia. Na szczęście, ta postać ma znaczenie dopiero pod koniec serii. Wreszcie też poznajemy osobiście antagonistę, który przewija się przez ten spin-off niemal od początku – Gensei Kihara – reprezentujący ciemną stronę naukowców z Academy City.

I tu pojawia się największa bolączka tej części serii T – jej zakończenie. Wszystko wygląda świetnie – zły naukowiec triumfuje, ale wciąż nie może osiągnąć rezultatu, który zamierzył, ponieważ nie może zmusić Shokuhou do podania kodu do czegoś tam związanego z umysłem. Nie będę wdawał się w szczegóły eksperymentu, ale unieruchomił on protagonistkę i zmusił ją do próby zniszczenia miasta. Oczywiście, wszystko skończyło się dobrze, ponieważ… Touma dostał „moc być głównym bohaterem”. To było straszne – moc jest wszechpotężna i bardzo dobrze wygląda na ekranie, ale – na Innosa – dlaczego twórca tak to zrobił? Seria Railgun przez niemal cały czas opierała się na mocy Misaki oraz pomocy ze strony jej przyjaciół. Tutaj, choć jest podobnie, bo tylko współdziałanie Toumy-Sogiity oraz Shirai-Uiharu-Saten powstrzymały katastrofę, to problemem była dla mnie bierność samej bohaterki. Mogli to zrobić o wiele lepiej...

Dual Existence*

Drugi arc jest jednak zdecydowanie słabszy. Nawet teraz nie bardzo wiem o co w nim tak do końca chodziło… Nie wiem czy jest sens wdawać się w szczegóły – najważniejszą rzeczą, jaka się pojawiła jest Indian Poker – „karcianka”, na której można było zapisywać swoje marzenia/sny i dzielić się nimi z innymi. Wszystko brzmi nieźle, ale ich przeznaczenie miało być inne. Jakie? Nie mam pojęcia.

Niemniej, w tym arcu pojawia się nowa postać w serii - Ryouko Kuriba… A właściwie w dwóch osobach (stąd tytuł piosenki), ale nie będę spojlerował. Niestety, ta postać nie jest wystarczająco dobrze rozwinięta – przez cały czas zastanawiałem się po co ona jest? Chyba tylko ze względu na swojego „Sobowtóra” (ang. Doppelganger), która jest antagonistką tego arcu. Tu znowu musze nieco pochwalić twóców - warto przyjrzeć się obu tym postaciom, by zobaczyć pewne interesujące szczegóły - szczególnie warto spojrzeć na ich twarze.

Sama walka „Sobowtóra” z Misaką stanowi „mięso” tego arcu – niestety, jest krótka, mało intensywna i jedynym jasnym punktem jest pojedynek ich wielkich „golemów” – złożonego z części budynku (Doppelganger) kontra stworzonego z żelaznego piasku (Railgun). Ostatecznie, rzecz jasna, Misaka wygrywa, choć nie obywa się bez ofiar (nie śmiertelnych, nie martwcie się).

Jednakże, najsłabszą częścią tego arcu jest absolutny brak Uiharu i zepchnięcie na dalszy plan Shirai i Saten. Fakt, ostatnie dwie otrzymały swoje osobne odcinki, ale to były bezsensowne fillery. Szczególnie ten Shirai – pojawia się w nim chłopiec imieniem Shaei Miyama (Poziom 1 – przewidywanie przyszłości). I choć jest on obecny w openingu to nie ma on żadnego znaczenia dla samej akcji – ot, twórca wrzucił go sobie do serii i tyle. Mam jednak nadzieję, że w kolejnej serii jego wątek zostanie rozwinięty.

Zakończenie

Zanim postawię ocenę muszę napisać coś jeszcze - w porównaniu z poprzednimi dwiema seriami „Railgun T” zostało nieco stonowane. Trochę brakuje szaleństw Kuroko i jej prób „zdobycia” Mikoto oraz interakcji między Saten i Uiharu. Wkurzało mnie też, że wciąż nie poprawili błędu animacyjnego i kosmyki włosów cały czas wchodzą na oczy, zlewając się z nimi. Nie mogę jednak nic zarzucić muzyce - pasuje do klimatu anime i współgra z poprzedniczkami.

 

Pomimo swoich mankamentów, seria T wciąż jest bardzo dobrym anime - oglądało mi się je świetnie i nie mogłem się oderwać, co jest chyba najlepszą rekomendacją ;). Zatem, stawiam jej ocenę 4/5; jednocześnie zwiększam ocenę poprzednim dwóm seriom do 4,5/5.

Życzę Wam udanego Weekendu Majowego! Niestety, jednocześnie muszę Was poinformować, że następny wpis pojawi się dopiero 15 maja.

Do zobaczenia!

*są to tytuły openingów dla poszczególnych arców, oba w wykonaniu FripSide - tak samo jak w poprzednich seriach

Edited by MajinYoda

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...