Jump to content

Resident Evil Village, a sprawa polska


goliat

357 views

W polskich serwisach o grach dużym echem odbił się news o braku choćby polskiej kinowej wersji językowej dla ósmej, głównej części Resident Evil (nie liczymy oczywiście spinoffów typu Revelations). Polski dystrybutor twierdzi, że taką decyzję podjął Capcom, ale czy sprawa nie ma drugiego dna? Postarajmy się rzucić okiem na kilka faktów?

1. Czy w Polsce jest za mało fanów Resident Evil?

Bardzo mało prawdopodobne, sam wątek tematów braku polskiej wersji językowej liczy się już w dziesiątkach, zaś wątek o braku greckiej wersji to zaledwie jeden temat. Oczywiście sprawa wywołuję duże poruszenie wśród nie tylko naszych rodaków, ale także obcokrajowców, pojawiły się tam również rzeczy niemiłe, jak stereotyp Polaka, jako złodzieja samochodu, w odpowiedzi niektórzy usłyszeli komentarz w stosunku do Amerykanów, jako zjadacze hamburgerów, dodam, że Steam za takie porównania parę banów już posłał.

2. Czy język polski jest na Steam niszowym?

Na 29 języków znajdujących się w zestawieniu Polski znajduję się na 8 miejscu, posługuję się nim 2,21% użytkowników platformy Valve. Dodam tylko, że niżej od nas są języki japoński, koreański, włoski, arabski, tajski, a mimo wszystko Village zostanie wydany w takich wersjach językowych.

3. A może to wina wysokiego stopnia piractwa w Polsce?

W latach 90 w wyniku zmian ustrojowych legalny polski handel grami dopiero przecierał szlaki, ale mimo wszystko były podmioty, które jeszcze przed wejściem prawa autorskiego w 1994 handlowały takim towarem, były to choćby Mirage, IPS Computer Group (z czasem oba podmioty się połączyły i utworzyły IM Group, którą potem zmienił nazwę na Cenega), Techland. Dzięki doświadczeniu handlu na bazarach i polskim działaniom marketingowym oraz polskim wersjom językowym i tanim seriom rynek nielegalnego pirackiego oprogramowanie znacznie się u nas zmniejszył, obecnie szacunki mówią o 46%, a dodam, że po upadku PRL te dane były wyższe. 

4. Czy na pewno była to decyzja Capcomu? 

Nie da się ukryć, że polskim firmom wydawniczym jest na naszym podwórku coraz ciężej, liczba graczy w Polsce to ponad 12 mln, oryginałów sprzedaję się zdecydowanie więcej niż w latach 90 XX wieku i pierwszej dekadzie XXI wieku, w dodatku sytuacji nie poprawia fakt, że polskie oddziały mają tutaj zagraniczne koncerny, jak Microsoft, Sony, Ubisoft, EA, Koch Media, polskie wersje gier samodzielnie przygotowują też Bethesda (mają swój polski kanał na youtube) i Activision Blizzard. 

Mniejsi polscy wydawcy dawno poupadali lub zmienili profil działalności, jak Coda, LEM, Play-it, Manta, zaś z trójki potężnych polskich dystrybutorów, tj. CD Projektu, Techlandu i Cenegi ostała się tylko ta ostatnia firma. I tu pojawia się pytanie, czy w związku z tą sytuacją oraz faktem, że Covid uderzył w wiele przedsiębiorstw te czynniki nie sprawiły, że dział wydawniczy Cenegi cienko przędzie i wkrótce nie usłyszymy o kłopotach finansowych tej firmy? Bo tak naprawdę firma mogła zaoszczędzić na polskiej wersji w wyniku ewentualnych kłopotów finansowych, ale to tylko hipoteza.

5. A może to polskie firmy nie umieją negocjować warunków?

Polscy dystrybutorzy zaczęli się skarżyć, że stali się ofiarami własnego sukcesu, kiedy polski rynek handlu grami zaczął zyskiwać na wartości? Ale czy na pewno to zagraniczne koncerny są wszystkiemu winne? Bo ile jestem w stanie zrozumieć, że takie Nintendo od lat nas pomija w kwestii polskich wersji językowych swoich gier na wyłączność oraz Square w sprawie choćby braku polskich napisów w serii Final Fantasy, to jakim cudem w PES 2021 na Steamie pojawia się napisy po grecku?

Może Grecy mają większy rynek gier od nas? Guzik prawda, w zestawieniu Market Games by Renevue zajmują dopiero 49 miejscu, Polska 23. To może chociaż więcej jest Greków na platformie Valve? Też nie! Językiem greckim posługuję się zaledwie 0,12% użytkownik Steama, Polski dla przypomnienia 2,21%. Dodam, że Polskę zamieszkuję też więcej ludności (około 38 mln, Grecja niecałe 11 mln). A na niszowy sport też nie ma co zwalać winy, bo piłka nożna jest u nas sportem zespołowym numer jeden, jeśli chodzi o popularność.

Dodam, że jedyną grą po polsku z katalogu Konami była u nas PES 6 (i to tylko przez pomyłkę, Polskę pomylono z Portugalią, jak opowiadał Michał Gembicki w podcaście Papkina na polskigadev.pl, przypomina mi się dowcip, Poland, Holland, what a difference?). Jakim cudem tak mały rynek, jak Grecja wywalcza sobie greckie napisy, u nas polskie firmy mają z tym problem? Chyba Grecy twardziej negocjują.

pvr8.jpg

6 Comments


Recommended Comments

#POLISHFANSSTILLALIVE

#REPOLISHVERSION

#REVILLAGEADDPOLISHVERSION

#JANPAWEŁII#ROBERTLEWANDOWSKI#PIEROGIS

komentarz w słusznej sprawie, dla większego zasięgu:aniolek:

Link to comment

Takie lużne przemyślenie, że może ci Grecy z mniejszym rynkiem kupują zwyczajnie więcej Residentów niż Polacy. To nie tak przecież że każdy Polak  ma  kupione wszystkie części RE na Steamie.

Link to comment

Tylko problem w tym, że Grecy też nie dostaną nawet napisów w Resident Evil Village, a sytuację przedstawiałem w związku z serią PES. Inna sprawa, że jak CD Projekt i Techland tą serię od Konami miały w swoich ofertach to ich działy wydawnicze cienko przędły, za jakiś czas usłyszeliśmy, że zarówno Techlandu i CDP jako wydawców nie ma na rynku. Teraz podobnie może być z Cenegą, bo tak naprawdę gry pudełkowe to marginalny procent w stosunku do tego, co oferują na muve.pl, gadżety, pamiątki, klucze w wersji cyfrowej. Wcale się nie zdziwię, jeśli w tym roku Cenega ogłosi, że zamyka swój dział z wydawaniem gier pudełkowych i skupia się na handlu w Internecie. 

Teraz tak do uzupełnienia artykułu, Resident Evil Village wychodzi aż na pięciu platformach, tj. PC, PS4, XO, XSX/S, PS5 i nie dostaję nawet napisów po polsku, tymczasem tylko na Switcha w polskiej kinowej wersji czeski dystrybutor Conquest Entertainment wyda Monster Hunter Rise, a dodam, że zarówno Monster Hunter i Resident Evil pochodzą od tego samego podmiotu, czyli Capcomu. Dodam tylko, że konsole Nintendo nie cieszą się u nas tak dużym zainteresowaniem, jak choćby konkurencyjne wyroby, ale jednak jakoś opłaca się wydać kinową wersję tej gry. 

Inna sprawa, że Conquest jest pierwszym podmiotem od dawna, który poważnie podchodzi do marketingu, jeśli chodzi o wyroby Nintendo i ich sprzedaż w Polsce. Dosyć sporo reklam w CD-Action widziałem od nich, poprzednie firmy odpowiedzialne za dystrybucję sprzętu w Polsce spisywały się o wiele gorzej. 

Link to comment

Wiadomo coś, czy w jakimś innym kraju zaszedł podobny incydent? Jeżeli tak to może jest to badanie rynku oraz sprawdzenie, czy sprzedaż będzie taka sama pomimo braku ojczystej wersji językowej. Wszak z każdym kolejnym rokiem znajomość języka angielskiego, lub też innych języków np. niemiecki, rosyjski, wciąż rośnie. Możliwe, że jest to kolejny sposób wielkich korporacji na to by zaoszczędzić trochę pieniędzy i by w następnych latach ponownie powtórzyć i jeszcze bardziej ograniczyć wybór wersji językowych w innych krajach aż w końcu zostanie jedna lub dwie co rzecz jasna wiązałoby się z większym dla nich zyskiem.

Link to comment

Ale z drugiej strony już niech nie robią sobie jaj z tym cięciem kosztów, kiedyś w latach 90 XX wieku (szczególnie pierwsza połowa) brak polskich wersji językowych tłumaczono małą sprzedażą i wysokim piractwem, zaś w drugiej dekadzie XXI wieku większość polonizacji była kinowa, ponieważ większość graczy wolała u nas oryginalny dubbing. Koszty polonizacji kinowej i tak są zresztą niższe niż pełny dubbing, zresztą w CDA Action był tekst o firmach tłumaczących gry i bardzo często robili to za stawkę niższą niż ceny rynkowe u zawodowych tłumaczy.

Co do cennika, jedna strona tłumaczenia kosztuję około 30 zł (w przypadku fachowego tłumaczenia stawko wynosi ponad 37 zł), w przypadku gier firmy idą na ręką podmiotom zlecającym często robiąc poniżej rynkowej 30 zł. Oprócz nas to burzą się także Grecy, wystarczy poczytać tematy społecznościowe przy Resident Evil Village. A co do znajomości angielskiego, nauka języka to kwestia nawet kilku lat. A co do rzekomego badania rynku, biorąc pod uwagę cenę 250 zł plus brak polskich wersji choćby w wersji kinowej to może być to najgorzej przyjęty u nas RE od lat pomimo premiery na pięciu platformach.

Link to comment

Ja tam w Residenty nie gram, ale i tak uważam że to dziwny ruch producenta. W dobie, kiedy coraz więcej gier ma chociaż polskie napisy, to jest dla mnie dziwne po prostu i tyle.

Pamiętam, jak się cieszyłem, że GTA V jest po polsku. Nie za sprawą wydawcy polskiego, lecz producent przygotował tłumaczenie. Rockstar o to dba. Jak wykazałeś w tekście, jest kilku producentów tak robiących. EA, Ubisoft... Ci wielcy nie ignorują naszego rynku.

Co to się dzieje, to ja nie wiem.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...